Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Świat Dysku (tom 21)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,6 (2909 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
240
9
514
8
708
7
992
6
264
5
162
4
6
3
21
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Jingo
data wydania
ISBN
9788374690324
liczba stron
360
język
polski

Inne wydania

Coś nowego pojawiło się między starożytnymi miastami Ankh-Morpork i Al-Khali. Dosłownie. To wyspa, wynurzająca się z dna Okrągłego Morza Dysku. Ponieważ jest niezamieszkana i oba miasta roszczą sobie do niej prawa, komendant Vimes ze swymi wiernymi strażnikami staje wobec zbrodni tak wielkiej, że żadne prawa jej nie obejmują.

 

źródło okładki: www.empik.com

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5391)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 391
afritimal | 2010-09-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Uwielbiam "Bogów, honor i Ankh Morpork", deszcz słoni (a właściwie jednego), deszcz sardynek (w puszkach) i deszcz deszczu, a także Dregów, ciekawe mątwy i regiment jego łaskawości sir Samuela Vimesa.

W przeciwieństwie do większosci książek Pratchetta ta stanowi nie tylko doskonałą satyrę, przedstawiającą w krzywym zwierciadle ludzkie słabości, ale posiada także ciekawą i zaskakującą akcję. Terry Pratchett z lekkim przymrużeniem oka i pobłażliwym uśmiechem na ustach, wyjaśnia nam, dlaczego tak naprawdę wybuchają wojny, jak kształtuje się międzynarodowa polityka i dlaczego tam, gdzie króluje ignorancja i chciwość, potrzeby zwykłych ludzi się nie liczą.

A wszystko to na tle śledztwa prowadzonego przez Samuela Vimesa, którego celem jest wykrycie i powstrzymanie przestępców winnych największej z możliwych zbroni - wojnie.
Gorąco polecam!

książek: 495
bewelka86 | 2013-08-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 sierpnia 2013

Kolejna książka z mojej ulubionej serii o straży miejskiej.
Tym razem Ankh-Morpork jest w stanie wojny z sąsiednim krajem. Punktem spornym jest pewna wyspa, która czasem jest, a czasem jej nie ma.
Pełno tu typowo pratchettowskiego absurdu i komizmu. Niezawodni Marcehewa i Nobby jak zwykle doprowadzają mnie do łez (ze śmiechu, rzecz jasna).

To jest taka seria, że jak się ją już polubi, to nie można przestać. Myślę, że będę wracała do kolejnych tomów opisujących przygody strażników tego (nie)zwykłego miasteczka. Ale póki co w kolejce czekają następne części.

Po prostu nie sposób nie polecić. Fanom - nie muszę, a fanom in spe- jak najbardziej!

książek: 310
Kokos | 2016-03-30
Przeczytana: 26 marca 2016

Dobre to było. Według mnie jedna z najlepszych książek ze Świata Dysku. Może dlatego, że tak dużo się dzieje: jest zagadka kryminalna, jest wojna, jest bardzo, bardzo dużo polityki. Ale też i historia, i tradycja, i wreszcie - a w jakimś sensie przede wszystkim - kultura. I dialog międzykulturowy (ten aspekt odzwierciedla oryginalny tytuł "Jingo", na nasz grunt przełożone w odniesieniu do elementarnej dla nas triady: Bóg, honor, Ojczyzna, a to jednak inny aspekt sprawy). Mamy tu do czynienia z innym od dotychczasowego spojrzeniem na Ankh-Morpork, co dla mnie jest naprawdę ożywcze. Wprawdzie pojawiały się wcześniej różne wątki pokazujące geopolityczne funkcjonowanie tego miasta-państwa, ale tutaj jest bardziej uwypuklony fakt, że sąsiedztwo nie tylko różnicuje i dzieli państwa, ale też je łączy i wplątuje w sieci zależności, m.in. poprzez migrację ludności i handel. Pratchett fantastycznie przedstawił to, jak stereotypy wpływają na postrzeganie przedstawicieli innych nacji. No i...

książek: 315
Nitager | 2016-06-10
Na półkach: Przeczytane

Jakiż to nowu obowiązek spada na komendanta Vimesa? Wiemu już, że jest świetnym policjantem i wspaniale radzi sobie w kryminalnych zawirowaniach, ale tym razem musi stawić czoła innemu chaosowi - wojennemu. A tymczasem, pod powierzchnią morza, do tajemniczej wyspy zbliża się równie tajemniczy obiekt...
Powieść trochę rozczarowuje, bowiem Pratchett przyzwyczaił mnie już do specyficznego nastroju książek o Straży Miejskiej. Nastrój ten pokochałem uczuciem gorącym i jego brak sprawia, że nie potrafię się odnaleźć w tej lekturze. Co nie znaczy, że jest zła - brońcie bogowie!
Humoru tu też nie brakuje, ale jest jakiś inny, bardziej zadumany, trochę wymuszony, jakby autor sam nie miał zbyt wesołych myśli podczas pisania.

książek: 417
Betoniarka | 2015-03-24
Na półkach: Przeczytane, Mistrz T.P.
Przeczytana: marzec 2015

Smutna to była lektura, choć w przypadku Świata Dysku brzmi to absurdalnie. Pierwszą połowę przeczytałam, kiedy Terry Pratchett jeszcze żył, drugą już po jego śmierci - stąd pewnie uczucie smutku.

Sama książka jest bardzo dobra. Osadzona w politycznych klimatach Ankh-Morpork vs Klatch, zawiera i postacie ze Straży i Vetinariego ("veni, vidi, vetinari"), więc można się spodziewać zarówno dużej dawki poczucia humoru, jak i czegoś głębszego. I Nobby'ego w przebraniu kobiety. Zdecydowanie polecam.

książek: 664
NikiCoUmieTylkoSpac | 2011-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 lutego 2011

To jednak jest spora różnica! Tak się zastanawiałem jak to wygląda - czy polskie tłumaczenie oddaje ducha pratchettowych książek. Muszę przyznać, że, owszem, tłumaczenie pana Cholewy jest najwyższych lotów, ale to jednak jest tylko tłumaczenie. Czuć to nie tylko w nieprzetłumaczalnych często grach słownych, na których Pratchett nierzadko bazuje swoje poczucie humoru, ale też w takich 'drobiazgach' jak sposób w jaki mówią bohaterowie - na tym poziomie widać wyraźną różnicę między klasą wyższą, a zwykłymi mieszkańcami miasta, między Patrycjuszem a Detrytusem, a najbardziej objawia się to u Vimesa, który nieraz próbuje pogodzić szlacheckie reguły zachowania, do których jest zmuszany z językiem ulicy, na której spędził całe życie. Moim zdaniem nie widać tak tego w wersji polskiej. Nic nie ujmując polskiemu tłumaczeniowi, jeśli ktoś czuje się na siłach by przeczytać oryginał, polecam.

książek: 1844
Celaeno | 2015-07-19
Przeczytana: 19 marca 2015

"Działo się to dawno temu, kiedy człowiek atakował obce miasto dla zasady, a potem wracał i załatwiał ich jeszcze raz, jeśli wyglądało, że zaczynają się podnosić. W tych czasach nikt się nie przejmował tym, że świat patrzy. Człowiek chciał, żeby patrzyli i uczyli się. „Veni, vidi, vici” – Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem.

Vimes zawsze uważał to za wypowiedź nazbyt gładką. Takich słów nie wymyśla się pod wpływem chwili. Brzmiały, jakby ułożył je sobie wcześniej. Prawdopodobnie spędzał w namiocie długie noce, przeglądał słownik i szukał krótkich słów zaczynających się na V. Veni, verdi, vomui – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem? Visi, veneri, vamoosi – odwiedziłem, złapałem wstydliwą chorobę, uciekłem? Na pewno z ulgą odkrył trzy krótkie, sensowne słowa. Pewnie ułożył je najpierw, a potem ruszył, żeby zobaczyć coś i podbić."

<GNU Terry Pratchett>

książek: 0
| 2013-04-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 28 marca 2013

Pratchetta trudno nie lubić. Ta książka jest najlepszym tego przykładem: zabawna, świeża, bardzo trafna.

Opowiada o tak bliskim wszystkim temacie jak konflikt zbrojny ;) Ale konflikt przeprowadzony tak chaotycznie i bezsensownie, przy udziale tak nie nadających się do tego osób i z tak dziwacznych powodów, że trudno brać hasło "do broni!" poważnie. Pan Pracz jeszcze raz pokazuje, jak "zadyskowić" nasz zwykły szary świat, jak uczynić z niego parodię i zrobić to tak, by ludzie naprawdę się z niej śmiali!

Jestem orędowniczką Pratchetta wszędzie, gdzie tylko uda mi się coś napisać lub z kimś spotkać. Jeśli nie polubisz książki, znaczy, że nie jest tobie Pracz pisany. Ale sięgnij po "Bogowie, honor, Ankh-Morpork" - mogę zapewnić cię, że choćbyś był naprawdę anty-praczowy, i tak uśmiech zagości na twoich ustach.

CZYTAĆ!

książek: 618
Siemomysła | 2015-12-23
Na półkach: Świat Dysku, 2015, Przeczytane
Przeczytana: 22 grudnia 2015

W tej chwili na drugim miejscu po "Zbrojnych", jeśli chodzi o cykl o Straży. Ale oczywiście jestem dopiero przy czwartym tomie ;) Świetne są rozterki bohaterów dotyczące ich własnego charakteru, rewelacyjny jest Vimes i patrzenie na Marchewę z boku oczami innych bohaterów. Ale chyba najbardziej lubię to, że choć każda część jest zamknięta, to skończyłam czytać z uczuciem, iż oto autor przygotowuje grunt pod COŚ. To nie jest tak, że przeleciałam przez tę książkę, jak przez chociażby "Na glinianych nogach". Tam chyba mimo wszystko temat był lżejszy? A może to tradycyjna u mnie rzecz - polityka mnie spowalnia. Ale też było tak, że sporo fragmentów czytałam po dwa razy, bo mi się podobały. Czytelnicza dobroć :D

książek: 173
kapplakk | 2014-01-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Najlepsza i najbardziej błyskotliwa parodia stosunków międzynarodowych i ksenofobii z jaką się do tej pory spotkałem.

zobacz kolejne z 5381 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd