rozwińzwiń

Faworyty

Okładka książki Faworyty autora Manuela Gretkowska, 9788324071128
Okładka książki Faworyty
Manuela Gretkowska Wydawnictwo: Znak Literanova literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2020-05-11
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-11
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324071128
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Faworyty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Faworyty i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 654

Opinia społeczności książki Faworytyi



Książki 1483 Opinie 946

Oceny książki Faworyty

Średnia ocen
5,9 / 10
248 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Faworyty

avatar
59
38

Na półkach:

Grafomaństwo w czystej postaci.

Grafomaństwo w czystej postaci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
270
140

Na półkach:

Bardzo fajna, bezpośrednia. Język użyty przez autorkę powoduje, że tamte czasy są nam ukazane w przystępnej formie.

Bardzo fajna, bezpośrednia. Język użyty przez autorkę powoduje, że tamte czasy są nam ukazane w przystępnej formie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6
4

Na półkach:

Kocham mózg Manueli, mogłabym go jeść łyżkami.

Kocham mózg Manueli, mogłabym go jeść łyżkami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

508 użytkowników ma tytuł Faworyty na półkach głównych
  • 292
  • 209
  • 7
93 użytkowników ma tytuł Faworyty na półkach dodatkowych
  • 44
  • 15
  • 12
  • 7
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Faworyty

