Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Rzeczpospolita Kłamców. Salon

Wydawnictwo: Nobilis
7,27 (439 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
35
9
77
8
96
7
122
6
51
5
24
4
15
3
7
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788391761250
liczba stron
344
słowa kluczowe
polityka
język
polski

Zamiast noty edytorskiej chcemy dać tylko krótki cytat. Pasuje on do niejednej z książek Waldemara Łysiaka, lecz do żadnej innej jego książki tak bardzo, jak do tej, którą właśnie oddajemy w ręce Czytelników. Amerykański (polonijny) publicysta i edytor, Józef Dudkiewicz rzekł: "Pisarz tak wrażliwy jak Łysiak jest genialnym sejsmografem nastrojów społecznych, wydobywa i wypowiada to, co skryte...

Zamiast noty edytorskiej chcemy dać tylko krótki cytat. Pasuje on do niejednej z książek Waldemara Łysiaka, lecz do żadnej innej jego książki tak bardzo, jak do tej, którą właśnie oddajemy w ręce Czytelników. Amerykański (polonijny) publicysta i edytor, Józef Dudkiewicz rzekł: "Pisarz tak wrażliwy jak Łysiak jest genialnym sejsmografem nastrojów społecznych, wydobywa i wypowiada to, co skryte jest głęboko, jeszcze nie artykułowane, niepokoi, porusza, a nawet kieruje zbiorowymi emocjami (...)W polskiej tradycji uważa się, że jeżeli naród nie może mówić własnym głosem, Bóg zsyła mu pisarza. On mówi za naród i w imieniu narodu".

 

źródło opisu: www.nobilis.info.pl

źródło okładki: www.nobilis.info.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 694
Orzeł | 2013-01-10
Przeczytana: 14 stycznia 2012

Waldemar Łysiak to człowiek - instytucja współczesnej literatury polskiej. Prozaik, dramatopisarz, historyk – bonapartysta, eseista, oraz publicysta kulturalny i polityczny. Spośród wszystkich pól literackiej aktywności, na których od lat z powodzeniem realizuje się Waldemar Łysiak, to właśnie publicystyka polityczna pisarza budzi najwięcej kontrowersji.
Stało się tak za sprawą „antysalonowej” twórczości pisarza. Publicystą Łysiak bywał już wcześniej (zainteresowanych odsyłam do artykułów zebranych w książkach „Łysiak na łamach” – części 1-6), jednak prawdziwą bombę, podłożoną pod system politycznej poprawności, który Łysiak uważa za szczególnie niebezpieczny dla współczesnego człowieka, stanowi dopiero najnowsza jego publicystyka, rozpoczęta na dobre „Stuleciem kłamców”, a kontynuowana w książkach „Salon. Rzeczpospolita kłamców.”, „Salon. Alfabet szulerów” oraz „Mitologia świata bez klamek”. Każda z tych książek stanowi odrębną pozycje wydawniczą, jednak podobieństwo podjętej tematyki i tożsamość tez w nich stawianych usprawiedliwia wspólne ich omówienie.
Wyżej wymienione publikacje ugruntowały pozycję Łysiaka jako pisarza o poglądach ultrakonserwatywnych, zaś krytyka tego co zostało później nazwane przez Rafała Ziemkiewicza „Michnikowszczyzną” przyniosła Łysiakowi przydomek „wroga publicznego nr 1 Adama Michnika”.

Centralnym punktem recenzowanych pozycji jest właśnie tytułowy Salon. Przez pojęcie to, wprowadzone do rodzimego dyskursu publicznego zresztą przez samego pisarza, rozumie on grupy intelektualistów, mniej lub bardziej sformalizowane, aspirujące do wyznaczania mód i kreowania postaw intelektualnych. Zespół poglądów przez Salon wyznawanych uważa Łysiak za szczególnie szkodliwy dla współczesnego człowieka.
Wskazując na racjonalno – oświeceniową proweniencję krytykowanych prądów umysłowych przeciwstawia je Łysiak światopoglądowi konserwatywnemu i tradycyjnie rozumianej moralności. To właśnie spór kulturalno – światopoglądowy wysuwa się w publicystyce Łysiaka na pierwszy plan. Łysiak – konserwatysta twardo broni tradycyjnych wartości, pokazując nihilizm moralny wypływający z ideologii politycznej poprawności, która stanowi zdaniem pisarza narzędzie przemodelowywania społeczeństw Zachodu na modłę lewicowych intelektualistów.

Duże brawa należą się Autorowi za nieuleganie pokusie solidarności branżowej. Swoistym papierkiem lakmusowym niezależności i uczciwości pisarza jest fakt, że publicystyka polityczna Waldemara Łysiaka, człowieka którego niewątpliwie nazwać można jednym z nielicznych polskich intelektualistów, jest w dużej mierze krytyczna wobec dokonań innych intelektualistów. Bez pardonu wyśmiewa Łysiak wszelkie, najczęściej lewicowe utopie z zakresu inżynierii społecznej, zwracając uwagę ich długą historyczną tradycję. Ukazuje niebezpieczeństwo bezkrytycznego przyjmowania tychże koncepcji na zasadzie autorytetu, skłaniając czytelnika do samodzielnego myślenia oraz ufania zdrowemu rozsądkowi.

Niewiele pozostaje po lekturze recenzowanych pozycji z obiegowych opinii o tzw. autorytetach moralnych. Ukazanie sprzedajności i konformizmu intelektualistów, ze szczególnym uwzględnieniem uległości rodzimych artystów wobec reżimu komunistycznego, będzie dla niejednego czytelnika źródłem nieprzyjemnego dysonansu poznawczego. Nie brak tu bardzo konkretnych wypisów z twórczości tuzów polskiej poezji i prozy. Wiernopoddańcze, hagiografujace ideę komunizmu czy też wprost komunistycznych zbrodniarzy teksty Miłosza, Szymborskiej, Brzechwy, czy wielu innych każą zastanowić się, na ile można ufać wskazanym autorytetom moralnym. Że problem sprzedajności ludzi sztuki nie jest tylko idee fixe pisarza a poważnym zagadnieniem społecznym, uświadamiają takie pozycje jak choćby „Dziennik 1954”, „Życie towarzyskie i uczuciowe” L. Tyrmanda, „Hańba domowa” Jacka Trzandla, czy też głośna praca P. Johnsona „Intelektualiści” .
Bardzo mocnej krytyce poddał Łysiak opiniotwórczą działalność środowiska skupionego wokół Adama Michnika, szczególnie po 1989 roku. Dostaje się więc „komandosom”, KOR-owcom, środowisku UW, UD. Niewątpliwie na krytycznym stosunku do wyżej wymienionych zaważył zoologiczny antykomunizm oraz skrajny konserwatyzm pisarza. Na kartach najnowszej publicystyki jawi się Łysiak jako przeciwnik porządku pookrągłostołowego, zwolennik twardego rozliczenia komunizmu.

Dużym atutem publicystki jest gruntowna wiedza historyczna, kulturalna oraz socjologiczna pisarza. Pozwala to Łysiakowi ukazać stawiane tezy w szerszym kontekście dziejowym, zaś konsekwentne wskazywanie analogii historycznych uwiarygadnia przedstawiane poglądy, które na pierwszy rzut oka, szczególnie dla Czytelnika niezaznajomionego z konserwatywną wizją świata, mogą się wydawać po prostu jedną wielką teorią spiskową. Obszerna wiedza Autora z dziedziny szeroko rozumianej humanistyki sprawia, że Łysiak swobodnie łączy fakty z dziedziny kultury, sztuki, nauk społecznych, historii.
Sytuację Polski widzi Łysiak jako funkcję szerszych procesów o zasięgu globalnym. Dlatego w ogólniejszym kontekście czytelnik znajdzie w publicystyce pisarza krytykę politycznej poprawności, lewicowości jako takiej, fundamentalizmu islamskiego, feminizmu, leseferyzmu, tolerancji, akcji afirmatywnej, słowem wszystkiego tego, co uważane jest za fundament ideologiczny nowoczesnych społeczeństw zachodnich. Wykładnikiem radykalizmu i niezależności poglądów pisarza niech będzie fakt, że poddał on krytyce nawet pewne elementy polityki pontyfikatu Jana Pawła II, postaci przecież dla rodaków sztandarowej i niezwykle mało kontrowersyjnej.

Komentarza wymaga również styl Łysiaka - publicysty. Tajemnicą poliszynela jest, że w ostatnich latach warsztat pisarski Waldemara Łysiaka uległ całkowitemu przebudowaniu. Niewiele zostało z cudownej, subtelnej refleksyjności jego pisarstwa, określanej w kręgach krytyki mianem „prozy poetyckiej”, dzięki któremu to stylowi pisarz zdobył uznanie recenzentów i wierną rzeszę czytelników. Dziś to pisarstwo zaciekłe, czasem wulgarne, którego głównym atutem pozostaje ogromna erudycja autora. Wszystko to przeniknęło również do publicystyki pisarza, która czasami ociera się po prostu o paszkwil. Mimo wszystko, pozostałości po wspaniałych umiejętnościach językowych z nawiązką wystarczają do napisania ciekawej, potoczystej pozycji publicystycznej, którą czasami czyta się ze zgorszeniem, ale zawsze – z niesłabnącym zainteresowaniem. Mimo wyżej wymienionych wad zachował Łysiak umiejętność prowadzenia ciekawego, nietuzinkowego, przejrzystego wywodu, ilustrowanego interesującymi anegdotami i inkrustowanego sporą dawką poczucia humoru.

Uczulić też należy czytelnika na pewne niedociągnięcia faktograficzne. Obfitość cytowanych źródeł, przytaczanych zapewne w trosce o jak najdokładniejsze udokumentowanie stawianych tez, w połączeniu z obszernością podejmowanej tematyki, musiała skutkować nieścisłościami. Najgłośniejszym ze znanych mi zarzutów jest oskarżenie o zmanipulowanie przez Autora kilku (bodajże dwóch) wypowiedzi Cz. Miłosza, wyrwanych przez Autora z kontekstu za J. Majdą. Należy jednak podkreślić, iż są to raczej niechlubne wyjątki a pozostałych cytatów z zupełnością wystarcza dla dowiedzenia (naturalnie w sensie publicystycznym) słuszności stawianych przez Łysiaka tez.

Reasumując – pomimo wszystkich wad jest to porcja soczystej, kontrowersyjnej publicystki. Zgorszenie gwarantowane. Ale dysonans poznawczy – również. Czy Łysiak, człowiek o ogromnej wiedzy, uderzający w alarmistyczne tony i wieszczący schyłek cywilizacji Zachodu, ma rację? Nie wiem. Nie to jest jednak najważniejsze.
Prawdziwa wartość publicystyki Łysiaka polega bowiem na próbie przełamania monopolu ideowego serwowanego społeczeństwom Zachodu przez wire – pullerów spod znaku politycznej poprawności. To książki, które uświadamiają czytelnikowi istnienie innego, niż nachalnie w mediach lansowanego, żeby nie powiedzieć: nadreprezentowanego, prądu ideowego. Prezentując czytelnikowi inny punkt widzenia, umożliwiają mu dokonanie własnego, świadomego wyboru.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Homo elektronicus

Biolodzy nie znają - zdaniem autora. W książce są dziwne rzeczy. Mądre słówka pomieszanie fizyki z biologią, a organizm ludzki tak nie działa. Czuć ps...

zgłoś błąd zgłoś błąd