Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,5 (984 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
104
9
206
8
184
7
276
6
110
5
60
4
13
3
20
2
5
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Schloss
data wydania
ISBN
8373892745
liczba stron
256
słowa kluczowe
Józef K., zamek, absurd,
język
polski

Inne wydania

Utwór o charakterze paraboli. Zmagania głównego bohatera, K., z wszechmocnym i jednocześnie niedostępnym Zamkiem są odczytywane jako obraz egzystencji ludzkiej świadomości, zagubionej w nieprzychylnym i obcym jej świecie, ale też jako swego rodzaju traktat teologiczny. Rozmaitość odczytań i interpretacji świadczy o tym, że mamy do czynienia z dziełem wybitnym, zawierającym ogromne bogactwo...

Utwór o charakterze paraboli. Zmagania głównego bohatera, K., z wszechmocnym i jednocześnie niedostępnym Zamkiem są odczytywane jako obraz egzystencji ludzkiej świadomości, zagubionej w nieprzychylnym i obcym jej świecie, ale też jako swego rodzaju traktat teologiczny. Rozmaitość odczytań i interpretacji świadczy o tym, że mamy do czynienia z dziełem wybitnym, zawierającym ogromne bogactwo sensów i znaczeń.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2994
nunachopin | 2011-10-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2011

Długo zbierałam się do napisania tej recenzji. Musiałam poukładać myśli. Właściwie nie jestem pewna, czy mi się udało.

Pierwszą powieścią Kafki, po jaką sięgnęłam, był „Proces”. Wydała mi się zupełnie oderwana od rzeczywistości, a jednocześnie w nieodgadniony sposób głęboko osadzona w którymś z jej poziomów. Odniosłam wrażenie, że autor miał jakieś porachunki ze światem i ze sobą samym, z którymi próbował się uporać za pomocą literatury. Lektura „Zamku” utwierdziła mnie w tym przekonaniu. I przyniosła nowe myśli.

K. jest geometrą. Zimą, późnym wieczorem przybywa do wsi, by wykonać bliżej nieokreślone pomiary, do których wynajął go Zamek. Właściwie trudno określić czym jest tajemniczy Zamek. Z daleka wygląda na monstrualną budowlę, natomiast gdy podejdzie się nieco bliżej przypomina niezbyt imponujące miasteczko osadzone na górze. Dostać się do niego mogą tylko urzędnicy, sekretarze, posłańcy i ich służba. Wieś, do której przybył K. leży w niewielkim oddaleniu od Zamku i jest mu podległa.

Przybycie K. do wsi jest jakby wkroczeniem w inny świat, rządzony innymi prawami, prawami absurdu. K. został wezwany do wykonania pomiarów a nikt go nie oczekuje. Z Zamku dostaje list dający mu do zrozumienia, że został zatrudniony, z kolei bezpośredni przełożony K. utrzymuje, że nikt tu nie potrzebuje geometry. Wszyscy też próbują przekonać K., że nie ma możliwości, by dostał się do Zamku w celu wyjaśnienia sprawy. Co więcej: że nigdy nie będzie mu dane porozmawiać z urzędnikiem Zamku w tej sprawie.

Urzędnicy z Zamku są we wsi niemal bogami: niedostępni, uważani za nieomylnych, nikt nie ma im za złe opieszałości, z wdzięcznością przyjmują rzadkie okazje do przedstawienia urzędnikom swoich wniosków.
Moralność w relacjach wieś — Zamek jest tu odwrócona: status kochanki urzędnika jest powodem do dumy, natomiast odmowa przyjęcia niedwuznacznej propozycji od niego przynosi hańbę całej rodzinie dziewczyny.

Zastanawiające jest zupełne poddanie się mieszkańców wsi zasadom, jakie wyznacza Zamek. A właściwie zasadom, które oni myślą, że ustala Zamek. Bo zainteresowanie Zamku wsią jest znikome i pozorne. Tak więc ludzie wykonują rzekomą wolę Zamku, nie znając jej. Wola ta utrzymuje mieszkańców wsi w swego rodzaju poddaństwie i poniżeniu, a mimo to oni nie sprzeciwiają się jej, są jej obrońcami. Za przykład może posłużyć ostracyzm mieszkańców wobec dziewczyny, która ostentacyjnie odmówiła spędzenia nocy z urzędnikiem. Podczas gdy nikt na Zamku o tej sprawie zdaje się nie pamiętać, mieszkańcy wykonują „wolę Zamku” odsuwając się od rodziny „winowajczyni”. Brak reakcji ze strony Zamku nie nasunął mieszkańcom myśli o znikomości sprawy, wręcz przeciwnie — zaczęli oni wymyślać teorie na poparcie swojego postępowania.

Wobec takiej sytuacji „Zamek” Kafki może uchodzić za książkę zaangażowaną teologicznie (na taką interpretację się kiedyś natknęłam). Myślę jednak, że to ogromne uproszczenie. W „Zamku” nie widzę krytyki ślepej wiary, ale lenistwa umysłowego, które do zaślepienia prowadzą. Zaślepienia nie tylko religijnego. Kartki książki zdają się ociekać od zarzutów wobec społeczeństwa i jego dążenia do stawania się niewolnikami. Mieszkańcy wioski nie myślą — oni przypuszczają, oni domyślają się woli zwierzchnictwa. I tak bardzo tego zwierzchnictwa potrzebują, że są gotowi zapłacić za nie nawet swoim upodleniem.

Po pewnym czasie również K. staje się niewolnikiem. On jednak staje się niewolnikiem obsesji — chce dotrzeć na Zamek i wyjaśnić swoją sytuację. Stopniowo zaczyna się odnajdywać w atmosferze absurdu, w jakiej pogrążona jest wieś. Wciąż coś go w tym wszystkim uwiera, wciąż dąży do tego, co według mieszkańców wsi jest niemożliwe, a jednak postanawia tu zostać. Zapomina o rodzinie, którą zostawił gdzieś w odległych stronach. Przybył, by zapewnić godny byt żonie i córce, a w jednej chwili porzuca myśl o powrocie, bo znalazł narzeczoną. Właściwie to los sam rzucił narzeczoną w jego ręce, a on jakimś bezwładem, brakiem woli, bezczynnością zatwierdził jej miejsce u swego boku. K. zapomina też o swoich pomocnikach, których zostawił gdzieś po drodze do wsi i — choć wie, że to nieprawda — zdaje się akceptować zapewnienia dwóch nowych pomocników z Zamku, że są właśnie tymi „starymi”.
K. do końca nie mówi tym samym językiem co mieszkańcy wsi, zaczyna jednak akceptować jego odmienność i coraz bardziej rozumieć. Nie sądzę, by K. mógł całkowicie upodobnić się do mieszkańców wsi. Znał inny świat, rządzony innymi prawami, a ponieważ człowiek jest sumą swoich doświadczeń, one zawsze będą mu przeszkadzać w całkowitej przemianie. Nigdy też nie wróci do dawnego życia takim, jakim był przed przybyciem do wsi. Nie ma całkowitego powrotu do przeszłości.

Podczas lektury nieustannie zadawałam sobie pytanie, czemu on nie wróci do domu. Czeka na niego rodzina, zgubił gdzieś pracowników, pracodawcy nie gwarantują mu pracy, a wszystko we wsi jest jakieś denerwujące i nie na swoim miejscu. A on postanawia rzucić wszystko i tu zostać. Tak, jakby przeciwności mobilizowały go do działania, a jednocześnie decyzje podejmował za niego przypadek. Jakby płynął bezwładnie niesiony prądem rzeki i mobilizował swoje siły trafiając na wystające z dna kamienie.

Niejednokrotnie miałam ochotę odłożyć książkę i więcej do niej nie wracać. Denerwowali mnie ci ludzie, denerwował mnie K., denerwowały mnie absurdy świata, którymi autor doświadcza geometrę. Ale nie umiałam pozostawić „Zamku” niedoczytanego. Gniłby na półce jak nadgryzione jabłko i błagał o dokończenie lub wyrzucenie.
Przyszło mi do głowy, że Kafka musiał tak odbierać świat — jako jakąś zagmatwaną, nielogiczną rzeczywistość, w której człowiek wrażliwy, myślący, próbujący trzeźwo ocenić poszczególne zjawiska, jest jak przybysz z innego świata, rządzonych prawami innej fizyki, innej logiki. Prawie każdy miewa takie stany zagubienia, lęku, niezrozumienia, ale nie zetknęłam się dotąd z osobą, która żyłaby w stanie tak permanentnego wyobcowania. To oczywiście tylko moje przypuszczenia wywołane lekturą, nie znam życiorysu Kafki, niewiele o nim wiem.

Kafka irytuje mnie tym swoim gmatwaniem świata, dłużyznami w postaci pokrętnych i irracjonalnych wypowiedzi postaci. Ale w tej jego historii kryje się jakaś niepospolita myśl i dociekliwość, których zapewne nie rozumiem w stu procentach. Jego umysł krążył niezwykłymi drogami i choć były to drogi tego świata, po których również ja chodzę, to inaczej stawiam stopy, inaczej omijam kamienie niż on.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć uderza z półobrotu

"Kupiwszy parę drobiazgów, które akurat były jej potrzebne, zatrzymała się przed "Słodką Dziurką", żeby zobaczyć się z Ianem." To...

zgłoś błąd zgłoś błąd