Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,17 (392 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
45
8
73
7
169
6
56
5
24
4
4
3
5
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8372986746
liczba stron
186
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Eliot Rosewater, miłośnik alkoholu, a zarazem prezes niezwykle bogatej Fundacji Rosewatera, postanawia przygotować wspaniały eksperyment dotyczący natury ludzkiej... z niewielką pomocą pisarza Trouta. Otrzymujemy groteskowy, ale przerażająco dokładny obraz chciwości, hipokryzji i szaleństwa, które nas otaczają. Ta śmieszna i gorzka powieść o zwariowanym milionerze to obraz szalonej Ameryki lat...

Eliot Rosewater, miłośnik alkoholu, a zarazem prezes niezwykle bogatej Fundacji Rosewatera, postanawia przygotować wspaniały eksperyment dotyczący natury ludzkiej... z niewielką pomocą pisarza Trouta. Otrzymujemy groteskowy, ale przerażająco dokładny obraz chciwości, hipokryzji i szaleństwa, które nas otaczają. Ta śmieszna i gorzka powieść o zwariowanym milionerze to obraz szalonej Ameryki lat sześćdziesiątych.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (773)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 524
Justyna | 2014-11-05
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 04 listopada 2014

„Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater” jest fenomenalnym spojrzeniem nie tylko na Amerykę, ale również na otaczający nas świat. Kurt Vonnegut zaserwował nam błyskotliwą, inteligentną satyrę o ludzkim charakterze. Na okładce napisano, że jest to przepojony jadem portret chciwości, hipokryzji i głupoty. W pełni się z tą opinią zgadzam.
Opisał „Rzekę Forsy”, z której „urodzeni żłopacze” chcą zyskać jak najwięcej. Vonnegut podkreślił przy tym, że nikt nie powinien powiedzieć, że coś takiego nie istnieje. Postrzeganie głupoty i hipokryzji przewija się przez przez całą książkę m.in.

„ Ci specjaliści od reklamy sprawili, że wszyscy bardziej się przejmujemy swoimi pachami niż Rosją, Chinami i Kubą razem wziętymi”.

„-Tato, dlaczego przeklinasz, kiedy mówię, że cię kocham?
-Jesteś jak człowiek stojący na rogu ulicy z rolką papieru toaletowego, na którym jest co kawałek wypisane słowo: „Kocham”. I każdy przechodzień, znajomy czy nieznajomy, dostaje swój kawałek. Ja nie chcę swojej...

książek: 1378
Wojciech Gołębiewski | 2014-03-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 29 marca 2014

Kurt VONNEGUT - “Niech pana Bóg błogosławi,
Panie Rosewater,
czyli
perły przed wieprze”

WYŚMIENITE!!! Jedną gwiazdkę z dziesięciu zabrałem za zwolnienie tempa w środkowej partii. A teraz zestawmy daty powstania, samooceny Vonneguta i moje oceny, niektórych jego utworów”:
1963 - „Kocia kołyska” A+ /nie czytałem/
1965 - „Niech... ..Rosewater” A /dziewięć gwiazdek/
1969 - „Rzeżnia numer pięć” A+ /dziesięć gwiazdek/
1973 - „Śniadanie mistrzów” C /jedna gwiazdka/
1991 - „Losy gorsze od śmierci” /brak samooceny/, /jedna gwiazdka/

Narzuca się wniosek, że okres świetności, to lata sześćdziesiąte, po których nastąpiło samozadowolenie i upicie się sukcesem. Cieszmy się więc, że omawiamy pozycję, w której autor osiągnął szczyt lekkości w pisaniu satyry ...

książek: 955
Roman Dłużniewski | 2016-11-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 listopada 2016

Nie. Nie przekonam się do Vonneguta. Choćbym nie wiem jak się starał. Może to i wstyd, ale nie zrobiłem w życiu nic tak okropnego, żebym musiał podejmować kolejne próby zapoznawania się z jego twórczością.

książek: 202
Marta | 2015-05-24
Na półkach: Przeczytane

Książka jest świetna.Jednak opis jej i tutaj w lubię czytać jak i z tyłu mojego wydania, którego tutaj nie było na liście do dodania jest mylący. W opisie jest informacja sugerująca, że to był eksperyment a to jest nieprawda. Nie jestem czepliwa, jednak kwestia to jest bardzo ważna. Eliot nie tworzył żadnego eksperymentu wszystko co robił robił z siebie od samego początku i tylko w ramach wygrania procesu na sam koniec jego ulubiony pisarz proponuje, żeby to wszystko co się działo zdefiniować jako eksperyment. Redaktor stworzył więc zły opis na koniec książki a wydawca to wydał a na do dodatek Lubimy czytać wzięło i na zasadzie kopiuj wklej bezmyślnie powtórzyło.. No nic poza tym książką jak każda tego autora rewelacyjna, jego styl pisania super, pomysł jego alter ego jak pisarza SF rewelacyjne. Styl jak zawsze kojarzy mi się z Hellerem. Książkę polecam :)

książek: 245
Fra_Nio | 2013-12-29
Na półkach: Przeczytane

Wrażenia niezapomniane, banan na twarzy gwarantowany.
Inteligentna i zabawna krytyka głupoty i hipokryzji ludzkiej.

książek: 1387
Marcin | 2014-02-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 lutego 2014

Z Vonnegutem miałem problem. Słynna "Kocia kołyska" zupełnie nie przypadła mi do gustu, pamiętam że uznałem ją za zbyt dziwaczną i nie wiadomo o czym... bardzo możliwe też że jej po prostu nie zrozumiałem i nie wyłapałem tego co autor chciał przekazać. W każdym razie nie zraziłem się jeszcze na tyle do Kurta Vonneguta by zaprzestać go czytać i po naszym kolejnym spotkaniu mogę już powiedzieć że tak jakby jest między nami lepiej.

Wrażenie to wynika z tego że "Niech pana Bóg błogosławi..." jest książką może nie tyle lepszą, co bardziej z racji tego że ja po prostu zaczynam "czaić" autora, te jego specyficzne pióro i inteligentny cięty dowcip. Powieść ta choć krótka to okazuje się być celną satyrą na zmanierowanych bogaczy, wyższe sfery i bardziej ogólnie na amerykańskie społeczeństwo. Utrzymana w tonacji pół żartem pół serio w sposób zabawny i dosadny piętnuje ludzką głupotę, naiwność i hipokryzję bogaczy. Nie brakuje w niej też iście czarnego humoru. Muszę przyznać że trochę się...

książek: 11
Mariusz Czekej | 2016-11-21
Na półkach: Przeczytane

Wszystko w koło kręci się zaś wokół $, które jest niczym dla głównego bohatera. Jedni to mają inni nie. Ci, którzy posiadają wcale na to nie zapracowali. Komu się to należy, a komu nie? Czy ciężką pracą można to zdobyć, a może trzeba się urodzić przy "rzece forsy". Jak $ zmienia ludzi? Kto jest wariatem, a kto nie? Czy to pan Rosewater zwariował czy może wszyscy w koło są nienormalni? Dostajemy masę postaci i epizodów. Choć część nie ma żadnego wpływu na fabułę, to każdy coś za sobą niesie i daję okazje do przemyśleń. To Vonnegut w wydaniu doskonałym. Każdy z tych małych fragmentów, jakie charakteryzują jego styl, jest istotny. czytając co chwila można wpaść w zadumę. Niech pana Bóg błogosławi panie Vonnegut!

książek: 687
pani_Klaudia | 2013-08-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 sierpnia 2013

Wyborne i gorzkawo zabawne. Vonnegut w całej okazałości.

książek: 158
Marzena | 2015-03-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 marca 2015

Jakoś bardzo nie zachwyciła mnie ta pozycja Vonneguta. Przez większość przewija się wiele nazwisk, dat, jakieś motywy historyczne i genealogiczne, które po prostu znudziły mnie. Sam koniec natomiast, gdy już akcja się wyklarowała to opowiadanie zrobiło się przejrzyste i ciekawsze. Koniec już mnie zachwycił i zaskoczył, z racji tego mogłabym polecić.

książek: 816
Katarzyna | 2012-06-06
Przeczytana: 05 czerwca 2012

Eliot Rosewater urodził się bogaty. Zapobiegliwość jego przodków, usunęła z jego drogi wszelkie materialne troski. Ich dewizą było: "Zagarniaj więcej, niż ci potrzeba, bo inaczej nie dostaniesz nic".

Eliot od dzieciństwa uwielbiał towarzystwo strażaków. Kiedy więc w czasie działań wojennych Drugiej Wojny Światowej przypadkowo zabił trzech z nich, doznał głębokiego psychicznego urazu. Potem nigdy nie był już taki jak przedtem. Po wojnie ożenił się i wiódł na pozór szczęśliwe życie. W końcu postanowił przenieść się do małej miejscowości, z której pochodziła jego rodzina. Wreszcie miał cel w życiu - uszczęśliwić jego mieszkańców. Ojciec Eliota, popularny senator, wyznawał zasadę, że bieda wynika z życiowej nieporadności, a nadmierna filantropia prowadzi tylko większej bierności obywateli. Eliot widział jednak w mieszkańcach miasta dawnych pionierów, którzy przybili do brzegów Nowej Anglii. To jednak nie byli ci sami ludzie. Tu nie chodziło tylko o wyuczoną bezradność, ani o brak...

zobacz kolejne z 763 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd