Mogło być inaczej. Prawdziwa historia rodziców, którzy zrobili wszystko, by ocalić córkę

Tłumaczenie: Julia Szajkowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,52 (52 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
4
7
23
6
11
5
5
4
4
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Girl Behind the Door: A Father's Journey Into the Mystery of Attachment
data wydania
ISBN
9788380970427
liczba stron
272
słowa kluczowe
Julia Szajkowska, dziecko, adopcja
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Dziecko adoptowane w Polsce przez amerykańskie małżeństwo i historia, którą powinien poznać każdy, kto ma problemy z dzieckiem. W 1991 r. John Brooks i jego żona Erika adoptowali w Polsce czternastomiesięczną dziewczynkę. Nadali jej imię Casey. Przez kilkanaście lat John, Erika i Casey byli szczęśliwą rodziną. W wieku dojrzewania u Casey pojawiły się objawy poważnych zaburzeń emocjonalnych,...

Dziecko adoptowane w Polsce przez amerykańskie małżeństwo i historia, którą powinien poznać każdy, kto ma problemy z dzieckiem.

W 1991 r. John Brooks i jego żona Erika adoptowali w Polsce czternastomiesięczną dziewczynkę. Nadali jej imię Casey. Przez kilkanaście lat John, Erika i Casey byli szczęśliwą rodziną. W wieku dojrzewania u Casey pojawiły się objawy poważnych zaburzeń emocjonalnych, niespodziewane napady złości i agresji, depresja i skłonności samobójcze. John i Erika przez kilka lat szukali pomocy psychologicznej. Nie znaleźli jej, a wyjaśnienie zaburzeń, na które cierpiała Casey pojawiło się zbyt późno.
„Mogło być inaczej” to książka o rodzicach, którzy desperacko poszukiwali pomocy, starając się ochronić swoją adoptowaną córkę, przed nią samą. To książka o rodzicach, którzy – podobnie jak wielu spośród nas – nie potrafili dostrzec, z jak poważnymi problemami boryka się ich dziecko, ani nie wiedzieli, w jaki sposób można próbować je rozwiązać. To wreszcie książka o rodzicach, którzy – chociaż przegrali walkę – nie spoczęli, dopóki nie zrozumieli, dlaczego tak się stało. To w końcu książka o ojcu Casey, autorze tej książki – książki, która może uratować niejedno życie.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Moglo_byc_inaczej__Prawdz...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (159)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1184
Izabela Pycio | 2017-01-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 stycznia 2017

"W sytuacjach skrajnych uraza i złość przejawiane wobec rodziców adopcyjnych mogą wypływać z poczucia wstydu i winy za to, kim się jest..., co może wywoływać wybuchy destrukcyjne... Często poczucie straty jest maskowane ogromnym gniewem, odrzuceniem, dystansowaniem emocjonalnym i okazywaną na zewnątrz brawurą."

Zapoznawanie się z tą powieścią nie należy do łatwych i lekkich, jednak jest to mądra i satysfakcjonująca lektura. Dzięki niej wiele dowiadujemy się o różnych barwach adopcji, nasuwa się mnóstwo spostrzeżeń i przemyśleń, które z jednej strony wprowadzają w ponury nastrój, a z drugiej strony podrzucają nadzieję i optymistyczne nuty. Niesamowicie ciekawe wątki psychologiczne dotyczące częstych traum przeżywanych przez adopcyjne dzieci zanim znajdą upragniony dom, ale również obraz drzemiących głęboko w nich bolesnych wspomnień, podświadomego poczucia straty i w konsekwencji zaburzeń budowania więzi. Niekiedy negatywne przeżycia intensyfikują się wraz z określaniem własnej...

książek: 253
zolzowata_franca | 2017-01-15
Przeczytana: 15 stycznia 2017

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, choć wiedziałam, że do łatwych nie należy. Kiedy już ją otrzymałam, nie mogłam się od niej oderwać, mimo, iż każda kolejna strona niosła za sobą tyle smutku i bezsilności.

"Mogło być inaczej" to historia prawdziwa, opowiedziana przez Johna Brooks'a, jednego z głównych bohaterów tej historii.
John i Erica Brooks, amerykańskie małżeństwo, bardzo chcieli mieć dziecko, niestety względy zdrowotne im na to nie pozwalały. Jedynym wyjściem była adopcja. Jako, że w USA okres oczekiwania był zbyt długi, zaczęli rozglądać się za adopcją zagraniczną. Dziewczynkę, Joannę znaleźli w Domu Dziecka w Polsce, w Mrągowie. Joanna była opóźniona w rozwoju, jednak nie przestraszyło to Johna i Ericę. Nazwali ją Casey i po perypetiach związanych z adopcją, zabrali do domu. Casey bardzo szybko dorównała równolatkom. Niepokojące jednak były jej oznaki gniewu i napady złości. Z wiekiem, a konkretniej w okresie dojrzewania bardzo się to pogłębiło. Pojawiła się agresja,...

książek: 7062

John i Erika Brooks to amerykańskie małżeństwo bardzo chcieli i starali się o własne dziecko, jednak ich względy zdrowotne im na to nie pozwalały.Zdecydowali się na adopcję, która była dla nich jedynym ratunkiem. Jako, że w USA okres czekania na procedury adopcyjne były bardzo długie i okres oczekiwania, postanowili rozejrzeć się za adopcją zagraniczną.W 1991 roku John Brooks i jego żona Erika adoptowali w domu dziecka w Polsce w Mrągowie czternastomiesięczną dziewczynkę Joannę. Joanna była dziewczynką bardzo opóźnioną w rozwoju, lecz dorównywała już równolatkom swoim rówieśnikom. Nadali dziewczynce imię Casey potem zabrali już do swojego domu. Przez ponad kilkanaście lat John, Erika i Casey byli bardzo udaną, szcześliwą rodziną, aż do okresu buntu, dojrzewania gdy Casey zaczęła się buntować, sprawiała problemy wychowawcze swoim przybranym rodzicom, była agresywna, miała w sobie gniew, agresję, wpadała w depresję, miała myśli samobójcze. Rodzice byli bardzo zrozpaczeni, zaczęli się...

książek: 4423
Kate1404 | 2017-07-04
Przeczytana: 03 lipca 2017

Książka oparta na faktach o losach rodziny Brooks, którzy adoptowali małą dziewczynkę z Polski. Dobra lektura dla rodziców, pokazująca że nie zawsze pomoc psychologiczna przychodzi w porę i pomaga. Książka daje do myślenia, jak ważny jest kontakt z dzieckiem i relacja, choć czasami i to jest za mało...

książek: 1271
Puchatka | 2017-03-06
Na półkach: Przeczytane, 2017

Amerykańskie małżeństwo przebyło bardzo długą drogę, by zostać rodzicami - dosłownie i w przenośni. Niestety badania, leczenie i starania nie przyniosły zamierzonego, wymarzonego efektu. Para postanowiła adoptować dziecko, a po swój skarb przyleciała do Polski, gdzie w mrągowskim sierocińcu czekała na nich puchniutka, piękna, acz nieco opóźniona w rozwoju (ruchowo) Joanna. Po załatwieniu formalności, wywalczeniu odpowiednich dokumentów, licznych badaniach, procesie i całej masie stresu udało się - Asia, znana odtąd jako Casey znalazła dom.

W wieku dojrzewania pojawiły się (lub maże raczej nasiliły) wybuchy złości i agresywne zachowania, problemy z nauką oraz skłonności samobójcze. Każdy dzień zaczynał się od kłótni, a ta kończyła się rozdzierającym serce wyciem, słowami nienawiści i groźbą odebrania sobie życia.

Rodzice - John i Erika - próbowali walczyć z tą (jak to określano) dziewczyną o trudnym charakterze. Kolejne zakazy, nowi terapeuci i przetrząsanie jej rzeczy osobistych...

książek: 1095
Maleństwo | 2017-03-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 lutego 2017

Hmmm... nie wiem co mam napisać. Jestem pełna sprzecznych opinii i uczuć, więc pewnie ta recenzja też będzie trochę poszarpana. Jak moje odczucia. Z jednej strony książka potrzebna "ku przestrodze" wszystkim tym, którzy przechodzą nad problemami nastolatków do porządku dziennego stwierdzając "jakoś to będzie". Z drugiej strony dawno nie czytałam tak smutnej książki. Brak konsekwencji w działaniach rodziców bił po oczach na każdej stronie powieści, co niewątpliwie nie pozostało bez wpływu na charakter i losy bohaterki książki. Czytałam i wściekałam się i myślałam sobie, że ja postąpiłabym na pewno inaczej. Czy aby na pewno? Kiedy skończyłam lekturę, już nie byłam taka pewna siebie i swoich ewentualnych poczynań. Jedyne co przychodziło mi do głowy to dziękowanie komuś, tam na górze za to, że Starsza i Młodszy to poukładane dzieciaki.
Już na samym początku wiadomo o co chodzi. Pewnego dnia rankiem zaniepokojony John stwierdza, że sypialnia jego córki jest pusta. Tknięty złym...

książek: 0
| 2017-02-02

Amerykańskie małżeństwo zaadoptowało polską czternastomiesięczną dziewczynkę. Wiedząc, że w ich kraju procedury zajęłoby lata, zdecydowali się szukać maleństwa w Europie, szczególnie, że kobieta ma polskie korzenie i swobodnie rozmawia w tym języku. Po wypełnieniu wszystkich formalności, szczęśliwi, zabrali dziecko do Stanów z nadzieją, że stworzą małej Casey prawdziwy dom, tak różny od tego, co dotychczas poznała.

