Depesze

Tłumaczenie: Krzysztof Majer
Wydawnictwo: Karakter
7,88 (372 ocen i 61 opinii) Zobacz oceny
10
55
9
77
8
97
7
85
6
42
5
9
4
3
3
1
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dispatches
data wydania
ISBN
9788365271280
liczba stron
280
kategoria
literatura faktu
język
polski

Arcydzieło reportażu wojennego napisane przez współtwórcę filmu Czas Apokalipsy. Nikt nie pokazał wojny w Wietnamie (i wojny w ogóle) tak jak on. Michael Herr przez dwa lata (1967–1969) pracował jako korespondent pisma „Esquire”. Towarzyszył żołnierzom na froncie, był świadkiem ich wojennego delirium. Po powrocie napisał Depesze – swoją jedyną, uważaną za majstersztyk, książkę. W literacko...

Arcydzieło reportażu wojennego napisane przez współtwórcę filmu Czas Apokalipsy. Nikt nie pokazał wojny w Wietnamie (i wojny w ogóle) tak jak on. Michael Herr przez dwa lata (1967–1969) pracował jako korespondent pisma „Esquire”. Towarzyszył żołnierzom na froncie, był świadkiem ich wojennego delirium. Po powrocie napisał Depesze – swoją jedyną, uważaną za majstersztyk, książkę. W literacko olśniewający sposób przedstawił w niej to, co zobaczył w Wietnamie: obłęd, szał zabijania, tłumiony narkotykami strach, roztrzaskaną ludzką psychikę. Tekst – pełen hipnotycznych wizji, poetyckich metafor i żołnierskiego slangu – oddając stan surrealnego upojenia wojną, jest równocześnie jej sugestywnym oskarżeniem. Niektóre z postaci sportretowanych w Depeszach stały się pierwowzorami bohaterów filmu Coppoli Czas Apokalipsy, którego Herr był współscenarzystą.

Reportaż, opublikowany w Stanach Zjednoczonych w 1977 roku, szybko stał się klasykiem gatunku. Po polsku ukazuje się po raz pierwszy.

 

źródło opisu: https://www.karakter.pl

źródło okładki: https://www.karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
kako książek: 97

Delirium

Klasyka reportażu, apoteoza surrealizmu wojennego i dzieło życia Michaela Herra w jednym. Pierwsze polskie wydanie pojawia się po blisko 40. latach od ukazania się oryginału (1977). Czytelników powinna ucieszyć wysoka jakość wydania i bardzo dobry przekład autorstwa Krzysztofa Majera. Nieco mniej cieszy fakt, że pomimo upływu lat, tematyka reportażu jest wciąż boleśnie świeża.

Ze wszystkich chatek dookoła wybiegły dzieci. Było ich parędziesiąt, całą chmarą rzuciły się do miejsca, które sobie upatrzyliśmy, a pilot się śmiał: Wietnam, człowieku. Najpierw napalm, potem nakarm.*

„Depesze” (ang. Dispatches) nie są, jak może sugerować tytuł, typowymi zapiskami ze strefy wojennej. Herr – przedstawiciel tzw. Nowego Dziennikarstwa** – pisze wykorzystując techniki typowe raczej dla powieści wojennej niż dla klasycznego reportażu. Trudno jednoznacznie zdefiniować już samą formę zapisków (tłumacz sugeruje określenie ich mianem: „tekstu hybrydowego”***). Wietnamskie opowieści, zbudowane według subiektywnego klucza to zbitki wspomnień, opisów, scenek rodzajowych, potocznych dialogów, ale i rozbudowanych, czasem niemalże poetyckich metafor. „Depesze” nie są zatem chronologiczną relacją z działań wojennych na wietnamskim froncie, ale kroniką przeżyć, wizji i wspomnień.

Byłem nakręcony, podekscytowany, sypiałem po trzy godziny na dobę. Kumpel z „Timesa” powiedział mi, że najbardziej przeszkadzają mu nawet nie same koszmary, tylko odruch, żeby je zaraz po przebudzeniu zapisać i przesłać...

