Jazda na rydwanie

Wydawnictwo: Julian Hardy
8 (39 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
10
8
10
7
7
6
1
5
2
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394786014
liczba stron
550
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Anna

,,Jazda na rydwanie" rozpoczyna się jako powieść obyczajowa, żeby w miarę jak opisywane są kolejne zdarzenia z życia głównego bohatera zmieniać swój charakter. Jeżeli postać przeżywa dramat osobisty, to opis jego przeżyć ma cechy dramatu psychologicznego, natomiast jeśli postać wikła się w intrygę szpiegowską, siłą rzeczy czytamy fragment w stylu thrillera szpiegowskiego.

 

źródło opisu: Opis autorski

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 1
Markiz25 | 2017-07-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lipca 2017

Jazda na rydwanie
Julian Hardy
Wydawnictwo: Julian Hardy

Na początku chciałbym podziękować autorowi za możliwość przeczytania tekstu jeszcze przed wydaniem. Książka jako całość ma już dużo recenzji, dlatego postanowiłem skupić się wyłącznie na zagadnieniach dotyczących historii, a szczególnie tych związanych z ważnymi wydarzeniami takimi jak II wojna światowa (w tym polityka przedwojenna, a także kampania wrześniowa, opis i geneza).
Jestem pasjonatem historii, a szczególnie interesuje mnie okres II wojny, dlatego podjąłem się recenzji książki pod kątem historycznym. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to powieść, a nie książka historyczna, jednak wydaje mi się że nawet fikcja literacka powinna się choć częściowo opierać na faktach.
Autor słowami swoich bohaterów wyraża opinie z którymi można się zgodzić lub nie, wszystko zależy od tego jak podejdziemy do teorii wygłaszanych w książce.
Zacznijmy od polityki polskich władz tuż przed wojną. Pozwolę sobie zacytować autora:
„Pani Aniela mówiła podobnie: „Rządzą nami głupcy, dlatego wojna będzie, a my ją przegramy”.
„Wszyscy uważają, że gdyby, nie daj Boże, doszło do wojny, wspólnie z Francuzami pokonamy Niemców. Mamy wspaniałą armię. Wygraliśmy z bolszewikami, przeto i z Niemcami sobie poradzimy”
„W gazetach na okrągło piszą, jacy to wspaniali jesteśmy. Ciągle te same napuszone, głupie frazesy”

Takie podejście do naszej polityki przedwojennej wyrażane było już przed wojną przez takich choćby polityków jak Studnicki, którzy uważali że rządzący nami tercet Mościcki-Rydz-Beck prowadzi Polskę w złą stronę, opierając się na Wielkiej Brytanii i Francji, które pchają nas wprost na wojnę z Niemcami. Także przedwojenna propaganda pokazywała wszem i wobec jacy to jesteśmy silni.

Jeszcze w 1938 istniała szansa na sojusz Polski z Niemcami. Chcieli tego Niemcy. Hitler planował agresję na Francję w 1939 roku. Najpierw jednak musiał zabezpieczyć tyły. Do tego niezbędny był sojusz z Polską. Nazwany przez Piłsudskiego idiotą, minister spraw zagranicznych, Józef Beck swoją polityką potwierdził opinię Marszałka. Odrzucając propozycję Hitlera, izolował Polskę. Nikt przy zdrowych zmysłach nie mógł traktować poważnie gwarancji, jakich 3 kwietnia 1939 roku udzieliły Polsce – wiedząc, że ich nie dotrzymają – Anglia i Francja. Wkrótce okazało się, że warte są tyle, ile papier na którym je spisano.

Te słowa zawierają dużo prawdy. Hitler nie chciał wojny z Polską. Jego wrogami była Francja (chciał się zemścić za I wojnę i Traktat Wersalski), a także Rosja bolszewicka której tereny chciał wykorzystać do powiększenia przestrzeni życiowej Niemców (Lebensraum).
Kiedy Polacy odrzucili chęć współpracy z Niemcami i podpisali układ z Francją i WB Hitler wściekł się, bo to oznaczało całkowitą zmianę jego polityki, ponieważ stało się oczywiste, że jak ruszy na Francję, to Polacy uderzą na jego tyły.

Hardy bardzo dobrze opisał także problem autostrady eksterytorialnej i sprawy Gdańska:

Pan porucznik, ja się zapytywam, czy Gdańsk miał dla Polski takie wielkie znaczenie? Przecież on nie był nasz. Tam sam Niemiec mieszkał. Ja bym namawiał minister Beck i reszta bubki dyplomatyczne więcej rozum. Bez dwóch zdań, oni się wpuścili w strych.

Gdańsk był de facto niemiecki i oddanie go Niemcom praktycznie tylko potwierdzało to co już było faktem.
Kiedy minister Beck odrzucił niemieckie propozycję, a podpisał sojusz z Francją i WB, dla wielu wojna była już tylko kwestią czasu. Niemiecki przywódca zrozumiał, że Polacy nie chcą porozumienia i to spowodowało że musiał zmienić swoją politykę (także kwestie wojenne).
Beck postawił na jak to się mówi potocznie „innego konia”. Hitler był totalnie zawiedziony i zaskoczony, bo to zmieniało diametralnie cały jego plan działania. Skutkiem takiej sytuacji było odwrócenie podejścia fuhrera do Polski i znienawidzenie kraju który odrzucił podaną sobie dłoń. Hitler znienawidził Polaków, co zresztą także bardzo dobrze opisuje autor.

„Ani my, ani oni swojej polityki nie zmienimy. Jedziemy na zderzenie czołowe”

To bardzo trafne określenie autora. 1 września 1939 roku to zderzenie nastąpiło. Niemcy uderzyli na Polskę, chcąc sobie zabezpieczyć tyły.

„Panował powszechny entuzjazm. Zawodowi żołnierze i poborowi zgodnie uważali, że wojna potrwa krótko, a przed świętami wrócą do domów. Polacy, wspólnie z sojusznikami – Anglią i Francją, z łatwością pokonają Hitlera”

W tym zdaniu autor bardzo trafnie oddał uczucia większości polskich żołnierzy idących w bój z Niemcami. Czytając wiele wspomnień żołnierzy września można odnieść takie wrażenie. Polacy byli w większości przekonani że pokonają hitlerowców. Jednak prawda okazała się inna.

„Marszałek niespodziewanie uniósł się i mocnym głosem powiedział: „Wy w wojnę beze mnie nie leźcie, wy ją beze mnie przegracie”. Zwycięzca z 1920 roku, jedyny dowódca, który pokonał bolszewików, wiedziony przeczuciem wypowiedział słowa prześladujące Rębisza do końca życia”

Bardzo dobry cytat autora. Te prorocze słowa marszałka Piłsudskiego spełniły się we wrześniu 1939 roku. Kampania wrześniowa pokazała że Polscy dowódcy wierzący w atak odciążający Aliantów na tyły Niemców popełnili ogromny błąd, a rozstawiając swoje wojska na wzdłuż granic nadmiernie je rozciągnęli, co tylko ułatwiło Niemcom atak.

„Niemcy stosowali zarzuconą od czasów Czyngis-chana taktykę blitzkriegu – wojny błyskawicznej. Dywizje pancerne pozostające w kontakcie radiowym z zastępującym artylerię, mobilniejszym od niej lotnictwem szturmowym, przełamały obronę na swoich kierunkach natarcia”

Niemcy wykorzystali to i uderzeniami związków pancernych mających zdecydowaną przewagę tak liczebną jak i taktyczną z łatwością przerywali słabą bo rozciągniętą nadmiernie polską obronę.

„Łańcuch dowodzenia w Wojsku Polskim przestał funkcjonować. Naczelne dowództwo nie sprawdziło się w trudnej sytuacji. Zapanował niebywały chaos. Dowódcy nie wiedzieli kiedy i z kim mają się bić. Jeżeli dostawali rozkazy, okazywały się sprzeczne, oparte na błędnych, od dawna nieaktualnych informacjach. Niewykonalne”

Ten cytat autora w bardzo dobrze oddaje co działo się na frontach września. Widać, że Hardy ma wiedzę i wykorzystuje ją w swoim tekście. Generalnie opisy walk przedstawione w książce są dobre, pokazują z jednej strony odwagę i waleczność zwykłego żołnierza, a z drugiej totalny bałagan jaki zapanował praktycznie już w drugim tygodniu walk.

„Dwa dni później, 17 września, wojna dla 12 Pułku dobiegła końca. Po całonocnym marszu zatrzymali się przed magistratem w sennym galicyjskim miasteczku. Z radia dowiedzieli się, że o świcie Sowieci przekroczyli granicę i zadali Polsce cios w plecy. Stalin, tchórzliwy szakal, czekał aż Hitler, prawdziwy drapieżca, przegryzie Polsce gardło. Dopiero wtedy przyłączył się do krwawej uczty”

To bardzo dobry opis przystąpienia Rosji radzieckiej do wojny. Stalin rzeczywiście czekał, aż Polska przegra kampanię z Niemcami i dopiero wtedy wysłał swoje wojska żeby zadać Polakom cios w plecy, który praktycznie zniwelował nasze szanse na zwycięstwo do zera. To był prawdziwy gwóźdź do polskiej trumny.

„Następnego dnia dowiedzieli się, że Wódz Naczelny oraz rząd uciekli z Polski. Panowała grobowa atmosfera. Nikt się nie odzywał. Wieczorem pułkownik zaprosił oficerów do swojej kwatery. Zapowiedział, że jutro wyda rozkaz o rozformowaniu jednostki”

Kolejny bardzo trafny tekst autora. Jak można było po takich informacjach wymagać od żołnierzy walki z przeważającymi siłami dwóch agresorów.

„Rano przekroczyli granicę. Rumuńscy pogranicznicy zachowywali się przyjaźnie.
Rumuni byli sojusznikami III Rzeszy, zachowali jednak margines niezależności. Hitler był lojalny wobec sojuszników. Wymagał bezwzględnego podporządkowania, jeżeli je uzyskał, pozwalał na pewien zakres swobody i na ogół dotrzymywał zobowiązań. Niemcy bezskutecznie próbowali wymóc na Rumunach zamknięcie granicy. Usłyszeli jednak „Nie!”. Rumuni internowali wprawdzie przekraczających granicę polskich żołnierzy, jednak kto chciał mógł bez problemu uciec”

Po raz kolejny widać, że autor zna historię. Podejście zarówno Rumunów, jak i Węgrów (mimo że byli sojusznikami Hitlera) było bardzo pozytywne do polskich oficerów i żołnierzy. Jedni i drudzy co prawda internowali naszych, ale też nie przeszkadzali Polakom w ucieczce do Francji.

Reasumując dla wszystkich tych którzy są zwolennikami teorii głoszącej, że zarówno przedwojenna polska polityka zagraniczna jak i sama kampania wrześniowa były katastrofalne dla Polski i oparta na mrzonkach zarówno politycznych jak i militarnych, opinie wyrażone przez bohaterów powieści będą tylko potwierdzeniem ich podejścia ówczesnej polityki i wynikających z niej założeń militarnych.
Ta teoria była i jest nadal uważana przez większość historyków i wszelkiego rodzaju pasjonatów jako abstrakcyjna, a nawet pozbawiona sensu, jednak zawsze byli tacy historycy, jak nie żyjący już profesor Paweł Wieczorkiewicz, którzy jako z nieliczni mieli odwagę takie teorie głosić publicznie za co spotykały ich różne przykrości, a nawet określenia „Persona non grata „ na wielu uczelniach i w środowiskach wyznających teorię, że nasze władze nie mogły postąpić inaczej w tamtym czasie.
Dla mnie będącego od lat sympatykiem profesora podejście autora do polityki i samej wojny 1939 roku jest jak najbardziej słuszne.
Dla zwolenników teorii popierających politykę tercetu Mościcki-Rydz-Beck mam tylko jedno zdanie : Zobaczcie do czego ta polityka doprowadziła............

Ireneusz Piątek

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wampir

Ciekawa, ale ten język i styl mnie przeraża. Kompletnie nie mój klimat, ale lepsza od "Dziadów".

zgłoś błąd zgłoś błąd