Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Córka krwawych

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Jakub Szacki
tytuł oryginału: The Black Jewels Trilogy: Daughter of the Blood
seria/cykl wydawniczy: Trylogia Czarnych Kamieni tom 1
wydawnictwo: INITIUM
data wydania: październik 2008
ISBN: 9788392732204
liczba stron: 366
język: polski
typ: papier
6.97 (595 ocen i 89 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 36,99 zł

W świecie Mrocznego Królestwa, przepełnionego zdradą i korupcją, zasady ustalają Krwawi a rasa czarownic i czarnoksiężników, których moc określają magiczne kamienie...Przed ponad 700 laty, czarownica... W świecie Mrocznego Królestwa, przepełnionego zdradą i korupcją, zasady ustalają Krwawi a rasa czarownic i czarnoksiężników, których moc określają magiczne kamienie...Przed ponad 700 laty, czarownica sabatów Klepsydry, ujrzała spełniającą się starożytną przepowiednię a nadejście najpotężniejszej Królowej w historii Krwawych a żywego mitu, Czarownicy, która posiadać będzie więcej mocy, niż sam Wielki Lord Piekła. Do walki o względy młodej Jaenelle staną trzej odwieczni wrogowie, którzy wiedzą jak wielka moc kryje się za błękitnymi oczami niewinnej dziewczyny.Bezlitosna gra, w której główną bronią są magia, miłość i nienawiść właśnie się rozpoczęła. pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (10)

Opinie czytelników
Przeczytana: 2010 rok

Wydawać się może, że to kolejny wspaniały świat magii, gdzie króluje dobro, ład i porządek. I tu pierwsza pułapka. Światem rządzi Królowa. Tak! Kobieta! To kobiety są u władzy, to one wykorzystują mężczyzn jako obiekty seksualne, niewolników czy do wysługiwania się w najróżniejszych sytuacjach. To kobiety mają władzę, są okrutne, nie znają litości i wykorzystują swoją moc do niecnych celów, takich jak zostanie Królową całego świata.
Wspaniała powieść fantasty, poruszająca trudne, a zarazem wstrząsające problemy. Wykorzystywanie dzieci w celach seksualnych, ogólnie wykorzystywanie kogoś w celach seksualnych. Słowo dzieci wzbudza odrazę i poirytowanie, bo jak można tak dzieci wykorzystywać.
Do gustu bardzo mocno przypadła mi Jaenelle – żywy mit, niczego nie świadoma dziewczyna, która posiada ogromną moc. Jest słodka, urocza, pełna dobroci i kiedy bliska jej osoba ma kłopoty, nie zawaha się ani chwilę by jej pomóc. Powieść właściwie toczy się wokół niej, mała jest z jednej strony bezbronna, a z drugiej ma w sobie magię, ogromną magię. Już niedługo wyzwoli Królestwo Cienia z tych wszystkich ludzi i ci, którzy myśleli tylko o sobie niszcząc konkurencję na każdym kroku, gorzko pożałują.
Książkę czyta się zdecydowanie za szybko, strony przemykają przez palce, a ja błagałam, aby się nie skończyła. Teraz czekam na 2 kolejne tomy, które mam zamiar połknąć tak jak “Córkę krwawych” :) Co mi się najbardziej podobało: książka nie jest przesłodzona, jest pełna okrutnych rzeczy, które są na porządku dziennym, nic nie jest ukryte i czytelnik wie, jak bezduszne i bestialskie są niektóre osoby.* Wartka, trzymająca powieść, która z strony na stronę, aż krzyczy “Co będzie dalej?!”. Pomału z co raz większą siłą wciąga się w powieść, a koniec jej jest bardzo daleki. Co cieszy podwójnie! Bo przynajmniej tak dobra powieść nie kończy się zbyt szybko. :)


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 07 września, 2010

Z twórczością pani Bishop spotkałam się po raz pierwszy. Wypożyczyłam ją nie zaznajomiwszy się z opiniami innych, co się ostatnio coraz rzadziej zdarza. Kiedy wróciłam do domu, zauważyłam, że jest to książka dla dorosłych.Wprost zakochałam się w okładce. W tej dziewczynce było coś takiego, że nie potrafiłam oderwać od niej oczu. Miała magię w samej sobie.

Autorka przedstawia nam inny świat, w którym władzę mają kobiety, a mężczyźni zniżeni są do poziomu służby. Niestety udowadnia też, że niezbyt dobrze sobie radziły, knując spiski przeciw sobie a tym samym dając władzę płci męskiej . W świecie tym żyją również ludzie, którzy mają dość dyktatury kobiecej i z upragnieniem czekają na zapowiedzianą przeszło pół tysiąca lat temu Czarownicę. Do tych ludzi należy Daemon SaDiablo, syn Seatana, który pozostał na łasce Dorothei, okrutnej Arcykapłanki. Nakazała mu ona usługiwać poszczególnym Królową. Z czasem zbuntował się i zaczął zabijać popleczników Dorothei. Kiedy nadeszła upragniona Czarownica światło dziennie ujrzały straszne historie...

Cóż mogę rzec o książce. Cały czas trzymała mnie w napięciu. Zachowanie Jeanelle było trudne do przewidzenia, więc mimo iż się głowiłam nad dalszymi wydarzeniami nigdy nie udało mi się ich odgadnąć. Styl i język były miłe do czytania. Lektura jest bardzo wciągająca. Wprost miałam problemy z oderwaniem się od niej. W książce są poruszane problemy, które obecne są w naszym życiu codziennym. Miłość, odrzucenie, morderstwa, wykorzystywanie. Zaszokowały mnie historie związane z Braidonwood. Byłam przerażona ''wujkami'' i tym, jak leczono małe dziewczynki.

Postacią godną zaufania od razu wydała mi się Jeanelle. Było to dziecko wyjątkowe. Nigdy nie myślała o sobie, tylko o innych. Mimo bólu i cierpień nie chciała zostać z Seatanem tylko zaopiekować się Wilhelminą. Jej skrytość i tajemniczość mi zaimponowały i zaciekawiły. Wciąż nie mogłam przewidzieć jej posunięć i zachowań. Moim zdaniem jest wzorem do naśladowania jako osoba mądra, wytrwała i bezinteresowna.

Już nie mogę się doczekać kiedy chwycę za następną część Trylogii pani Bishop. Jest to opowieść magiczna i tajemnicza, a zarazem wciągająca. Moim zdaniem autorka odwaliła kawał dobrej roboty i zachęcam do przeczytania.


Przeczytana: 19 grudnia, 2010

Powieść o dziewczynce, którą podniecały się nawet… konie. Nie, to niestety nie żart.
Zacznę może od pozytywów, bo tych jest zdecydowanie mniej: całkiem dobrze skonstruowany świat, ciekawy pomysł na zależności społeczne (rządzą złe i niewyżyte kobiety, mężczyźni im usługują) . I Surreal oraz Lucivar (bohaterowie drugoplanowi).

Minusy: cała reszta bohaterów, która czysto teoretycznie miała właśnie o zaletach powieści stanowić, a więc:
1) Jaenelle– po 300 stronach zachwytów nad wspaniałością, uroda, niezwykłością, przenikliwością, wrażliwością tej dziewczynki (pozostałe 60 stron to akcja powieści) mam jej serdecznie dosyć. A przede mną jeszcze 2 tomy z kolejnym wcieleniem Mary Sue…
2) Deamon – gdy zobaczył główną bohaterkę (uwaga, uwaga!) podniecił się. Dwunastolatką! Oczywiście, wszystko po to, aby pokazać jak wyjątkowa jest Jaenelle - wszakże Deamon nie pragnął kobiety od... No, od zawsze w zasadzie (ze względu na to, że kobiety trochę za bardzo i trochę za często chciały jego).
3. Seatan – Lord Piekieł ma prawo być pozytywną postacią, święte prawo autora. Gorzej, jeśli przy okazji jest nudny i przewidywalny. Oczywiście, wielki fan Jaenelle, ojciec Demona i Lucivara (jeden z wątków tyczy się właśnie ich dążeń do pojednania).

Kolejnym minus to trochę na siłę doszywana erotyka, chwilami naprawdę niesmaczna (szczególnie biorąc pod uwagę wiek bohaterki).

Pani Bishop nie ma olśniewającego stylu, nie zachwyciłam się jej dialogami, opisami, czy błyskotliwym poczuciem humoru (no chyba, że kogoś bawią określenia, jakimi obdarzają się nawzajem Lucivar i Deamon). W zasadzie najbardziej rozśmieszył mnie moment, który według planów autorki prawdopodobnie powinien być wzruszający: gdy Jaenelle dostała w prezencie chusteczki do nosa (bo ci, u których mieszka, jej nie kochają).

Jak dla mnie książka mocno przeciętna. Tak na 2,5 gwiazdki, ale nie można przyznawać połówek.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 2010 rok

Oto potęga dobrej okładki. Kilka osób odradzało mi tę książkę - bo nie sposób się w niej połapać, bo na początku podany jest słowniczek, bo to, bo siamto... Osoby nie przeczytały nawet 20 stron.
I w sumie bym ich posłuchała, bo gusta książkowe mamy identyczne, ale ta okładka...
Przyciągała mnie od pierwszej chwili. Zaryzykowałam - kupiłam i nie żałuję ani grosza, ani sekundy spędzonej na lekturze.

Faktycznie, powieść Anne Bishop zaczyna się dość ciężko. Autorka się nie pacykuje - od razu rzuca czytelnika w skomplikowany świat magii, polityki, układów społecznych, nienawiści i miłości. I bądź tu człowieku mądry i się w tym zorientuj. Tu jedna rada - zignorujcie to. Nie zaglądajcie co i rusz do słowniczka (jest taki na początku), nie zrażajcie się dość dużą ilością nazw terytoriów, odmian magii i ras. Gdzieś w połowie tomu wszystko samo "wskakuje na miejsce", a czytelnik wie o co chodzi. Just go with the flow. ;)

Ale przechodząc do "Córki krwawych". Dawno nie czytałam książki tak dobrze przemyślanej i świetnie napisanej (a jakież tłumaczenie! ochy i achy ślę! - dla mnie absolutny majstersztyk - zarzuty wobec użycia słowa "zniknąć" są dla mnie niezrozumiałe, dla mnie użycie go w ten sposób stanowiło ciekawy smaczek, pewien charakterystyczny element. Chętnie sprawdzę dnia pewnego, jak to w oryginale stoi - wówczas skonfrontuję - póki co ja jestem na "tak"). Każda z postaci jest wyrazista i ma swoją osobowość. Akcja toczy się wartko, fabuła jest niebanalna, a niektóre dialogi doprowadzają do łez ze śmiechu (lekcje Jeanelle u Saetana - miodzio!).
Seks, wulgaryzmy, przemoc i śmierć są tu na porządku dziennym (stronnicowym, powinnam chyba napisać), nie jest więc to książka dla dzieci. Z drugiej strony nie jest to też rażące, więc starszy nastolatek / dorosły nie będzie miał z nimi żadnego problemu.


Przeczytana: październik, 2008

Książka wciągnęła mnie bez reszty. Jednak trzeba liczyć się z ciężkim do przebrnięcia początkiem. Pisarka stworzyła ciemny, mroczny, brutalny świat z licznymi postaciami i krainami, gdzie to kobiety dominują i sprawują władzę. Książka naprawdę mocna i wyłącznie dla dorosłego czytelnika.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń, 2010

__Nie mogę powiedzieć żebym był zaciekłym weteranem fantasy, ale przyznam, że ten typ literatury lubię, i czytuję. Do serii Anne Bishop nie ciągnęło mnie jakoś bardzo biorąc pod uwagę iście "polsatowski" opis fabuły na odwrocie. Gdyby nie zbieg okoliczności to pewnie dalej była by to książka do przeczytania "kiedyś". Tak się nie stało, przebrnąłem, i odniosę się tu do całego cyklu, nie tylko do pierwszej części.
__Czytając opinie poniżej można odnieść wrażenie, że jest to miód nad miody wśród literatury fantasy. Wydaje mi się że nie. Owszem po przebrnięciu przez słynne 100 stron coś się zaczyna dziać, książka zaczyna nabierać tępa, świat jest zarysowany dobrze, trzyma się kupy(choć czasami nie wiedziałem czy jest bardziej współczesny czy bardziej średniowieczny), bohaterowie również są całkiem interesujący. Fabuła? No... działa. Co więc jest nie tak?
__Ja, jako facet zaznaczam, czytając tą książkę, bardzo czułem, że pisała ją kobieta, bohaterowie męscy co chwila wpadają w "zimną/lodową furię", "szaleńczy gniew" i inne tego typu rzeczy praktycznie bez powodu(bo on się patrzy, jest facetem a w pokoju są też kobiety, to się zdenerwuję), i muszą sobie z tym radzić, opanowywać się. Można oczywiście te wahania nastrojów wytłumaczyć charakterem postaci jako Krwawych, ale jakoś to do mnie nie trafiło. Innym przykładem jest sexualność jednego z głównych bohaterów, ciągle musi ją trzymać na wodzy i się powstrzymywać, jak by to była jakaś poświata albo coś w tym stylu. Czytając ma się wrażenie, że jak by się na chwile zapomniał to został by stratowany przez stado napalonych kobiet. Ja rozumiem ładny, męski i w ogóle, ale bez przesady.
__Świat. No cóż, jest dużo krwi, męczenia ludzi, mordowania, wykorzystywania sexualnego facetów i tego typu smaczków, zupełnie jak w opisie. Fajnie, jedyny problem z tym, że to wszystko... nie rusza. Być może to ja jestem zepsuty i tak bardzo niewrażliwy, ale porównując to co mamy tutaj z tym co zaserwował nam np. Goodkind w "Pierwszym Prawie Magii"(Richard w niewoli Mord-Sith), no to... nie ma czego porównywać. Opisy po prostu tworzą tło, ot od czasu do czasu kogoś zamęczą dla zabawy, albo ktoś inny przypomina sobie jak to on był męczony. Jakoś to wszystko do mnie nie przemówiło. Paradoksalnie, autorce która próbuje utoczyć z kartek trochę krwi, najlepiej w całej serii wyszło pokazanie spokojnego życia rodzinnego, czyli sceny z pierwszej części drugiego tomu. Muszę przyznać, uśmiałem się, były to chyba najlepsze fragmenty całego cyklu.
__Fabuła. Jak napisałem wcześniej, działa. Nie jest jakaś wspaniała, na początku nie wiemy kto jest kim i co się dzieje, ale jak już nauczymy się rozróżniać postacie to jest lepiej. Zakończenie trzeciego tomu było trochę dziwne, bo mając możliwości którymi dysponują bohaterowie można było to rozegrać zupełnie inaczej... i wcześniej, i lepiej, i w ogóle. No ale Daemon musiał mieć swoje 5 min, i nie straszne opisy strasznych rzeczy też. Nie wyszło tak źle, ale było trochę naciągane.
__Aha, i jeszcze jedno, przez cały czas wszyscy coś znikali, np. Saetan zniknął kubek(znaczy sprawił, że go nie było), czy w polskim języku w ogóle funkcjonuje takie coś? Ktoś mi to może powiedzieć?
__Przyznaję, że trochę sobie pojechałem po książce która w sumie nie jest taka zła. Zaznaczyłem tu tylko elementy które mnie denerwowały. Patrząc szerzej można je pominąć i spokojnie cieszyć się lekturą, bo ta trzyma mimo wszystko pewien poziom. Niestety, a może stety, wydaje mi się, że książka bardziej spodoba się płci pięknej, jak pisałem wcześniej, czuć, że jest ona pisana przez kobietę, i jak widać na tej stronie chyba w większości kobiety oceniają ją wysoko(ogólnie rzecz ujmując oczywiście, poza tym sugeruję się nickami więc proszę się nie czuć urażonym jak by co). Autorka ma talent, może jeszcze nieco nie oszlifowany, i może nie do końca w powieści fantasy, ale pisać umie. Z tego co wiem napisała jeszcze jeden tom, ale... jakoś nie mam ochoty do niego siadać, tyle innych ciekawych książek.
__Na koniec chciałbym tylko zaznaczyć, że są to moje prywatne odczucia na temat książki i innym całkowicie wolno się z nimi nie zgadzać. Dziękuję, że doczytałeś aż tutaj.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 maja, 2011

Kiedyś kolega zapytał, co teraz czytam. Powiedziałam, że "Córkę Krwawych". Na jego twarzy odmalowało się przerażenie: To profanacja, ja tego czegoś nie dotykam, wystarczy na okładkę spojrzeć! No i teraz zacznę recenzję od okładki właśnie.

Jak byłam mała, pewnie by mi się spodobała, bo widać, że magiczna, kolorowa i fajna, ogólnie rzecz biorąc. Ale jak byłam mała, nie doceniałam Photoshopa z jego efektami i innymi takimi, żadnych subtelności w zdjęciach, okładkach... Teraz dostrzegam i krzywię się lekko z niesmakiem, gdy widzę te smugi przy księdze. Są kiczowate (chociaż czasami nie mam kiczowi nic do zarzucenia, jednak w tym wydaniu mi nie odpowiada), a dziewczynka ma brzydkie usta. Ale książki po okładce się nie ocenia, więc zignorowałam na razie to, że oprawa mi się nie podoba i zapomniałam o tym na jakiś czas, żeby nie psuć sobie wrażeń z części właściwej książki, czyli treści.

Trylogia Czarnych Kamieni ma wielu miłośników i wrogów. Ja spotkałam na swojej drodze prawdziwą miłośniczkę, dzięki której miałam możliwość przeczytania. Podejrzewam, że zrobi jej się smutno, że nie poszłam w jej ślady, jednak... jak na mój gust, to nie jest nic wybitnego. To kolejna książka, do której przekonałam się dopiero po połowie. Tak samo było z "Rudowłosą". I oczywiście po tej połowie chcę przeczytać kolejną część, chociaż na początku uważałam, że po moim trupie, ja się dalej męczyć nie będę. Nie wiem, z czego to wynika. A może jednak wiem.

Wybitnie mnie frustrowało zakochanie się wszystkich w Jeanelle. Taki cudowny Daemon (po tej połowie zaczęłam go widzieć jako Damona z TVD, co pozytywnie wpłynęło na mój odbiór), z charakterem. A tu nagle robi się z niego coś rozlazłego. W takich momentach bałam się, że ktoś mu coś zrobi. Ale Daemona też nie polubiłam przed tą połową. Jest tylko jedna postać, która podobała mi się od samego początku. Surreal. Prostytutka, niebezpieczna, ale właściwie nikt się tego po niej nie spodziewa, z naprawdę fascynującym imieniem. Saetan był całkiem w porządku, chociaż jego podejście do własnych dzieci mi się nie podobało. Za to wobec Jeanelle był słodki jak miód! Tak, tej małej momentami nie znosiłam, momentami była w porządku.

Ta książka wydała mi się innym niż zazwyczaj fantasy. Nie było żadnych wojen, wszystko toczyło się bardziej na poziomie intryg, niż faktycznego konfliktu. Może przez to akcja wydawała mi się nudnawa. Bo ile książki może się toczyć wobec troski o jedną małą dziewczynkę? Oczywiście wiem, że teraz spłaszczam to wszystko totalnie, ale po prostu nie widzę w tej książce niczego szczególnego. Nie jest w moim typie. Nie tego oczekuję od powieści fantasy. Dlatego gorąco dziękuję za Daemona i Surreal (jak ja im kibicuję, ale póki co nic z tego i pewnie na pozostałą wieczność nic z tego...), dziękuję za ciekawy pomysł, ale nie dziękuję za to, co z niego wynikło.

Podobała mi się od połowy. Nawet bardzo. Chciałabym przeczytać kolejną część z nadzieją, że tym razem będzie już dobrze, bo nic przecież tego nie wyklucza. Ale smutno mi, że "Córka Krwawych" nie spodobała mi się od samego początku. I wtedy doszłam do wniosku, że mogę ponarzekać na okładkę, bo oddała treść - kiczowata dziewczynka, którą nie warto się zachwycać, chociaż inni się zachwycają. Zaś okładki kolejnych tomów mi się nawet podobają, więc jeśli iść tym tropem, to i książki powinny.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 grudnia, 2010

Od dawna chciałam przeczytać tę praktycznie zachwalaną trylogię i przy okazji debiut wydawnictwa Initium na polskim rynku. O popularności książek świadczą moje trudy polowania na egzemplarz biblioteczny, nie wspomnę o ilości recenzji na blogach. "Trylogia Czarnych Kamieni" powoli stała się pozycją, którą warto przeczytać. Choćby jak w przypadku sagi Meyer, dowiedzieć się o co tyle szumu. Wreszcie przyszła kolej na mnie. Wiedziałam, że początki mogą być ciężkie i nastawiłam się na przyswajanie poplątanych, skomplikowanych, zagęszczonych pułapek koncentracji. Nie spodziewałam się, że z rytmu będzie w stanie mnie wybijać tłumaczenie. Pomijam wpadki edytorskie, które uznałam za urocze - taka pierwsza niedoskonałość dodaje książce swoistego charakteru. Jakub Szacki postanowił się nie przemęczać i zastosował gramatykę angielską przy czasowniku "zniknąć". Kwiatki w stylu "Zniknęła jeden zeszyt i otworzyła drugi" kwitną do ostatniej strony. To nie było urocze, ale pioruńsko wkurzające. Drugi tom, który właśnie czytam, również został zasiany owym kwieciem, ale pocieszam się, że ostatnia część ma innego tłumacza.

Tyle tego jest w świecie Czarnych Kamieni, że nie wiem od czego zacząć. Anne Bishop odwróciła role, które do znudzenia pielęgnowane były w literaturze. Władza została oddana w ręce kobiet, a mężczyźni zobowiązani do bezwarunkowej służby, istnieli w cieniu swych władczyń. Czyżby do głosu doszedł radykalny feminizm w utopijnej formie? Nic bardziej mylnego. Chociaż podczas lektury, jako kobieta, powinnam odczuwać satysfakcję - nie odczuwałam jej. Nie bez powodu na tylnej okładce jest trudno zauważalne zdanie - "Książka dla dorosłych". Po kilku rozdziałach nie miałam co do tego wątpliwości - książka ocieka seksem, erotyką i porusza istotny problem współczesnego świata - wykorzystywanie seksualne dzieci.
Witamy w świecie Krwawych, gdzie o sile czarownik decydują posiadane kamienie. Jeszcze nikt nie otrzymał czarnego (najsilniejszy) z przyrodzenia, ale zapowiadana od stuleci Czarownica właśnie nadeszła. Na imię jej Jaenelle i jej życie jest w niebezpieczeństwie. Nie każda czarownica poda pomocną dłoń, wiele pragnie jej śmierci by zachować władzę. Żądza władzy wypacza ludzki charakter, kiedyś obróci się przeciwko chciwości, ambicji i okrucieństwu. Do tego czasu Saetan SaDiablo, Daemon Sadi, Lucivar Yaslana, Surreal i inni robią co w ich mocy by zapewnić jasnowłosej bezpieczeństwo. Jednak długo nie dane im będzie wiedzieć kim naprawdę jest Jaenelle i dlaczego nie zostawi królestwa otoczonego mgłą.

"Córka Krwawych", pomimo tłumaczenia, jest bardzo dobrą książką. To nie wystarczyło bym zapomniała do świecie i zatopiła się w lekturze po czubek głowy. Jedyną postacią, która mnie najmocniej trzymała przy książce był Daemon Sadi, a raczej jego nieprzewidywalność i nieposkromienie pomimo noszenia pierścienia Posłuszeństwa (zakładany na genitaliach) . Książka jest tak nasycona okrucieństwem, że podświadomie nabrałam dystansu do książki. Nie brakuje scen ciepłych, zabawnych, dodających otuchy - ale nikt mi nie wmówi, że świat rządzony przez kobiety byłby lepszym miejscem. Wiedziałam o tym dawno, ale widzę, że Bishop podziela to stanowisko. Gdzieś przeczytałam, że wojna nie ma nic z kobiety. Pewnie nie, bo nie zaznała kobiecej furii. Jestem jak najbardziej za równouprawnieniem, to nie podlega dyskusji, ale odwrócenia ról nie uważam za lepsze rozwiązanie.
Na początku miałam trochę problemów z ogarnięciem świata "Córki Krwawych". Widać, że Anne Bishop spędziła lata na jego tworzeniu w każdym szczególe. Zabrakło mi jednak mapki, która z pewnością wiele by rozjaśniła na samym początku. Nie zabrakło objaśnienia struktury społecznej oraz rangi kamieni, z początku na niewiele się zdały. Jednak pamiętając przeboje z "To" Stephena Kinga, nie zamierzałam się poddawać. Z czasem poruszałam się coraz pewniej, rozumiałam znacznie więcej - jednak do przyzwoitej znajomości niuansów trochę brakuje.

Pisarka ma wprawne pióro i dużą wyobraźnię. Potrafi budować napięcie, nie boi się kontrowersyjnych zabiegów. Dbałość o szczegóły ułatwia czytelnikowi wbicie się w inną, magiczną rzeczywistość, ale tłumacz zrywał to połączenie z ostrością samurajskiego miecza.
Zastanawiam się czy ewentualne przeniesienie na ekran nie będzie pozbawione trudności. Jako film dla dorosłych oznacza mniejszą publikę i tym samym mniejsze wpływy. Gdyby chcieli przystosować dla młodszej widowni, to esencja książek musiałaby zostać "ogolona". Czas pokaże, nie takie historie filmowano.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 27 stycznia, 2011

Prawdę mówiąc bałam się zabierać za tą książkę, a dlaczego? Cóż, siostra uprzedziła mnie, że pierwszy tom jest dość ciężki i brutalny, dlatego zastanawiałam się jak bardzo musi być brutalny skoro siostra mnie przed tym ostrzegała. Tylko że, czytając książkę zastanawiałam się, gdzie ta brutalność?, ostatecznie odpowiedź dostałam - ostatnie strony historii. Ale to nic, w porównaniu do całokształtu. Książka jest świetna, wciągająca i cieszę się, że mam pod ręką dalsze części, za które będę mogła się od razu zabrać. Autorka wykreowała wspaniały świat, który intryguje i zaskakuje. Tak samo jak i bohaterowie. Szkoda, że tak mało było o Lucivarze, ale mam nadzieję że dalsze części powiedzą o nim trochę więcej. No i Deamon… Czy trzeba mówić coś więcej? :> Książka oczywiście ląduje w moich ulubionych i stanowczo polecam!!


Przeczytana: 29 października, 2010

Rewelacja!!! Dawno żadna książka nie wciągnęła mnie tak bardzo.
Świat wykreowany przez autorkę to prawdziwa "perełka". Złożony, pełen przemocy, rządzony przez kobiety, pełen magi, różnorodny. Po prostu rewelacyjny!!
Fabuła, co się ostatnio rzadko zdarza, jest dopracowana w najmniejszych detalach. Nie ma tu przypadkowych zdarzeń, wszystko prowadzi do punktu kulminacyjnego. Autorka miała też rewelacyjny pomysł, aby ukazać świat rządzony przez kobiety, które jak się okazuje potrafią być bardziej bezwzględne niż mężczyźni.
Bohaterowie natomiast mają wielki potencjał, każda postać jest inna, ma własny rys charakterystyczny. Do tego bohaterowie są tak opisani, że miałam wrażenie, że zaraz wyjdą z kartek powieści i zaczną żyć naprawdę.
Podsumowując dawno nie czytałam książki, która ma czytelnikowi tak wiele do zaoferowania: dobrze dopracowany i wciągający świat, interesujących bohaterów i historię, która ma ogromny potencjał, który mam nadzieję autorka rozwinie w kolejnych tomach tej sagi. Naprawdę gorąco polecam!!!!


Przeczytana: grudzień, 2009

Z początku książka może trochę męczyć - nowy, dość skomplikowany świat, ponadto akcja "przeskakuje" z miejsca w miejsce, gdzie poznajmy nowych bohaterów i ich historię. Jednak po kilkudziesięciu stronach książka zaczyna naprawdę wciągać. Najwięcej wrażeń jest, gdy czyta się ją po raz drugi. Nie brakuje w niej elementów erotycznych i brutalnych, miejscami jednak są takie zabawne sytuacje, że śmiałam się kilka minut. Polecam tym, którzy szukają troszkę bardziej ambitnej i skomplikowanej historii. Nie wszystko ma tu szczęśliwe zakończenie a bohaterowie nie mają życia usłanego różami.


Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: czerwiec, 2011

Cóż.... Skończyłam czytać....a właściwie pochłonęłam ją w dwa dni !
Niesamowita książka - i to mówi ktoś, kto półki fantastyki w bibliotece omija szerokim łukiem... Naprawdę do tej pory uważałam, że fantastyka do mnie nie przemawia i nie umiem jej czytać. Zaczynałam kilka książek, ale zawsze je odstawiałam po kilku kartkach.
Tę książkę poleciła mi przyjaciółka - wzięłam z ciekawości, ale z odrobiną dystansu tylko jeden tom, że jak nie przeczytam..... i teraz mogę się puknąć w głowę, że nie wzięłam reszty i muszę czekać do naszego kolejnego spotkania, żeby zaspokoić ciekawość, co będzie dalej.
Nie będę się rozpisywać o czym jest Córka Krwawych, bo takich recenzji jest dużo - wystarczy wejść na Lubimyczytać .

Napiszę, co ja czułam czytając ta książkę - pierwsze 50 stron przeczytałam ( ale nie odłożyłam) - trzeba było się wczytać, żeby załapać co się dzieje, ale od momentu pojawienia się Jeanelle - wpadłam po uszy i nie mogłam się oderwać! Starałam się dawkować sobie przyjemność i odkładać ją, bo inaczej siedziałabym póki bym jej nie skończyła. Chodziłam z książką w torebce i czytałam po kawałku, gdzie się dało. Nawet hałda prasowania strasząca przy wejściu do pokoju zupełnie mnie nie ruszała. Książka jest piękna i pozostawia pole dla wyobraźni na końcu. Skończyłam, odłożyłam i ... czekam na ciąg dalszy :)

Już nie powiem złego słowa na fantastykę ....

A cykl Krwawych polecam takim niedowiarkom jak ja :)


Sięgnęłam po "Córkę krwawych" spodziewając się ciekawej powieści fantasy. Klimatycznej historii z interesującymi, tajemniczymi bohaterami, którymi rządzą mroczne instynkty. Niestety się zawiodłam.
Przeczytałam trochę ponad 100 stron i uważam, że czas, który na to poświęciłam za zmarnowany.
Czytając miałam wrażenie, że tylko autorka wie o co chodzi. Co to Fach, po co komuś jakieś śmieszne kamienie itd. Wyczekiwana przez wszystkich wspaniała Królowa, a zarazem Czarownica, a nie czarownica pojawia się jako przemądrzałe dziecko, które nie wiadomo skąd się wzięło i kto go wszystkiego nauczył. Cały świat w jednej chwili zapałał do Jeanelle ogromną miłością. Nawet Saetan, do bólu nudny i przewidywalny Wielki Lord Piekła, darzy ją gorącym uczuciem.
Książkę można podzielić na dwa wątki. W jednym zachwycamy się małoletnią Królową, a w drugim przeżywamy ekscesy łóżkowe reszty bohaterów.
Nie polecam.


Na półkach: Przeczytane

Byłam zniesmaczona tą książką. Zmusiłam się, aby ją dokończyć i na pewno nie sięgnę po dalsze tomy. Straszny, grafomański styl, papierowe postacie, historia upstrzona gwałtami, pedofilią, torturami i kazirodztwem, do bólu schematyczna fabuła - to jej grzechy główne. Autorka wzięła lukrowanego lizaka i żeby nie było tak różowo i słodko, oblepiła go to tu to tam posoką i fekaliami. Skrzyżowanie harlequina ze szmatławym thrillerem...

Nazywanie tego fantastyką feministyczną jest obrazą dla wszystkich kobiet. Poza tym zastanawiam się, jaki trzeba mieć gust, żeby polubić tego rodzaju książkę...


Przeczytana: 18 stycznia, 2011

Czytałam o tej książce tak skrajne opinie, że byłam strasznie ciekawa jak ja sama ją odbiorę. Przyznaje, pierwsze 100 stron czytało mi się ciężko, nie potrafiłam się "wbić" w ten świat i zrozumieć jego mechanizmów. Ale... potem było tylko lepiej. Postać Deamona - no super :D I jestem ciekawa co będzie dalej :)


Przeczytana: 11 maja, 2010

Chyba będę jedyną osobą, której nie podoba się ta książka. No trudno... Nigdy nie przepadałam za fantasy i to się chyba szybko nie zmieni. Męczę "Córkę krwawych" już od ponad tygodnia i na 50 stron przed końcem mam ochotę odstawić niedoczytaną na półkę... I tak chyba zrobię. ;)


Na półkach: Przeczytane

Już od pierwszej kartki da się zauważyć , że to nie jest zwykła książka dla przeciętnego czytelnika. Pisana inaczej niż dotychczasowe czytane przeze mnie pozycje. Coś w niej jest ... ;)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień, 2009

Uwaga! Książka nie rozkręca się przed 100 stroną. Ten świat tak mnie wciągnął, że po przeczytaniu serii nie mogłam się od niej uwolnić i męczyła mnie przez dobre dwa tygodnie...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 maja, 2012

Wspaniały przykład na to, że książki nie należy oceniać po okładce. Ale w końcu uczymy się na własnych błędach, prawda? Dlatego już nigdy nie sięgnę po coś do czytania tylko dlatego, że porwie mnie fajny motyw graficzny, a już na pewno po nic pióra pani Bishop.
Krótkie uzasadnienie.
Przede wszystkim karygodna wielowątkowość. W pewnym momencie tak się zatrzymałam na jednej ze stron, prześledziłam jej tekst trzykrotnie, przekonsternowałam i jedyna reakcja to "co ja, do cholery, czytam?!" - akcja niesamowicie zagmatwana, a problematyka jest co najmniej wybujała. Najbardziej mnie zadziwiło kiedy autorce udało się wpleść nawet wątek homoseksualizmu, kiedy dwaj przyjaciele wyzywający się od "kutasów" i "fiutów", mówiąc potocznie po prostu się przelizali. Tyle mniej więcej było charyzmy w tej scenie.
Charaktery bohaterów są wykreowane bardzo prostacko, już po bliższym ich poznaniu można przypuszczać czy i w jaki sposób się przewartościują w trakcie.
Co prawda pomysł na tło jest całkiem fajny, acz spotkałam się z czymś podobnym w innej powieści - światem rządzą okrutne czarownice wykorzystujące mężczyzn jedynie w celu przedłużenia swojej rasy.
I tu napotykamy kolejny problem, bo ujęte jest to w ramy totalnego nadmiaru erotyzmu. Nie, to zbyt łagodne określenie. Powieść wprost ocieka seksem i brutalnością w dawce 300% ponad normę. Że nie wspomnę o głównej bohaterce, Jaenelle, która łagodnie mówiąc, nie jest pięknością, ale podnieca wszystkich napataczających się mężczyzn, a nawet konia. Ach, zapomniałam dodać że ma ona, o bagatelka, dwanaście lat.
Reasumując... Książka na jeden wieczór: przeczytać, odłożyć, zapomnieć; nie wnosząca nic konkretniejszego do życia.
Zaś pani Anne Bishop została w moich oczach niezaspokojoną nimfomanką o skłonnościach sadystycznych.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec, 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Pierwszą wydaną w naszym kraju pozycją była „Córka Krwawych”, czyli początek „Trylogii Czarnych Kamieni”. Zagłębiając się w lekturze, przenosimy się w fantastyczny świat Krwawych – rasy władającej magią dzięki kamieniom, które każdy członek tej społeczności otrzymuje już przy narodzeniu. Na podstawie koloru kamienia określa się status człowieka. Dzięki późniejszemu wychowaniu oraz wykształceniu w Fachu, czyli umiejętności władania magią, można zdobyć inny kamień, umacniając tym samym swoją pozycję społeczną. Kobiety dominują i używają mężczyzn głównie do zabawy. Niektórzy poprzez Pierścienie Posłuszeństwa stają się niewolnikami, których kobiety wzajemnie sobie użyczają. Najwyższą władzę dzierżą Królowe, zazdrośnie strzegące swoich stanowisk, eliminujące inne kandydatki i rozszerzające swoje wpływy na kolejne królestwa.
To jednak nie wszystko. Świat Krwawych styka się z mistycznym Piekłem, w którym żyją umarli. Autorka przestawia jednak nasz światopogląd, przedstawiając Krwawych jako istoty zepsute, wynaturzone. Ich życie polega na spełnianiu własnych pragnień i zaspokajaniu chuci. Tymczasem mieszkańcy Piekła – demony, harpie i temu podobne istoty – to społeczność honorowa, postępująca wg Protokołu. Oczywiście nic nie jest do końca białe i w każdej ze społeczności są jednostki lepsze i gorsze, przyznać jednak trzeba, że autorka stworzyła świat ciekawy, bogaty, pełen wyrazistych postaci.

Mi ta książka nie przypadła do gustu, ale może przypadnie ona tobie?