Klasyka reportażu, apoteoza surrealizmu wojennego i dzieło życia Michaela Herra w jednym. Pierwsze polskie wydanie pojawia się po blisko 40. latach od ukazania się oryginału (1977). Czytelników powinna ucieszyć wysoka jakość wydania i bardzo dobry przekład autorstwa Krzysztofa Majera. Nieco mniej cieszy fakt, że pomimo upływu lat, tematyka reportażu jest wciąż boleśnie świeża.

Ze wszystkich chatek dookoła wybiegły dzieci. Było ich parędziesiąt, całą chmarą rzuciły się do miejsca, które sobie upatrzyliśmy, a pilot się śmiał: Wietnam, człowieku. Najpierw napalm, potem nakarm.*

„Depesze” (ang. Dispatches) nie są, jak może sugerować tytuł, typowymi zapiskami ze strefy wojennej. Herr – przedstawiciel tzw. Nowego Dziennikarstwa** – pisze wykorzystując techniki typowe raczej dla powieści wojennej niż dla klasycznego reportażu. Trudno jednoznacznie zdefiniować już samą formę zapisków (tłumacz sugeruje określenie ich mianem: „tekstu hybrydowego”***). Wietnamskie opowieści, zbudowane według subiektywnego klucza to zbitki wspomnień, opisów, scenek rodzajowych, potocznych dialogów, ale i rozbudowanych, czasem niemalże poetyckich metafor. „Depesze” nie są zatem chronologiczną relacją z działań wojennych na wietnamskim froncie, ale kroniką przeżyć, wizji i wspomnień.

Byłem nakręcony, podekscytowany, sypiałem po trzy godziny na dobę. Kumpel z „Timesa” powiedział mi, że najbardziej przeszkadzają mu nawet nie same koszmary, tylko odruch, żeby je zaraz po przebudzeniu zapisać i przesłać agencji.

„Depesze” jak rzadko który tekst dają głęboki wgląd w zawód reportera wojennego. I mowa tu nie o tajemnicach samego zawodu, ale o przeżyciach towarzyszących relacjonowaniu działań wojennych. Herr jest reporterem „totalnym”. Chcąc być autentycznym, decyduje się na dzielenie losu swoich bohaterów – młodych, amerykańskich żołnierzy wrzuconych w wir „egzotycznej” wojny. I taka jest perspektywa jego tekstów. Nie ma tu grzecznego, wygładzonego obiektywizmu. Na pierwszy plan wysuwa się szorstkość, brutalizm, namacalność przeżyć, dosadny język i cała gama emocji, oddających zderzenie ludzkiej psychiki z wojenną traumą:

Skąd jesteście, synu?” „Z Macon, w Georgii, panie generale”. „Świetnie. Poczta dochodzi? Ciepłe posiłki macie?” „Tak jest, panie generale”. „To świetnie, a wy, synu, skąd jesteście?” „Ja? Nie wiem, Jezu, nie wiem, nie wiem!” „To świetnie, a wy, synu, skąd jesteście?”

Bohaterowie zapisków to grono dziwaków i oryginałów, połączonych wymuszonym lub – co widać szczególnie na przykładzie braci dziennikarskiej – dobrowolnie nabytym uzależnieniem od adrenaliny. Herra nie interesują wielkie nazwiska czy stopnie wojskowe. Kryterium doboru zdaje się być raczej ekscentryczność postaci. A ta jest najczęściej skutkiem ubocznym długotrwałego funkcjonowania w nieludzkich warunkach. Relacja z generalskiego przemówienia musi zatem oddać miejsce historii szeregowego, który pod wpływem stresu pourazowego maniakalnie boi się powrotu do domu. Patrząc z perspektywy psychologicznej, „Depesze” można odczytać jako zbiorowe studium przypadku – opis postępującego szaleństwa, wywołanego przez stres i nieustanne poczucie zagrożenia:

Chodziło o oczy: napięte, wypalone albo zwyczajnie puste spojrzenie, nie było żadnego związku między nimi a resztą mimiki, i przez to wszyscy tam wyglądali na potwornie zmęczonych albo chwilowo niepoczytalnych (i bardzo starych…).

Subiektywna wybiórczość towarzyszy także opisowi amerykańskich działań wojennych. Nie mam pewności, czy po lekturze „Depeszy” czytelnik będzie mógł przywołać nazwy wietnamskich miast, objętych najcięższymi walkami. Będzie mógł za to odtworzyć klaustrofobiczną atmosferę okopów i surrealistyczne poczucie absurdu, które towarzyszyło świadkom tych wydarzeń (co zostało perfekcyjnie wykorzystane chociażby w klasykach filmowych Coppoli i Kubricka).

Dziś mamy już pewność, że oddanie tej atmosfery wymagało niezwykłego talentu literackiego, rzadkiego dziennikarskiego instynktu i solidnej, humanitarnej wrażliwości. Dla miłośników reportażu, militariów i historii współczesnej – pozycja obowiązkowa.

Katarzyna Pryga

* wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanego tekstu

** Nowe Dziennikarstwo (ang. New Journalism) – styl dziennikarski, łączący użycie technik literackich i subiektywnego podejścia reportera wobec opisywanych zdarzeń

*** Polecam gorąco rozpoczęcie lektury od zapoznania się z wyjaśnieniami, dotyczącymi wieloznaczności tytułu (Krzysztof Majer, O tytule)

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1377)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 463
Hipek | 2017-06-30
Na półkach: Przeczytane, EBook
Przeczytana: czerwiec 2017

Depesze to obraz wojny widzianej oczyma reportera wojennego. Autor wykorzystał przywilej swobodnego poruszania się w obrębie całego teatru działań w Wietnamie. Doświadczył walk frontowych w różnych formacja poznając ich specyfikę. Mógł uczestniczyć w uwalnianiu się z zasadzek. Przyglądał się pracy służb na zapleczu armii. Obcował z dowódcami próbując zrozumieć ich paradygmat działania. I wreszcie otarł się o środowisko cywili odpowiedzialnych za "eksport demokracji", funkcjonujące poza bezpośrednim teatrem wojennym. Wszystkie te doświadczenia autora wskazują jednoznacznie na bezsens wojny, patologie jakie ona ze sobą niesie i zwyrodnienia, do których prowadzi. Rany, te fizyczne i te emocjonalne, dla samych żołnierzy ale i dla ich bliskich, niezależnie po której stronie walczą. Rolę polityków w wyznaczaniu woli, którą materializują dowódcy. I całego aparatu budowy uzasadnienia i poparcia dla prowadzonych działań. Książka jest krzykiem przeciw wojnie. I uwaga - krzykiem silnie...

książek: 360
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-04-18
Przeczytana: 18 kwietnia 2017

Literacki hardcore. Jedyna książka, którą napisał Michael Herr - korespondent wojenny w Wietnamie i współscenarzysta „Czasu apokalipsy”. Historia opowiadana w atmosferze przesyconej dymem z marihuany, opium i haszyszu z dodatkiem odoru zwłok, strachu, oparów białego fosforu zwanego „Willy Peter”, spalin, potu, „Agenta Orange” i wszechobecnego napalmu.
Kraina 19-letnich czy 20-letnich starców, którzy widzieli już wszystko, tworzących, jak napisał Autor:

”…Mieszankę mieliśmy tam niesamowitą: początkujący święci, zaawansowani psychopaci, nieświadomi lirycy i tępe, podłe sqrvysyny, którym cały rozum poszedł w kark…”.

To nie jest lektura na leniwe niedzielne popołudnie i zdecydowanie nie polecam jej ludziom o słabych nerwach i wrażliwych żołądkach. Nadmiar wyobraźni plastycznej też może przynieść niepożądane skutki. Przy tej książce „Cienka, czerwona linia” Jamesa Jonesa jawi się jako lektura dla cnotliwych pensjonarek.
Nie ma tu nic o bohaterstwie, poświęceniu dla Ojczyzny...

