Artemis

Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo: Akurat
6,27 (779 ocen i 143 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
39
8
99
7
206
6
199
5
132
4
41
3
33
2
12
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328707320
liczba stron
418
język
polski
dodała
AMisz

Nowa powieść autora bestsellerowego „Marsjanina”! Prawa filmowe kupione na pniu przez producentów hitu „Marsjanin” z Mattem Damonem w roli głównej. Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i...

Nowa powieść autora bestsellerowego „Marsjanina”! Prawa filmowe kupione na pniu przez producentów hitu „Marsjanin” z Mattem Damonem w roli głównej.

Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili. Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.

 

źródło opisu: Akurat, 2017

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Jarosław książek: 309

Bolesny upadek na… księżyc

Z pewnością każdy początkujący pisarz marzy o wspaniałym debiucie, docenionym zarówno przez czytelników, jak i krytyków, pozwalającym od razu umieścić autora w gronie pierwszoligowych twórców. Oczywiście udaje się to jedynie nielicznym, jednak jednym z nich z pewnością jest Andy Weir. Wielki sukces jego debiutanckiego „Marsjanina” zaowocował licznymi nagrodami, nakręceniem równie dobrego filmu z Mattem Damonem, oraz oczywiście finansową niezależnością. Jednak jest również druga strona medalu – czy kolejna powieść zdoła dorównać swemu poprzednikowi? Niestety w przypadku „Artemis” próba ta zakończyła się niepowodzeniem.

Weir w swojej nowej powieści zabiera nas jeszcze bliżej niż poprzednio – na księżyc. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z grupą elitarnych astronautów wykonujących specjalistyczne misje na Marsie. Ludzkość – a konkretnie… Kenia! – stworzyła na naturalnym satelicie całe miasteczko – tytułowe Artemis. W wizji autora składa się ono z połączonych ze sobą pięciu baniek, odpowiadających dzielnicom ziemskich miast – Bańka Conrada jest królestwem rzemieślników, a z kolei w Bańce Aldrina roi się od turystów. Urok tego niewielkiego miasta jest jednym z mocnych punktów powieści. Weir po raz kolejny pokazał swoją zdolność do prezentowania wizjonerskich projektów podboju kosmosu w taki sposób, by wydawały się one możliwe do zrealizowania nawet w naszych czasach.

Tak ciekawe tło wydarzeń aż prosi się o równie niezwykłą fabułę. W tej dziedzinie pisarz jednak zawiódł....

Z pewnością każdy początkujący pisarz marzy o wspaniałym debiucie, docenionym zarówno przez czytelników, jak i krytyków, pozwalającym od razu umieścić autora w gronie pierwszoligowych twórców. Oczywiście udaje się to jedynie nielicznym, jednak jednym z nich z pewnością jest Andy Weir. Wielki sukces jego debiutanckiego „Marsjanina” zaowocował licznymi nagrodami, nakręceniem równie dobrego filmu z Mattem Damonem, oraz oczywiście finansową niezależnością. Jednak jest również druga strona medalu – czy kolejna powieść zdoła dorównać swemu poprzednikowi? Niestety w przypadku „Artemis” próba ta zakończyła się niepowodzeniem.

Weir w swojej nowej powieści zabiera nas jeszcze bliżej niż poprzednio – na księżyc. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z grupą elitarnych astronautów wykonujących specjalistyczne misje na Marsie. Ludzkość – a konkretnie… Kenia! – stworzyła na naturalnym satelicie całe miasteczko – tytułowe Artemis. W wizji autora składa się ono z połączonych ze sobą pięciu baniek, odpowiadających dzielnicom ziemskich miast – Bańka Conrada jest królestwem rzemieślników, a z kolei w Bańce Aldrina roi się od turystów. Urok tego niewielkiego miasta jest jednym z mocnych punktów powieści. Weir po raz kolejny pokazał swoją zdolność do prezentowania wizjonerskich projektów podboju kosmosu w taki sposób, by wydawały się one możliwe do zrealizowania nawet w naszych czasach.