Inne książki autora

Okładka książki Dobranocki na Gwiazdkę Grażyna Bąkiewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Zofia Beszczyńska, Manuela Gretkowska, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Barbara Kosmowska, Beata Ostrowicka, Zofia Stanecka, Małgorzata Strękowska-Zaremba, Agnieszka Tyszka
Ocena 7,9
Dobranocki na Gwiazdkę Grażyna Bąkiewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Zofia Beszczyńska, Manuela Gretkowska, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Barbara Kosmowska, Beata Ostrowicka, Zofia Stanecka, Małgorzata Strękowska-Zaremba, Agnieszka Tyszka
Manuela Gretkowska
Manuela Gretkowska
Pisarka, scenarzystka, felietonistka, działaczka społeczna, założycielka Partii Kobiet. Zwyciężczyni plebiscytu czytelników "Wysokich Obcasów" na Polkę Roku 2007. Nagrodzona Fenomenem 2006 przez redakcję tygodnika "Przekrój" oraz Elle Style Award 2007 w kategorii: Osoba Publiczna. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W Krakowie współpracowała z pismem "brulion". W roku 1988 wyjechała do Francji i w Paryżu ukończyła antropologię w École des hautes études en sciences sociales. Na początku lat 90. wróciła do kraju. Była zastępczynią redaktorki naczelnej "Elle", a potem dyrektorką literacką tego pisma. Pisała felietony do "Elle", "Cosmopolitan", "Wprost", "Polityki", "Machiny", "Cogito". Pracowała jako asystentka Józefa Czapskiego. Manuela Gretkowska debiutowała powieścią "My zdies' emigranty" (1991),w której w sposób ironiczny opowiedziała o doświadczeniach młodego pokolenia ludzi wyjeżdżających z Polski. Następne trzy książki Gretkowskiej opisywały żywot zamieszkałej we Francji współczesnej bohemy artystyczno-intelektualnej. W tym czasie pisarka zyskała opinię skandalistki i postmodernistki. Proza Manueli Gretkowskiej unikała patetycznego języka, bliżej jej było do lekkości i uszczypliwości eseju. W roku 1997 wyjechała do Szwecji. Jej książki tłumaczone były na języki: węgierski, serbski, ukraiński, litewski, rosyjski, niemiecki, hiszpański i fiński.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt Izolda Kiec
Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt
Izolda Kiec
Obszerna biografia jednej z najbardziej intrygujących poetek dwudziestolecia międzywojennego. Autorka podejmuje próbę przywrócenia równowagi między legendą artystki a realnym obrazem jej życia i dorobku literackiego. Książka nie jest jedynie rekonstrukcją faktów – to także interpretacja, polemika ze źródłami i refleksja nad mechanizmami pamięci kulturowej. Publikacja ukazuje Ginczankę jako postać złożoną: młodą, niezwykle utalentowaną poetkę, która fascynowała się m.in. Tuwimem i czerpała inspiracje z poezji Skamandra czy Leśmiana. Jednocześnie jej wizerunek – pięknej, egzotycznej kobiety – przez lata przesłaniał wartość samej twórczości. Kiec stara się ten stereotyp przełamać, pokazując bohaterkę jako świadomą uczestniczkę życia literackiego Warszawy, ale też osobę uwikłaną w napięcia społeczne i narastający antysemityzm. Na szczególną uwagę zasługuje warsztat badawczy autorki. Kiec korzysta z licznych dokumentów, wspomnień i relacji świadków, zestawia je ze sobą i poddaje krytycznej analizie, proponując własne interpretacje. Dzięki temu biografia nie sprawia wrażenia hagiografii – przeciwnie, pozostawia miejsce na wątpliwości i niedopowiedzenia, podkreślając, że wiele fragmentów życia poetki nadal pozostaje niejasnych. Taka strategia zwiększa wiarygodność narracji i pokazuje trud pracy biografa, który musi mierzyć się z niepełnymi lub sprzecznymi źródłami. Książka jest zarazem portretem epoki. Fotografie, dokumenty oraz wspomnienia ludzi kultury pomagają odtworzyć atmosferę międzywojennego środowiska literackiego i zrozumieć kontekst, w którym rozwijał się talent Ginczanki. Tragiczny finał jej życia – aresztowanie przez gestapo i rozstrzelanie w 1944 roku – nadaje całej opowieści wymiar dramatyczny i każe patrzeć na niespełniony potencjał poetki jako na jedną z wielu strat wojennego pokolenia. Mocną stroną książki jest także próba demitologizacji bohaterki. Kiec nie unika tematów trudnych, takich jak doświadczenie zdrady czy powojenne zapomnienie twórczości Ginczanki, wynikające m.in. z uprzedzeń