książek: 792
Marcin | 2017-09-24
Na półkach: Przeczytane, historia

Już od pierwszych stron tej książki wiedziałem, że jest ona znakomitą odpowiedzią na rozmaite pseudopatriotyczne brednie o tym, jak to słodko jest umierać za ojczyznę. Michael Herr stworzył w dziedzinie reportażu wojennego dzieło wybitne, przekraczające ramy gatunkowe i nader często zbliżone do wyrafinowanej powieści psychologicznej. Książka nie jest historią wojny w Wietnamie. Jest to raczej próba opisu kilku jej epizodów przez pryzmat doświadczeń żołnierzy i korespondentów wojennych. Autor znakomicie oddaje stan, który najkrócej można by określić mianem życia w poczuciu stałego zagrożenia jego utraty. Wyobraźmy sobie tylko permanentny i wszechobejmujący strach przed śmiercią i kalectwem, uczucie wciąż, każdego dnia przeżywane od nowa, uparcie obecne na poziomie podstawowych ludzkich instynktów i żadną miarą niemożliwe do oswojenia. Taka jest prawdziwa natura wojny i do tego każda wojna się sprowadza niezależnie od przyczyn, dla których wybuchła.

książek: 566
DomowaKsięgarnia | 2017-09-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wojna w Wietnamie jest jednym z najkrwawszych konfliktów, jaki wybuchł na świecie po zakończeniu II Wojny Światowej. W działania wojenne zaangażowały się między innymi Stany Zjednoczone, które poniosły w wojnie dotkliwe straty.

Michael Herr, był korespondentem wojennym w trakcie trwającego wiele lat konfliktu, przebywał w Wietnamie przez dwa lata, w latach 1967- 1969.

To, co tam zobaczył i czego doświadczył, zawarł w tekście, który w USA wydano już w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku, a w Polsce dopiero niespełna rok temu w książce pod tytułem Depesze.

Biorąc pod uwagę fakt, że USA i ZSRR stały po dwóch stronach barykady, jeśli chodzi o zaangażowanie w tę wojnę, a nasz kraj był wtedy „przyjacielem” Związku Radzieckiego, to sprawa tak późnego wydania jest jasna. Korzystając, więc z danej nam obecnie wolności, sięgnęłam po Depesze Michael‘a Herr‘a.

Po lekturze reportażu Herr’a mam ochotę krzyczeć, że wojna to g***o! Jego opowieść jest tak sugestywna i pełna plastycznych...

książek: 682
Radosław Gabinek | 2016-12-13
Przeczytana: 12 grudnia 2016

Po lekturze "Depesz" Michaela Herra jeszcze mocniej chce mi się krzyczeć "Fuck the war", bo tak jak każda wojna zasługuje na potępienie tak wojna w Wietnamie jest na samym szczycie rankingu tych najbardziej bezsensownych konfliktów zbrojnych i to zarówno jeśli weźmiemy pod uwagę jej genezę jak i to w jaki sposób była prowadzona. Książka Herra uchodzi za kultową jeśli chodzi o swój gatunek, aczkolwiek można mieć trudność tak naprawdę z określeniem co to za gatunek właściwie. Mam problem z zakwalifikowaniem tej pozycji stricte do literatury faktu, gdyż jest to dla mnie bardziej jednak utwór o charakterze autorefleksyjnym. Ma się wrażenie, że momentami sprawozdanie z miejsca walki przeistacza się w powieść i osobiście uważam, że są to zdecydowanie rzeczy, które windują "Depesze" na sam szczyt jeśli chodzi o reportaże. Kiedy już założymy, że mamy do czynienia jednak z reportażem, bo bądź co bądź Michael Herr był korespondentem na wojnie wietnamskiej to wypada zwrócić uwagę na kolejną...

książek: 2868
BetiFiore | 2018-03-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 marca 2018

Zapiski reportera wojennego z Wietnamu. Język porażający prostotą, a niosący tak wiele treści, często ukrytych. Można pisać bez zbędnego patosu, nie silić się na bohaterskość. Można. Polecam.

