7,83 (3957 ocen i 579 opinii) Zobacz oceny
10
343
9
869
8
1 360
7
877
6
341
5
87
4
32
3
21
2
7
1
20
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308062241
liczba stron
432
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Cthulhu

Warszawa. Burzliwe lata trzydzieste XX wieku. Wielokulturowy, podzielony świat u progu drugiej wojny światowej, targany konfliktami narodowymi, politycznymi, społecznymi - w całej złożoności, pokazany nieraz drastycznie, ostro, szokująco. Zwroty akcji, romanse, gwałty, ćwiartowanie ciał, szantaże, przewroty polityczne - tu zaciera się granica między życiem codziennym, polityką, a gangsterką.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 824
Przymrozkowa | 2017-03-18
Przeczytana: 12 marca 2017

Poznałam kiedyś boksera amatora. Był niski, krępy i szybko się poruszał. Niemal susami przemierzał korytarz szpitalny, ponieważ poznaliśmy się właśnie w szpitalu. Często wybuchał śmiechem, a jego srebrny ząb błyszczał wtedy jak manifest którejś z zapewne wygranych walk. Teraz zdaję sobie sprawę, że w swoim, już słusznym wieku, z łysiną, ale bez brzuszka, był jakby wyrwany z Legii Warszawa. Jednak osobowością nie mógłby być kojarzonym z ówczesnym Andrzejem Ziembińskim. Nad wyraz był, bowiem sympatyczny, choć budził też respekt.
Szczepan Twardoch ma niewątpliwie talent do poruszania strun wielu czytelników. W „Królu” radzi sobie doskonale na wielu polach. Pomysł na napisanie powieści powstał, gdy Twardoch zbierał materiały do "Morfiny". Przyznał, że przeczytał opublikowaną w latach 60tych książkę o przedwojennych gangsterach związanych z PPS-em i Związkiem Strzeleckim. Z Taty Tasiemki i Doktora Łokietka zrobił Kuma Kaplicę i Doktora Radziwiłka – jakże barwne, drugoplanowe postacie. Zresztą trzeba przyznać, że każdemu z bohaterów poświęcono słuszną liczbę akapitów, znamy ich z kilku stron, co dobarwia tekst jeszcze bardziej.
„(…) Jest i miała być o przemocy. I o tym, jak ludzie zadają sobie ból na mnóstwo wymyślnych sposobów – i niekoniecznie pięściami.” – Mówi Szczepan Twardoch w jednym z swoich wywiadów. Brutalność, jako temat główny; bez ogródek, plastyczna, dosadna, bez wyrzutów sumienia, z tym, że nie do końca, bo te wybrzmiewają u niektórych postaci później. Krew miesza się z honorem, zimną konsekwencją, lojalnością. Nic nie jest jednoznaczne. Męski świat jest bezwzględny, ale jakże intrygujący – jest kameralny dom schadzek, są długie noce na ulicach Warszawy, stylowe auta i szyte na wymiar garnitury.
Wydaje się, że w takiej zhierarchizowanej Warszawie, płeć piękna zna swoje miejsce, jest wycofana i uległa. Nic bardziej mylnego, bowiem jest to Warszawa zmian; w 1921 konstytucja marcowa zrównała prawa mężczyzn i kobiet. Damy występujące u boku Szapiry są równorzędnymi partnerkami, on sam wyznał, że go: „(…) nie interesowały nigdy komfortowo zakorzenione w patriarchacie pańcie, czyli większość kobiecej populacji”. Najbardziej zarysowana z nich - Ryfka Kij jest silna, pewna siebie, dbająca o swoje interesy właścicielka domu publicznego.
W książce Twardocha można wpaść w pułapkę, że panie stoją albo za mężczyzną albo obok niego. Stanowią pasywne tło, z rzadka rozświetlone zdecydowanym słowem lub gestem. W powieści o silnych mężczyznach, dziejącej się w owych czasach, kobiety uzupełniają doskonale fabułę, jest też romans w tle, i to nie jeden. Jest miłość, jest oddanie małżeństwu. Nie ma niepotrzebnych wątków, a uczucia są stonowane, nie może być za słodko.
Jeśli chodzi o narrację, to była dla mnie ona jedną z niespodzianek w „Królu”, początkowo potraktowałam ją po macoszemu, ale trzeba oddać autorowi poważanie. Jego zabieg okazał się, bowiem bardzo oryginalny acz nie nachalny. Dodał wielowymiarowości, zmienił perspektywę a emocjonalnie świadczy o tym, że po latach przychodzi do tytułowego bohatera moment na rozliczenie z przeszłością. Tym większy jest kontrast z początkową narracją Mojżesza Bernsztajna, który jest głosem niepewnym, błądzącym, to wspomnienia siedemnastoletniego chłopaka szukającego swojej drogi w 1937 roku, szukającego autorytetu, a później całość układanki powieściowej dopełnia się i wyjaśnia. Jest autentyczna i dojrzała.
Jeśli podziwiam Szczepana Twardocha za taki zabieg narracyjny, to nie do końca rozumiem wątek metafizyczny w formie pojawiającego się w tekście Litani; kaszalota zagarniającego i przeżuwającego krwiste, niecne, ciemne zamiary Warszawiaków, pożerającego przemoc. Być może tkwi w tym ostateczność, nikt się przed nim nie uchroni, nawet sam król.
A bohater tytułowy „Chce być królem podziemnej Warszawy – w tym sensie, w jakim bandyta może być królem. Bo przecież Jakub nie staje w szranki z ministrami, premierem czy prezydentem Warszawy. Warszawa podziemna jest dokładnie tak samo podzielona na dwie Warszawy, a on chce królować im obu. Zresztą jego gang jest dość demokratyczny, parytet polsko-żydowski jest w nim raczej zachowany.” – twierdzi autor.
Twardoch skrupulatnie przygotował się do opowieści o niegdysiejszej Warszawie. Jak sam stwierdza, lgnie do tematów, o których wie niewiele, tak było z boksem. Musiał poznać arkana pięściarzy od podszewki, by być wiarygodnym. O zbieraniu informacji ma wyrobione zdanie: „Strasznie nie lubię w polskiej literaturze tego lenistwa w researchu, tej powierzchowności, opierania się o klisze. Tak jakby pisarzom wydawało się, że sam fakt, iż pisarzami są i władają jakoś językiem, zwalniał ich od pracy. Że wszystko przejdzie, bo ważniejsza jest forma, emocje, czy też władanie uniwersyteckim kodem krytyki literackiej.” – mówi w przytoczonym powyżej wywiadzie z Emilią Padoł. Koncentruje się na solidnie opowiedzianej historii, forma jest drugorzędna, bo taką twórczość pisarską Twardoch ceni, ale u niego forma jest też istotna.
Jeśli mowa o formie, to nie sposób nie zauważyć języka, jakim posługują się bohaterowie „Króla”, szczególnie doceniam język Radziwiłka, z jego naleciałościami, wykrzywieniami. W książce jidysz często miesza się z polskim, a użycie tego pierwszego jest zawsze ważne dla bohaterów, w podzielonej stolicy, stają po jednej lub drugiej stronie, choćby nawet symbolicznie. Język jest prawdziwy, nie stroni też od wulgaryzmów.
Muszę przyznać, że lektura „Króla” wprawiła mnie w zdumienie, początkowo musiałam się do niej przekonywać, oswoić, tymczasem strona za stroną, budowałam szerszy obraz warsztatu Szczepana Twadocha i zostałam porwana przez tamten świat. Powieść ta okazuje się, de facto, porządnie skonstruowaną książką gatunkową – powieścią sensacyjną, retro kryminałem noir, narysowanym mocną kreską na dzisiejszym rynku wydawniczym – znalazł się w piątce najlepiej sprzedających się polskich książek minionego roku, a zaledwie sześć tygodni – tyle czasu wystarczyło, by nakład „Króla” przekroczył 60 tysięcy egzemplarzy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
After. Płomień pod moją skórą

Po wielu opiniach na temat tej książki ja należę do osób którym ta oto pozycja jak najbardziej podpasowała i się podoba. Bardzo wyróżniającą się posta...

zgłoś błąd zgłoś błąd