Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gildia magów

Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Cykl: Trylogia Czarnego Maga (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,18 (12319 ocen i 950 opinii) Zobacz oceny
10
1 171
9
1 657
8
2 293
7
3 498
6
1 877
5
1 090
4
284
3
310
2
58
1
81
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Black Magician Trilogy: The Magicians' Guild
data wydania
ISBN
9788392579601
liczba stron
520
język
polski

Inne wydania

Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem...

Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w cios całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich świadków kamień przenika przez barierę i ogłusza jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszy sen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto.

 

źródło opisu: Galeria Książki, 2007

źródło okładki: http://galeriaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 635
RoXwellPL | 2013-08-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Po więcej recenzji zapraszam na: http://ksiazkowo-wg-rafala.blogspot.com/

Gatunek fantasy ma to do siebie, że z grubsza wiemy czego się po nim spodziewać. Po ujrzeniu okładki w większości przypadków wiemy co będzie motywem przewodnim, tak jak w "Gildii magów" Trudi Canavan. Sam tytuł oznajmia nam, że główną rolę w utworze będzie odgrywać magia i czarodzieje, a wizerunek osoby na okładce w długich szatach i z laską w dłoni od razu przywodzi na myśl maga. Nie jest to więc czymś specjalnie oryginalnym, ale jednak każda książka jest taka w jakiś sposób i każda posiada inny klimat. Natomiast to, czy dana pozycja będzie uznawana za nowatorskie dzieło i ceniona wśród czytelników, a nie tylko określona mianem "kolejnej z gatunku", zależy tylko i wyłącznie od autora i jego umiejętności. A na jaki tytuł zasłużyła sobie "Gildia magów"?


"-Chyba rozumiem, dlaczego Ezrille tak rozpaczliwie szuka ci żony, Dannylu.
Jego przyjaciel jak zwykle skrzywił się na te słowa.
-Jestem za młody na ożenek.
-Bzdura - odparował Rothen. - Po prostu nie masz miejsca na żonę."

Stolica Kyralii - Imardin, zima. Jak co roku odbywa się rutynowa Czystka prowadzona przez magów, czyli wypędzanie z ulic miasta bezdomnych, włóczęgów, biednych i żebraków. Mistrzowie magii gromadzą się na placu, osłaniając się niewidzialną barierą przed dzieciakami, które rzucają w nich kamieniami na znak pogardy i nienawiści, którą ich darzą. Sonea jest jedną z nich, tyle że w pewnym momencie jej kamień przebija magiczną zasłonę i trafia jednego z magów w głowę, a nie spada na ziemię jak reszta. Przerażona ucieka z placu i zaszywa się w zakamarkach miasta na wieść, że magowie jej poszukują i prawdopodobnie chcą zabić, bowiem nieszkolona osoba, która posiada zdolności magiczne może być bardzo niebezpieczna - zarówno dla siebie, jak i dla innych. Czy ktoś udzieli jej pomocy, a może Gildia będzie pierwsza i dopadnie ją, zanim ta zdąży uciec?

Na początku muszę przyznać: gatunek fantasy jest dla mnie wyjątkowy. To od niego zaczęła się moja przygoda z czytaniem i bardzo go sobie cenię. Do tej pory miałem okazję zapoznać się z całkiem pokaźną grupą powieści fantasy, aczkolwiek nie uważam się za eksperta i wciąż mam mnóstwo, mnóstwo do nadrobienia - zarówno w książkach starszych - klasyce, jak i w nowościach, które ciągle się pojawiają. Ze względu na to, że już trochę tego gatunku poczytałem, od kolejnych tytułów oczekuję czegoś wyjątkowego, a nie tylko następnej pozycji do jakże już rozległego kanonu. Takie same oczekiwania miałem również odnośnie książki Trudi Canavan, australijskiej pisarki, zatytułowanej "Gildia magów". Jednak o tomie pierwszym Trylogii Czarnego Maga nie mogę powiedzieć, aby czymś się wyróżniał czy wyjątkowo mnie zachwycił. Dobrze sprawdził się jako wypełniacz kilku godzin, ale nic ponadto.

Zacznę może od tego, co mi się nie spodobało. Ot, trochę mojego narzekania. Przede wszystkim była to wszechobecna nuda. Nie działo się nic ekscytującego, akcja momentami była rozwlekła i znużenie towarzyszyło mi przez większość lektury. O ile do połowy jakieś ciekawsze wydarzenia miały miejsce, to gdy zaczęła się część druga - nic. Monotonia i mało istotne szczegóły dla czytelnika łaknącego wrażeń. Z początku, gdy Sonea uciekała przed magami, śledziłem jej losy z jako takim entuzjazmem, natomiast później, gdy jej sytuacja diametralnie się zmieniła, a ona zaczęła się uczyć i aklimatyzować w nowym miejscu, a ja wraz z nią, miałem dość. Po przeczytaniu zaledwie kilkudziesięciu stron musiałem książkę odkładać i robić sobie przerwę, bo inaczej bardzo prawdopodobne jest że po prostu bym zasnął. A skoro już wspomniałem o Sonei... Główny bohater powinien w czytelniku wzbudzać sympatię i sprawiać, że jego losy będzie chciało się śledzić z przyjemnością - bo to tak naprawdę on jest główną renomą książki. W przypadku "Gildii magów" mamy jednak to wszystko odwrócone do góry nogami: Sonea stała się największym utrapieniem tej pozycji, a we mnie wzbudzała jedynie irytację i złość. Była arogancka, niemądra i na każdym kroku dawała popis swojej głupoty. Na szczęście tyczy się to tylko jej - reszta postaci, mimo iż zepchnięta na dalszy plan, wciąż pozostawała ciekawa, a losy części z nich śledziło się z dużą przyjemnością. Bohaterowie drugo- czy trzecioplanowi byli... inni. Może nie mieli tyle do powiedzenia co persona grająca główną rolę, ale wielokrotnie zajmowali się dziwnymi, a przez to intrygującymi rzeczami oraz mieli interesujące charaktery i osobowości.

Pomimo iż autorka włożyła w fabułę dużo własnej inwencji twórczej, to nie da się ukryć przeciętności jej dzieła. W "Gildii magów" nie ma nic szczególnego - opiera się ona na sprawdzonym, znanym i wałkowanym wiele razy schemacie: Dziewczyna/chłopak odkrywa, że ma magiczny talent. Nie wie co z tym zrobić, ale są ludzie którzy chcą to wykorzystać do swoich celów - nie zawsze dobrych. Tak oto ta osoba, najczęściej nastolatek, ma różnorakie przygody, a to wszystko podparte jest standardową działalnością czarnego charakteru. I wszystko by się zgadzało, z jedną jednak różnicą - Sonea nie przeżywa przygód. Owszem, może przez coś tam przejdzie, wykona jakąś misję, ale nie jest to akcja na taką skalę, jakiej potencjalny czytelnik oczekuje. Ot, jak już mówiłem, powieść ta to zwykły wypychacz czasu. Elementami, które ratują ją od miana totalnego gniota są język autorki oraz zakończenie. Trudi Canavan pisze bardzo dobrze - lekko, stylem przemawiającym do czytelnika i obrazującym mu wszystko co się dzieje, a także bardzo przystępnie. Kartki przewracałem w miarę gładko, a podczas czytania nie odczuwałem żadnych większych zgrzytów związanych z błędami stylistycznymi czy merytorycznymi. A zakończenie - jak najbardziej przeszło moje oczekiwania. Spodziewałem się czegoś całkowicie innego, a tymczasem otrzymałem mroczny i tajemniczy koniec, który bardzo przypadł mi do gustu i dał nadzieję na lepszą, znacznie lepszą kontynuację! Drugi tom zapowiada się jako lektura pełna akcji, w której będzie mnóstwo zagadek do rozwiązania. Na pewno sięgnę.

"- Moc nic nie znaczy, jeśli mag ma przegniłe serce."

Podsumowując. "Gildia magów" to książka, z którą mimo wszystkich wad i nieprzyjemności warto się zaznajomić. Pozycję tę polecałbym jednak osobom, które mają sporo wolnego czasu i szukają jakiegoś fantasy na leniwe popołudnia. Ludziom bardziej zabieganym, którzy wolą nie marnować cennego wolnego czasu na średniaki, radziłbym sięgnąć po coś innego - lepszego, co zadowoli ich w większym stopniu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Kropla Blasku

Arkadiusz Brach opatrzył swój debiutancki tomik mottem, którym jest „Pudełko z wyobraźnią” Zbigniewa Herberta. Swojemu mistrzowi słowa poświęcił pierw...

zgłoś błąd zgłoś błąd