Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zegar słoneczny

Tłumaczenie: Maria Zalewska
Seria: ProzaQ
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
5,76 (41 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
1
7
10
6
11
5
5
4
4
3
4
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788373844971
liczba stron
288
słowa kluczowe
zegar, słoneczny, Róża
język
polski

Kiedy atrakcyjna, niekonwencjonalna Róża Berczy umiera - jak twierdzą lekarze - na udar słoneczny, Leonie Kuper, jej przyjaciółka dziedziczy po Róży wszystko, - w zamian za opiekę nad jej trzema kotami. Chcąc, by zwierzęta jak najprędzej ją zaakceptowały, upodabnia się zewnętrznie do zmarłej. Potem zaczyna także zmieniać swą osobowość. Leonie poznaje wiele osób z otoczenia swej zmarłej...

Kiedy atrakcyjna, niekonwencjonalna Róża Berczy umiera - jak twierdzą lekarze - na udar słoneczny, Leonie Kuper, jej przyjaciółka dziedziczy po Róży wszystko, - w zamian za opiekę nad jej trzema kotami. Chcąc, by zwierzęta jak najprędzej ją zaakceptowały, upodabnia się zewnętrznie do zmarłej. Potem zaczyna także zmieniać swą osobowość. Leonie poznaje wiele osób z otoczenia swej zmarłej przyjaciółki i kilka jej życiowych tajemnic. Podobnie jak przyjaciel Róży, uważa, że została ona zamordowana. Postanawia na własną rękę rozwiązać tę zagadkę. Prawda okazuje się trudna do przyjęcia.
"Zegar słoneczny" można nazwać powieścią psychologiczno-kryminalną. Problem rozwiązania zagadki schodzi tu na dalszy plan wobec barwnego świata i postaci, a przede wszystkim wobec obserwacji zmian psychiki głównej bohaterki. Siłą tej prozy jest poczucie humoru, zaskakiwanie nagłymi zwrotami akcji. Każda z pojawiających się postaci, nawet drugoplanowa, to mistrzowsko, często komicznie narysowany portret.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 673
Wiórek | 2010-11-19
Przeczytana: 19 listopada 2010

Czytanie tej książki zapowiadało się już od początku zaskakująco, bo czegóż można się spodziewać po książce, która od 3-4 lat nie była wyjmowana z półki przez żadnego czytelnika bądź bibliotekarza?

Akcja zaczyna się w momencie, kiedy to główna bohaterka, niejaka Leonie Kuyper, zastanawia się nad sukienką odpowiednią na pogrzeb Róży. Kim jest ta tajemnicza osóbka, która zmarła na udar słoneczny w chłodnej i raczej pochmurnej Holandii? To córka imigrantów węgierskich, którzy osierocili ją trochę za wcześnie; pracowniczka laboratorium, a poza tym kobieta niewyobrażalnie bogata jak na pracownika naukowego... Jeździ saabem, nosi futra z norek, markowe ciuchy, a do tego ma przepiękny apartament z tarasem... Jak na to wszystko zarabia? To jedno z najważniejszych pytań tej książki, na początek mówi się o spadku po rodzicach, potem o produkcji narkotyków, ale w końcu nie ma ostatecznego i prostego wyjaśnienia... Jest też Freek, dziwny podwójny rozwodnik, który ma najprawdopodobniej trzecią żonę. Budowlaniec, który budował apartamentowiec Róży; dziwny, porywczy, a na dodatek klnący na potęgę facet... Najgorszą jednak jego cechą jest to, że kiedy papla i się nakręca nie słucha nikogo. Od początku nie wierzy, że Róża umarła (podaje bardzo poważny argument: przecież Róża opalała się bardzo często i bardzo długo). Poza tym, to on ratuje Leonie przed śmiercią, to on snuje hipotezy o tableteczce ze spowolnionym uwalnianiem (co od prawdy, aż tak nie odbiega). Jest też może nie tak ważna, ile komiczna fryzjerka, osoba na pewno cierpiąca na utajoną chorobę psychiczną, bo czyż ktoś normalny powiedziałby: "Cieszę się na kremację tej takiej osoby!"... Jest też jąkający się piroman, notariusz, który w przerwie między mówieniem o testamencie Róży, podpala śmietankę w proszku do kawy... Sama zaś Leonie chce się chorobliwie upodobnić do Róży, zaczyna się do niej upodabniać, najpierw z wyglądu, potem z tembru głosu... Ta przemiana pokazuje jak łatwo można się stać kimś innym. Jest cienka granica między wykonywaniem ostatniej woli a chorobliwym obłędem.

Kolejnym plusem jest sam sposób zabójstwa, czy to normalne, by do zabójstwa użyć proszku z datury? Ciekawy pomysł, ciekawe zastosowanie wiedzy botanicznej. I w sumie troszeczkę przerażające. Proszek o znikomym smaku, bez zapachu, którego nie można wykryć przy sekcji zwłok... Książka idealna na listopadowe popołudnia, które się dłużą...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Byłem ziemniaczanym oligarchą. Jak prowadzić biznes w Rosji i nie zwariować

Może to nie te dni?,może to wina upałów ? a może coś jeszcze innego ...? Ogólnie jakoś książka nie przypadła mi do gustu ? I tak bywa ! Niech każdy sa...

zgłoś błąd zgłoś błąd