książek: 0
konto_usuniete | 2018-01-07

„Depesze” to jedna z najlepszych i jeśli nie najważniejsza to jedna z najważniejszych książek jaką napisano o wojnie w Wietnamie. W naszym kraju nie ukazało się zbyt wiele pozycji o tej tematyce. Mnie osobiście udało się przeczytać słynny „Pluton”, „Wietnam: podziemna wojna” oraz bardzo dobry „Matterhorn” i tyle w tym temacie. W USA „Depesze” wznawiane byłe wielokrotnie a dzięki wydawnictwu Karakter ukazały się też w naszym kraju (wreszcie). Książka jest niezwykle plastyczną i brutalną opowieścią o wojnie widzianą oczami korespondenta wojennego, którym był autor Michael Herr. Był on świetnym i bystrym obserwatorem. Dzięki czemu możemy zobaczyć cały bezsens i okrucieństwo wojny jakie dotknęło żołnierzy (śmierć, rany, koszmary, uzależnienie od różnych narkotyków aby przetrwać kolejny dzień lub noc, popadanie w szaleństwo i okaleczenia psychiczne do końca życia) jak i cywili (rany fizyczne i psychiczne, śmierć niepewność, przemoc). Autor zdecydowanie większy nacisk kładzie na ukazaniu...

książek: 552
SiMax | 2016-12-07
Przeczytana: 06 grudnia 2016

Czasami mi się nie chce, czasami nie wiem jak zacząć, a jeszcze kiedy indziej po prostu się nie da... napisać kilku słów o przeczytanej pozycji.

Surrealizm połączony z realizmem, widmo i źródło wszechogarniającego szaleństwa.

Okrucieństwo i piękno zarazem.

Ta książka to arcydzieło reportażu wojennego - zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Nie dam rady napisać nic więcej, jestem w tym momencie wyzuty z uczuć, jak po obejrzeniu jakiegoś dramatu. Widz i uczestnik...

książek: 315
Łukasz | 2016-12-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 31 grudnia 2016

Czytasz tą książkę w domu czy pociągu, ale za oknami widzisz wietnamską dżunglę a za plecami słyszysz czarnego sierżanta marines z Alabamy albo pryszczatego dziewiętnastolatka z dobrego białego domu w Illinois. Bo tej książki się nie czyta tylko się ją słucha i wyobraża sobie człowiek te historię, które Ci żołnierze tej książki mu opowiadają swoim językiem, którego autor nie ubarwia. Zaletą tej książki jest młodość. Młodość autora, który napisał ją przed ukończeniem trzydziestego roku życia, dzięki czemu mógł w moim mniemaniu lepiej zrozumieć młodych amerykańskich żołnierzy walczących z bezsensem tej wojny. Autor pisze, że Wietnam zabrał im i jemu najlepsze dzieciństwo. Jagielski napisał, że wojna nie urzeka nikogo, kto choć raz ją widział i przeżył. Ta książka jest potwierdzeniem tej tezy.

książek: 290
Petroniusz | 2017-08-21
Przeczytana: sierpień 2017

Deszcz zmieszany z błotem i upałem, w tle przesterowana gitara Hendrixa, pulsująca w skroniach krew, strzały z linii drzew, krzyki ludzi, zapach napalmu o poranku zmieszany ze smrodem przepoconych ciał i swądem skrętów. Spowalniacze i pobudzacze łykane garściami jednocześnie dają dopiero zasięg! I zmęczenie żołnierzy, śmiertelne zmęczenie. Tak zmęczony może być nawet żołnierz który jest tu jest jeden dzień.

This is Vietnam war!

Czy można dziś przeczytać COŚ jeszcze o Wietnamie czego nie wiemy? Czy warto zajmować się wojną która skończyła się tak dawno temu i miała miejsce w zupełnie innych warunkach politycznych?

Okazuje się że tak, okazuje się że słowa o jednym z najlepszych reportaży wojennych są jak najbardziej aktualne. Gdy czytasz takie opinie przed lekturą książki myślisz sobie „najlepszy, oho, zobaczymy”. Wiadomo, wielkie oczekiwania zwykle szkodzą książce. Tutaj też tak trochę było, zwłaszcza na początku, później jednak klimat TEJ wojny mocno mi się udzielał. Tu nie...

zobacz kolejne z 1367 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Nominacje do 12. Nagrody Literackiej GDYNIA

Kapituła 12. edycji Nagrody Literackiej GDYNIA wyłoniła nominowanych w czterech kategoriach: eseistyka, poezja, proza, przekład na język polski. Do gdyńskich Kostek Literackich zgłoszono ponad 430 tytułów, to wynik lepszy, gdy porównamy go z ostatnimi edycjami Nagrody. Nominacje zostały ogłoszone podczas pierwszego dnia Warszawskich Targów Książki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd