Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapisane w wodzie

Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Świat Książki
6,45 (2406 ocen i 424 opinie) Zobacz oceny
10
98
9
114
8
356
7
649
6
626
5
318
4
111
3
81
2
36
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Into the water
data wydania
ISBN
9788380317086
liczba stron
368
język
polski
dodał
maitiri

„ Alec, obudź się. Obudź się! Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła“. „Julio, to ja. Musisz oddzwonić. Oddzwoń. Proszę. To ważne. Oddzwoń, jak tylko będziesz mogła, dobrze? Chcę… To ważne“. Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry. Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc. Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła“. A Jules musi wrócić...

„ Alec, obudź się. Obudź się! Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła“.

„Julio, to ja. Musisz oddzwonić. Oddzwoń. Proszę. To ważne. Oddzwoń, jak tylko będziesz mogła, dobrze? Chcę… To ważne“.

Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry.
Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc.
Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła“. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą.

Julia się boi. Tak bardzo się boi. Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła.

A najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem.

W tym samym dynamicznym stylu i z tym samym dogłębnym zrozumieniem kierujących człowiekiem instynktów, jakie pochłonęły miliony czytelników jej debiutanckiej powieści, Paula Hawkins przedstawia nowy porywający thriller, w którego tle czają się historie z przeszłości i drzemie siła, z jaką potrafią one zniszczyć ludzkie życie.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 644
roksa_reads | 2017-06-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 09 czerwca 2017

Większość z Was zapewne czytała, a na pewno słyszała, o "Dziewczynie z pociągu" - głośnym debiucie literackim Pauli Hawkins. Książka podzieliła czytelnicze społeczeństwo na jej wielkich fanów oraz zagorzałych przeciwników. Ja uplasowałam się pomiędzy, gdyż thriller całkiem mi się podobał, nie była to książka najwyższych lotów, ale również nie zaliczyłabym jej do najsłabszych. Dlatego, gdy dowiedziałam się o premierze nowej powieści Pauli Hawkins, byłam bardzo ciekawa, co tym razem pokaże Nam autorka, czy zaskoczy czytelników oryginalnymi pomysłami, czy powieli schemat z "Dziewczyny z pociągu". Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie wrażenie wywarły na mnie "Zapisane w wodzie", to przeczytajcie recenzję do końca.

W małym miasteczku Beckford w Anglii dochodzi do kolejnego samobójstwa w miejscu przez miejscowych nazywanym Topieliskiem ze względu na dużą ilość tajemniczych śmierci młodych kobiet. Tym razem ze skały rzuciła się Danielle Abbott, która nie cieszyła się dobrą sławą wśród tutejszych mieszkańców, gdyż przyjechała do Beckford w celu spisania historii żyjących tu osób i rozwiązania zagadki tajemniczych samobójstw. Od dziecka fascynowało ją Topielisko, dlatego jej siostra Jules, która również zawitała do małego miasteczka, nie może uwierzyć, że Nel wybrała akurat to miejsce na pożegnanie się ze swoim życiem. Co więcej, córka zmarłej kobiety, Lena, wie więcej, niż jest w stanie zdradzić ciotce i policji. A posiadane przez nią informacje mogą okazać się kluczowe do rozwiązania zagadki.

