Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszystkie dzieci Louisa

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
7,37 (227 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
9
9
32
8
61
7
76
6
39
5
4
4
4
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725426
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie. Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża. – Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K. Kobieta rodzi...

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie.
Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża.
– Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K.
Kobieta rodzi dziewczynkę, później chłopca. Z początku wyglądają tak, jak Sonja sobie wymarzyła. Później ich skóra niespodziewanie ciemnieje. Po latach okaże się, że Jan K., szef kliniki w Barendrechcie, stosował innowacyjną metodę poprawiającą skuteczność zapłodnień: mieszał nasienie różnych mężczyzn. O innowacji nie mówił przyszłym rodzicom, tak jak o tym, że wymyślał dane dawców.
Jedna z gazet pisze, że w dokumentacji Dawcy S., którego kartę wybrała Sonja, lekarz pominął kilka informacji. Dawca był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Pracował w banku, lecz na szeregowej pozycji. Podobno nie był wysoki, nie miał nigdy żony, przyznał za to, że cierpi na lekką postać autyzmu. Charakteryzuje się ona m.in. ograniczoną empatią i obsesyjnymi zainteresowaniami. Jednym z nich miało być dla Dawcy S. posiadanie jak największej liczby dzieci, przez 19 lat spłodził ich około 200.
Kiedy po latach córka Sonji dzięki bazie DNA odnajduje swojego biologicznego ojca, okazuje się, że uważa się on za nadczłowieka, który odniósł największy ewolucyjny sukces w kraju. Cieszy go, że w puli genetycznej Holandii jeszcze długo pozostanie jego ślad.
W bazie DNA rejestrują się kolejne dzieci Dawcy S., dziś już dorośli. Jednym z 200 jest Bjorn, dwudziestopięciolatek, który wpada na niecodzienny pomysł:
– Odnajdę ich wszystkich. Odnajdę moich braci i siostry.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 931
fosia | 2017-06-23
Przeczytana: 23 czerwca 2017

Kolejny polski reportaż, który opisuje Północ Europy przez pryzmat kategorii rodziny.

Plus dla autora za wnikliwą pracę reporterską i lekkie pióro, ale... nie mogę wyzbyć się wrażenia, że zbyt bezkrytycznie przyjął on biologizującą perspektywę swoich bohaterów, a ich język mówienia o ojcostwie jako znaturalizowany. Spomiędzy wierszy książki Bałuka ciągle straszy bowiem wulgarnie freudystowskie z ducha przeświadczenie, że rodzina to mama i tata, że rodzina bez mężczyzny jest niepełna, że każdy rodzi się z potrzebą kontaktu z ojcem, że kontakt z ojcem to jakieś rozwojowe zadanie, że rozpoznać się w ojcu to dotrzeć do własnej tożsamości itp. itd. Tymczasem, nawet jeśli sami bohaterowie i bohaterki tak czują, to jest to uwarunkowane biograficznie, historycznie i kulturowo, m.in. głośną skandynawską debatą o anonimowości dawców. Powielanie tego heteronormatywnego, mizoginicznego stereotypu przez reportera, po którym, przynajmniej ze względu na młody wiek, możnaby spodziewać się wyzbytego z nienaukowych uprzedzeń ujęcia tematu, przyprawia o gorycz. Zwłaszcza, że stereotyp dochodzi do głosu szczególnie dotkliwie, gdy wzmiankowane są pary jednopłciowe. Nie wspominając już o tym, że nie wiedzieć czemu, matki dzieci z dawców też nie mają w książce zbyt wiele okazji do wypowiedzi. A jeśli już, to tylko w kontekście klinicznym. Nie poznajemy ich motywów, odczuć ani refleksji, w przeciwieństwie do rozbudowanych opisów świata Louisa i jego dzieci.

Autora wyraźnie interesują rodziny naznaczone brakiem ojca, a nie rodziny szczęśliwe, w których rodzicielska miłość nie jest określona przez uwarunkowania genetyki, płci czy rasy - historie tych zostają zaledwie zarysowane. A druga perspektywa mogłaby wnieść wiele do toczącej się w Polsce dyskusji (?) o rodzicielstwie i przemianach modelu rodziny. Byłby to wtedy genialny debiut, a tak pozostaje kolejna sensacyjna, patriarchalna z ducha historia dekonstruująca mit północnego raju.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wróć, jeśli masz odwagę

Estelle Maskame to fenomen na rynku wydawniczym. Młodziutka autorka ma zaledwie 20 lat, jednak na koncie już cztery powieści. Pierwsze trzy należą do...

zgłoś błąd zgłoś błąd