pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Modżiburki dwa
Historia pięknej miłości, tak można by zatytułować tę książkę, w której aż kipi od okazywanego sobie przez parę zakochanych uczucia. Hymn pochwalny na cześć miłości – taki tytuł też by do niej pasował...
Historia pięknej miłości, tak można by zatytułować tę książkę, w której aż kipi od okazywanego sobie przez parę zakochanych uczucia. Hymn pochwalny na cześć miłości – taki tytuł też by do niej pasował. Baśń o miłości kobiety i mężczyzny – to także byłby dobry tytuł. Tyle że ta miłość nie zdarzyła się dawno, dawno temu, a kochankowie nie żyją za siedmioma górami i siedmioma rzekami. Mieszkają w zbudowanym przez siebie domu, u stóp gór i niedaleko lasu. Pracują, gotują, uprawiają ogród, dbają o dom, a nade wszystko się kochają. Tym kochaniem wręcz oddychają, w kochaniu wzrastają, swoją miłością nieustannie obdarzają siebie i chcą uszczęśliwić cały świat. Świat, a więc i tych, którzy przeczytają o nich opowieść.
Małgorzata Sentysz
pokaż więcej.
źródło opisu: strona wydawcy
źródło okładki: strona wydawcy
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
77
-
476sprzedam/wymienię książki (archiwalny6) (zamknięty)
-
298
Opinie czytelników
http://miqaisonfire.wordpress.com/2011/06/10/modziburki-dwa/
Chwytając w swoje ręce książkę o miłości spodziewam się prostego schematu. Najczęściej pisarze na początku pokazują szczęście, jakim jest bliskość drugiej osoby, a po parunastu stronach przechodzą do cierpienia, które zostało spowodowane zniszczeniem lub popsuciem tego pięknego związku. Czytałam kilka powieści na temat desperacji i bólu po stracie „drugiej połówki”, jednak nigdy nie znalazłam utworu przesyconego wzajemną miłością, która jest bez skazy. Taką właśnie lekturą są „Modżiburki dwa” autorstwa Mirosława Sośnickiego.
„…bo Modżiburki mają to do siebie, że zawsze wychodzą sobie naprzeciw.”
Tytułowe Modżiburki to Midżiburek Większy i Modżiburek Mniejszy, czyli para kochanków, która żyje w malowniczych Górach Sowich. „Modżiburki dwa” to opowieść o wielkiej, odwzajemnionej miłości, która potrafi wprowadzić czytelnika do bajkowego świata magii, pomimo tego, że akcja utworu rozgrywa się jedynie w naszym ojczystym kraju. Bohaterowie książki są zakochani do granic możliwości i nie boją się otwarcie mówić o własnych uczuciach, wiedząc, że zostali sobie przeznaczeni. Modżiburki rozumieją się niekiedy bez słów, doskonale wiedząc, co ich partner ma na myśli bądź co też chce uczynić. Jednakże najbardziej para uwielbia przebywać we własnym towarzystwie, delektować się własnym oddechem i roześmianymi oczami oraz kochać się, widząc życie jedynie w kolorowych barwach.
„Kiedy Modżiburek Większy jest w pobliżu, Modżiburkowi Malutkiemu nic złego stać się nie może”.
Mirosław Sośnicki stworzył powieść, którą ciężko opisać słowami. Żadne zdania i metafory nie oddadzą treści tej książki, która potrafi sprawić, że czytelnik z uśmiechem na ustach czyta o miłosnych wyznaniach, niekiedy złoszcząc się, że Modżiburki znalazły aż tak wielkie szczęście we wzajemnej obecności. Od pierwszego spotkania doskonale rozumiały, że zostały sobie przeznaczone i sądzę, że każdy z nas marzy właśnie o takiej idealnej miłości, która wydaje się być wręcz nierealna. Modżiburki żyły w całkowitej zgodzie i nie potrafiły obserwować wzajemnego cierpienia. Uzupełniały siebie w całości, pokazując, że miłość naprawdę istnieje. Powieść jest przesycona ciepłymi rozważaniami i dialogami, które potrafią wzruszyć. Wspaniale wykreowane postacie wydają się być realne i bardzo bliskie czytelnikowi, który czuje się, jakby podglądał cudze szczęście, skrycie pragnąc, aby znalazła się taka osoba jak Modżiburek. Para z trudem wytrzymuje chociażby godzinę bez siebie oraz dba o każdy detal swojego związku, nie dopuszczając do chociażby małej skazy. Ufają sobie bezgranicznie i wiedzą, że cokolwiek się stanie, oni zawsze pozostaną razem. Ponieważ prawdziwa miłość przetrwa pomimo wszystko.