wobec jej pochodzenia. Dzięki temu książka staje się nie tylko biografią jednostki, lecz także opowieścią o tym, jak historia i ideologia wpływają na literacki kanon. Jeśli można wskazać potencjalną trudność lektury, jest nią momentami akademicki charakter narracji. Szczegółowość analiz i bogactwo materiałów źródłowych wymagają od czytelnika skupienia, ale jednocześnie stanowią ogromną wartość dla osób zainteresowanych historią literatury. Nie jest to biografia sensacyjna ani fabularyzowana – jej siła tkwi raczej w rzetelności i interpretacyjnej głębi. Ostatecznie „Ginczanka" jawi się jako ważna próba przywrócenia pamięci o poetce, której talent nie zdążył w pełni rozkwitnąć. To książka o kruchości kariery artystycznej, o niesprawiedliwości historii, ale też o potrzebie nieustannego reinterpretowania przeszłości.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na72 miesiące temu
To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze Klementyna Suchanow
To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze
Klementyna Suchanow
Klementyna Suchanow w swojej monumentalnej, reporterskiej syntezie „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze” kreśli przerażającą mapę globalnego frontu, na którym stawką jest wolność połowy ludzkości. Choć książka koncentruje się na mechanizmach władzy i pieniądza, jej emocjonalny i faktograficzny ciężar zaczyna się tam, gdzie patriarchat przybiera najbardziej jawną, brutalną formę. Suchanow rozpoczyna swoją analizę od przyjrzenia się regionom, które dla zachodniego obserwatora często stanowią symbol opresji kobiet – krajom arabskim i muzułmańskim, takim jak Arabia Saudyjska, Iran czy Egipt. Autorka nie zatrzymuje się jednak na powierzchownym opisie noszenia hidżabu. Pokazuje system, w którym ciało kobiety jest własnością państwa i rodziny, a każda próba emancypacji traktowana jest jako zdrada religijna i narodowa. W krajach tych sytuacja kobiet jest papierkiem lakmusowym dla radykalnych ruchów religijnych. Suchanow opisuje, jak fundamentaliści islamscy wykorzystują kontrolę nad płodnością i mobilnością kobiet do budowania autorytarnych struktur. Jednak kluczowym wnioskiem autorki jest to, że mechanizmy te – choć ubrane w szaty innej religii – są uderzająco podobne do tych, które zaczynają kiełkować na chrześcijańskim Zachodzie. Kraje arabskie służą tu niemal za przestrożne laboratorium: pokazują, co dzieje się ze społeczeństwem, gdy religijny dogmat staje się prawem państwowym, a nienawiść do kobiet – oficjalną ideologią. „To jest wojna” nie jest klasyczną powieścią, lecz reporterskim śledztwem o potężnym rozmachu. Suchanow podróżuje od Argentyny, przez Brazylię i USA, aż po Rosję i Polskę, łącząc kropki, których większość z nas nie dostrzega. Fabułą tej książki jest odkrywanie pajęczyny powiązań między ultrakonserwatywnymi organizacjami (takimi jak Ordo Iuris czy Agenda Europe),rosyjskimi oligarchami a amerykańskimi ewangelikalistami. Autorka pokazuje, że walka z aborcją, edukacją seksualną czy prawami osób LGBT+ nie jest jedynie wynikiem „żarliwej wiary”. To precyzyjnie zaplanowana kampania polityczna, finansowana gigantycznymi pieniędzmi, mająca na celu destabilizację demokracji i wprowadzenie porządku, który Suchanow nazywa „nowym średniowieczem”. Śledzimy kulisy spotkań w luksusowych hotelach, gdzie decyduje się o losach ustaw w odległych krajach, oraz protesty na ulicach, gdzie kobiety – jak w Polsce podczas Strajku Kobiet – stają się ostatnią linią obrony przed nadchodzącym mrokiem. Recenzja: Manifest i ostrzeżenie Książka Suchanow to lektura gęsta, gniewna i momentami paraliżująca. Autorka nie udaje obiektywnego obserwatora – pisze z pozycji zaangażowanej uczestniczki wydarzeń, co nadaje tekstowi ogromną siłę rażenia. Styl jest dynamiczny, momentami wręcz agresywny, co idealnie oddaje poczucie zagrożenia, jakie towarzyszy opisywanym zjawiskom. Największą wartością „To jest wojna” jest obalenie mitu, że radykalizm religijny to margines. Suchanow udowadnia, że mamy do czynienia z profesjonalną, międzynarodową siecią, która potrafi wpływać na rządy i trybunały. Zestawienie sytuacji kobiet w krajach arabskich z narastającym fundamentalizmem w Polsce czy USA jest bolesne, ale otrzeźwiające. Autorka pokazuje, że „nowe średniowiecze” nie przyjdzie z dnia na dzień – ono wkradnie się tylnymi drzwiami, zmieniając język, prawo i definicję wolności. Mimo ogromu przytłaczających faktów, książka jest także hołdem dla kobiecego oporu. Suchanow z pasją opisuje solidarność ponad granicami, ruchy takie jak Ni Una Menos, które pokazują, że siła „czarnych protestów” jest jedyną barierą zdolną powstrzymać fundametalistyczny walec. To lektura trudna, wymagająca skupienia (liczba nazwisk i organizacji może przytłaczać),ale absolutnie niezbędna dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego prawa kobiet nagle znalazły się w centrum globalnej wojny ideologicznej. Podsumowanie „To jest wojna” to nie tylko reportaż, to diagnoza cywilizacyjnego kryzysu. Suchanow przypomina nam, że demokracja i prawa człowieka nie są dane raz na zawsze. Jeśli zapomnimy o czujności, obudzimy się w świecie, w którym nasza prywatność, ciała i marzenia zostaną złożone w ofierze na ołtarzu nowej, politycznej religii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Prince Polonia Max Cegielski
Prince Polonia
Max Cegielski
#Wyzwanie czytelnicze na listopad 2024r. - przeczytam książkę z pomarańczową okładką. Autor w swojej powieści drogi w ciekawy i brawurowy sposób opisał egzotyczną współpracę Polski Ludowej z Indiami w latach 80-tych XX wieku. Poprzez historię dwóch bohaterów Janka i Radka ze Szczecina – MŁODYCH WILKÓW – ukazał jak pod płaszczykiem współpracy gospodarczej, kulturalnej, podróżniczej, rozwijał się PRZEMYT towarowy i przemyt złotem, tolerowany przez władze obu stron. Młodzi bohaterzy dzięki swojej odwadze, ciekawości świata oraz pragnieniu życia w wolnym i liberalnym kraju, jeszcze przed 1989r. latali samolotami, zwiedzali Zachód i Wschód, aż po Azję, zarabiając przy tym duże pieniądze na przemycie. Jako „przewalacze” zwiedzili i poznali Azję, zawierali znajomości z obywatelami świata, pochodzącymi z różnych kultur i religii. Czytając powieść mamy wrażenie, że to reportaż z życia realnych ludzi. To przekonanie utwierdza znakomita narracja Cegielskiego, wartka akcja, zabawne i ciekawe dialogi oraz opisy miejsc i krajobrazów zwiedzanych przez bohaterów. Jednak autor stworzył tę oryginalną opowieść na podstawie rozmów ze szczecinianami, którzy parali się przemytem do Azji w latach 80 – tych, przypisując wątki fabularne fikcyjnym bohaterom, oparte na realnych wspomnieniach. Książka jest świetnie napisana. Czyta się ją lekko i przyjemnie, z dużym zaciekawieniem. Myślę że warto poznać tę równoległą historię polskiej transformacji po socjalizmie, rozgrywającą się na trasie Szczecin – Indie – Singapur, o której nikogo nie uczyli i nie uczą w szkołach, piszcząc o czasach PRL-u. POLECAM!
Wileta - awatar Wileta
oceniła na71 rok temu
Pokaż mi swoją bibliotekę Aleksandra Rybka
Pokaż mi swoją bibliotekę
Aleksandra Rybka
Miała pani Rybka prosty pomysł: udać się do znanych i mniej znanych bibliofili i porozmawiać o ich bibliotekach, ulubionych lekturach, ogólniej o stosunku do książek i czytania. Ponieważ sam jestem miłośnikiem książek, więc z ochotą rzuciłem się na tę pozycję. I rzeczywiście, wchodzimy wraz z autorką do domów bibliofilów, poznajemy układ ich bibliotek, dowiadujemy się o pierwszych lekturach, ulubionych miejscach do czytania, itd., itp. Jakoś owe rozmowy pobudziły mnie do refleksji na temat mojej biblioteczki i ogólniej stosunku do książek. Pierwszy problem, to rozmiary bibliotek, u większości rozmówców są one olbrzymie, półki z książkami można znaleźć w prawie wszystkich pomieszczeniach. Do skrajności doszli panowie Paweł Dunin-Wąsowicz i Jerzy Jarniewicz, którzy nawet nie zaprosili autorki do swoich mieszkań, bo są tak pełne książek, że nie ma gdzie się obrócić. Na drugim biegunie mamy Michała Cichego, który ostatnio sprzedał do antykwariatu pięć i pół tysiąca książek, zostawił tylko pięćset najpotrzebniejszych. Nie wiem, czy zdobyłbym się na tak radykalny krok. W każdym razie ja książki trzymam tylko w jednym pokoju, bardzo pilnuję, żeby się nie rozpełzły po chałupie. Niektórzy z rozmówców (Justyna Sobolewska, Krzysztof Varga) cierpią na abibliofofobię – boją się, że nie będą mieli co czytać, zwłaszcza kiedy gdzieś wyjeżdżają; mam tak samo! Prawie wszyscy rozmówcy pani Rybki wizytę w nowym domu zaczynają od przeglądnięcia biblioteki, bo to bardzo wiele mówi o właścicielach. Pani Sobolewska mówi wprost: „Źle się czuję w mieszkaniach bez książek.” Mam tak samo. Wielu bibliofilów stale wraca do tych samych lektur, jak to ujął prof. Bralczyk: „czytam w kółko to samo, bo przecież nikt lepiej od Tołstoja czy Flauberta nie będzie pisał.” Ja też mam parę ulubionych książek, do których wciąż powracam. Bardzo się różnią przepytywani stosunkiem do czytników e-booków, jedni używają (Justyna Sobolewska, Michał Rusinek),inni wręcz nie znoszą (Jacek Dehnel). Zaś Agata Tuszyńska mówi: „Nie potrafię obcować z tekstem w ten sposób. To tak jakby jeść plastikowe lody.” No cóż, tu mam inne zdanie, bardzo lubię czytać książki na moim kundelku i preferuję e-booki nad książki papierowe – chyba że chodzi o wydania bibliofilskie. Jeszcze cytat z wywiadu z panią Małgorzatą Gutowską-Adamczyk: „Mój mąż ma też miły zwyczaj kupowania wielu egzemplarzy książek, które uważa za ważne. Potem rozdaje je dzieciom i przyjaciołom. Nie znam nikogo, kto by tak robił.” Rzeczywiście miły zwyczaj, wart popularyzacji. Muszę tu powiedzieć, że niektóre nazwiska bibliofilów kompletnie nic mi nie mówiły, te rozmowy pominąłem. Brakuje w książce zdjęć bibliotek i przepytywanych osób, niemniej to była dla mnie bardzo ciekawa lektura.
almos - awatar almos
ocenił na81 rok temu
Cham z kulą w głowie Ziemowit Szczerek
Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek
Zanim przejdziemy do samej „chamskiej” przygody, warto nakreślić sylwetkę autora. Ziemowit Szczerek to jeden z najbardziej wyrazistych współczesnych polskich pisarzy i publicystów, mistrz tzw. reportażu gonzo i alternatywnych historii. Szczerek wyspecjalizował się w badaniu „polskości” – jej kompleksów, marzeń o potędze i przaśnej estetyki. W swoich książkach, takich jak Przyjdzie Mordor i nas zje, bezlitośnie chłosta narodowe przywary, ale robi to z pozycji kogoś, kto tę polską dziwność jednocześnie kocha i nienawidzi. „Cham z kulą w głowie” to jego brawurowy skok w stronę kryminału noir osadzonego w rzeczywistości, która nigdy nie istniała, a która jest nam przerażająco bliska. Zarys fabuły: Warszawa, która nie spłonęła Wyobraźmy sobie rok 1943, w którym II wojna światowa nie potoczyła się tak, jak ją znamy. Polska jest mocarstwem, a Warszawa to duszna, monumentalna metropolia, w której wieżowce w stylu art déco sąsiadują z błotnistymi rynsztokami. W tym świecie poznajemy Kary’ego – byłego żandarma, człowieka o mętnej przeszłości, który w głowie nosi nie tylko traumy, ale i fizyczną pamiątkę: kulę, której nie da się usunąć. Kary zostaje wciągnięty w mroczne śledztwo dotyczące brutalnego morderstwa, które prowadzi go przez wszystkie warstwy społeczne alternatywnej stolicy. Od luksusowych burdeli dla elit, przez brudne speluny na Pradze, aż po gabinety wysokich dygnitarzy marzących o Polsce „od morza do morza”. To wędrówka przez miasto, w którym faszyzujący nacjonalizm miesza się z technologicznym prymitywizmem, a każda kolejna odkryta karta przybliża bohatera do prawdy o naturze władzy i upadku ideałów. Recenzja: Brutalny lustracja narodowego „ja” (8/10) „Cham z kulą w głowie” to literacki cios między oczy. Szczerek stworzył kryminał noir w najczystszej postaci, ale doprawił go taką dawką groteski i politycznego jadu, że lektura staje się fascynującym, choć bolesnym doświadczeniem. Największą siłą powieści jest światotwórstwo. Autor nie tylko opisuje alternatywną Warszawę; on ją powołuje do życia za pomocą zapachów, dźwięków i specyficznego, „szczerkowego” języka – gęstego, wulgarnego, a jednocześnie niezwykle erudycyjnego. Szczerek stawia przed nami lustro. Ta mocarstwowa Polska, o której marzą bohaterowie, to kraj ufundowany na wykluczeniu, przemocy i chamstwie, które stało się fundamentem państwowości. Tytułowy „cham” to nie tylko inwektywa, to diagnoza mentalności, która nie zna kompromisu. Kary, jako antybohater, jest idealnym przewodnikiem po tym świecie – jest cyniczny, zmęczony i równie zepsuty jak miasto, które go otacza. Mimo że intryga kryminalna jest solidna, pełni ona w książce funkcję drugorzędną wobec socjologicznej wiwisekcji. Szczerek drwi z narodowych mitów, pokazując, jak wyglądałaby Polska, gdyby jej najgorsze instynkty otrzymały nieograniczoną przestrzeń do rozwoju. To książka głośna, brudna i niesamowicie inteligentna. Choć momentami nadmiar opisów architektury czy politycznych dygresji może spowalniać akcję, finał wynagradza wszelkie przestoje. Podsumowując, to pozycja obowiązkowa dla fanów Ojczyzny Harrisa czy Człowieka z Wysokiego Zamku Dicka, ale z silnym, lokalnym akcentem. Szczerek udowadnia, że polska fantastyka historyczna może być czymś więcej niż tylko ucieczką w sielankę – może być bezlitosną analizą naszego „tu i teraz”, przebraną w kostium noir.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Z niejednej półki. Wywiady Michał Nogaś
Z niejednej półki. Wywiady
Michał Nogaś
Lubię czytać wywiady z wielu różnych powodów. Głównie jednak dlatego, że jest to sposób na minimalne poznanie autora, ale bez głębokiego wnikania w jego całą biografię. Zbiór Z niejednej półki: wywiady Nogasia to rozmowy z plejadą gwiazd i ciekawa oraz przyjemna lektura, choć długa. Dobry wywiad nie jest łatwo przeprowadzić. Trzeba się świetnie przygotować, przemyśleć pytania, żeby nie były sztampowe i takie same, jakie już były zadawane setki razy. Widać, że Nogaś odrobił pracę domową i literatura, czy też najnowsze książki rozmówców są tylko punktem wyjścia do rozważań nad stanem świata, polityką, bliższym i dalszym otoczeniem rozmówców. Wszelkimi okolicznościami tychże książek powstawania. ✒️ Rozmowy o świecie I są to rozmowy ciekawe, jednocześnie wzbudzające u mnie odruch niechęci i zmęczenia. Większość tekstów ma smutny, lub nawet pesymistyczny wydźwięk. Współczesny świat, choć w pewnych wymiarach jest lepiej niż kiedykolwiek, to także schodzi na psy. Chociaż w sumie nigdy nie był za wysoko, więc to schodzenie niżej to tylko jakaś forma przenośni. Gdzieniegdzie jest coraz lepiej pod pewnymi względami, np. prawa kobiet, dzieci czy ekonomia. Są też miejsca, gdzie jest coraz gorzej. A wspólna dla wszystkich jest zmiana klimatyczna oraz zwiększające się poparcie dla populistów. Niektóre z tych tekstów lub historii źle się zestarzały. Np. ta historia o poszukiwaniu Alice Munro, albo wywiad z Llosą o wierze, że Trump upadnie po pierwszej kadencji. Że niby ludzie się ockną. Nie ocknęli, jak wiadomo. ✒️ O świecie Ostatecznie Z niejednej półki: wywiady to mnóstwo słusznych obserwacji świata i społeczeństw, trochę psychologii i uwag na temat dzisiejszych czasów. Stricte informacji o literaturze jest tu w sumie mało, choć na niektórych autorów zerknę uważniejszym okiem, bo jeszcze nie czytałam, a mnie zaciekawili. Trzeba przyznać, że Nogaś odwalił kawał rzetelnej roboty, chociaż zebrane w jeden tom mogą się te wywiady wydawać o tym samym. A jednak każdy z rozmówców ma trochę inne poglądy, spojrzenie, doświadczenia, mimo że wnioski podobne. To ważne, żeby o takie rzeczy pytać. [Na stronie bloga jest spis wszystkich nazwisk]
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na77 miesięcy temu
Przez Zośka Papużanka
Przez
Zośka Papużanka
Zośka Papużanka wraca po czterech latach z nową książką. On: wynajmuje mieszkanie. Nie wychodzi z niego, pozostaje niewidoczny. Co dziwne, mężczyzna zamieszkuje tuż przy byłej żonie, którą sam porzucił i ukradkiem robi jej zdjęcia. O co mu więc chodzi? Chce wrócić? Udowodnić coś? Będę bardzo szczera w tej opinii, ale kompletnie nie wiem co mam myśleć o tej książce. Mam bardzo wiele przemyśleń, ale jednocześnie nie mam pojęcia co powiedzieć i zebrać całkowicie co myślę w jeden tekst. To nie jest standardowa powieść, taka, którą czytam na co dzień. Gdzie akcja jest klarowna, bohaterowie są wyklarowani i albo się ich lubi, albo nie. To jest całkowicie coś innego.Zacznijmy od tego, że czytając czułam niesamowity niepokój, miałam cały czas wrażenie, że ta książka nie ma żadnej puenty, że akcja cały czas dąży do nikąd, ale jednocześnie nie mogłam się oderwać i wzbudzała we mnie mnóstwo emocji. Wciąż miałam poczucie, że ktoś może mnie obserwować, miałam wręcz ciarki. Ciężko znaleźć coś takiego w innej książce, którą dotychczas przeczytałam. Forma w jakiej napisana jest powieść "Przez" jest dla mnie także nowa. Nigdy nie czytałam czegoś w tej formie. Nie znajdziemy tu standardowych dialogów, cała książka jest dosłownie napisana prozą. Naprawdę nie przypominam sobie, żebym czytała coś podobnego. Przyznam, że to bardzo ciekawe doświadczenie, czyta się z pewnością dłużej, ale na pewno nie ciężej. Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, które wymieniłam - odczuwałam dużą przyjemność z czytania tej powieści, nie można nazwać jej standardową. Choć jak wspomniałam wcześniej, ciężko znaleźć mi słowa, żeby skleić konkretną recenzję z tego, co myślę. Nie jest dynamiczna, akcja nie wyrywa z kapci. Jednak nie można powiedzieć, że ta książka nie jest dobra. Nie jest to najdłuższa powieść na świecie (nieco mniej niż 300 stron),ale uważam, że to uczciwa długość dla tego typu książki. Jestem zadowolona z "Przez", to moja pierwsza powieść Zośki Papużanki. Jestem w tym momencie pewna, że nadrobię zaległości i przeczytam jej poprzednie książki.
bookowe - awatar bookowe
ocenił na74 miesiące temu
Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na103 miesiące temu
Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów Deborah Feldman
Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów
Deborah Feldman
„Unorthodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów” Deborah Feldman jest autobiograficzną opowieścią o dorastaniu w zamkniętej, ultraortodoksyjnej społeczności żydowskiej w Nowym Jorku. Dewojre, dzisiejsza Deborah, od najmłodszych lat żyje w świecie ściśle podporządkowanym religijnym zasadom i tradycji, gdzie codzienność jest dokładnie regulowana przez środowisko, a dostęp do edukacji, kultury czy swobodnych relacji jest bardzo ograniczony. Jako nastolatka zostaje wydana za mąż w aranżowanym związku i zmuszona do szybkiego wejścia w dorosłość, mimo braku przygotowania emocjonalnego i edukacyjnego. Jej życie staje się pasmem ograniczeń, kontroli i wewnętrznych konfliktów, co prowadzi do narastającego poczucia uwięzienia. Z czasem zaczyna dostrzegać opresyjny charakter środowiska, w którym funkcjonuje i chce w końcu zacząć mieć kontrolę nad własnym życiem. Od bardzo dawna żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Kilka lat temu oglądałam serial na podstawie tej książki, który był naprawdę świetny, a co dopiero pisać o tej książce. Jestem zszokowana tą historią, ciężko mi pojąć, że takie zamknięte społeczności religijne mają rację bytu, że kobiety w nich nie są niczym więcej niż matką i kurą domową. Owszem, trzeba powiedzieć to głośno, to się wciąż dzieje, w każdym zakątku świata, jednak nigdy nie będę w stanie tego zrozumieć. Dewojre poznajemy od późnego dzieciństwa. Dziewczyna jest roztargniona i zapominalska wobec przepisów panujących w społeczności. Dodatkowo czyta zakazane książki - te same książki, które i my czytamy: „Duma i uprzedzenie” czy „Małe Kobietki”. Zakazane, bo nienapisane przez żydów i w jidysz. Dziewczyna stara się się nie zawodzić dziadków i być jak najbardziej bogobojną i skromną, chasydzką dziewczyną, jednak już na tym etapie pojawiają się w niej pytania: „Dlaczego tak jest?”, „Dlaczego MUSZĘ taka być?". Dewojre dorasta w środowisku, w którym kobiety wchodzą w aranżowane małżeństwa, muszą ścinać włosy po ślubie, tracą swoją tożsamość na rzecz bycia matką i kurą domową a ich głos przestaje się liczyć. Dodatkowo w okresie menstruacji są "nieczyste" i odtrącane. Muszą się obmywać w mykwie, będąc upokorzone i okradzione z godności. Nie robiąc tego ześlą na męża i siebie grzech. Czy tego naprawdę chce nastolatka? Czy może sięgnąć po coś więcej? Nie chce wam zdradzać więcej z historii Deborah, tego dowiecie się czytając jej wspomnienia, a zapewniam Was, że warto. Zaskakuje mnie, jak możliwe jest życie w ciągłej kontroli społecznej i rodzinnej, presji, w ukryciu i pod rygorem zasad w imię religii. Jednocześnie czuję ogromny podziw w stronę autorki, że udało jej się w jednej chwili zostawić wszystko za sobą, Dewojre, rodzinę, jedyny świat, który znała. Żeby coś takiego zrobić, trzeba znaleźć w sobie ogrom siły i odwagi, ale również sensu - tym sensem był jej syn, dla którego chciała lepszego życia. Szokuje, wkurza, ale jednocześnie wzrusza mnie ta historia. Bardzo rozszerzyła mi światopogląd i dała moment na zatrzymanie się i zreflektowanie nad własnym życiem, ale też ludzi, których namacalnie nie widzę. Chciałabym poświęcić jeszcze moment na samą budowę książki. Powieść ma dość długie rozdziały, ale przyjemnie się je czyta, dość wyraźnie jest podzielona na kamienie milowe Dewojre. Momentami brakuje mi jakiegoś krótkiego przypisu do słów z jidysz (których nie brakuje),ale nie jest to jakaś trudna przeszkoda. Historia Dewojre dopełniona jest zdjęciami, co nadaje autentyczności i wywołuje ciarki na skórze. Nie ukrywam, że po obejrzeniu zdjęć czuje niedosyt i zobaczyłabym ich więcej, ale może tych „więcej” po prostu nie ma? Nie ocenię tej historii: fajna, nie fajna, polecam, nie polecam, ale napiszę, że naprawdę warto. Naprawdę dobry tytuł i zachęcam, żeby przynajmniej raz w życiu poświęcić mu czas. Dla tych bardziej opornych (z przymrużeniem oka 😝): serial był naprawdę dobry i z tego co pamiętam był dość wierny książce. Po przeczytaniu „Unorthodox” na pewno znowu obejrzę serial ❗
Julia - awatar Julia
oceniła na912 dni temu
Quichotte Salman Rushdie
Quichotte
Salman Rushdie
„W świecie, który oszalał, tylko człowiek uznany za szaleńca może dostrzec prawdę ukrytą pod grubą warstwą medialnego szumu i politycznej iluzji”. Salman Rushdie w swojej powieści Quichotte podejmuje brawurowy dialog z fundamentem nowożytnej literatury – arcydziełem Miguela de Cervantesa. Nawiązania do przygód „Rycerza Smętnego Oblicza” nie są tu jedynie ozdobnikiem, lecz szkieletem, na którym autor rozpina bezlitosną satyrę na współczesną Amerykę. Podobnie jak Don Kichot oszalał od czytania romansów rycerskich, tak bohater Rushdiego, podstarzały akwizytor farmaceutyczny Ismail Smile, traci kontakt z rzeczywistością pod wpływem nadmiernej konsumpcji telewizyjnej papki. Jego „Dulcyneą” staje się gwiazda talk-show, a misją – zdobycie jej serca w kraju, który sam przypomina senną marę. Moja ocena to mocne 8/10: to literacki rollercoaster, który zachwyca intelektualną głębią, choć wymaga od czytelnika pełnego skupienia. Konstrukcja powieści to popis postmodernistycznej wirtuozerii. Rushdie stosuje technikę szkatułkową: historię Ismaila pisze Sam DuChamp, autor drugorzędnych dreszczowców, który sam zmaga się z własnymi demonami i trudną relacją z synem. Granice między fikcją a rzeczywistością zacierają się tu na każdym kroku. Rushdie z właściwym sobie rozmachem łączy realizm magiczny z brutalną diagnozą społeczną. Quichotte przemierza Stany Zjednoczone w towarzystwie wyimaginowanego syna, Sancho, stając się świadkiem rasizmu, kryzysu opioidowego i upadku prawdy w dobie „alternatywnych faktów”. Autor z chirurgiczną precyzją punktuje absurdy epoki Trumpa, pokazując świat, w którym celebryci stają się bogami, a technologia zamiast łączyć, pogłębia naszą izolację. Język Rushdiego jest gęsty, nasycony popkulturowymi odniesieniami i erudycyjnymi żartami. To proza, która tętni życiem, mieni się tysiącem barw i nie pozwala na obojętność. Przede wszystkim doceniam odwagę w dekonstrukcji mitu amerykańskiego snu i za genialne uwspółcześnienie motywu błędnego rycerza. Rushdie udowadnia, że klasyka wciąż potrafi boleśnie trafnie opisywać nasze „tu i teraz”. Do pełnej dziesiątki zabrakło mi jednak nieco większej dyscypliny narracyjnej. Momentami nadmiar wątków pobocznych i dygresji sprawia, że główna oś opowieści staje się zbyt rozmyta, co może prowadzić do czytelniczego znużenia w środkowej części książki. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z dziełem wybitnym. Quichotte to literacka uczta, która drażni, bawi i przeraża jednocześnie. To opowieść o miłości w czasach upadku wartości i o tym, że czasem jedynym sposobem na zachowanie godności jest ucieczka w szaleństwo. Salman Rushdie po raz kolejny pokazał, że jest mistrzem wielkiej formy, potrafiącym przekuć chaos współczesności w uporządkowaną, choć szaloną wizję artystyczną. Jeśli szukacie książki, która rzuci Wam wyzwanie i zmusi do przewartościowania spojrzenia na media, to ten rydwan wyobraźni jest właśnie dla Was.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na815 dni temu

Cytaty z książki Faworyty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Faworyty


Video

Video