Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Miłość, tylko miłość

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: Wydawnictwo MTM
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788392007791
liczba stron: 296
język: polski
typ: papier
7.71 (7 ocen i 5 opinii)

Długo szukałem porównania, w którym można by zamknąć to, co napisał, Sośnicki, to, co powiedział mi i czytelnikom o świecie... znalazłem nie najbardziej poręczne. Sośnicki nie jest wielkim, znanym pro... Długo szukałem porównania, w którym można by zamknąć to, co napisał, Sośnicki, to, co powiedział mi i czytelnikom o świecie... znalazłem nie najbardziej poręczne. Sośnicki nie jest wielkim, znanym producentem znanych serii perfum, do kupienia w każdej drogerii i na każdym lotnisku. On jest niczym bohaterowie wzruszającego Jasminum Jana Jakuba Kolskiego, którzy nie tworzą sztucznie pięknych woni, ale gdzieś tam, na swoim odludziu pracowicie, w małych fiolkach zamykają zapachy realnego świata esencje miłości, nadziei, wiary, pragnienia, namiętności, płaczu, złości. Tworzą z nich mikstury, których zapach dociera do samego dna naszej duszy. Budzi ją do życia. Szymon Hołownia pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: październik, 2011

"Miłość, tylko miłość" to jedna z tych książek, co do których nie mamy przekonania, gdy po raz pierwszy trzymamy ją w ręku. To jedna z tych książek, co do których nie mamy przekonania, gdy kończymy czytać pierwszy rozdział. I wreszcie, to jedna z tych książek, które stają się naszymi ulubionymi, gdy przewracamy ostatnią stronę...

Historia z porozu banalna... Z pozoru!, bo w tej książce nic nie jest ani banalne, ani pozorne. Wszystko, co się wydarza - ma się wydarzyć, wszystko, co spotyka główną bohaterkę - ma ją spotkać. Wszystko, co tak prawdziwie przekazuje Nam autor - jest jak najbardziej prawdziwe.

Joanna - młoda kobieta, która od życia zawsze dostawała to, co najlepsze: ogromna firma, masa pieniędzy, przystojny i znany męzczyzna u boku, własne mieszkanie, szacunek innych... Ktoś by zapytał: "Czego chcieć więcej?". A jednak... w jednaj chwili całe jej dotychczasowe "idealne" życie zmienia się o 360 stopni. Zawał. Od tej chwili nic już nie jest takie samo. Od tej chwili to, co miała dotychczas przestaje być dla niej ważne. Dostrzega to, o czym nigdy nie miała pojęcia - tę drugą stronę życia. Życia po śmierci...

Dość długo zajęło mi, podczas czytania, zrozumienie tego, co chce Nam przekazać autor. Na początku podaje nam sceny niczym z sf, mieszają nam się czasy, miejsca, ludzie. Wszystko efemeryczne, niedopowiedziane. I tak jest do końca, tyle, że to my zaczynamy coraz więcej rozumieć... Coraz więcej rozumieć z tego całego, zagmatwanego i niejasnego Bożego Planu. Tak, planu... bo Bóg dla każdego z nas ma jakiś plan.

Autor zgrabnie ukrywa (albo i nie) pod warstwą fabuły głębokie, mistyczne sensy. To, co łączy Joannę i Jakuba jest na tyle nieprawdopodobne i metafizyczne, na tyle niemożliwe, na ile piękne i przejmująco ludzkie...
Dzięki ich miłości, wzruszająco pięknej i czystej. Miłości, która "wypala strach. Wypala niepewność. Wypala wszystkie stare westchnienia. Wypala zalotne uśmiechy. Wypala młodzieńcze puszczanie oczek"*, czytelnik zaczyna wierzyć w misterny Boski ład wszechświata, w siłę uczucia, miłości i wiary.... Zaczyna wierzyć...

I nie chodzi już o to, czy zrozumiemy każdy akapit książki, każde jej zdanie, każdy wyraz. Nie chodzi o to, czy uwierzymy w storczykowe niebo i nierealną miłość rośliny do kobiety... Chodzi o to, abyśmy z tego życiowego chaosu, z tej "czarnej dziury", której tak panicznie boi się Joanna, jak najszybciej uciekli i jak najszybciej zrozumieli, o co tak naprawdę chodzi w prawdziwym życiu. Chodzi o to, aby uwierzyć, że życie jest proste i piękne. "Wystarczy tylko na świat patrzeć oczami Boga i wszysko się zrozumie"*. Chodzi o to, abyśmy uwierzyli, że wiara czyni cuda i że gdzieś tam wyżej, jest miejsce, pełne ciepła i zapachu rumianku, z którego Ktoś na nas spogląda, uśmiecha się i odnotowuje "wkonanie zadania".

Otwieram tytułową stronę książki. Dedykacja: Pani XX (tu moje imię i nazwisko) z życzeniami wszelkiej pomyślności Mirosław Sośnicki. I data. Niby zwykłe, banalne życzenia. Nic w nich szczególnego. A jednak, po przeczytaniu książki wracam na tę stronę, uśmiecham się i myślę: Będzie dobrze! Musi być. "Przecież Bóg nie jest partaczem"*.

* M. Sośnicki, Miłość, tylko miłość, Jugowice 2009, s. 98-99, 254, 294.

[http://papieros-w-filizance.blogspot.com/2011/12/miosc-tylko-miosc-mirosaw-sosnicki.html]


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Czasem bywa tak, że los postanawia zweryfikować nasze życie stawiając nas przed ciężką próbą. Poważna choroba, która dotyka nas niespodziewanie. Śmierć bliskiej osoby. Tysiące innych, drobnych sytuacji, które są dla nas najtrudniejszym w życiu egzaminem. Są sprawdzianem naszej siły psychicznej i wiary. Wiary w to, że może się udać. Są również motywacją do działania, motorem napędowym do zmiany swojego życia czy światopoglądu. Do znalezienia głębszego znaczenia, które umknęło nam gdzieś w trakcie w pogoni za szczęściem. Przed taką próbą stanęła Joanna, główna bohaterka powieści…

Wydaje się, że Joanna ma wszystko – idealną figurę, mężczyznę u swego boku i dobrze prosperującą firmę, a co za tym idzie – pieniądze. Żyć, nie umierać. Ale czy to wszystko? Czy to, co ma, na pewno daje jej szczęście? Któż to może wiedzieć… Może Bóg?
I właśnie wtedy wszystko się zmienia. Wraz z zawałem, który pojawił się kompletnie niespodziewanie, pojawiają się również odpowiedzi i przekonanie, że należy coś w życiu zmienić. Trzeba zakończyć to, co spowodowało atak serca. Trzeba zacząć żyć inaczej.

Wówczas, w życiu Joanny, równie niespodziewanie jak zawał, pojawia się Jakub. Poznają się przypadkiem, w szpitalnej sali, na oddziale onkologii. Bo Jakub jest chory. I to śmiertelnie…


Joanna i Jakub ledwo się znają, ale podświadomie czują, że są sobie przeznaczeni. Irracjonalnym wydawać się może ich przywiązanie do siebie po tygodniu znajomości, ale cóż poradzić, gdy oboje wiedzą, że łączy ich coś szczególnego. Niestety, gdzieś za rogiem czai się choroba Jakuba, która ciągnie za sobą delikatny zapach rumianku. Czy uczucie, które połączyło ich tak nagle, przetrwa próbę? Kolejną, która staje na drodze Joanny… Czy poradzą sobie ze świadomością, że ich przyszłość jest niepewna? Że w każdej chwili może się skończyć?