Przez lata byli naprawdę szczęśliwą rodziną. Mała rozwijała się dobrze, miała koleżanki, swoje pasje. Do czasu, kiedy nie zaczęła dojrzewać i jej zachowanie diametralnie sie zmieniło. Huśtawki nastroju, narkotyki, alkohol, szatażowanie rodziców, oszustwa, agresja, napady płaczu. Do tego przeświadczenie, że we wszystkim musi być najlepsza i nie pozostawianie sobie żadnego marginesu błędu. Rodzice nie tylko nie poznawali w tej nastolatce swojej małej córeczki, ale też nie wiedzieli jak jej pomóc.

Terapie, psychologu groźby, prośby, nakazy, zakazy – nie było złotego...

książek: 210
Anna | 2018-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 marca 2018

Książka potrzebna i ważna, choć smutna i pesymistyczna. Pokazuje jak ważna jest wiedza na temat tego co może dziać się z dzieckiem adoptowanym. Gdyby rodzice Casey wiedzieli wcześniej to, czego dowiedzieli się po śmierci córki "wiele rzeczy zrobiliby inaczej" a Casey może by żyła. Z drugiej strony okazuje się, że trauma porzucenia u dzieci adoptowanych jest tak silna, że wiele z nich ma poważne zaburzenia emocjonalne i rozwojowe, których właściwie nie da się "uleczyć", mimo najszczerszych chęci i ogromnej miłości.

książek: 303
Sandra Czarniecka | 2017-02-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń 2017

Książka porusza i to bardzo. Nikomu śmierć nie jest obojętna, szczególnie tak młodej osoby, która miała tyle przed sobą. „Mogło być inaczej” kierowane jest do rodziców, którzy mają problemy ze swoimi dziećmi i chcą im pomóc. Ja skierowałabym ją również do tych niepewnych młodych ludzi, którzy nie radzą sobie ze sobą i swoją przeszłością. Żeby na przykładzie siedemnastoletniej Casey zrozumieli, że to nie ich wina, że ich los ułożył się tak czy inaczej.

Okazało się, że dziewczyna miała syndrom zaburzenia więzi, o czym wspominał któryś z terapeutów. Dopiero po śmierci córki John zainteresował się na poważnie tym, co się z nią działo. Nie chcę obwiniać Brooksa, że mógł to zrobić wcześniej i Casey by żyła. Jest powiedzenie, że „mądry Polak po szkodzie”, ale najwyraźniej dotyczy to również Amerykanów. Gdyby wcześniej poczytał, posłuchał lekarzy, starał się zrozumieć nie tylko zbuntowaną nastolatkę, ale przede wszystkim porzucone w dzieciństwie dziecko...

Nie mi oceniać postępowanie...

książek: 2015
Julka | 2017-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 marca 2017

"Mogło być inaczej" to prawdziwa historia - oparta na autentycznych wydarzeniach - o zmaganiach rodziców, by zrozumieć i pokonać autodestrukcyjne zachowania ich adoptowanej córki.
Erika i John Brooks, amerykańskie małżeństwo, adoptowali w 1991 roku z polskiego domu dziecka 14-miesięczną dziewczynkę i nadali jej imię Casey, która przez kilkanaście lat wspólnego życia dała im mnóstwo szczęścia i radości, ale też powody do poważnych obaw i zmartwień, gdy w wieku dojrzewania pojawiły się napady agresji, złości, depresja, zaburzenia emocjonalne...
Nie pomogły liczne terapie psychologiczne i porady lekarzy specjalistów - Casey w wieku 17 lat popełniła samobójstwo, skacząc z Golden Gate, zwanej mostem samobójców.
Po śmierci córki John Brooks poświęcił się pisaniu książki i zgłębianiu wiedzy o - jak je nazywa - "polskich sierocińcach", bo w zasadach w nich panujących upatruje powody zaburzeń więzi występujące u Casey i innych dzieci adoptowanych z krajów postsocjalistycznych, których...

zobacz kolejne z 149 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd