Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Żałobne opaski

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 6)
Wydawnictwo: Mag
8 (782 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
73
9
189
8
272
7
177
6
60
5
7
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bands of Mourning
data wydania
ISBN
9788374806466
liczba stron
412
język
polski

Ciąg dalszy opowieści znanej ze "Stopu prawa" i "Cieni tożsamości", dziejącej się w fantastycznym odpowiedniku dziewiętnastowiecznej Ameryki. "Żałobne Opaski" to mityczne metalmyśli należące do Ostatniego Imperatora, wedle opowieści obdarzające posiadacza wszystkimi mocami, jakie miał do dyspozycji władca sprzed stuleci. Mało kto wierzy w ich istnienie. Oto jednak badacz kandra powraca do...

Ciąg dalszy opowieści znanej ze "Stopu prawa" i "Cieni tożsamości", dziejącej się w fantastycznym odpowiedniku dziewiętnastowiecznej Ameryki.
"Żałobne Opaski" to mityczne metalmyśli należące do Ostatniego Imperatora, wedle opowieści obdarzające posiadacza wszystkimi mocami, jakie miał do dyspozycji władca sprzed stuleci. Mało kto wierzy w ich istnienie. Oto jednak badacz kandra powraca do Elendel z rysunkami, które przedstawiają Opaski, jak również zapiskami w nieznanym języku. Waxillium Ladrian wyrusza na południe, do miasta Nowy Seran, by zbadać tę sprawę. Po drodze napotyka wskazówki, dzięki którym zaczyna w końcu rozumieć prawdziwe cele wuja Edwarna i tajnej organizacji zwanej Kręgiem.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2016

źródło okładki: mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 588
KotWBookach | 2016-05-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ze wszystkich tych rzeczy, które najbardziej cieszą mnie w czytaniu fantastyki, jedną z najważniejszych jest obserwowanie, jak twórca rozwija stworzony przez siebie świat i bohaterów. Naprawdę mało jest pisarzy-fantastów, którzy potrafią robić to w sposób przekonujący i taki, który przykuwa uwagę na dłużej – wielu wypala się po pewnym czasie, albo domykając opowieść, zanim zdążą na dobre ją zepsuć, albo, co jest gorsze, ciągnąc ją dalej na siłę, w imię kolejnej wierszówki. Potrzeba nie lada finezji, by stworzyć dłuższy cykl, który od początku do końca będzie po prostu warty przeczytania, dlatego autorów, którzy porywają się na coś tak złożonego, darzę szczególnym szacunkiem. Być może to dlatego tak lubię serię o Scadrial, tę, która rozsławiła Brandona Sandersona na światową skalę – chociaż to dopiero sześć książek, mamy tu grubo ponad trzysta lat historii świata, z jego bardzo gwałtowną ewolucją oraz prawami natury, które, chociaż z góry określone i przewidywalne, wciąż są w stanie zaskoczyć czymś nowym. I chociaż do najnowszej jego części, "Żałobnych Opasek", podchodziłem z narastającą dozą obawy, czy aby nie nastał ten moment, w którym dobre pomysły uległy wyczerpaniu, choć pozostało jeszcze mnóstwo do opowiedzenia... Kurczę, powiem to wprost – widzieliście kiedyś minę, jaką robi naprawdę gruby dzieciak, kiedy wpuszczają go do takiego fastfoodu, którego maskotką jest klaun i mówią "bierz, co chcesz"? Podobno taką miałem w czasie lektury. Banan od ucha do ucha.




Od wydarzeń z "Cieni Tożsamości" minęło sześć miesięcy. Waxillium stara się dojść do siebie po tym, co musiał przeżyć – rozgoryczony i zły na Harmonię, stara się pozbyć przykrych myśli przez angażowanie się w coraz to bardziej niebezpieczne akcje u boku konstablów Elendel, powoli przygotowując się do kolejnego już ślubu ze Steris. Kolejna ceremonia zostaje jednak gwałtownie przerwana przez walącą się wieżę ciśnień. Na domiar złego, Bezimienni Nieśmiertelni składają mu kolejną wizytę, próbując raz jeszcze prosić go o pomoc w imieniu Bohatera Wieków. Wspominając, jak bóg go oszukał, z początku odmawia – kiedy jednak okazuje się, że w sprawę zamieszana jest jego porwana siostra, podejmuje się długiej i niebezpiecznej podróży na południe... A będzie to podróż obfitująca w przeżycia, których nie wyobraziłby sobie nawet po piętnastu latach spędzonych w Dziczy.

Kto uważnie śledził moje wcześniejsze recenzje, szczególnie Bohatera Wieków, może pamiętać, że niezbyt przypadł mi do gustu sposób, w jaki skala wydarzeń nagle się powiększyła. Nie sądzę, żeby pan Sanderson mój tekst czytał albo ktokolwiek mu go zrelacjonował, cieszę się jednak, że w trzecim tomie po Finalnym Wstąpieniu ustrzegł się błędów, które wcześniej uczyniły historię dużo mniej prawdopodobną niż mogłaby być. Co prawda i tutaj dochodzi do znacznego powiększenia zakresu, jednak tym razem dużo lepiej uzasadnionego, przemyślanego i znacznie łatwiejszego do zaakceptowania – w końcu to, że Wax i Wayne wdepnęli w coś dużego było wiadome już pod koniec "Stopu Prawa", z "Cieniami Tożsamości" subtelnie utwierdzającymi czytelnika w tym przekonaniu, tutaj jednak wreszcie całą grupę (nie tylko Waxa, Wayne'a i – o, zgrozo! - Marasi, ale także zmiennokształtną MeeLan, a nawet samą Steris, która postanowiła nie siedzieć w domu bezczynnie) czeka pierwsza poważna konfrontacja z ukrytym dotąd wrogiem. I konfrontacja nie byle jaka – ma chyba wszystko, co dobra powieść przygodowa w klimatach steampunkowego westernu zawierać powinna: napad na pociąg, strzelaniny, wielkie machiny latające, odrobinka intrygi, zaginione cywilizacje i ich niesamowita technologia, a nawet wątek niemal żywcem wyjęty z "Poszukiwaczy Zaginionej Arki" – wszystko to jednak przepuszczone przez filtr, jakim jest Scadrial nabiera nowego, niepowtarzalnego smaku i chociaż gdzieś to już widzieliśmy, nie sposób odmówić żadnemu z tych motywów ani świeżości, ani specyficznego uroku! Co więcej, coraz śmielej zarysowuje się też powiązanie z innymi cyklami Sandersona, także osadzonymi w jego wieloświecie, Cosmere. Kto czytał i zna, ten się domyśla, o czym teraz mówię – a pozostałym nie chcę zepsuć niespodzianki.

Po raz kolejny jestem też zmuszony przyznać, że Brandon Sanderson jest niekwestionowanym mistrzem w bawieniu się światami, które tworzy. Myślałem, że na temat wymyślonego przez niego systemu magii wiedziałem już wszystko – i było to po części prawdą, bo zasady jego działania, jasne i przejrzyste, pozostały takie same, jak do tej pory. Znowu jednak przyszło mi złapać się za głowę, kiedy zobaczyłem, co jeszcze da się z nimi zrobić, jak twórczo zinterpretować, otwierając drogę do nowych, niewiarygodnych jego zastosowań. Pod tym względem "Żałobne Opaski" są chyba najmocniejszą z dotąd napisanych sześciu części – oprócz, rzecz jasna, pierwowzoru, z którym stoi niemal na równi!

Cóż dodać? "Żałobne Opaski" to nie lada gratka dla każdego, komu przypadło do gustu Ostatnie Imperium. Ale oni akurat wcale nie potrzebowali mojej recenzji, by to wiedzieć. Do tych zaś, którzy nadal trwają w niewiedzy, po raz kolejny apeluję – proszę, przeczytajcie ten cykl. Przecież wszyscy lubicie dobre książki. Zasługujecie na to, by zrobić sobie tę przyjemność.

www.kotwbookach.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak

Świetna, dobrze napisana biografia o nietuzinkowej postaci z wielkiego rodu Kossaków. Do tego okraszona pięknymi zdjęciami z Puszczy Białowieskiej. Dl...

zgłoś błąd zgłoś błąd