Tak ciekawe tło wydarzeń aż prosi się o równie niezwykłą fabułę. W tej dziedzinie pisarz jednak zawiódł. Wydarzenia w „Artemis” nieodłącznie kojarzą się z typową, nieoryginalną powieścią akcji. Goniąca za pieniędzmi główna bohaterka – Jasmine Bashara, zgadza się pomóc miejscowemu biznesmenowi w nie-do-końca legalnej akcji wyeliminowania konkurencji i przejęcia huty aluminium. Oczywiście, jak można się domyślić jest to jedynie pierwszy etap historii, w której Jazz zacznie pakować się w coraz większe kłopoty, z którymi będzie musiała się zmierzyć.

Choć opis na okładce gwarantuje, że głównej bohaterki „nie da się nie polubić”, to ja najwyraźniej dokonałem niemożliwego. Choć Jazz próbuje być przedstawiona jako niezwykle inteligentna i sprytna kobieta z charakterkiem, to jej opryskliwość i cwaniactwo zamiast intrygować, irytuje. Zdecydowanie brakuje jej uroku Marka Watneya – bohatera „Marsjanina”. Autor ją również obdarzył podobnie złośliwym poczuciem humoru, które wprawdzie czasem bawi, jednak nie stoi na równie wysokim poziomie jak w poprzedniej powieści. O innych postaciach ciężko powiedzieć coś więcej – są archetypami znanych z niezliczonych filmów czy książek – honorowy ojciec, zwariowany naukowiec czy sprawiedliwy policjant. Zainteresowanie może wzbudzić jedynie makiaweliczna administratorka Artemis Ngugi, która uczyniła z Kenii centrum wypraw kosmicznych, wykorzystując jej położenie na równiku, a następnie została zarządzającą księżycowego miasta. Niestety jest w powieści jedynie postacią trzecioplanową.

Być może olbrzymi sukces „Marsjanina” stał się dla Weira przekleństwem – zawiesił niezwykle wysoko poprzeczkę dla pisarza, który w gruncie rzeczy nie ma jeszcze wielkiego doświadczenia. „Artemis” nie jest książką złą – mimo wielu klisz czyta się ją szybko i przyjemnie, jednak oczekiwania były o wiele większe. Ze swoją szybką i łatwą w odbiorze akcją, ciekawym klimatem i charakterystycznym dla Weira luzem myślę, że jest dobrą bazą pod film, który z pewnością powstanie – prawa filmowe zostały wykupione już przed premierą, a reżyserami mają być Phil Lord i Christopher Miller – jednak jako następca świetnego „Marsjanina” okazała się być niewystarczająca.

Jarosław Olejnik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2096)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 703
Karol | 2017-12-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 grudnia 2017

Pewnie nie jestem jedynym który sięgnął po tę książkę zachęcony ogromnym sukcesem "Marsjanina". I pewnie nie będę jedynym który stwierdzi że przy okazji fantastycznego debiutu autor powiesił sobie poprzeczkę trochę za wysoko. Jest to jednak przyzwoita historia która łączy w sobie ten typowy dla autora naukowy styl z odrobiną kryminału oraz masą akcji.

Główną bohaterką jest Jazz która podobnie jak Mark Watney jest specjalistką od wszystkiego. Niestety o ile Watney był po prostu pechowcem który starał się przetrwać, o tyle Jazz sama pakuje się w co raz to większe kłopoty co trochę przeszkadza w aktywnym kibicowaniu jej postaci. Osobiście dużo bardziej przypadła mi do gustu cała plejada postaci drugoplanowych, głównie ze względu na to że zachowują zdrowy rozsądek.

Podoba mi się pomysł na księżycowe miasteczko i jego podział klasowy. Co prawda autor nie poświęcił temu zagadnieniu aż tyle czasu, ale sama idea takiego małego, zamkniętego społeczeństwa zasługuje na plusa. Dodatkowo...

książek: 535
Marzena | 2018-02-03
Na półkach: Przeczytane, Strata czasu
Przeczytana: 03 lutego 2018

Jeżeli Ziemia jest trzecią a Mars czwartą planetą od Słońca, to jaka odległość dzieli Czerwoną Planetę od naszego ziemskiego satelity, Księżyca?
Od dziś odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna:
Na pewno mniejsza niż przepaść jaka dzieli "Artemis" od "Marsjanina" Weira.

Właśnie przez wzgląd na to jak rewelacyjną powieścią jest "Marsjanin", z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po najnowszą powieść Autora.
Andy Weir w dalszym ciągu eksploruje przestrzeń kosmiczną bowiem tytułowe Artemis to pierwsze i jak dotąd jedyne miasto na Księżycu.
Prawda jest taka, że "Artemis" to totalnie przeciętna powieść, której nic poza umiejscowieniem akcji nie wyróżnia. Historia mogłaby wydarzyć się gdziekolwiek indziej, w każdym innym miejscu na Ziemi, wystarczy mała zamknięta społeczność ze wszystkim znanymi w takich przypadkach zależnościami i interesami.
Jakby tego było mało, główną bohaterką tej przeciętnej historii jest dziewczyna, której motto przewodnie brzmi: "kiedy będę dorosła nie chcę...

książek: 3545
ZaaQazany | 2017-12-23
Na półkach: Przeczytane, ZaaQ'17
Przeczytana: 23 grudnia 2017

Nowa powieść autora bestsellerowego „Marsjanina”!

Taaa... Zdanie genialne w swojej nicniewnoszoności, gdyż totalnie nie obiecuje fascynującej lektury. Odwołuje się tylko do czegoś, co było TOPowe kilka lat temu.
Weir zdecydowanie w sposób schematyczny korzysta z poprzedniego bestsellera. Ludzkość nadal eksplorująca Układ Słoneczny. Na szczęście Andy nie wysłał swoich bohaterów tak daleko jak uprzednio i zapewnił im towarzystwo. Natomiast w dalszym ciągu mamy kontakt jeśli nie z Robinsonem Crusoe przestrzeni kosmicznej to z księżycowym Einsteinem. Książka jest pełna szczegółów technicznych, przybliżających ją inżynierom i nadających intelektualnego sznytu humanistom :)
Łatwo się czyta, szybko się czyta. Brakowało mi natomiast jakiegoś powiewu nowości, wtórna względem Marsjanina.

książek: 1278
Jarek Zawisza | 2017-12-29
Na półkach: 2017, Przeczytane
Przeczytana: 29 grudnia 2017

Andy Weir napisał bardzo dobrą książkę, dzieło wręcz epickie, z tym że niestety to nie ta książka...

Ten produkt popularnego autora, jest również doskonały... jednakże, jego doskonałość jest nieco innej natury, jest nieprzeciętnie, wręcz doskonale przeciętny.

Po kimś kto napisał "Marsjanina", naprawdę oczekiwałem czegoś więcej :(
Opisy surowych marsjańskich krajobrazów, codzienne nieomal beznadziejne zmagania bohatera sprawiały że człek czół się częścią tej epopei...
A tu co? Nic! mierna fabuła, byle jaka bohaterka, akcja, jaka akcja? Feliks, Net i Nika mają więcej polotu!

Język zarówno narracji jak i dialogów jest prymitywny i prostacki, aż trudno mi uwierzyć że napisała ją ta sama osoba, ten sam Andy?!

Poleciłbym tę pozycję trzynastolatkom, gdyby nie obawa że mogą się przez nią uwstecznić.
Czekałem na tę książkę i ze smutkiem stwierdzam że to rozczarowanie roku :(
Tylko dla zdesperowanych, kiedy naprawdę nie ma już co czytać.

książek: 2645
Natalia-Lena | 2017-11-24
Przeczytana: 24 listopada 2017

Marsjanin ustawił poprzeczkę zbyt wysoko.

Nic dwa razy się nie zdarza i w tym przypadku nie zdarzył nam się drugi Mark Watney. Co prawda główna bohaterka Artemisa, Jazz, bardzo starała się oddać charakter Watneya i jego zamiłowanie do humorystycznych wstawek, ale trudno nazwać ją kobiecą wersją Marka – brakuje jej tej iskry, która sprawiła, że cały świat z zapartym tchem obserwował perypetie kosmicznego Robinsona Crusoe.

Pisząc, że nie zdarzył nam się drugi Mark Watney, nie zdradzam tutaj swoich oczekiwań, by otrzymać drugiego Marka. W końcu powtórka z rozrywki jest tylko powtórką z rozrywki. Oczekiwałam raczej niepowtarzalnego, równie nietuzinkowego bohatera i wciągającej historii. Chciałam drugiego Marsjanina pod kątem poziomu, nie pod kątem recyklingu pomysłów. Jazz mogłaby być kimś zupełnie innym, składać się z zupełnie innych cech, nawyków i zdolności, i nadal być interesującą postacią. Chodzi mi raczej o fakt, że najwyraźniej sam Weir próbował stworzyć kogoś na kształt...

książek: 2079
Wojciech Gołębiewski | 2017-12-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 grudnia 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Andy Weir (ur. 1972) - z wykształcenia informatyk, zdobył popularność w 2014 roku "Marsjaninem", a teraz (2017) wydał omawianą.

Dwie wstępne uwagi:
Nie czytałem "Marsjanina", więc nie jestem obciążony zachwytem nad twórczością Weira.
Piszę to, gdy na LC jest 8 opinii, wszystkich pozytywnych, a średnia wynosi 6,95 .

A teraz ocena:
Książka jest na poziomie niezbyt rozwiniętego dwunastolatka, lecz nie jest dla niego przeznaczona, bo jest z gruntu n i e m o r a l n a.
Głównym tematem jest s a b o t a ż zdeprawowanej dziewczyny po prostu dla k a s y. Unieruchomienie kombajnów ma przynieść ruinę przedsiębiorstwa i tragedię wielu rodzin.
O deprawacji panienki świadczy fakt, że przyczyniwszy się do spalenia zakładu ojca, poszła "w świat", a w wieku siedemnastu lat (s. 225 - e-book) rozstaje się z kolejnym kochankiem bo... (s.223):

"...Sean jest jurnym facetem – wiedziałam o tym. I...

książek: 383
Fragaria | 2017-11-27
Przeczytana: listopad 2017

Po przeczytaniu "Marsjanina" niecierpliwie czekałam na tę książkę. Kupiłam i przeczytałam ją najszybciej jak tylko mogłam.
Niestety, nie jest to Marsjanin. W dalszym ciągu, w przypadku "Artemisa" możemy liczyć na sporą dawkę świetnej rozrywki, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dobra pozycja na leniwe wieczory i weekendy. Na pewno, za sprawą, tej książki zamienią się one w przygodę pełną ciekawej akcji! Bowiem "Artemis" aż kipi od akcji. Roi się tu od zagadnień dotyczących mechaniki i informatyki, więc jest to gratka dla pasjonatów tych dziedzin. Dla mnie zabrakło chemii i botaniki, ponieważ nie przepadam za informatyką. Jednak wartka akcja i interesujący sposób narracji spowodowały, że przeczytałam tę książkę w mig.

Jest rok 2069 r. i ludzkość od wielu lat zamieszkuje Księżyc. Na razie istnieje tylko jedno miasto- Artemis, którego populacja wynosi ok. 2000 mieszkańców. Czas akcji nie jest przypadkowy: sto lat wcześniej pierwsi ludzie wylądowali na Księżycu (w powieści jest do...

książek: 709
Jonasz | 2017-12-26
Przeczytana: 25 grudnia 2017

Nie mogę uwierzyć, że to napisał Andy Wier. Autor fenomenalnego Marsjanina. Czyżby Był on „one hit wonder”, że użyję tu porównania rodem z muzyki poularnej. Ma nadzieję, że to nie wszystko na co go stać.
Powieść czyta się nawet nieżle. Podpbnie jak w przypadku Marsjanina, wszystko jest naukowo ścisłe, aż do bólu. Przynajmniej tak moze się wydawać laikowi. Niestety na tym kończy się lista pozytywów.
Przeczytana w polskim tłumaczeniu, i to prawdpodobnie był błąd. W orginale przynajmniej uniknołbym przykrości obcowania z wątpliwej jakości polszczyzną.

książek: 1377
Ciacho | 2017-12-19
Przeczytana: 19 grudnia 2017

"Pierwsze miasto na Księżycu"


Andy Weir to amerykański pisarz, który w ostatnich miesiącach stał się bardzo sławny za sprawą swojej bestselerowej książki o Marku Watney'u uwięzionym na Marsie. Wielu autorów może pozazdrościć tej popularności, tym bardziej że wspomniany "Marsjanin" to debiut pisarza, i to tak bardzo udany, że szybko dowiedziano się o nim na całym świecie i doczekał się też szybkiej i udanej ekranizacji, z Matem Damonem w roli głównej. Długo nie trzeba było czekać na pojawienie się kolejnej książki Amerykanina. A że od dzieciństwa pasją autora jest kosmos, tak więc i teraz ponownie zebrał swoich bohaterów i rzucił daleko w odmęty Wszechświata.

Artemis to pierwsze i jedyne założone jak dotąd miasto na Księżycu, złożone z pięciu ogromnych, sferycznych budowli w kształcie baniek (i tak też są nazywane), które są do połowy osadzone w skalistym gruncie Księżyca i mają kilka różnych poziomów. Wszystkie wspólnie połączone ze sobą korytarzami tworzą z paroma niewielkimi...

książek: 0
konto_usuniete | 2018-04-01

„Artemis” to moja druga przygoda z Andy Weirem.
Powieść rozczarowuje pod każdym względem. Sprawdza się tylko jako mało ambitne czytadło do podróży lub podręcznik spawacza w kosmosie.
Ale po kolei.

Fabuła.
Niestety jest bardzo prosta i mało wymagająca od czytelnika. Intryga jest raczej przewidywalna a zwroty akcji wprowadzane jakby na siłę aby napędzać kulejącą i powolną akcję lub wyrwać czytelnika ze snu i księżycowego marazmu. Nie ma w niej żadnego efektu zaskoczenia autor zbyt szybko wyjmuje królika z cylindra i asy z rękawa podając czytelnikowi wszystko gotowe na tacy. Przeczytałem tę powieść bo jakoś ten cały cyrk toczył się do przodu w swoim tempie a ja obiecałem sobie, że każdą rozpoczętą książkę przeczytam do końca.

Bohaterowie.
Głowna bohaterka nie zdołała mnie do siebie przekonać. Jest niestety nijaka i było mi raczej obojętne czy przeżyje czy zginie. Podobnie zresztą z innymi postaciami tej powieści, które jak dla mnie były sobie tam na księżycu i tyle. Strasznie biła...

zobacz kolejne z 2086 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Do ostatniej chwili osoby z serwisu czekały z deklaracją dotyczącą tego, co będą czytać w weekend. Wszystko przez Black Friday i przeceny w księgarniach. Co z tego, że półkach, tych rzeczywistych i wirtualnych, książek do przeczytania jest całe mnóstwo - obok takich ofert nie można przejść obojętnie! Sprawdźcie jakie tytuły ostatecznie wybrali na ten weekend.


więcej
Patronaty tygodnia

Ten tydzień zapowiada się nad wyraz interesująco - wśród naszych patronatów znajdziecie powieści Stephena Kinga, Andy'ego Weira, ŁukaszaOrbitowskiego i Dmitrija Glukhovsky'ego. Nie zabraknie też kolejnej porcji książek w klimacie Gwiazdki spod pióra Amandy Prowse i Agnieszki Krawczyk oraz powieści skierowanych do młodych czytelników - przekonajcie się sami!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd