Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Hygge. Klucz do szczęścia

Wydawnictwo: Czarna Owca
6,46 (587 ocen i 110 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
30
8
85
7
163
6
165
5
73
4
32
3
14
2
5
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Little Book of Hygge: The Danish Way to Live Well
data wydania
ISBN
9788380155565
liczba stron
288
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
Ag2S

Bądź hygge! – bądź szczęśliwy! Wyobraź sobie, że jest deszczowy dzień, a ty siedzisz w fotelu pod kocem i czytasz książkę. Wyobraź sobie, że jesz kolację przy świecach z przyjaciółmi i świetnie się bawisz. Wyobraź sobie, że siedzisz przed kominkiem z ukochaną osobą, a na zewnątrz szaleje zamieć. To, co właśnie odczuwasz, to hygge. Hygge jest pojęciem, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć...

Bądź hygge! – bądź szczęśliwy!
Wyobraź sobie, że jest deszczowy dzień, a ty siedzisz w fotelu pod kocem i czytasz książkę. Wyobraź sobie, że jesz kolację przy świecach z przyjaciółmi i świetnie się bawisz. Wyobraź sobie, że siedzisz przed kominkiem z ukochaną osobą, a na zewnątrz szaleje zamieć. To, co właśnie odczuwasz, to hygge.
Hygge jest pojęciem, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, a które jest jednym z najpiękniejszych duńskich słów. To określenie na uczucie szczęścia, ciepła, komfortu i bezpieczeństwa.
Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie. Meik Wiking, autor książki i dyrektor Instytutu Szczęścia w Kopenhadze, przybliża nam duński przepis na szczęście, którym jest właśnie filozofia hygge. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Bo w końcu szczęście to radość z małych rzeczy!

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 244
Sentido | 2017-06-04
Na półkach: Przeczytane

Okazuje się, ze to co z początku miałam za duńska życzliwość i sposób bycia, ma swój termin.

Wchodząc do sklepu zaskakiwały mnie stoiska ze świecami. "Może mają wkrótce jakieś święto?" - myślałam. Myliłam się. Świece są tu do kupienia wszędzie, przez okrągły rok. Palą się na parapetach, stołach, w domu, w biurze, w urzędzie. Sama obecnie mam u siebie ich tyle, że śmiało mogą odciąć dopływ prądu na miesiąc.

Z kolei w pracy zwróciłam uwagę na równość i przyjacielskie stosunki. Nie ma poczucia konkurencji, pracujemy wspólnie i pomagamy sobie wzajemnie. Z szefem każdy jest na "ty". Jego biuro jest przeszklone by każdy widział jak pracuje, a drzwi otwarte, by można zawsze wpaść na rozmowę. Szef zna każdego po imieniu i rozmawia nie tylko o pracy, ale też o życiu prywatnym. Codziennie pierwszy się wita i pyta o samopoczucie. Nie ma barier ani odgórnie narzuconej hierarchii. Niezależnie od profesji.

Poczucie równości i uczciwości widoczne jest wszędzie. Brak zasłon i rolet w oknach to jasny komunikat mówiący "spójrz , nie mam niczego do ukrycia".  Trzydzieści osób przy wejsciu do autobusu spokojnie czeka gęsiego na swoją kolej, by okazać bilet kierowcy. "Gdzie ten ścisk, gdzie napierający tłum i obce oddechy przy uchu?" - z początku wspominałam z łezką w oku bliskość rodaków z przystanku Herbewo w Krakowie. Ech... te pół metra odległości. Człowiek czuje się taki osamotniony.

Ciasto w pracy? Nawet kilka razy w tygodniu. Z powodu urodzin, narodzin,   zdanego prawka, ślubu, wyników albo dlatego, że zostały w budżecie bonusowe pieniądze. Dłuższa przerwa? Raz za czas. Po co tak szybko wracać do pracy skoro dobrze się siedzi?

Dlaczego dzieci spędzają codziennie przez cały rok dwie godziny na zewnątrz, bawiąc się w błocie, deszczu albo sypiąc piasek we włosy? Bo ważne jest, by były szczęśliwe. Im bardziej ubłocone wróci z przedszkola, tym większy poziom zadowolenia.

Obcy ludzie, mijając mnie na ulicy uśmiechają się, mówią "hej" albo zagadują, sąsiedzi zostawiają pod drzwiami czekoladki albo wielkanocne króliki w święta, urzędnicy są otwarci i poświęcają każdemu tyle czasu ile dana osoba potrzebuje.

Wspólne wypady rowerowe, piknik nad morzem, samotny grill z wędką w  ulubionym zaułku, frisbee na trawie albo piwny wieczór z kolegami - Duńczycy szukają przyjemności gdzie się da. Najlepiej w sprawdzonym towarzystwie.

To jest "hygge" jakie znam. Czy jestem szczęśliwsza będąc tutaj? Nie, mój poziom zadowolenia się nie zmienił, choć intensywnie odczuwam różnicę w energii emanującej ze społeczeństwa polskiego i duńskiego. Czy dobrostan ma na to wpływ? Moim zdaniem i tak i nie. Znam Duńczyków mających na okrągło muchy w nosie, znam i takich którzy pracują po dwanaście godzin dziennie z osobami cierpiacymi na depresję i napady lękowe, a nigdy nie słyszałam, by narzekali. Znam też Polaków, którym zmiana warunków zewnętrznych nie pomogła w zmianie negatywnego podejścia i młodych, zblazowanych Duńczyków, których dobrobyt popycha do szukania podniet w łamaniu prawa.

Szczęście nie jest stanem permanentnym. Szczęśliwym się bywa, a że Duńczycy nauczyli się bywać częściej niż inni, no cóż. Prawdziwe szczęście wypływa z wewnątrz, nic nie kosztuje i można je odczuwać w samotności. Jeżeli ktoś chce obalić moją teorię, niech sobie zapali świeczkę, gdy zdrowy, najedzony, w gronie rodziny siedzi przy świątecznym stole i nie może wyzbyć się uczucia przygnębienia. Podejrzewam, że nawet gromnica nie pomoże.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Światło, które utraciliśmy

Nie jest to typowe romansidło, które z zawstydzeniem wyciągamy z torby w pociągu. Nie jest to też super lotna powieść. Ale chwyta za serce i naprawdę...

zgłoś błąd zgłoś błąd