Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Malfetto. Drużyna Róży

Cykl: Malfetto (tom 2)
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,58 (213 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
37
8
49
7
59
6
27
5
8
4
3
3
3
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The rose society
data wydania
ISBN
9788379836246
liczba stron
424
słowa kluczowe
fantastyka
język
polski
dodał
MomentForBook

Serce Adeliny Amouteru zostało złamane zarówno przez jej rodzinę, jak i przyjaciół. W ten sposób wkroczyła na drogę gorzkiej zemsty. Jako groźna Biała Wilczyca postanawia zbudować własną armię odmieńców. Opuszcza wraz z siostrą Kenettrę, by znaleźć podobnych do siebie - Malfetto. Jednak Adelina nie staje się bohaterką. Jej moc, karmiona strachem i nienawiścią, zaczyna wymykać się spod jej...

Serce Adeliny Amouteru zostało złamane zarówno przez jej rodzinę, jak i przyjaciół. W ten sposób wkroczyła na drogę gorzkiej zemsty. Jako groźna Biała Wilczyca postanawia zbudować własną armię odmieńców. Opuszcza wraz z siostrą Kenettrę, by znaleźć podobnych do siebie - Malfetto. Jednak Adelina nie staje się bohaterką. Jej moc, karmiona strachem i nienawiścią, zaczyna wymykać się spod jej kontroli. Dziewczyna nie ufa również swoim nowym przyjaciołom. Teren Santoro, przywódca Inkwizycji, żąda jej głowy. Jej dawni przyjaciele, Raffaelle i Bractwo Sztyletu, chcą powstrzymać jej pragnienie zemsty. Adelina z całych sił szuka w sobie dobra i stara się do niego przylgnąć. Ale czy może być dobrym ktoś, kogo całe życie zależy od sił ciemności?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa Zielona Sowa

źródło okładki: materiały wydawnictwa Zielona Sowa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 477
Nostalgia | 2016-09-09

„Mroczne piętno” pozostawiło we Mnie mieszane odczucia podziwu i rozczarowania. Książkę tę czytało się płynnie, czekając, co wydarzy się na następnej stronie, ale ogólne wrażenia po zakończeniu lektury przedstawiały się średnio. Jednak jako że uwielbiam Marie Lu za Legendę, więc wierzyłam, że mimo wszystko dalsze losy Adeliny okażą się bardziej wciągające.

Tak jak i w poprzednim tomie, największym plusem tej serii jest świat wykreowany przez autorkę. Nie chodzi tu o opisy miejsc czy przyrody, bo tych raczej ciężko się doszukać, a o uniwersum, w którym powołała do życia malfetto, Inkwizycję, władców. W literaturze nie brak książek z bohaterami o nadzwyczajnych mocach, niektóre często są wręcz strasznie powielane i brak im finezji, a choć nie pamiętam, jak przedstawiały się one w „Mrocznym Piętnie”, to w tej części są one zdecydowanie ciekawsze niż normalnie. Magiano, Maeve czy nawet sama Adelina dysponują interesującymi zdolnościami, które jawią się nietypowo i pomysłowo, choć wykorzystanie ich mogło być bardziej widowiskowe i z większym rozmachem.

Fabuła, jak to u Mnie zwykle bywa, była początkowo w miarę ciekawa, może dlatego że podchodziłam do niej bardzo pozytywnie, w oczekiwaniu na poryw wydarzeń, jednak po dłuższym czasie zdałam sobie sprawę, że czekam na darmo, bo akcja i jej rozwój w większości przypadków nie trafiły w Mój gust oraz nie okazały się wystarczająco zmyślne i dynamiczne. Mieszana narracja, choć przybliżała do niektórych postaci, to z drugiej strony miała czasami swój wkład w spowolnieniu zdarzeń. Fakt faktem, że autorka postarała się o zwroty akcji, które nadawały fabule prawdziwości i nie wszystko przebiegało łatwo i bezproblemowo, co jest na plus. Końcówka była apatyczna i bez pomysłu, a jedyną interesującą rzeczą była nowo odkryta kwestia związana z malfetto. No i oczywiście los Terena.

Co się tyczy bohaterów, to na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Adelina. O ile wcześniej nie wyczuwało się w niej zła, to teraz od razu jawiła się jako czarny charakter, aż miałam wrażenie, że to zupełnie inna osoba niż poprzednio. Na początku starałam się wczuć w jej postać, ale zdawał się ona trochę naciągana, sztuczna, jakby autorka na siłę przekonywała Czytelników o jej niegodziwości. Dziewczyna miała oczywiście powody do tak skrajnego zachowania, jednak było to dla Mnie przesadzone. Podszepty, a w szczególności wizje ukazywały ją bardziej jako osobę dotkniętą obłędem, choć przyczyna tych drugich później się wyjaśnia, to w żaden sposób nie mogę obdarzyć Adeliny nawet odrobiną sympatii, empatii czy zrozumienia – to po prostu nie jest bohaterka, która nadaje się na główną postać.

O ile w Legendzie lubiłam wiele postaci i bardzo się z nimi zżyłam, to w „Drużynie Róży” jedynie Teren porusza we Mnie czułe struny. Jego postać jest najlepszą w tej serii i ubolewam na tym, że jego rola jest tak znikoma i poboczna. Byłyby z niego naprawdę oszałamiający główny bohater, w przeciwieństwie do Adeliny. Nawiązanie do dzieciństwa Raffaele’a dotyka, ale sama jego postać jest dla Mnie nie do końca zrozumiała i brak mu osobowości, jest pionkiem w rękach pisarki. Wątek dotyczący Maeve i jej relacji z Lucent jest nijaki i wtrącony dla samego faktu nawiązanie do niego – lubię takie motywy, jednak o ile są dobrze napisane i przedstawione, a ten nie był. Co do Magiano, to sprawiał niezłe wrażenie, ale gdzieś po drodze jego postać zrobiła się bezosobowa jak kukiełka.

Po Marie Lu spodziewałam się genialnego wątku romantycznego, ale nadzieje okazały się płonne. Tak jak w pierwszej części nie byłam przychylna banalnemu kierunkowi, w jakim on zmierzał, czyli prosto w ramiona Enza, to teraz autorka ponownie obróciła romantyzm w nieciekawą stronę. Naprawdę jestem rozczarowana, że jego rozwojem, gdyż jest on po prostu zwykłą plątaniną banału i trywialności, kompletnie bez polotu.

„Drużyna Róży” chwyta pomysłem wizji świata ukazującego malfetto wraz z ich niezwykłymi mocami, ich walkę z Inkwizycją czy osobami sprawującymi władzę oraz między sobą nawzajem. Niestety, zabrakło lepszego przedstawienia i dopracowania zarówno fabuły, jak i bohaterów. Wątek miłosny przybiera niespodziewany obrót i nie jest on udany. Nie mogę jednak oprzeć się Terenowi i poznaniu, jak potoczą się jego losy oraz rewelacji związanej z korzystaniem z mocy przez malfetto obdarzone Mrocznym Piętnem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W mocy ducha

Książka super. Zrobiła na mnie duże wrażenie. Ostatnie rozdziały czytałam z palpitacjami serca, naprawdę. Baardzo Polecam :)

zgłoś błąd zgłoś błąd