Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stulecie chirurgów

Tłumaczenie: Karol Bunsch
Cykl: Stulecie chirurgów (tom 1)
Wydawnictwo: Znak
8,09 (2336 ocen i 244 opinie) Zobacz oceny
10
329
9
571
8
718
7
516
6
144
5
42
4
7
3
5
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Jahrhundert der Chirurgen
data wydania
ISBN
9788324010219
liczba stron
536
kategoria
zdrowie, medycyna
język
polski

Wiek XIX w przypadku wielu dziedzin życia i nauki okazał się być kluczowym. A to dlatego, że właśnie wtedy postęp cywilizacyjny gwałtownie przyspieszył, odkrycia sypały się jak z rękawa, niemal z dnia na dzień. Formułowano nowe teorie, obalano dawne, obalano te nowe, formułowano kolejne – jeszcze lepsze... Pojawiły się telefon, żarówka, wielka teoria Darwina, psychologia, jako odrębna od...

Wiek XIX w przypadku wielu dziedzin życia i nauki okazał się być kluczowym. A to dlatego, że właśnie wtedy postęp cywilizacyjny gwałtownie przyspieszył, odkrycia sypały się jak z rękawa, niemal z dnia na dzień. Formułowano nowe teorie, obalano dawne, obalano te nowe, formułowano kolejne – jeszcze lepsze... Pojawiły się telefon, żarówka, wielka teoria Darwina, psychologia, jako odrębna od filozofii dziedzina.

Również w medycynie nastąpił gwałtowny postęp. Był to więc wiek w tej dziedzinie nauki, gdy od średniowiecza przechodzono do współczesności. Bowiem już nawet w wieku XIX wielu lekarzy i chirurgów nie zdawało sobie nawet sprawy, iż zachowanie higieny podczas zabiegu istotnie wpływa na jego przebieg i skuteczność, jedynym dostępnym środkiem znieczulającym była wódka, a perspektywy wykonywania wielu powszechnych dziś operacji bano się z zabobonnym wręcz lękiem.

Pojawili się jednak ludzie dzielni i odważni, dla których naukowa prawda i skuteczność w niesieniu ludziom pomocy liczyły się przede wszystkim. Ludzie, którzy nie bali się drwin kolegów z lekarskich towarzystw i akademii. Ludzie, którym powinno stawiać się pomniki, a bohaterstwo ich zrównywać z czynami herosów. Dzięki nim właśnie w medycynie pojawiły się takie praktyki medyczne, jak antyseptyka, aseptyka czy anestezja. I właśnie historie tych ludzi przedstawia Jürgen Thorwald w legendarnym już dzisiaj „Stuleciu chirurgów”.

Książka ta ukazała się w Niemczech po raz pierwszy w roku 1956, natomiast w Polsce ponad dwadzieścia lat później. Przekładu jej na język polski dokonał Karol Bunsch – autor znakomitych skądinąd powieści historycznych (by wspomnieć choćby „Dzikowy skarb”). Jest to zbiór zbeletryzowanych opowieści o pionierach współczesnej medycyny. Opowieści nieraz krwawych i brutalnych, lecz jakże prawdziwych.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 487
Zee | 2014-03-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 marca 2014

http://drpplj.blogspot.com/2014/03/jurgen-thorwald-stulecie-chirurgow.html

Jakiś czas temu, całkiem spory czas, oglądałam program na kanale Discovery na temat medycyny i chirurgii. W nim powiedziano, że jeszcze około 100 lat temu niemowlęta operowano 'na żywca' bez żadnego znieczulenia, ponieważ twierdzono, że tak małe dzieci nie były w stanie wytworzyć jeszcze tkanek nerwowych na tyle czułych, żeby było możliwe przez nie odczuwanie bólu. Nie pamiętam kiedy oglądałam ten program, ani z którego był roku, ale pamiętam ten fakt o operacjach malutkich dzieci. Było to dla mnie wstrząsające i nie chciałam w ogóle tego przyjąć do wiadomości. Kiedy zobaczyłam książkę Jurgena Thorwalda, Stulecie Chirurgów, wiedziałam, że wcześniej, czy później, ale z pewnością ją przeczytam.

Autor w swojej opowieści po latach rozwijającej się szeroko pojętej chirurgii podróżuje ze swoim bohaterem lekarzem będąc świadkiem wyśmiewania nowych pionierskich pomysłów, czy dosłownie rzeźnickich zabiegów chirurgicznych na ludziach przeprowadzanych, oczywiście, bez znieczulenia.


"Ja musiałem na chwilę skierować spojrzenie ku sufitowi, ponieważ obawiałem się, że nie wytrzymam dłużej widoku torturowanego. Chociaż jednak oderwałem oczy od tortury, słyszałem, co się dzieje na arenie."

Dodatkowo do poznania części historii medycyny, zdałam sobie sprawę dlaczego w języku angielskim funkcjonuje słowo operating theatre, na salę operacyjną. W końcu były to duże sale ze sceną w dole z siedzeniami umieszczonymi powyżej, które umożliwiały i potencjalnym lekarzom, studentom, czy po prostu żadnej widoku krwi ciżbie oglądanie operacji. Teatr. A był to teatr iście makabryczny.

Jurgen Thorwald jest naszym przewodnikiem po bólu chorób i chyba jeszcze większym bólu zabiegów chirurgicznych. Czasy bez narkozy, wycinanie kamieni zwykłym zardzewiałym nożem składowanym na stercie innych 'narzędzie chirurgicznych' w składzikach na klepisku. Lekarze przystępujący do operacji w sztywnych od zakrzepłej krwi z poprzednich zabiegów kitlach co najwyżej ocierając o nie swoje przyrządy. Całe to leczenie musiało być koszmarem dla chorego, ale jednak pomimo ewidentnego bólu podczas operacji, chorzy cierpieli tak potwornie, że starali się bez słowa skargi poddawać tym wszystkim zabiegom, licząc, że cierpienie choroby zniknie.

Oczywiście autor, choć może tak się wydawać z mojego dotychczasowego opisu książki, nie napisał horroru przestarzałej chirurgii. Wręcz przeciwnie, pokazał wielu pionierskich lekarzy, którzy nie mogąc pogodzić się z bólem zadawanym swoim pacjentom, wyszukiwali różnorodnych metod, aby im ulżyć. Co więcej, wielu z nich eksperymentowało na sobie, żeby dopracować odpowiednie dawki, na przykład znieczulenia, czy odpowiednią mieszaninę gazów najlepiej nadającą się do usypiania pacjenta. W przeciągu tych króciutkich przecież stu lat wypracowali narkozę, zrozumieli znaczenie czystości podczas zabiegów istotnej dla życia pacjentów, nauczyli się chirurgii plastycznej, czy wycinania organów, bez których człowiek mógł nadal żyć w lepszej kondycji bez negatywnych skutków dla własnego organizmu, aż po odkrycie bakterii i ich zwalczania.

Książka Jurgen Thorwalda to wspaniały 'eye-opener', który jawi nam chirurgię jako niezłą fantastykę, która, dzięki zaangażowaniu wielu niezależnych od siebie wizjonerów, urosła do wielkiej sztuki ratującej ludziom życie w sposób dziś w miarę nieinwazyjny. Zdaję sobie sprawę, że pewnie za x lat ktoś spojrzy na naszą zamierzchłą już wtedy epokę i pomyśli to samo, co my możemy pomyśleć początkach chirurgii teraz 'rany to rzeźnicy są delikatniejsi dla swoich ofiar', ale na chwilę obecną jestem niezmiernie zadowolona, że przyszło mi żyć w dzisiejszych czasach, a nie w czasach eksperymentowania bez znieczulenia.

Bardzo pouczająca książka, ale muszę zaznaczyć, że nie jest to lekka powieść dla ludzi o słabym żołądku. Niektóre opisy operacji naprawdę są wstrząsające, tym bardziej, że są prawdziwe, a najczęstszym dodatkiem do szpitali były brud, ropa i zgnilizna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo

Bohaterką jest Antonina Żabińska, żona dyrektora warszawskiego zoo. Jawi się jako doskonała organizatorka życia domowego, gospodyni i mająca niesamo...

zgłoś błąd zgłoś błąd