romeo 
mężczyzna, Nysa, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 6 cytatów, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Bursztynowe królestwo
    Bursztynowe królestwo
    Autor:
    Mandżuria, ostatnia dekada XIX wieku. Polscy poszukiwacze złota i zbiegowie z Sybiru spotykają ukrytą w górach Małego Chinganu gminę niedobitków Tajpingów, której przewodzi potomek ich pierwszego wład...
    czytelników: 136 | opinie: 14 | ocena: 6,59 (54 głosy)
  • Opowieści buddyjskie dla małych i dużych
    Opowieści buddyjskie dla małych i dużych
    Autor:
    Wejdź do świata pełnego harmonii, spokoju i prawdziwego szczęścia. Książka zawiera zbiór 108 niezwykle inspirujących opowiadań pochodzących z Dalekiego Wschodu spisanych przez mnicha i ucznia Mistrz...
    czytelników: 350 | opinie: 25 | ocena: 7,69 (108 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-14 17:58:55
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-08-13 09:58:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

W tej cienkiej książeczce humor pana Redlińskiego wydaje się mocno wyblakły w porównaniu z jego najbardziej znanymi powieściami Konopielką i Awansem. Tutaj komizm w dużej mierze ma polegać na odniesieniach do tematyki społeczno-politycznej. A mnie humor polityczny w ogóle średnio śmieszy. Wolę purnonsens lub humor czarny, w nim większy jest potencjał zbliżenia się do katarsis. W Bziku mało co... W tej cienkiej książeczce humor pana Redlińskiego wydaje się mocno wyblakły w porównaniu z jego najbardziej znanymi powieściami Konopielką i Awansem. Tutaj komizm w dużej mierze ma polegać na odniesieniach do tematyki społeczno-politycznej. A mnie humor polityczny w ogóle średnio śmieszy. Wolę purnonsens lub humor czarny, w nim większy jest potencjał zbliżenia się do katarsis. W Bziku mało co zaskakuje, mamy tu raczej ograne schematy farsowe.

Jedyne co mnie przez chwilę zatrzymało, to niezamierzone chyba podobieństwo do Lekcji Ionesco. Progresja dramatyczna przebiega tu podobnie. Tu i tam zaczyna się sielankowo, choć tu sielanka małżeńska, a tam nauczycielska. Tu i tam dialog mężczyzny i kobiety,który nagle zaczyna ewoluować w dość przerażającym kierunku. Tam z profesora powoli wychodzi bestia, tu coś zaczyna zgrzytać między małżonkami, u Ionesco w finale mamy morderstwo(być może mord z lubieżności), tu także, kiedy pojawia się siekiera, przez moment czytelnik myśli, że dojdzie do przelewu krwi. Ale gdyby tak się stało Redliński nie byłby sobą. Autor wymyślił pogodne zakończenie w duchu wzajemnej tolerancji. A to mało efektowne literacko.

pokaż więcej

 
2018-08-13 09:34:28
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-08-13 00:24:53
Ma nowego znajomego: Cezar Kolcz
 
2018-08-12 16:40:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Znalazłem tę książeczkę na bibliotecznej półce, sięgnąłem po nią głównie ze względu na skromne wymiary, czasem bowiem przydają mi się takie książkowe miniaturki do łatania dziur między grubszymi dziełami.

I co wynikło z krótkiej tej lekturki? Nic nadzwyczajnego. Minipowieść ta opisuje epizod z działalności Cybernetycznych Rycerzy, specjalnej jednostki armii USA chroniącej tajemnice Pentagonu...
Znalazłem tę książeczkę na bibliotecznej półce, sięgnąłem po nią głównie ze względu na skromne wymiary, czasem bowiem przydają mi się takie książkowe miniaturki do łatania dziur między grubszymi dziełami.

I co wynikło z krótkiej tej lekturki? Nic nadzwyczajnego. Minipowieść ta opisuje epizod z działalności Cybernetycznych Rycerzy, specjalnej jednostki armii USA chroniącej tajemnice Pentagonu poukrywane w najlepiej strzeżonych serwerach przed włamaniami i atakami ze strony cyberprzestępców. Akurat atak taki podejmuje grupa młodocianych hakerów z Ameryki Łacińskiej. Był więc atak, a potem konrtatak i tyle..Nie sądzę by ta lektura olśniła wielu czytelników, toteż salomonowym wyrokiem przyznam 5 gwiazdek(przeciętna). I jest to, moim zdaniem najwyższa możliwa ocena tego utworu.

pokaż więcej

 
2018-08-12 16:38:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Lem

Ten subtelny, intelektualny humor Lema: trochę Dyla Sowizdrzała, nieco wolteriańskiej powiastki filozoficznej i spora dawka nowoczesnego purnonsensu w XX-wiecznym wydaniu. Trudno o bardziej wyrafinowane zacięcie satyryczne niż to należące do naszego wielkiego mistrza z Krakowa. Dziennikom bliżej do Cyberiady i Bajek robotów niż do klasycznych powieści SF takich jak Eden, Niezwyciężony czy... Ten subtelny, intelektualny humor Lema: trochę Dyla Sowizdrzała, nieco wolteriańskiej powiastki filozoficznej i spora dawka nowoczesnego purnonsensu w XX-wiecznym wydaniu. Trudno o bardziej wyrafinowane zacięcie satyryczne niż to należące do naszego wielkiego mistrza z Krakowa. Dziennikom bliżej do Cyberiady i Bajek robotów niż do klasycznych powieści SF takich jak Eden, Niezwyciężony czy Solaris i jest to z pewnością jedno z bardziej osobnych dzieł w dorobku autora, gdzie najpełniej zabłysły jego humor i ironia. Ale jak zauważa prof. Jastrzębski, te śmieszne i groteskowe powiastki podszyte są najpoważniejszą refleksją nad kondycją ludzką. Tylko Dick i Lem potrafili jak inny uczynić fantastyki narzędziem filozofowania.

Wszystkie opowiadania w tym tomie skrzą się nie tylko oryginalnym dowcipem, ale i błyskotliwymi pomysłami fabularnymi, wynalazczością językową, jakiej nie powstydziliby się najwprawniejsi adepci poezji lingwistycznej i podaną w tle egzystencjalną zadumą nad człowiekiem i jego kulturą. Ach, te wszystkie poronione cywilizacje i plemiona kosmiczne, subtelne aluzje do komunistycznego totalitaryzmu(kto lepiej niż Lem potrafił grać na nosie cenzurze?), wszystkie te językowe gry i wymyślne skrótowce. To książka jedyna w swym gatunku.

Mój ulubiony fragment Dzienników gwiazdowych to Podróż dwudziesta: utwór ten nie tylko przyprawia mnie o spazmy śmiechu ale i rozbraja mnie morzem cymesików, których tutej nie zliczę. Polski fantasta utkał tak misterną konstrukcję, że wręcz nie śmiem dotknąć jej swą nieudolną próbą streszczenia. W każdym razie trudno o coś równie zabawnego i mądrego zarazem jak opis wprowadzania w czyn projektu TEOHIPHIP. Bo oprócz śmiechu tekst przynosi także filozoficzną definicję ludzkich niedoskonałości na tle dziejów. Czytając to, ma się wrażenie jakby autor mówił: ”popatrz jakimi jesteśmy małpami” i poprzez śmiech roni się łzy nad głupotą ludzkiego rodu.

Ech, co tu jeszcze gadać, Lem to geniusz jakich mało, chapeau bas!

pokaż więcej

 
2018-08-12 13:50:26
Ma nowego znajomego: Moya
 
2018-08-08 15:39:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Warto było przeczytać tę niełatwą w czytaniu, zawile napisaną powieść. Warto było przyjrzeć się jak amerykański pisarz odkłamuje wszystkie powszechnie znane stereotypy na temat amerykańskiego life-style'u, jak zdziera warstwę hipokryzji z potocznego obrazu, jaki stwarzają media i masowa wyobraźnia karmiona hollywoodzkimi produkcjami. Franzen zagląda głęboko za fasadę i pokazuje nieprzyjemną... Warto było przeczytać tę niełatwą w czytaniu, zawile napisaną powieść. Warto było przyjrzeć się jak amerykański pisarz odkłamuje wszystkie powszechnie znane stereotypy na temat amerykańskiego life-style'u, jak zdziera warstwę hipokryzji z potocznego obrazu, jaki stwarzają media i masowa wyobraźnia karmiona hollywoodzkimi produkcjami. Franzen zagląda głęboko za fasadę i pokazuje nieprzyjemną rzeczywistość. Typowa amerykańska rodzina Lambertów nie tworzy wcale sielanki, przeciwnie, niemal każdy z jej członków ma swoje własne życiowe bagienko lub niewyprane brudy. Książka boleśnie prawdziwa i nietuzinkowa.

Właściwie znakomite recenzje Melancholii Codzienności i Katarzyny onieśmielają mnie na tyle, że nie podejmę własnej analizy obrazów, historii i postaci przedstawionych w Korektach, bo oni zrobili to daleko lepiej niż bym to ja uczynił. A na pewno powieść Franzena jest wymowna i jednoznaczna w swej wymowie. Jak powiedziałem, nie jest to lekkie czytanie, obok partii, które wchłaniałem z uczuciem literackiego spełnienia, były też ustępy, które przychodziły mi nader opornie, zwłaszcza rozdział opisujący morską podróż Alfreda i Enid. Był on w zasadzie nudny i wprowadzony chyba tylko dla wypadku, jaki przydarza się seniorowi rodu Lambertów. Za ten rozdział odejmuję jedną gwiazdkę. Pomijając to jednak, książka ze wszech miar warta poświęconego jej czasu i przynosząca satysfakcję czytelnikowi.

pokaż więcej

 
2018-08-05 15:17:09
Ma nowego znajomego: Tysia19
 
2018-08-04 23:27:15
Ma nowego znajomego: katala
 
2018-08-03 14:45:08
Ma nowego znajomego: Basia
 
2018-08-01 20:01:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Autorka, nazwana niegdyś pierwszą damą polskiej fantastyki, napisała powieść bardziej dającą się określić jako współczesną, obyczajową niż fantastyczną. Chyba, że za fantastykę uznać kontakty ze zmarłymi i widywanie ich. A w czasach gdy coraz głośniej mówi się o transkomunikacji jako o fakcie, nie jest to takie oczywiste. Przynajmniej dla mnie.

Fabuła składa się z przygód głównej bohaterki...
Autorka, nazwana niegdyś pierwszą damą polskiej fantastyki, napisała powieść bardziej dającą się określić jako współczesną, obyczajową niż fantastyczną. Chyba, że za fantastykę uznać kontakty ze zmarłymi i widywanie ich. A w czasach gdy coraz głośniej mówi się o transkomunikacji jako o fakcie, nie jest to takie oczywiste. Przynajmniej dla mnie.

Fabuła składa się z przygód głównej bohaterki Krysi zwanej Reszką, niezależnej dziennikarki, która nagle otrzymuje wiadomość o spadku po odległej i mało znanej krewnej. Jej własnością staje się dom gdzieś na odległej prowincji, w mocno odciętej od świata wsi Czcinka. Wkrótce okazuje się, że zmarła ciocia była kimś w rodzaju wioskowej czarownicy. Wciąga ją to w szereg kłopotów, które wyraźnie poprzestawiają jej życie. Cała historia jest zmyślna i dobrze ilustruje realia polskiej wsi.

Największą zaletą powieści jest chyba błyskotliwy i cięty język, jakim została napisana. To wyraźnie czyni lekturę przyjemniejszą. Odniosłem wrażenie, że Białołęcka to inteligentniejsza (dużo inteligentniejsza) wersja Chmielewskiej, której nie trawię. Poczucie humoru jest jakoś pokrewne temu, jakim słynie autorka „Lesia” ale bardziej wysublimowane i podane z większym wdziękiem oraz o niebo lepszym językiem. Oceniając tak a nie inaczej tę książkę, zdaję sobie sprawę, że Białołęcką mam dopiero przed sobą, na przeczytanie przeze mnie czekają jeszcze Naznaczeni błękitem i Tkacz iluzji. Miejmy więc nadzieje, że tam błyśnie fantastyczny pazur pisarki.

pokaż więcej

 
2018-08-01 19:55:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Lektura w sam raz na lato, zupełnie niezły kryminał z wątkiem romansowym i mroczną tajemnicą szalonej, morderczej sekty. Autorka posłużyła się nietypowym jak na taką literaturę zabiebiem ujawnienia części tajemnicy od początku powieści. Lecz nie wszystkie szczegóły rozwiązania zostały podane od razu, cała zagadka jest złożona i poszczególne jej elementy pojawiają się wraz z upływem czasu.... Lektura w sam raz na lato, zupełnie niezły kryminał z wątkiem romansowym i mroczną tajemnicą szalonej, morderczej sekty. Autorka posłużyła się nietypowym jak na taką literaturę zabiebiem ujawnienia części tajemnicy od początku powieści. Lecz nie wszystkie szczegóły rozwiązania zostały podane od razu, cała zagadka jest złożona i poszczególne jej elementy pojawiają się wraz z upływem czasu. Dlatego uważam, że zarzut przewidywalności nie jest do końca usprawiedliwiony, a jeśli główny wątek jest do domyślenia się, to służy to innym tropom, zwłaszcza przedstawieniu pokręconego wnętrza mordercy. To także tej powieści zaleta, mamy więc odrobinę thrillera psychologicznego i komplikacji wewnętrznych, jakim ulegają bohaterowie. Summa summarum, książka sprawnie napisana i lekko wchodząca. Akurat tak na wakacje.

pokaż więcej

 
2018-07-30 16:03:38
Ma nowego znajomego: Sol
 
2018-07-28 22:56:35
Ma nowego znajomego: Annam
 
Moja biblioteczka
709 195 14764
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (180)

Ulubieni autorzy (18)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (173)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd