romeo 
mężczyzna, Nysa, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 6 cytatów, ostatnio widziany 21 minut temu
Teraz czytam
  • Labirynt duchów
    Labirynt duchów
    Autor:
    Nowa powieść autora światowego bestsellera „Cień wiatru”, długo wyczekiwana przez ponad 35 milionów fanów. Barcelona, lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia, mroczne dni reżimu generała Franco. Alicja...
    czytelników: 8471 | opinie: 401 | ocena: 8,31 (2679 głosów)
  • MASONERIA POLSKA 2018 - WOJNA DEMONÓW
    czytelników: 14 | opinie: 2 | ocena: 7,6 (5 głosów)
  • Wiara w oczekiwaniu
    Wiara w oczekiwaniu
    Autor:
    Dla szukających odpowiedzi na najbardziej palące pytania współczesnego świata Katolik nie musi stać w opozycji wobec współczesności – przekonuje ks. Wacław Hryniewicz w szczerej i głębokiej dyskusji...
    czytelników: 41 | opinie: 7 | ocena: 7,57 (14 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-10 11:41:02
Ma nowego znajomego: Reese
 
2018-12-10 06:54:19
Ma nowego znajomego: dagmara gorzelinska
 
2018-12-08 17:57:15
Ma nowego znajomego: Anastrianna
 
2018-12-06 20:24:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-05 12:35:17
Ma nowego znajomego: Anka Markova
 
2018-12-04 20:32:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Któż z nas nie myślał kiedyś o własnym końcu? Kogo nie ciekawiło, kiedy najdzie ten moment, gdy przyjdzie pora pożegnać się z doczesnym światem? Przyzwyczajeni jednak jesteśmy do faktu, że daty własnej śmierci z reguły nie da się przewidzieć. I wydaje się, że tak jest lepiej. Chyba rację miał Don DeLillo w Białym Szumie mówiąc, że gdybyśmy znali datę własnej śmierci, znalazło by się wielu... Któż z nas nie myślał kiedyś o własnym końcu? Kogo nie ciekawiło, kiedy najdzie ten moment, gdy przyjdzie pora pożegnać się z doczesnym światem? Przyzwyczajeni jednak jesteśmy do faktu, że daty własnej śmierci z reguły nie da się przewidzieć. I wydaje się, że tak jest lepiej. Chyba rację miał Don DeLillo w Białym Szumie mówiąc, że gdybyśmy znali datę własnej śmierci, znalazło by się wielu takich, którzy wcześniej popełniliby samobójstwo, żeby wykiwać system.

Taka możliwość nie została jednak dana bohaterom powieści Chloe Benjamin. W ich przypadku wszystkie drogi prowadzą do spełnienia przepowiedni. Czworo rodzeństwa między 7 a 13 rokiem życia odnajduje tajemniczą wróżkę, która specjalizuje się w przewidywaniu daty zgonu swoich klientów. To co od niej usłyszą na różne sposoby ukształtuje losy każdego z nich.

Immortaliści są powieścią o życiu naznaczonym nieomijalnym fatum. Autorka zadaje te same odwieczne pytania, które ciągle są udziałem człowieka. Na ile sami możemy wpływać na życie poprzez własne wybory, a w jakim stopniu jest ono zdeterminowane przez czynniki pozostające poza naszym oddziaływaniem. Ale nie, to nie jest traktat filozoficzny. To szybka, lekko wchodząca lektura, którą pochłania się z wypiekami na twarzy. Historia jak najbardziej realistyczna, w którą wmontowany jest jeden fantastyczny element sprawczy. Jaki wniosek można wysnuć z zakończenia, w którym najstarsza z rodzeństwa Varya będzie musiała skonfrontować się z osobliwością własnego losu? Moim zdaniem nie jest on optymistyczny. Ale czy może być inaczej? Nie wiem.

Bo tak naprawdę punkt ciężkości leży gdzie indziej i zależy od innej jeszcze głębszej tajemnicy: co jest potem? Jedno jest pewne: i tak ją kiedyś wszyscy poznamy.

pokaż więcej

 
2018-12-03 18:13:55
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-12-01 11:12:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Stefan Gillespie (tom 1)

Z dużej chmurki cienki deszczyk. Ten kryminał retro zaczynał się dość interesująco, już nastawiałem się na wciągający ciąg dalszy, kiedy nic z tego, wszystko co dobre rozeszło się po kościach. Niemrawa, rozcieńczona fabuła snuje się nisko nad ziemią jak dym z jesiennego ogniska, brak wyrazistych postaci, brak ciekawych wątków, brak w ogóle czegokolwiek, co mogłoby mocniej oddziałać na umysł... Z dużej chmurki cienki deszczyk. Ten kryminał retro zaczynał się dość interesująco, już nastawiałem się na wciągający ciąg dalszy, kiedy nic z tego, wszystko co dobre rozeszło się po kościach. Niemrawa, rozcieńczona fabuła snuje się nisko nad ziemią jak dym z jesiennego ogniska, brak wyrazistych postaci, brak ciekawych wątków, brak w ogóle czegokolwiek, co mogłoby mocniej oddziałać na umysł czytelnika. Przejście między jednym a drugim miejscem akcji, ich związanie jest mało przekonujące, jakby wymuszone odgórnym nakazem pisarza, który chce za wszelką cenę ożenić Wolne Państwo Irlandzkie z Wolnym Miastem Gdańsk. Mizerne, blade to i nieprzekonujące. Daję 3 gwiazdki i jest to maksymalna nota, jaką to pozbawione blasku powieścidło może u mnie uzyskać.

pokaż więcej

 
2018-11-26 22:30:14
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-21 22:11:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Trzecia przeczytana przeze mnie powieść chińskiego noblisty, niby przypomina dwie poprzednie, ale mnie spodobała się wśród tych trzech najbardziej. Robi wrażenie ten mroczny obraz chińskiej prowincji, gdzie relacjami społecznymi rządzą bardzo brutalne prawa a pęd do bogacenia się ogarnia wszystkich i przesłania inne aspekty życia. Okrutny naturalizm opisów, ponure sceny dziejące się na oczach... Trzecia przeczytana przeze mnie powieść chińskiego noblisty, niby przypomina dwie poprzednie, ale mnie spodobała się wśród tych trzech najbardziej. Robi wrażenie ten mroczny obraz chińskiej prowincji, gdzie relacjami społecznymi rządzą bardzo brutalne prawa a pęd do bogacenia się ogarnia wszystkich i przesłania inne aspekty życia. Okrutny naturalizm opisów, ponure sceny dziejące się na oczach czytelnika zostawiają mocny ślad w pamięci. Książkę czyta się wolno, by niczego z niej nie uronić trzeba się powoli wgryzać w pełen naturalistycznych szczegółów konstruowany przez Mo Yana świat. Pierwszoosobowy narrator i główny bohater, dwudziestoletni
Luo Xiaotong opowiada historię swego dzieciństwa buddyjskiemu mnichowi, ponieważ nosi się z zamiarem wstąpienia do klasztoru. A opowieść to przedziwna i obfitująca w niesamowite detale. Oddajmy głos samemu Mo Yanowi, który tak określa zastosowaną przez siebie technikę narracji:
„ Z pozoru słuchamy więc bohatera, który opowiada o swoim dzieciństwie – w rzeczywistości jednak to ja użyłem tej opowieści, by wykreować wykreować własne dzieciństwo, a poprzez akt kreacji je zachować. Ustami bohatera odtwarzam lata mojej młodości – ta walka z szarzyzną życia, z porażką, z upływającym czasem jest jedynym co daje mi powód do dumy jako pisarzowi. Każdy, kto nie znajduje zadowolenia we własnym życiu, może je odnaleźć w opowiadaniu, i fakt ten przynosi mi pewną pociechę. Piękno i pełnia opowiadania pozwalają pisarzowi wynagrodzić sobie szarość życia i wady charakteru: to jest odwieczna cecha twórczości.(...) Luo Xiaotong to dzieciak z którego ust płyną same brednie, który gada, co mu ślina na język przyniesie, który w mówieniu znajduje rozkosz. Mówienie to dla niego cel ostateczny. W takim potoku słów opowieść jest zarówno nośnikiem słów jaki i ich produktem ubocznym.” To istota tej opowieści.

Powieść Mo Yana z początku realistyczna, z biegiem czasu staje się coraz bardziej nieprawdopodobna, coraz więcej w niej elementów fantastycznych. Historia, jak gdyby wymyka się narratorowi i zaczyna żyć własnym życiem. A reszty dopełnia absurdalno-groteskowe zakończenie.
By podsumować pozwolę sobie jeszcze raz na cytat z posłowia autora: „Luo Xiaotong, który opowiada nam swoją historię, fizycznie nie jest już dzieckiem, lecz psychicznie owszem. Jest on przywódcą wszystkich postaci, które w moich książkach zapewniają perspektywę dziecka. Za pomocą strumienia słów robi on wyrwę w grobli oddzielającej dziecięctwo od dorosłości. To właśnie dzięki tej opowieści wszystkie pozostałe teksty zaczynają układać się w spójną całość. Kiedy pisałem tę powieść, Luo Xiaotong był mną. Ale teraz już nie jest.”

pokaż więcej

 
2018-11-19 22:11:15
Ma nowego znajomego: Aneta
 
2018-11-15 17:50:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Kontrapunkty

Mroczny kryminał/thriller o oryginalnej, przebiegłej konstrukcji. Czyta się to znakomicie, z poczuciem uczestnictwa w jakimś ciemnym spisku. Ale gdyby ta historia została opowiedziana w bardziej konwencjonalny sposób, specyficzny urok powieści by znikł, a ja musiałbym dać przynajmniej dwie gwiazdki mniej. Na szczęście autorka uczyniła czytelnika uczestnikiem tajemniczej sprawy, w którą... Mroczny kryminał/thriller o oryginalnej, przebiegłej konstrukcji. Czyta się to znakomicie, z poczuciem uczestnictwa w jakimś ciemnym spisku. Ale gdyby ta historia została opowiedziana w bardziej konwencjonalny sposób, specyficzny urok powieści by znikł, a ja musiałbym dać przynajmniej dwie gwiazdki mniej. Na szczęście autorka uczyniła czytelnika uczestnikiem tajemniczej sprawy, w którą wchodzi on jak w długi tunel, w którym w miarę posuwania się do przodu powoli zapalane są kolejne światła. Polecam amatorom niecodziennych czytelniczych wrażeń. Cóż jeszcze? Bosy Antek w swej opinii-recenzji prześwietlił utwór Kańtoch tak, że nie czuje się potrzeby dopowiadania czegokolwiek i wszystkich zainteresowanych do tej opinii odsyłam, najlepiej po przeczytaniu Niepełni. Gdy czytam takie opinie czytanych przeze mnie książek, najczęściej rezygnuję z pisania własnych, ale tym razem dodaję parę słów, by zachęcić niezdecydowanych do lektury. Naprawdę warto.

pokaż więcej

 
2018-11-13 22:44:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Gwałt na psychice czytelnika. Gwałt na składni języka polskiego, przetrącony kręgosłup ojczystej
gramatyki. Powieść wypowiedziana na jednym oddechu jak hip-hopowa piosenka, bo taką konwencją posłużyła się Masłowska i zrobiła to z niecodzienną wirtuozerią. Autorka Wojny polsko-ruskiej znów schodzi do nizin, by znaleźć tam szlam i błoto i na literackie przekuć je złoto – oho, poleciałem jak sama...
Gwałt na psychice czytelnika. Gwałt na składni języka polskiego, przetrącony kręgosłup ojczystej
gramatyki. Powieść wypowiedziana na jednym oddechu jak hip-hopowa piosenka, bo taką konwencją posłużyła się Masłowska i zrobiła to z niecodzienną wirtuozerią. Autorka Wojny polsko-ruskiej znów schodzi do nizin, by znaleźć tam szlam i błoto i na literackie przekuć je złoto – oho, poleciałem jak sama Masłowska. Ktoś powiedział, że poezja im niżej sięga, tym wyżej wzlata.
I właśnie tak jest dziś – kultura wysoka zstępuje w najbardziej dolne rejony, bo okazuje się, że stamtąd jest najbliżej do naszej przeoranej pop-kiczem duszy. Po to dokładnie piosenka ta „zawiera liczne udogodnienia mające stworzyć warunki intelektualnie dogodne dla osób mentalnie chromych lub wyjałowionych z przyczyn od siebie niezależnych i przez siebie niezawinionych.(...) ta książka powstała za z Unii Europejskiej pieniądze. Ma na celu integrację intelektualną osób głupich w Polsce.” Czyż można bardziej zachwycająco rekomendować własne dzieło literackie? Żyjemy w epoce upadku i sprymityzowania wszystkich zewnętrznych form, co nie mogło nie odbić się także na tym, co wewnętrzne.

Zastanawiałem się nad przyznaniem dziesiątki, bo proza Masłowskiej ma znamiona geniuszu, ale towarzyszy mi jakieś drażliwe przeczucie, że padłem ofiarą jakiegoś piramidalnego żartu i nie wiem czy mogę przystać na to, by ze mnie zakpiono, nawet jeśli to pewne, że autorka kpi z siebie samej. Dlatego „tylko” 9 gwiazdek. I jest to najniższa ocena, jaką mogę tej powieści przyznać.

pokaż więcej

 
2018-11-09 11:54:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Typowe heroic fantasy, typowe aż do bólu. Kupiłem tę książkę wiele lat temu, bo sam Sapkowski umieścił ją w swoim kanonie fantasy wszech czasów. Nie wiem co kierowało twórcą Wiedźmina, ale jak dla mnie jest to bardzo średnie czytadełko, które polecić by można przede wszystkim młodszym czytelnikom. Mamy tu więc tak stereotypową walkę dobra ze złem, że powieść od razu wydaje się biało-czarna,... Typowe heroic fantasy, typowe aż do bólu. Kupiłem tę książkę wiele lat temu, bo sam Sapkowski umieścił ją w swoim kanonie fantasy wszech czasów. Nie wiem co kierowało twórcą Wiedźmina, ale jak dla mnie jest to bardzo średnie czytadełko, które polecić by można przede wszystkim młodszym czytelnikom. Mamy tu więc tak stereotypową walkę dobra ze złem, że powieść od razu wydaje się biało-czarna, także ze względu na bezbarwną lekturę, choć, o ironio, magia kolorów odgrywa w powieści kluczową rolę. A walka dobra ze złem wygląda oczywiście tak, że zło jest silne, duże i bardzo pewne swego, zaś dobro z trudem zbiera swoje siły do tego, by stanąć do decydującej walki. Czyż wiele trzeba by przewidzieć finał takiego nierównego starcia? Mimo wszystko nie jest to zła książka, lektura jest szybka i lekka i czas przy niej mija bezboleśnie. Jeśli chodzi o Davida Gemmella, bardziej odpowiadają mi jego książki z cyklu drenajskiego, tam i fabuła ciekawsza, i bardziej złożeni bohaterowie i nie wszystko tak oczywiste. Może nawet do tego cyklu wrócę.

pokaż więcej

 
2018-11-07 12:54:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Druga Wojna Światowa wygrana przez państwa Osi to najczęściej wybierany wariant w utworach z gatunku „historii alternatywnych”. Co by było gdyby Hitlerowi i jego sojusznikom udałoby się zrealizować swe przerażające plany? Ta myśl przyczyniła się do powstania wielu powieści i opowiadań. Jednym z pierwszych i prawdopodobnie najlepszym ujęciem tego tematu jest Człowiek z Wysokiego Zamku Philipa... Druga Wojna Światowa wygrana przez państwa Osi to najczęściej wybierany wariant w utworach z gatunku „historii alternatywnych”. Co by było gdyby Hitlerowi i jego sojusznikom udałoby się zrealizować swe przerażające plany? Ta myśl przyczyniła się do powstania wielu powieści i opowiadań. Jednym z pierwszych i prawdopodobnie najlepszym ujęciem tego tematu jest Człowiek z Wysokiego Zamku Philipa Dicka. Amerykański pisarz koncentruje się w swej twórczości wokół pytań o istotę rzeczywistości, jej głęboką strukturę, o tym czym ona jest i co ukrywa się pod jej zasłoną. Towarzyszy mu bowiem obawa, że świat, w którym żyjemy nie jest prawdziwy. Fałszywa rzeczywistość, podrobione przedmioty,sztuczni ludzie to bardzo częste rekwizyty w jego utworach będące przejawem takich właśnie intuicji. Nie jest mu więc obca myśl o innych możliwych światach ukrywających się pod fasadą naszego.

Taki właśnie teoretycznie możliwy świat Dick przedstawia w swej książce. Po przegranej przez aliantów wojnie cała Europa znajduje się pod panowaniem nazistów, Stany Zjednoczone są podzielone na strefy wpływów niemieckich i japońskich, a ogromnym powodzeniem cieszy się zakazana powieść, w której Niemcy i Japonia wojnę przegrały.

Czytelnik przystępując do lektury CzWZ musi objąć świadomością trzy poziomy rzeczywistości, które się na siebie nakładają: świat alternatywny stworzony przez Dicka, realny dla jego bohaterów,
świat powieści Abendsena i nasz świat w umyśle czytającego pojawiający się też w powieści, we frenetycznym widzeniu pana Tagomi. Trzeba przyznać, że wykreowana przez Dicka wizja jest plastyczna i sugestywna, tak jak sugestywne bywają koszmary senne. Powieść jest jak psychodeliki, którymi autor posiłkował się przy pisaniu. Rysując inny świat, który wydaje się nam nierzeczywisty, podsuwa jednocześnie pytanie o realność tego, w którym żyjemy. I okazuje się on wcale nie tak straszny. Jak to ujął sam autor Ubika : jeśli uważasz nasz świat za zły, powinieneś poznać inne. Ta powieść umożliwia ujrzenie takiej alternatywy. Pasjonująca, hipnotyczna lektura. Zaliczam ją do największych osiągnięć Dicka. Tylko dycha, inaczej być nie może.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
789 228 20897
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (286)

Ulubieni autorzy (20)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (173)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd