Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Autobiograficzna opowieść odkrywająca nieznane światy polityki, duchowości i rodzinnej codzienności. Paradoksy, komiczne sytuacje, łączenie wysokiej kultury z bieżączką są żywiołem Gretkowskiej.

W poprzednich dziennikach: "Polce", "Europejce" i "Obywatelce" zmagała się z absurdami polskości.

Wygląda na to, że tym razem nasza rzeczywistość wyrzuca ją w kosmos.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
kryptonite książek: 1985

Czy nadal umiecie się dziwić?

W opinii na temat „My zdies' emigranty” napisałam jedno zdanie, które idealnie odzwierciedla mój stosunek do twórczości Manueli Gretkowskiej. Mianowicie to, że ta pisarka zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą. Czemu? Czytasz „Kabaret metafizyczny” i myślisz sobie „co to ma być? Co autorka miała na myśli, pisząc tak prowokującą książkę?”, a weźmiesz do ręki taką „Europejkę” i widzisz, że twórczyni „Namiętnika” prywatnie (ale na pewno w tej pozycji) jest bardzo zwyczajną, ale bezpośrednią kobietą, która, mimo bogatego doświadczenia życiowego, zawsze dziwi się otaczającej ją rzeczywistości. Właśnie to drugie oblicze Manueli Gretkowskiej najbardziej mnie fascynuje, dlatego nie mogłam przejść obok „Kosmitki” obojętnie.

Kolejna, obok wymienionej już „Europejki”, „Polki” i „Obywatelki”, pozycja o charakterze autobiograficznym, tym razem koncentruje się na burzliwych latach 2015-2016, kiedy w Polsce oraz na świecie zachodziły zmiany o różnorodnym charakterze, które miały ogromny wpływ na kształtowanie się współczesnej Polski, Europy oraz całego świata. Wśród tych zawirowań politycznych, społecznych, kulturowych oraz religijnych toczy się codzienne życie Manueli Gretkowskiej, jej najbliższej rodziny (córka Pola od razu zdobywa sympatię) oraz przyjaciół. Pisarka nie zapomina o niektórych wydarzeniach z przeszłości, kiedy dorastała w Łodzi, oraz o losach emigrantki. Czyżby w tym świecie Manuela Gretkowska czuła się jak tytułowa kosmitka?

Mam słabość do książek przypominających...

W opinii na temat „My zdies' emigranty” napisałam jedno zdanie, które idealnie odzwierciedla mój stosunek do twórczości Manueli Gretkowskiej. Mianowicie to, że ta pisarka zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą. Czemu? Czytasz „Kabaret metafizyczny” i myślisz sobie „co to ma być? Co autorka miała na myśli, pisząc tak prowokującą książkę?”, a weźmiesz do ręki taką „Europejkę” i widzisz, że twórczyni „Namiętnika” prywatnie (ale na pewno w tej pozycji) jest bardzo zwyczajną, ale bezpośrednią kobietą, która, mimo bogatego doświadczenia życiowego, zawsze dziwi się otaczającej ją rzeczywistości. Właśnie to drugie oblicze Manueli Gretkowskiej najbardziej mnie fascynuje, dlatego nie mogłam przejść obok „Kosmitki” obojętnie.

Kolejna, obok wymienionej już „Europejki”, „Polki” i „Obywatelki”, pozycja o charakterze autobiograficznym, tym razem koncentruje się na burzliwych latach 2015-2016, kiedy w Polsce oraz na świecie zachodziły zmiany o różnorodnym charakterze, które miały ogromny wpływ na kształtowanie się współczesnej Polski, Europy oraz całego świata. Wśród tych zawirowań politycznych, społecznych, kulturowych oraz religijnych toczy się codzienne życie Manueli Gretkowskiej, jej najbliższej rodziny (córka Pola od razu zdobywa sympatię) oraz przyjaciół. Pisarka nie zapomina o niektórych wydarzeniach z przeszłości, kiedy dorastała w Łodzi, oraz o losach emigrantki. Czyżby w tym świecie Manuela Gretkowska czuła się jak tytułowa kosmitka?

Mam słabość do książek przypominających dzienniki, pamiętniki czy autobiografie. Te gatunki kojarzą mi się z próbami zatrzymania określonych chwil w życiu, utrwalenia ich tak, aby można je było wspominać takimi, jakie w tamtym czasie były. Czy dobre, czy złe, nie ma to najmniejszego znaczenia. Manuela Gretkowska w „Kosmitce”, stylizowanym na dziennik, jeszcze bardziej dziwi się temu, co wokół niej się dzieje. I jest to prędzej rozczarowanie niż pozytywne zaskoczenie. W porównaniu do „Polki” czy „Europejki” ta książka jest bardziej nostalgiczna – pisarka często wspomina przeszłość, która niekiedy jawi się jako lepsza od tego, co przedstawia teraźniejszość. Jeżeli jednak ktoś pomyśli, że „Kosmitka” to przede wszystkim zapiski wyobcowanej w rzeczywistości kobiety, to myli się w zupełności. Poza epizodami, gdzie dominuje gorzki spojrzenie na świat (jak w przypadku zakazu aborcji czy wiadomościach o zamachach terrorystycznych), w książce znajdują się również zabawne sytuacje (kiedy Pola pyta mamę, czy jest podmiotem literackim w „Polce” czy kwestia haluksów) oraz rzeczy nie z tego świata (szamani, biofeedback). Manuela Gretkowska przedstawia swój własny obraz świata – słodko-gorzki, pełen niesprawiedliwości, ale też fascynujący w swojej nieprzewidywalności. Inaczej mogłoby być nudno, nieprawdaż?

„Kosmitka” to ciekawa pozycja – opinie Gretkowskiej o rzeczywistości, niekiedy bardzo bezpośrednie, od razu trafiają do czytelnika. Od razu widać, że dla autorki „Miłości po polsku” pisanie tej pozycji nie było żadną katorgą, ale przyjemnością, jak sama o tym wspomina. Co prawda, okładka może zniechęcać, ale zawartość to z całą pewnością zrekompensuje. Bo nie jest taka czarno-biała, jakby można było sądzić. Manuela Gretkowska udowadnia też, to, że każdy z nas jest kosmitą we współczesnym świecie. Wystarczy, że jeszcze potrafimy się dziwić.

Anna Wolak

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (127)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 615
Triskel | 2017-04-06
Na półkach: Przeczytane

„Kosmitka” autorstwa Manueli Gretkowskiej jest książką autobiograficzną, która odkrywa przed czytelnikiem burzliwy świat wielu paradoksów i rodzinnej codzienności. Gretkowska pisze szczerze i wciąga czytelnika w opisywaną historię od pierwszej do ostatniej strony. Od pierwszej strony zostałem wciągnięty w lekturę książki i nie mogłem się oderwać aż do samego końca. Poprzednie, kontrowersyjne dzienniki: „Polce”, „Europejce” i „Obywatelce” przeczytałem z ciekawością, dlatego nie mogłem ominąć kolejnej publikacji spod pióra Manueli Gretkowskiej.

Książka została napisana językiem lekkim i ciekawym, co sprawia, że całość czyta się szybko i przyjemnie. Autorka opisuje swoje związki z mężczyznami, w tym również swoje relacje z Donaldem Tuskiem. Gretkowska pisze szczerze, co jak najbardziej zasługuje na plus. Okładka przyciąga wzrok, sprawiając, że od razu chcemy wziąć ją w swoje ręce. Pomysł na książkę jest ciekawy i został zrealizowany bardzo dobrze. Autorka przekazuje wiele informacji...

książek: 410
wiesia | 2016-12-05
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 05 grudnia 2016

Gretkowska szczerze i bardzo otwarcie o sobie, rodzinie, znajomych, polityce, literaturze itd. Bardzo dobrze czytało mi się jej dziennik z końcówki roku 2015 i 2016 aż do sierpnia. Miałam w pamięci fakty, o których pisze, więc tym ciekawsza była konfrontacja z jej zapatrywaniami.

Interesujące są refleksje z podróży zagranicznych, bardzo podobał mi się szczegółowy opis rzeźby Berniniego z rzymskiego kościoła przedstawiającej świętą Teresę, miałam wrażenie, że ją widzę.

Okładka mi się podoba, wpisuje się w naszą aktualną rzeczywistość, o której autorka mówi celnie i dosadnie. Pomysł, by samej zachęcić do czytania książki, bo jest znakomita, też uważam za świetny.

książek: 244
LoboBathory | 2016-11-20
Na półkach: Feministyczne, Przeczytane
Przeczytana: 20 listopada 2016

Brakuje mi Gretkowskiej z czasów „My zdies, emigranty”, „Tarota paryskiego” i „Kabaretu metafizycznego”. Nie tylko dlatego, że wolę powieści od dzienników, które są pójściem na łatwiznę. „Kosmitkę” czytało się szybko i przyjemnie, chwyciłam w dłonie kiedy zeszła w pracy z wystawy i kiedy przybyło zamykać, gnałam przez ostatnie dziesięć stron. Psychodeliczne wątki i szamańsko-padaczkowe wizje przypomniały mi dawne powieści tej autorki, wprawiły w nostalgię. Dziennikowi brakowało intymności i rozmachu „Polki”, podobały mi się tylko fragmenty, kiedy Gretkowska się wkurzała, kiedy rzucała kurwami, bo wtedy przynajmniej się identyfikowałam. Całość sprawiała jednak wrażenie zbyt zdystansowanej, jakby rzeczywistość stanowiła pretekst do popisania się zabawną grą słów czy bon motem. Co w powieści sprawdzałoby się lepiej. Żałuję, że dziennik kończy się przed Czarnym Protestem, bo akurat zdanie Gretkowskiej na ten temat jest interesujące. Chociaż też pierwszy raz poczułam różnicę pokoleniową...

książek: 216
bijelodugme | 2016-11-17
Na półkach: 2016, Przeczytane

Wiele tu dobrej, znanej z "Polki" czy "Europejki" Gretkowskiej - rodzina, obyczaje, kultura, polityka: celnie i na temat. Czyta się z wielką przyjemnością.
Mniej nieprzyjemnie brzęczą metafizyczne wstawki o wizjach z przyszłości, odurzaniu się za 100 dolców pod okiem szamana.
Grafika odpowiedzialnego za okładkę należałoby wysłać - a jakże! - w daleki kosmos.

książek: 140
wiesia | 2017-02-17
Na półkach: Przeczytane

Codzienność, pasje, praca, rodzina, polityczna irytacja przemieszana z bezradnością, obawy i tęsknoty. Czytając Kosmitkę możemy przejrzeć się jak w lustrze. Świetnie napisana z pazurem i z humorem. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne książki pisane przez M. Gretkowską i zawsze to czekanie nagradzane jest czytelniczą ucztą.

książek: 3302
Misieńka | 2017-02-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 lutego 2017

Książka ok, lubię styl Gretkowskiej. Wkurzają mnie tylko jej polityczne wypowiedzi, bo o tym nie ma ona zielonego pojęcia.

książek: 11
WiktoriaNL | 2016-11-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 listopada 2016

Pani Manuela jest osobą ciężko doświadczoną za sprawą różnych mężczyzn włącznie z Donaldem Tuskiem, o czym pisała w jednej z książek. Umie o tym mówić z dystansem i humorem a nawet jedząc rogalika. W jej książce najbardziej podobał mi się wątek Jamala Kahlala co ciągle kaszlał i gdyby nie to byłby kochankiem idealnym. Doceniłam także wątki śląskie i oczywiście fińskie choć oczywiście Finlandia nie z samych drwalów się składa, są w niej też jeziora do których panią Manuelę serdecznie zapraszam

książek: 257
Deifig | 2017-04-24
Na półkach: Przeczytane
książek: 294
wycinanka | 2017-04-16
Na półkach: Przeczytane
książek: 403
Rademenes | 2017-04-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 kwietnia 2017
zobacz kolejne z 117 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Dziesięć kolejnych tytułów, które ukazały się w październiku w tygodni targowym, i jedna powieść listopadowa. Na jakie książki warto zwrócić uwagę? Podpowiadamy, sugerujemy, informujemy.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd