pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Weźmisz czarno kure...
Fragmenty "Słowa Fabryki", organu prasowego "Fabryki Słów":
Przegląd prasy - z kraju i z zaświatów.
Z kąta recenzenta
Dziś, w naszym wrednym kącie kulturalnym literata ocenia literat. W filmowym skró...
Fragmenty "Słowa Fabryki", organu prasowego "Fabryki Słów":
Przegląd prasy - z kraju i z zaświatów.
Z kąta recenzenta
Dziś, w naszym wrednym kącie kulturalnym literata ocenia literat. W filmowym skrócie. „Weźmisz czarno kure...” to „Blade Runner” opisany w klimacie „Samych swoich” – podsumowuje Andrzej Ziemiański.
Hymn bimbrownika
Wytwórnie płytowe już biją się o to nagranie. Po wczorajszej konferencji prasowej związanej z aferą podsłuchową w stodole Jakuba W., znanego bimbrownika i wiejskiego egzorcysty, nasz reporter, na dyktafon wszyty w ucho, nagrał piosenkę nuconą pod nosem przez Rafała A. Ziemkiewicza. Oto treść zapisu:
Powtarza mi codziennie moja luba:
dlaczego ty nie przypominasz mi Jakuba?
A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
Niech żyje nam Jakub Wędrowycz. (x2)
Jakub Wędrowycz to wspaniały egzorcysta,
A jego bimber lepszy jest niż wódka czysta
A ty maszeruj .... etc.
Powtarza mi codziennie moja luba:
dlaczego ty nie przypominasz mi Jakuba?
A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz
Niech żyje nam Jakub Wędrowycz (x2)
Jakub Wędrowycz to wspaniały egzorcysta
A jego bimber lepszy jest niż wódka czysta
A ty maszeruj... etc.
Rafał A. Ziemkiewicz
pokaż więcej.
źródło opisu: Fabryka Słów, 2009
źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki.php?id=300#searchkk
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
895
-
336sprzedam/wymienię książki (archiwalny 7) (zamknięty)
-
211ostatnia dodana przez Maciej_Markisz _MuadiM_Szkice_Sher, 23 tygodnie 6 dni temu, w grupie Aktualności
Opinie czytelników
Wyobraźnia autora po prostu mnie powala. Weźmisz czarno kure... jest tak naszpikowana absurdami, że czytając, nie potrafiłam powstrzymać się od parskania śmiechem, kręcenia głową, wznoszenia oczu do nieba i komentarzy, typu "no ja nie mogę" :) Niestety źle to wróży mojemu wizerunkowi w oczach otaczających mnie osób - najbliżsi zaczynają się na mnie dziwnie patrzeć.
Polecam fanom egzorcysty-amatora; to kolejna dawka świetnego humoru, sposób na całkowite oderwanie się od rzeczywistości. Każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego, naprawdę warto wejść w ten porąbany świat.
Z Wędrowyczem to jest tak, że na jednej książce się nie kończy. Bohater jest skonstruowany mocno oryginalnie, tak, że potencjału ma bez liku, aby tylko autorowi inwencji starczyło. Podobnie sprawa się ma od strony czytelnika: jeśli nie zrazi się po kilkunastu stronach, to po skończonej jednej książce będzie czekał na drugą, a potem na kolejną i kolejną. Nie inaczej było ze mną. Moja znajomość z Jakubem „Bimbrownikiem” zapowiada się na dosyć długą przygodę.
Po skończonej lekturze „Kronik Jakuba Wędrowycza” nastał zachwyt (ale niezbyt przesadny), potem niedosyt, krótkie oczekiwanie i …zabrałem się do lektury „Weźmisz czarno kure…”. Czytam nie po kolei, bo to akurat jest trzecia pozycja w kolejności wydania, a moja niekonsekwencja wynika z lekkiej niechęci do krótkich powieści autorstwa pana Pilipiuka. Dlatego też pochwyciłem część napakowaną samymi opowiadaniami.
Co mamy w środku
A w środku tego tomiku jest 19 opowiadań. Więcej sztuk tych krótkich form literackich i więcej stron niż w mojej poprzedniej lekturze. Jakościowo wygląda to dobrze a nawet bardzo dobrze. Opowiadania są zróżnicowanej długości, ale już mniej zróżnicowanej jakości. Nie dopatrzyłem się takich wybitnie dobrych, ale nie ma też szczególnie złych. Wszystkie są po prostu takie jakie powinny być, czyli w sam raz. Czyta się przyjemnie, bez nudy i dobrze uzupełnia się niedobór Wędrowycza w organizmie. Tradycyjnie już, jakby się ktoś nudził, są też dodatki: hymn bimbrownika, ogłoszenia drobne i duża ilość dobrych ilustracji.
Dalsze przygody egzorcysty amatora
Jakub Wędrowycz przygód ma mnóstwo i potrafi zaskoczyć każdego. A to dostaje zadanie likwidacji wstającego z martwych Lenina, a to trzeba przemycić przez granicę parę hektolitrów spirytusu, a innym razem ma (bardzo) bliskie spotkanie z Titanikiem. Czasami zachodzi niemiła konfrontacja (niemiła dla tej drugiej strony) ze zbyt gorliwym księdzem, z łowcami skór, a nawet z ‘miejscowym wymiarem sprawiedliwości’. Pojawia się też kilka okazji do ratowania świata przed apokalipsą. O wielu „Problemach”, których dużo po wojsławickich zagrodach leży, już nie wspomnę. Więcej w opowiadaniach jest teraz Semena (najbliższego jakubowego kumpla od szklanki, i nie tylko), i więcej też rodziny Jakuba. Okazuje się, że ród Wędrowyczów jest dosyć pokaźny i znany praktycznie wszędzie (przynajmniej w kręgach bimbrowniczych i egzorcystycznych). Noo, tylko lekko jest naginana sprawa z tym ‘dalsze’. Pilipiuk konsekwentnie wprowadza chaos chronologiczny i jakiejś konkretnej kolejności tych opowiadań nie ma. Można za to zauważyć, że ogólnie więcej jest przygód z przeszłości bardziej niż mniej odległej – w jednym opowiadaniu pojawia się 7-letni Jakub.
Czy książka ta jest dobra czy zła, gorsza czy lepsza od poprzedniego zbioru opowiadań? Tego nie mogę jednoznacznie stwierdzić. Na pewno jest „równiejsza” ale równie śmieszna. Według mnie warta przeczytania, nawet jeśli jest mniej zaskakująca i odkrywcza. Wędrowycz to Wędrowycz, i z samej definicji nie może być zły.
Gdy skończyłam czytać "Kroniki Jakuba Wędrowycza", natychmiast jak w amoku rzuciłam się ku kolejnej części przygód tego niezwykłego bimbrownika, degenerata, socjopaty i egzorcysty amatora. Pech sprawił, że na półce leżał nie tom drugi Czarownik Iwanow, a trzeci Weźmisz czarno kure. Jako, że pora była już nocna, biblioteka zamknięta na głucho, a nie mogłam czekać do rana, zagłębiłam się w lekturze posiadanego tomu. Jak się szybko okazało, nie był to problem, gdyż autor nie zachowuje porządku chronologicznego w swych książkach, więc akcja kilku opowiadań ma miejsce przed wydarzeniami opisanych w "Kronikach…"
"Weźmisz czarno kure" to zbiór dziewiętnastu opowiadań, z których większość można podzielić na dwie kategorie: jak Jakub rozprawia się ze swymi wrogami lub siłami zła w starych dobrych Wojsławicach oraz jak ratuje świat. Okazuje się bowiem, że egzorcysta-bimbrownik maczał palce m.in. w obaleniu w Polsce komunizmu, a jako dziecko brał udział w pierwszym (i jedynym, jak wiemy) rejsie Titanica. Spotkał Jamesa Bonda, Lenina i Osamę Bin Ladena, podróżował do alternatywnej rzeczywistości, gdzie za długopis można kupić kilka owiec, a także natknął się na „łowców skór” przemierzających polskie drogi w karetce pogotowia.
Dzięki opowiadaniom zawartym w tym zbiorze poznajemy nowe oblicze Jakuba. Najpierw widzimy jego mściwość i żądzę zemsty, gdy karze sąsiadów za doznane krzywdy. Choć należy przyznać, że sam ich nie prowokował, a zabrudzenie studni świńskim łajnem nawet świętego wyprowadziłoby z równowagi. Zresztą, gdy ponownie zostaje aresztowany za pędzenie bimbru, mścić chce się nie tylko na mieszkańcach okolicznych gospodarstw:
- Podobno odgrażał się pan, że spali sąd?
- A dlaczego by nie? Ukrzywdzili? Ukrzywdzili. Niech się smażą! (s.64)
„W kamiennym kręgu” z kolei Wędrowycz zrzuca maskę wiejskiego przygłupa i daje popis swej wiedzy i erudycji prowadząc wykład na temat (jakże by inaczej!)historii powstania alkoholu. Wysuwa przy tym śmiałą hipotezę, że "Prawo pędzenia bimbru jest prawem człowieka"(s. 233).
W większości opowiadań spotykamy postaci znane nam już pierwszego tomu, są to nie tylko sąsiedzi i przyjaciele Jakuba z Wojsławic, ale także biznesmen Paweł Skorliński i archeolog Tomasz Olszanowski (pojawia się on również w jednym w Rzeźniku drzew. Dzięki temu nie tylko nie musimy nieustannie przyzwyczajać się do nowych bohaterów, ale czujemy się pośród nich po prostu swojsko. Choć i znajomi Wędrowycza potrafią zaskoczyć i zwrócić się przeciwko niemu, gdy w grę wchodzą pieniądze. Udowadnia to smutną prawdę, że [i]Nie wygrasz z ludzką chciwością, egzorcysto…[/i] (s.326).
Czasem zdarza się, że po rewelacyjnym pierwszym tomie otwierającym daną serię, u pisarza następuje spadek formy i w kolejnych częściach nie czuć już tego „czegoś”, co zachwyciło nas na początku. W przypadku Pilipiuka teoria ta w ogóle się nie sprawdza. Opowiadania trzymają wysoki poziom, chociaż nie wszystkie podobały mi się w takim samym stopniu. Niemniej jednak, gdy następnym razem ktoś zapyta weźmisz czarno kure?, nie wahaj się i ją weź. Ja tak zrobiłam i nie żałuję.
Opublikwano również na:
kacikzksiazka.blogspot.com/
secretum.pl
Zbiór opowiadań „Weźmiesz czarno kure…” to już trzecia część przygód egzorcysty amatora ze Starego Majdanu koło Wojsławic. Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, w którym po Jakubowym polu malin ktoś przejechał ktoś kombajnem. Jakub dowiaduje się któż to zrobił i postanawia się zemścić rzucając urok na niego. Ale nasz wielki czarownik, jakim dał się poznać z poprzednich części nie wie jak. Więc musi iść do gościa, którego wszyscy posądzają o rzucanie klątw i uroków i go jakoś przekonać w wiadomy sposób. Opowiadanie jest nawet dobre, ale mnie nie przypadło do gustu ze względu na ten wątek, że wielki Wiedzący, który w poprzednich opowiadaniach rzucał nie takie klątwy i czary musi te informacje wyciągać od wioskowego szarlatana umiejącego rzucać uroki.
Ciekawym opowiadaniem jest „Titanic”, którym Jakub w swojej ulubionej knajpie opowiada jak to za swych młodych lat razem z ojcem jak i wieloma najlepszymi bimbrownikami płynęli tytułowym statkiem, aby wspomóc biednych amerykanów zapoznając ich z tajnikami pędzenia bimbru. Gdyż w Ameryce dokonano zamachu na podstawowe prawa człowieka wprowadzając podstępnie prohibicje. W opowiadaniu dowiadujemy się, jaka była prawdziwa historia zatonięcia Titanica, oczywiście różna od wersji oficjalnej.
Czytając „Zbrodnię doskonałą” dowiadujemy się, dlaczego Jakub dożywa tak późnego wieku, ma zdolności parapsychiczne, dobrze mu się powodzi i dlaczego zawsze nęka go Birski. Jak również możemy dowiedzieć się jak popełnić zbrodnie doskonałą.
Opowiadania „Drewniany umysł” jak i „W kamiennym kręgu” stanowią ten typ, w których to dowiadujemy się jak to Jakub uratował świat przed zagłada, w wiadomy sobie sposób.
Kolejnym zasługującym na uwagę opowiadaniem jest „Reprywatyzacja” w której to po uchwalonej w 2001 roku reprywatyzacji wraca hrabia. Oczywiście jak hrabia to musi być wampir, ale on nie chce kąsać ludzi. Mając dużo pieniędzy chce pomóc Wojsławicą budując, drogi szkoły itp. A w zamian kwestię jego jadłospisu w chce rozwiązać w bardzo cywilizowany sposób stawiając krwiodawstwo i płacąc ludziom jeszcze za ich krew. Nawet Jakub się przekonuje do niego, ale wspaniała wizję mąci ludzka chciwość.
Po przeczytaniu pierwszego tomu przygód Wędrowycza byłem zachwycony, drugi był już trochę gorszy, no a trzeci trzyma mniej więcej poziom drugiego. Jeśli lubisz Jakuba i chciałbyś poznać tajemnicę jego długowieczności, skąd się wzięły jego zdolności i jak popełnić zbrodnie doskonałą a ponadto interesuje Cię prawdziwa historia Titanica to szczerze polecam. A jeśli nie za bardzo Cię obchodzą te informacje i masz pod ręką jakąś ciekawą lekturę to lepiej zagłęb się w niej, a wizytę na Starym majdanie odłóż, na kiedy indziej, Jakub nigdzie się nie wybiera i na pewno zaczeka na Ciebie.
[Wcześniej opublikowane na: http://zagubionywslowach.wordpress.com/]
Pierwszy raz sięgnąłem po opowiadania o Jakubie, zachęcony dobrym słowem znajomych i wystarczyło,że główny bohater raz spojrzał na mnie swymi wodnistymi, niebieskimi ślepiami, by mnie oczarować:) Książka bezkonkurencyjna i jedyna w swoim rodzaju. Niesamowity, choć bardzo prawdziwy świat, niezwykłe przygody, niebanalny humor, momentami istna paranoja...uwielbiam Wędrowycza!
Książka pełna humoru, irracjonalnych wydarzeń i na swój sposób urokliwa ( jak cała seria opowiadająca o Jakubie Wędrowyczu). Czyta się jednym tchem. W sam raz na zimowe wieczory.
Zdecydowanie najlepszy z dotychczasowych zbiorów opowiadań, poświęconych Wędrowyczowi. Opowiadania atmosferą odpowiadają moim ulubionym Bułyczowa, (jeżeli ktoś zna cykl Wielkiego Guslaru, to wie o czym piszę).
Na razie jedyny mój zarzut do tej książki, to nadużywanie słów
WACHMAN... i SZTABÓWKA. ;)
Moim zdaniem "Weźmisz czarno kure..." to najlepsza z książek o Wędrowyczu. Przeczytałem ją w jeden dzień, a dokładniej w jedną noc. Szczerze polecam
Najlepszy zbiór opowiadań o przygodach egzorcysty-bimbrownika i jego kumpla od szklanki.
To moja trzecia książka o przygodach Jakuba Wędrowycza. Myślałam, że może nastąpi u mnie zmęczenie tematem (tym bardziej, że czytałam poprzednie książki dość niedawno), ale nie - wciąż z uśmiechem wgłębiam się w historię Jakuba.