„Przecież Bóg nie jest partaczem”*

Szczerze przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Miałam przyjemność poznać historię Modżiburków tegoż samego Autora, dlatego byłam strasznie zaintrygowana, co tym razem przygotował dla nas Mirosław Sośnicki.
Przede wszystkim, książka jest zupełnie inna niż „Modżiburki dwa”, choć wciąż pozostaje w tematyce miłości i to miłości prawdziwej, czystej i wyjątkowej. Naprawdę, nie mogę wyjść z podziwu i ze wzruszenia - Autor w bardzo szczególny sposób kreuje fabułę swoich książek – nie dość, że przesycone są niesamowitymi uczuciami, które poruszają do głębi, to jeszcze jest w nich nutka tajemniczości i niewyjaśnionych zjawisk. Jestem pod wrażeniem.
Wracając do odmienności obu książek – w „Modżiburkach…” mieliśmy miłość i to ona była głównym motywem całej powieści. Natomiast w „Miłość, tylko miłość”, wbrew tytułowi, głównym motywem nie jest sama miłość, ale również walka z losem, wiara w niemożliwe, śmierć bliskich, choroba i zdrada. Ta powieść jest bardziej „życiowa”, przez co bardziej smutna i poruszająca. Można powiedzieć, że jest przejmująco ludzka, co nadaje jej specyficznej wartości, zupełnie innej, niż wartość Modżiburków.

Mirosław Sośnicki po raz kolejny poruszył moje serce. Tym razem inaczej – bardziej realistycznie, choć wciąż głęboko. Były momenty, kiedy zapierało mi dech w piersi ze wzruszenia. Bo przy czytaniu tej powieści nie sposób się nie wzruszyć. Czysta i prawdziwa miłość. Walka z przeznaczeniem. Wiara w niemożliwe.

Niestety, nie do końca jest tak kolorowo. Po pierwsze, mam niemiłe wrażenie, że niektóre wątki były napoczęte, a potem porzucone bez dalszego wyjaśnienia – chociażby fragment z włamaniem do pensjonatu i biegającymi ochroniarzami. O co chodziło, tak naprawdę nie wiemy aż do samego końca. Szkoda, nie lubię, gdy jakieś informacje mi umykają. Po drugie, zakończenie. Muszę przyznać, że nieco się zawiodłam. Przypuszczam, że był to zabieg celowy, który daje czytelnikowi możliwość własnej interpretacji – może zakończyć całą historię według siebie – albo dobrze, albo źle. Niestety, osobiście preferuję jasne sytuacje i przyznaję, że odczuwam przeogromny niedosyt.

Tak czy siak, książkę polecam. Te drobne mankamenty, o których wspomniałam wyżej nie ujmują książce jej wyjątkowego uroku i magii, który jest w niej najważniejszy. Choć jestem odrobinkę rozczarowana tym zakończeniem, wiem, że książka Mirosława Sośnickiego zostanie na długo w mojej pamięci i cieszę się, że miałam przyjemność ją przeczytać.

„Miłość, tylko miłość. Ona jest najważniejsza”*

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 stycznia, 2012

O miłości napisano już niemal wszystko, nie sądziłam więc, że w tej tematyce jeszcze coś mnie zaskoczy. Myliłam się. A sprawiła to powieść Mirosława Sośnickiego.

Śmierć ma zapach rumianku… Joanna odkryła to odzyskując przytomność po przebytym zawale. Do tej pory jej życie wyglądało jak z bajki, miała wszystko – urodę, własną dobrze prosperującą firmą, przystojnego i bogatego mężczyznę u boku. Pierwsze rysy pojawiły się w jej idealnym świecie, gdy przekonała się, że Andrzej jest żonaty i jedynie zwodzi ją obietnicami o szybkim rozwodzie. Punktem zwrotnym w jej życiu był pobyt w szpitalu, gdzie otarła się o śmierć. Postanowiła rozpocząć nowe życie – zerwała z kochankiem, planowała podróżować po całym świecie. I wtedy spotkała Jakuba. Zakochali się w sobie niemal od razu, miłością wielką, wręcz niewyobrażalną. Był tylko jeden problem – Jakub miała raka, a lekarze nie dawali mu żadnych szans.

Autor zastosował interesujący sposób narracji, poznajemy historię z punktu widzenia Joanny, śledzimy jej myśli, choć nie jest ona narratorką. Przez kilka pierwszych stron czułam się przez to lekko zdezorientowana, jednak potem przekonałam się, że dzięki temu zabiegowi, wszystkie emocje i uczucia bohaterki, odczułam dużo intensywniej. Czułam jej radość, jej strach, ogarniającą mnie panikę, gdy i ona traciła zmysły.

W powieści zaprezentowane są różne rodzaje miłości. Miłość matki do syna, który jest na granicy śmierci, walcząc z chorobą. Miłość matki, która jest w stanie poruszyć niebo i ziemię, by wesprzeć cierpiącą córkę. Miłość, która okazuje się być jedynie destrukcyjnym zaborczym pożądaniem. Przede wszystkim jednak poznajemy miłość między kobietą i mężczyzną, którzy odnaleźli się tylko po to, by móc się za chwilę na zawsze utracić. Joanna poznała Jakuba w chwili, gdy medycyna nie mogła mu już pomóc. Wszyscy, łącznie z jego matką, nie wierzyli, że ma choć cień szansy na odzyskanie zdrowia. Joanna wbrew wszystkiemu i wszystkim, miała tę wiarę. Miłość, jaka połączyła tych dwoje, z jednej strony ocierała się wręcz o mistycyzm, a z drugiej była tak czysto ludzka.

Mirosław Sośnicki poruszył w swej powieści bardzo trudny temat. Łatwo jest kochać, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Chwila, gdy zdajemy sobie sprawę, że możemy utracić ukochaną osobę, jest przerażająca. Człowiek poddaje wtedy w wątpliwość wszystko, w co wierzy.

Żal jest większy od strachu. Bóg ją oszukał. Przyprowadził Jakuba. Jakubowi i jej udowodnił, że istnieje miłość. A teraz chce zabrać Jakuba do siebie. Może właśnie pokazuje mu, jakie czekają na niego wspaniałości.
-Panie Boże, tak się nie postępuje!

Autor daje nam jednak jasny przekaz, że Wystarczy tylko na świat patrzeć oczami Boga i wszystko się zrozumie. Nie należy się bać. Prawdziwa miłość wypala strach. Wypala niepewność. Wystarczy uwierzyć, by zrozumieć, że Bóg nie jest partaczem. On to wszystko z wielką precyzją zaplanował. Nie należy bać się śmierci, gdyż nie oznacza ona końca, jest jedynie przejściem do innego świata. Świata, gdzie jeszcze się spotkamy.

Powieść pana Sośnickiego wzrusza i skłania do refleksji nad tym, co w życiu jest ważne. A na to pytanie można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: Miłość, tylko miłość.

Serdecznie polecam.

źródło:
http://kacikzksiazka.blogspot.com/2012/01/miosc-tylko-miosc-mirosaw-sosnicki.html


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 października, 2011

Trochę się obawiałam tej lektury. Zupełnie nieznany mi autor, maleńkie, niszowe wręcz wydawnictwo. Tymczasem czytanie "Miłość, tylko miłość" było dla mnie sporym zaskoczeniem (miłym!) i przyjemnością.
W szpitalu poznajemy Joannę, bogatą bussineswoman z poplątanym życiem osobistym, którego tryb doprowadził ja do zawału w bardzo młodym wieku. Ta choroba staje się początkiem jej nowego życia, nowego spojrzenia na świat. W szpitalu poznaje Jakuba, ciężko chorego na raka. A później - MIŁOŚĆ, ale nie tylko miłość, jak w tytule. Bo poza miłością, na kartach książki znajdziemy też ból, strach, zawód, nadzieję, chęć życia. Aaa, no i storczyk - wielki, pozytywny bohater tej powieści.
Nie jest to typowa historia miłosna, które produkowane są w naszym kraju na skalę przemysłową.Powiedziałabym, że to "powieść kameralna";) Mówi o miłości i nadziei, które potrafią przenosić góry. Mówi też o wierze, ale nie w nachalny, napastliwy sposób. Brak tu taniej filozofii i wskazywania drogi na siłę. Powieść smutna, ale piękna.
Jedno tylko mnie denerwowało - wplątany co kilka stron wątek sensacyjny. Zapewne miał zaciekawić czytelnika, przykuć jego uwagę, zmienić atmosferę. Według mnie jednak helikoptery, kuloodporne szyby, kamery w obrazach i banda bodyguard'ów pasowały do tej historii jak kwiatek do kożucha...Panie Sośnicki, stworzył Pan na tyle nietuzinkową, piękną powieść, że sztuczne "przybijanie" czytelnika do niej tymi "gwoździami" było całkowicie niepotrzebne. Strasznie mnie to raziło i chciałam przez to niżej ocenić książkę, ale w końcu bardzo pozytywny całokształt zwyciężył. Polecam:)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień, 2011

Często mówimy, że tak miało być, bo tak chciał los albo takie było przeznaczenie. Niektórzy uważają swoje szczęście za dar od Boga i modlą się, aby ich prośby zostały spełnione. “Miłość, tylko miłość” to powieść, w której modlitwa i marzenia się spełniają.

Joannę poznajemy, gdy ląduje w szpitalu z powodu zawału. Po niedługim czasie główna bohaterka opuszcza szpital, ale codziennie wieczorem musi jeździć do swojego lekarza na wizytę. Któregoś dnia przed wizytą Joanna wchodzi do sali numer dziewiętnaście, gdzie poznaje mężczyznę, który ma raka. I tak oto rozpoczyna się walka o przetrwanie, miłość i prawdę.

Jednak cała książka nie opiera się tylko na miłości. Joanna ma wizję tego, co wydarzy się w ciągu dnia. Po powrocie ze szpitala Joanna miała problemy ze swoim byłym narzeczonym Andrzejem, z którym ostatecznie się rozwiodła, aczkolwiek on postanowił wykupić akcje w firmie Joanny. Jednak główna bohaterka już się tym nie przejmuje, gdyż poznała Jakuba [mężczyzna z dziewiętnastki, chory na raka]. Od tego czasu Joanna dziennie przesiaduje w sali z Jakubem i rozmawiają. Ona mówi, a on pisze na kartce. I tak oto w ciągu tygodnia kobieta zakochuje się w młodszym mężczyźnie. Jakub zdaje sobie sprawę, że pozostało mu niewiele dni do życia, dlatego daje Joannie list i prosi, by przeczytała go w domu. W tym momencie Jakub znika ze szpitala, a kobieta wraz z innymi ludźmi go poszukuje.

“Miłość, tylko miłość” to opowieść o znajdywaniu prawdziwej miłości, która jest ogromna, ale także o chorobie, która w każdej chwili może zakończyć życie Jakuba. Jednak Joanna wierzy, że obecnie jej mąż będzie żył tak długo jak ona. Co prawda doktor mężczyzny twierdzi inaczej, ale kobieta mu nie wierzy i za wszelką cenę chce mu udowodnić, że to ona ma rację. Czy jej się uda? Czy zapanuje nad losem Jakuba? Wystarczy przeczytać książkę, aby odpowiedzieć sobie na to pytanie i sprawdzić kto miał rację.

Mirosław Sośnicki stworzył ciekawą, niesamowitą i opartą przede wszystkim na magicznym uczuciu książkę, która dla mnie stała się jedną z ulubionych powieści. Mamy tutaj do czynienia z ogromną miłością od pierwszego wejrzenia, walką z rakiem i ludźmi, którzy nie dają szansy na przetrwanie. No i dodatkowo spotykamy się z walką o karierę. Można powiedzieć, że w tej książce znajdziemy mnóstwo tych pozytywnych jak i negatywnych uczuć, co działa na korzyść powieści.

Jest to moja pierwsza lektura, którą napisał pan Mirosław i prawdę powiedziawszy jestem pod ogromnym wrażeniem. Początkowo książka kojarzyła mi się z “Last minute”, gdyż w obydwóch historiach główna bohaterka na samym początku znajduje się w szpitalu. Jednak to nie koniec podobieństw. W obu przypadkach mamy miłość niemalże od pierwszego wejrzenia. Czytając tą książkę możemy się zatracić w prawdziwej miłości, a także zobaczyć ile jesteśmy w stanie zrobić jeśli nam na kimś zależy.

“Miłość, tylko miłość” to niesamowita historia miłości, która jest przyjemną lekturą niestety na jeden wieczór, aczkolwiek na pewno każdemu utkwi w pamięci, gdyż takiej miłości nigdy się nie zapomina.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 października, 2011

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 lipca, 2011


Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.