"Zapisane w wodzie" od początku urzekły mnie przepiękną okładką. Gdy ją zobaczyłam, obudziła się we mnie okładkowa sroka, która krzyczała "musisz ją mieć". Do tego promocja w Biedronce od razu po premierze i książka była moja. Bardzo kusiło mnie, żeby szybko ją przeczytać, gdyż sam opis wydał mi się intrygujący, więc nie czekała długo na półce na swoją kolej. Pierwszą rzeczą, jaka rzuciła mi się w oczy to ogromna ilość bohaterów, z perspektywy których były napisane rozdziały. Wymagało to ode mnie dużego skupienia, aby zapamiętać kto jest kim i z czyją śmiercią ma powiązania. Jednak nie uważam tego za złą stronę książki, autorka zmusza czytelnika do myślenia i zaangażowania się w stworzoną przez siebie historię. Aczkolwiek prawdą jest, że zamiast skupić się na charakterze, przeżyciach i emocjach jednego bądź dwóch bohaterów, poznajemy ich kilkunastu, ale dosyć powierzchownie. Co więcej autorka zadbała, aby żadna z postaci nie wzbudziła naszej sympatii. Nie ma w książce osoby, którą dałoby się polubić. Wszyscy skrywają swoje tajemnice i mają za sobą ciężką przeszłość, która zamiast wzbudzać w czytelniku współczucie, to wywołuje złość. Przynajmniej ja miałam wrażenie, że Paula Hawkins na siłę stara się obarczyć swoich bohaterów jak największą ilością problemów, z którymi nie mogą sobie poradzić. Autorka podobnie jak w "Dziewczynie z pociągu" zasypuje Nas wieloma opisami, w początkowych rozdziałach liczbę dialogów możemy policzyć na palcach jednej ręki. Mimo to thriller czyta się naprawdę szybko, a pisarka wie, jak zbudować napięcie i sprawić, aby czytelnik nie chciał odłożyć książki na bok.

Moim zdaniem powieść miała ogromny potencjał, ilość tajemnic i zagadek jest olbrzymia, na pewno nie będziemy się nudzić w trakcie czytania. Ale dlaczego użyłam czasu przeszłego? Dlatego, że zakończenie totalnie mnie rozczarowało. Zawsze czytając kryminały bądź thrillery z zapartym tchem przewracam każdą stronę książki, aby jak najszybciej dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, snuję mnóstwo teorii spiskowych, które na samym końcu oczywiście okazują się nieprawdziwe, a zakończenie jest tak zaskakujące, że nie ma żadnych szans, abym kiedykolwiek na nie wpadła. Jednak w przypadku "Zapisanych w wodzie" tak nie było. Autorka od połowy powieści dawała czytelnikowi wyraźne znaki i sygnały na to, kto zabił. Byłam przekonana, że na końcu będzie punkt zwrotny i wszystko okaże się nie tak oczywiste, jak było od samego początku. Ale niestety, Paula Hawkins zupełnie pominęła element zaskoczenia w swojej książce, poprowadziła czytelnika za rękę od samego początku do końca nie dając mu pola do popisu i szansy na użycie własnej wyobraźni. Dlatego nazwanie "Zapisanych w wodzie" thrillerem to według mnie małe niedopowiedzenie, bardziej zaliczyłabym je do literatury obyczajowej i myślę, że pisarka lepiej sprawdziłaby się w powieściach z tego gatunku.

Ostatecznie oceniłam książkę na trzy gwiazdki z pięciu na portalu Goodreads, co jest oceną niższą, niż ta, którą dałam "Dziewczynie z pociągu" (cztery gwiazdki). Gdyby nie zakończenie, powieść bardzo by mi się podobała, jednak widać, że Pani Hawkins nie jest jeszcze doświadczoną pisarką i długa droga przed Nią, aby osiągnąć pisarski majstersztyk.

Podsumowując, nie mogę obiecać, że książka Wam się spodoba, chociaż wiem, że ci, którzy nie byli zachwyceni "Dziewczyną z pociągu", mają bardzo dobre zdanie o "Zapisanych w wodzie". Dlatego, jeśli chcecie, to sami przekonajcie się, jak Paula Hawkins poradziła sobie tym razem. Ja o Jej nowej powieści na pewno szybko zapomnę, dlatego że nie wywarła na mnie oczekiwanego wrażenia i nie ma w niej nic wartościowego, o czym trzeba pamiętać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dwór skrzydeł i zguby

Doczekałam się! I aż żałuję że to już koniec tej historii. Bardzo dobry finał jak i całość, która trzyma w napięciu. Jeden minus za niedopracowanie hi...

zgłoś błąd zgłoś błąd