Opowiadania w tej książce, mimo, że mają jednego bohatera, są bardzo różnorodne - mamy tu Titanica, Lenina, przemyt spirytusu przez granicę, reprywatyzację, żydowskiego golema, itd. Poznajemy też więcej tajemnic Wędrowycza, m. in. skąd wzięła się jego długowieczność i zdolności paranormalne.
Jedno jest pewne - Jakub Wędrowycz nie raz uratował świat od zagłady oraz, że nie warto mu się narazić ;)
Chcąc wystawić jakąkolwiek opinię i recenzję którejkolwiek z części opowieści o Wędrowyczu przechodzę katusze - muszę jakoś pogodzić fakt, że książka jest śmieszna, autor ma lekkość pisania i zdolność nicowania języka przynoszącą podobne (humorystycznie) efekty, jak Masłowska i to, że literacko jest to dosyć słabe. Pewne opowiadania z "Weźmisz..." kuleją też stylowo, i to bardzo. Czasami brakuje mu też pomysłów.
Ale ze względu na tę śmieszność i zdolność oderwania od nudy rzeczywistości polecam szczerze. I lepiej zacząć przygodę z Wędrowyczem właśnie od tej pozycji, a nie od "Kronik".
Przyznam, że nie rozumiem zachwytów nad tą książką. Byłam nastawiona do niej bardzo optymistycznie, jednak po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów, zrezygnowałam, ponieważ książka nie zaciekawiła mnie pod żadnym względem.
Pierwsza książka z gatunku fantastyki która doprowadzić mnie do łez :0
Czytałam te książki na nudnych wykładach. Wciągające i zabawne. :)
Bez Wędrowycza moje życie byłoby zdecydowanie uboższe. Książki Pilipiuka z tym bohaterem w roli głównej mają moc kompensacyjną. Kiedy myślisz, że z twoją głową zaczyna być gorzej, jedna akcja Jakuba potrafi uświadomić, że w porównaniu z chorą wyobraźnią autora Twoje problemy to absolutny szczyt życiowego poukładania i ładu psychicznego.
PS. Nie należy Jakuba przedawkowywać, bo odbija się czkawką, ale dozowany rozsądnie działa rewelacyjnie na główę, żołądek, i samopoczucie.
Bardzo dobra lektura do zrelaksowania się po ciężkim dniu, wyłączenia się z otaczającej nas rzeczywistości i zagłębienia się w (często absurdalny) świat Jakuba Wędrowycza. Zasłyszane gdzieś zdanie, świetnie odzwierciedlające fenomen tej postaci: "Za fantastyką nie przepadam, ale Weźmisz czarno kure czytało mi się z przyjemnością". Miła odmiana od utartych schematów.
Kolejne przygody Jakuba. Czytałam jednym tchem, czasami kwicząc z radości. Poznałam kilka ukrytych 'problemów' mieszańców wioski i wiem w jaki sposób doszło do spotkania przy okrągłym stole. Książka pomaga oderwać się od czasami ponurej rzeczywistości.
Pierwsza książka, od której zaczęłam swoją przygodę z Panem Pilipiukiem. Niewiarygodnie zabawna i pozwalająca na oderwanie się od szarej codzienności. Do poczytania podczas nasilającego się epizodu depresji.
Tak jak przy wszystkich innych książkach o Jakubie Wędrowyczu - świetny humor, super przygody, rewelacyjne nawiązania do historii. Wędrowycz to najlepsza postać jaką stworzył Pilipiuk.
Na półkach
Cytaty z książki
-
„Hej, my chłopcy z nadprzestrzennych baz
Nam nie straszny jest alienów kwas” - 7 osób to lubi -
„- Spierdalaj - powiedział do hrabiego.
- Po pierwsze, niech pan hrabia łaskawie raczy odejść - w...” - 5 osób to lubi - „- Jam Bond, James Bond... - Aha. A ja jestem Wędrowycz, Jakub Wędrowycz (...)” - 3 osoby to lubią

Albertus
Selkar
Matras
Empik
Weltbild
Zinamon





























