Breslau forever

Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,46 (615 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
42
8
88
7
167
6
155
5
85
4
21
3
24
2
7
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7574-073-8
liczba stron
384
język
polski
dodała
Arieen

Zabójcze śledztwo w zabójczo malowniczym mieście. Staszewski to najlepszy pies wrocławskiej komendy (nie mylić z pieskiem noszącym w zębach teczkę za przełożonym). Prowadzi śledztwo w idiotycznej sprawie, która ciągnie się od lat 30. zeszłego stulecia. Jeden po drugim ginęli zajmujący się nią oficerowie. Nie ma i nie było żadnego podejrzanego. W przedwojennym Breslau to samo śledztwo...

Zabójcze śledztwo w zabójczo malowniczym mieście.

Staszewski to najlepszy pies wrocławskiej komendy (nie mylić z pieskiem noszącym w zębach teczkę za przełożonym). Prowadzi śledztwo w idiotycznej sprawie, która ciągnie się od lat 30. zeszłego stulecia. Jeden po drugim ginęli zajmujący się nią oficerowie. Nie ma i nie było żadnego podejrzanego.

W przedwojennym Breslau to samo śledztwo rozłożyło na łopatki funkcjonariuszy niemieckiej kripo. W ruinach powojennego Wrocławia – milicjantów obywatelskich. Do czego doprowadzi Staszewskiego? Do spisku, sekty, klątwy, sedna Breslau czy jak poprzedników… do śmierci.

Problem w tym, że ludzie, nie wiedzieć czemu wybuchają, podpalają się albo popełniają samobójstwo w któryś z bardziej tradycyjnych sposobów.

Za każdym razem otaczają się kwiatami. Zawsze towarzyszy im rytuał powtarzalności.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 862
PonuryDziadyga | 2013-07-05
Przeczytana: 05 lipca 2013

Z tą książką to jakoś dziwnie wyszło. Mijałem ją chyba kilkanaście razy, jak wystawiała grzbiet z bibliotecznej półki, za każdym razem jednak ją olewałem, szukając czegoś innego. Ale w końcu wytężyłem oko krótkowidza w poszukiwaniu autora. Ziemiański… Pamiętałem lekturę „Zapachu szkła”. Książka była genialna, więc długo się nie zastanawiałem czy dołączyć „Breslau..” do sterty innych wypożyczonych książek.
Pomysł bardzo dobry. Historia opowiadana z trzech perspektyw, przez (co najmniej) trzech bohaterów, w trzech różnych okresach XX wieku, rozwiązujących jedną tajemniczą sprawę. Jest to mocny punkt tej książki, tak samo jak piękne ilustracje (brawa dla Grzegorza Domaradzkiego). Niestety, to jedyne zalety.
Pomysł został brutalnie skopany, niczym kundel przez wkurzonego menela. Akcja prze do przodu, ale gdzieś w tym wszystkim powinna być jakakolwiek logika, jakieś znamiona prawdopodobieństwa, wypocenie z siebie bardziej rozbudowanego wytłumaczenia. Ba, czegokolwiek co na wytłumaczenie wygląda. A gdy czytelnik siedzi przed książka z otwartą gębą, zadając sobie w duchu pytania: „Ale jakim cudem? Po co? Dlaczego tak? Co jest kurde grane?!”, autor z miejsca odpowiada: „a a a, zamknij mordę! Ja tu jestem dyrygentem, jedziemy dalej!”.
I zostajesz człowieku na lodzie.

Styl nie przekonuje. Humorystyczne wstawki bawiły z początku, ale dalej ten humor zanika. Dialogów jest sporo, ale ich treść to często kpina. Z góry można przewidzieć co powiedzą dwaj analfabeci w mundurach MO, jaki fatalizm zacznie siać Kuger, a co mu na to odkrzyknie Grunewald. Jeśli nawet niewyspany i bez kawy potrafię ze sporym prawdopodobieństwem oszacować, co kto powie w dialogu jaki właśnie czytam, to chyba nie jest zbyt dobrze, prawda?

No i wisienka na torcie, czyli bohaterowie. A właściwie bohater, bo na pierwszy plan wychodzi Sławek Staszewski, glina z 2006- jeden z najbardziej irytujących bohaterów, jakich współczesna literatura polska spłodziła. Wyobraźcie sobie taką rodzimą mieszaninę Jamesa Bonda, Bruce’a Willisa i pierwszego z brzegu szejka. Jego nazwisko powinno być w słowniku synonimem słowa zajebisty. Bo u Sławka wszystko jest zajebiste. Zajebiste kobiety, bryka, mieszkanie, zajebiste kontakty, charyzma która ścina żółtko w jajkach, gadżety na widok których fantaście by oko zbielało. Zajebista inteligencja, nonkonformizm, zajebiste wyczucie, zajebisty humor, zajebista gorzała którą wali na litry. Do tego dorzucić należy tony wojskowego sprzętu i technologie iście kosmiczne. Jeśli myślisz że widziałeś cokolwiek zajebistego, to mylisz się- nawet czajnik Sławka jest bardziej zajebisty od tego. To gość tak zajebisty, że jego zajebistości zwykły człowiek nie ogarnie. Czytając jego przygody tak rżałem w duchu, że sąsiad by po karetkę dzwonił, gdyby to się na wierzch wydostało.

Dwie zalety na krzyż, to stanowczo za mało, żeby uchronić to coś przed posądzeniem o zwykłą grafomanię. A ja po lekturze pytam sam siebie: „Gdzie do ciężkiej cholery podział się facet, który napisał Zapach Szkła?!”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Cinder i Ella. Tak się kończy bajka

Drugi tom dużo słabszy od już i tak słabego tomu pierwszego. Wydaje mi się, że wielu czytelników może się ze mną zgodzić, iż książka ta została napisa...

zgłoś błąd zgłoś błąd