„Bo Modżiburki mają to do siebie, że jak któryś z Modżiburków się budzi, to drugi też.”>
Autor stworzył niezapomnianą powieść, swoimi niezwykłymi słowami rozbudzając uczucia czytelnika. Dał nadzieję na to, że istnieje miłość, która jest szczera i prawdziwa, w której nie można znaleźć ani jednej skazy. Mirosław Sośnicki posiada wspaniały styl, którego nie można porównać do jakiegokolwiek innego pisarza. Uwielbiam książki, w których kilkoma zdaniami autor potrafi zastąpić wielostronicowe frazy. Każda strona w „Modżiburkach dwa” to łyk szczęścia i uśmiechu, który sam pojawia się na ustach. To dosyć prosta historia miłosna, jednakże mająca w sobie tyle magii, że nie można o niej zapomnieć. Pan Sośnicki w sposób kapitalny zaprezentował przemyślenia Modżiburka Malutkiego, który słodko wyrażał się na temat Modżiburka Większego oraz własnych, ambitnych planów na przyszłość. Opis wewnętrznych rozterek, wzajemnych relacji i wspólnie spędzonego czasu zostały przedstawiony w sposób fenomenalny, zatracając w słowach marzącego o wzajemności czytelnika. Pomysł na stworzenie tego typu utworu był kapitalny i niewątpliwie niesie ze sobą pewne przesłanie, które sprawia, że nasze dni po przeczytaniu tej książki wydają się być bardziej kolorowe. Pisanie o szczęściu to niezwykła sztuka, a pan Mirosław Sośnicki opanował ją do perfekcji, sprawiając, że każdy z nas chce odnaleźć swojego Modżiburka. Subtelna gra słów spowodowała, że słowa zyskały duszę.
„Bo wiadomo, że kochanie jest najlepsze na wszelkie żałości.”
„Modżiburki dwa” to książka, do której zapewne wrócę jeszcze nieraz. Mirosław Sośnicki sprawia, że czytelnik w tym chaotycznym świecie dostrzega, iż miłość oraz szczęście mają jeszcze rację bytu. Każdy z nas boi się tego, że kiedyś zostanie sam. Miałam okazję obserwować już kilka związków, gdzie dwoje ludzi nie potrafiło ze sobą rozmawiać, obawiając się tego, że ich lęki i uczucia zostaną wyśmiane. W tym przypadku widać, iż cokolwiek by się stało, miłość w dalszym ciągu by trwała. I to jest najpiękniejsze w miłości, że nigdy nie dochodzi do znudzenia i zawsze można liczyć na zrozumienie oraz uczucie spełnienia.
Gdzie jesteś mój Modżiburku?
Długo zbierałam się do czytania tej książki. Bałam się jej, gdzieś podskórnie wiedziałam, że wniesie w moje życie dużo wartości a moje myśli wprawi w zamęt... Książka ta stała się spisaną formą moich najskrytszych marzeń, marzeń o swoim miejscu na ziemi, odnalezieniu właściwej drogi i miłości, która przetrwa wszystko...
"Modżiburki dwa" to opowieść o pięknej miłości. Miłości, która bije z każdej stronicy. Modżiburek Malutki myślał, że nigdy nie odnajdzie Modżiburka Większego- swego wybranka, ale los był łaskawy dla tej pary. Odnaleźli się, tak jak odnajduje się wielu innych ludzi- przez zupełny przypadek. I niemalże od razu zakochali. Ona zapalona ornitolożka, on poczytny dziennikarz. Razem zamieszkali w Górach Sowich i razem dzielą każdy dzień, każde przygody, wypadki... codzienność pełną miłości. Bez pośpiechu, w pracy i podczas wieczornego odpoczynku.
Ciężko mi zdefiniować tę książkę, ciężko mi ją zaszufladkować... jest jedną wielką metaforą. Zmusza do refleksji, stając się drogowskazem. Ciepło i miłość przelewają się przez stronice i wnikają w serce, ogrzewając je. Z czasem ta miłość aż parzy i staje się nie do zniesienia. Tak wygląda prawdziwa miłość. Miłość, która wypełnia każdy dzień. Miłość, która jest podporą w ciężkich czasach i, która będzie trwać wiecznie. Podczas czytania nawiedzały mnie myśli, typu: czy ja znalazłam swoją taką prawdziwą miłość? gdzie jest moje własne miejsce, mój domek z wielkim ogrodem i sadem, gdzieś w górach? gdzie w moim życiu ten spokój i ta radość? Ludzie czasem nie zdają sobie sprawy ile radości jest w tak prostych, prozaicznych rzeczach i czynnościach- w biegu świata teraźniejszego zapominamy o tych drobnostkach. Ta powieść jest nie tylko o miłości, ale i również o odnajdywaniu siebie i poznawaniu siebie nawzajem; o radościach z codziennych zajęć; o szczęściu płynącym z obcowania z naturą...
Nigdy bym nie pomyślała, że utożsamię się z bohaterami, że pozazdroszczę im tego pięknego życia w tak pięknym miejscu. Żałuję tylko, że nie było mi dane poznać ich imiona: przeszkadzało mi to troszkę wczuć się w tą historię, ale jak sam autor pisze na swoim blogu: http://sosnicki.blog.onet.pl/, "Modżiburki (..) to słowo zostało zrodzone z wielkiego miłosnego uniesienia. Dla mnie i dla moich bohaterów w tym słowie mieszczą się wszystkie najpiękniejsze miłosne zaklęcia."
Cóż więcej mogłabym dodać? :)
[http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/2011/11/modziburki-dwa-mirosaw-sosnicki.html]
W ciągłym zabieganiu zapominamy o wszystkim. Zazwyczaj liczy się tylko praca, pieniądze, by „wyżywić rodzinę”. Ale czy rodzina nie byłaby szczęśliwsza, gdybyśmy zamiast zarabiać na nowy samochód, pobyli razem?
„Modżiburki dwa” to krótka książka, która przypomina co jest najważniejsze. Bo bardzo często zapominamy, o tym jak powinno wyglądać życie. A potem powstają kolejne książki oparte na faktach autentycznych, w których dzieci bogatych rodziców czują się samotne, wpadają w kłopoty. A zdziwieni rodzice mówią: „Przecież miała wszystko!”.Nie, nie miała. Zabrakło najważniejszego.
Gdy przed zapoznaniem się z książką czytałam recenzje, wszystko wydawało się takie naiwne. Ale czy to nie my jesteśmy naiwni, sądząc, że im więcej będziemy mieli w sensie materialnym, tym bardziej będziemy szczęśliwi? Prawda niby znana od wieków, a my i tak o niej zapominamy…
W książce wszystko wydaje się nam tak odległe, nieprawdopodobne. Jakby tam nie było żadnych problemów. Ależ one są! Tylko, że zamiast się użalać, z niektórych rzeczy można zrezygnować, niektóre problemy rozwiązać. Modżiburki mieszkają w górach, lecz czy nie moglibyśmy choć szczypty tego modżiburkowego świata przenieść do naszego życia. Moglibyśmy, ale tego nie robimy…
No, cóż. Ta recenzja też wyszła dziwnie naiwna. Jednak po przeczytaniu książki nikt tak myślał nie będzie. Mogę ją polecić wszystkim bez wyjątku. Tych, którzy się wahają zapewniam, że książkę czyta się chwilkę. Tylko, że tę chwilkę, w odróżnieniu od innych chwilek, zapamiętuje się na długo…
"Na świecie żyją tylko dwa Modżiburki. Modżiburek Malutki i Modżiburek Większy. Modżiburki bardzo się kochają. I na tym można by zakończyć tę opowieść. Ale szkoda kończyć, kiedy się dopiero zaczęło." No właśnie. Większość polskich czytelników nie czyta książek naszych polskich autorów, takie przynajmniej dostałam komentarze po mojej ostatniej recenzji. Pytanie brzmi: "Dlaczego?". Dlaczego wolimy tych zagranicznych pisarzy od naszych rodaków, którzy w końcu różnią się jedynie językiem i niczym więcej? Sama muszę przyznać, że niedawno byłam tego samego twierdzenia i wytyczałam sobie podobne granice, jednak niedawno doświadczyłam się na własnej skórze, że nasi pisarze są równie dobrzy, a czasem nawet lepsi, bo w swoich książkach realistycznych opisują często akcje dziejące się a terenie znanego nam kraju i zwyczajów, które są znane każdej rodzinie i osobie. Fakt, że wiele autorów dorównuje, a nawet przewyższa tych zagranicznych, którzy podobno są lepsi, potwierdza pan Mirosław Sosnicki. Autor ma długą i pełną doświadczenia drogę, podczas której postanowił zawojować polski rynek i wydać kilka książek swojego autorstwa. "Modżiburki dwa" są jedną z jego książek, w której to pisarz ukazuje czym jest prawdziwa miłość, oddanie i przyjaźń. Powieść jest pisana w formie opowiadania i ma bardzo mało w sobie dialogów, rozmów, jednak za to zostały umieszczone w książce opisy przeszłości postaci, a szczególnie ich samych i ich uczuć. Jeżeli chodzi o tak bardzo nie lubiane przez większość opisy miejsc i czynności, które aktualnie wykonują bohaterowie, to nie musicie się tym martwić, gdyż książka niemal ich nie posiada. "Modżiburki dwa" są napisane czystym, polskim językiem, który będzie przyjemny i zrozumiały dla każdego. Powieść po prostu wciąga, stronę po stronie. Tom nie jest najgrubszy i posiada dość dużą czcionkę, co ułatwia szybkie czytanie, ale też daje zabawę na krótszy czas. Mimo swojej nie wielkiej grubości, historia o dwóch Modżiburkach jest wprost piękna i niesamowita, bo aż dziwi człowieka, że taka para, napawająca się takim uczuciem, może istnieć w dzisiejszym świecie, kiedy to człowiek ma więcej zmartwień w życiu, niż przyjemności. A no i warto wytłumaczyć jedną wątpliwość, która może się pojawić przed rozpoczęciem czytania lektury. Modżiburki to nazwa własna, wymyślona przez autora, która oznacza dwójkę kochających się ludzi, nie jakieś fantastyczne stworzenia podobne do muminków, bo i takie skojarzenia mogą się pojawić. Zazwyczaj wolę okładki książek, które są bardzo wyszukane, zdradzają wiele z fabuły i przyciągają wzrok, a jednak chodź "Modżiburki dwa" nie posiadają nie wiadomo jakiej wyszukanej okładki, która byłaby arcydziełem, trzeba przyznać, że obrazek pasuje do fabuły. Okładka tomu mówi nam, zanim zaczniemy lekturę, że książka jest o parze, jednak z takiego przypuszczenia wyobraźnia śle wiele obrazów, więc zawartość książki w pewnym małym sensie pozostanie tajemnicą, wartą odkrycia. "Modżiburki dwa" zachwycą wielbicieli romansów i przeciwstawiania się przeciwnością losu oraz kochających piękne historie w wieku nastoletnim oraz starszym. Spodziewam się z doświadczenia, że po książkę sięgną bardziej kobiety, niż mężczyźni, chodź nigdy nie wiadomo. Na pewno jednak nie spotka was zawód, a tylko dobra zabawa na kilka godzin. Mnie książka osobiście zaciekawiła, a jestem dość wybredną osóbką. Z wielką ochotą dopatrywałam się dalszych wątków.
Więcej na: http://today1.blog.onet.pl/126-Miroslaw-Sosnicki-Modzibur,2,ID427725242,DA2011-05-22,n
Modżiburki dwa to moje drugie spotkanie z twórczością Mirosława Sośnickiego. Nadal jestem pod dużym wrażeniem jego poprzedniej książki Miłość, tylko miłość [link]. Nie byłam pewna, czego mogę spodziewać się po Modżiburkach, wiedziałam jedynie, że to również jest powieść o miłości. Niestety, często zdarza się tak, że pisząc na podobny temat, autorzy popadają w swego rodzaju rutynę, używając tego samego stylu, zwrotów, pomysłów. Jednak w tym przypadku jedynym punktem łączącym te dwie pozycje jest temat przewodni – miłość oraz oczywiście postać Sośnickiego.
Na świecie żyją tylko dwa Modżiburki. Modżiburek Malutki i Modżiburek Większy. Modżiburki bardzo się kochają. I na tym można by zakończyć tę opowieść. Ale szkoda kończyć, kiedy dopiero się zaczęło.
Kim są Modżiburki? To kobieta i mężczyzna, szaleńczo i niezmiennie zakochani w sobie od kilku lat. Czekali na siebie długo, lecz gdy się poznali, od razu zrozumieli, że są dla siebie stworzeni. Nie potrafią bez siebie żyć, nawet godzina spędzona osobno sprawia im ból i doprowadza do rozpaczy. Są idealnie do siebie dopasowani, wszystko robią z myślą o drugiej osobie, wspierają się nie tylko w chwilach trudnych, ale i w codziennym życiu.
Modziburki dwa to historia o miłości pięknej, nieskazitelnej, idealnej. Jest w niej miejsce na czułość, przyjaźń i namiętność. Uczucie, jakim darzą się bohaterowie, jest widoczne w każdej czynności, jaką wykonują, nawet w rzeczach tak prozaicznych, jak gołąbki z kaszą czy pomalowanie ścian.
Powieść ta jest apoteozą miłości. Zawiera bardzo jasne przesłanie – to ona jest w naszym życiu najważniejsza, nie pieniądze czy praca zawodowa. Bez niej nasze życie jest puste, choćbyśmy starali się wypełnić je po brzegi innymi atrakcjami.
Modżiburek Malutki miał pracę, w pracy uznanie. Zbierał nagrody i wyróżnienia. Przed wieczorem wracał do ładnego mieszkania. I nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że brakowało mu szczęścia.
Modżiburek Malutki wyobrażał sobie ze wszystkie ważniejsze decyzje ma już za sobą. Zostało tylko znalezienie miłości. A jak przyjdzie miłość, to ukochany mężczyzna wpisze się w uporządkowany świat Modżiburka Malutkiego i wtedy nastąpi pełnia szczęścia.
Takie podejście ma obecnie większość z nas – najpierw na pierwszym miejscu stawia się zdobycie wykształcenia, dobrej pracy. Na miłość i rodzinę zawsze będziemy mieć jeszcze czas. Historia Modżimurków udowadnia jednak, że w chwili, gdy znajdziemy naszą drugą połówkę, wszystko inne traci swoje znaczenie. Dlatego, gdy na naszej drodze stanie miłość, nie odrzucajmy jej, lecz przyjmijmy z otwartymi ramionami.
Chciałabym wierzyć, że tak idealna miłość istnieje naprawdę, że są ludzie, których łączy wszystko, a nie dzieli nic. Dlatego polecam tę książkę zarówno zakochanym, by mogli cieszyć się tym, jak miłość może się rozwinąć, jak i poszukującym swojego Modżiburka, by nie tracili nadziei.
kacikzksiazka.blogspot.com
Mirosław Sośnicki mnie zadziwia... Zadowolona z poprzedniej, przeczytanej powieści tego autora sięgnęłam po "Modżiburki dwa". Już po kilku stronach stwierdziłam, że to nie dla mnie, że za dużo miłości, że mdli mnie od ciągłego "Modżiburek Malutki to, a Modżiburek Większy tamto", że nie dam rady jeśli Modżiburki będą się jeszcze raz kochać ( a robią to regularnie co 2 strony). Bokiem wychodziło mi ich uczucie, sielskość krajobrazu, infantylność zachowania. Książkę czytałam do późna w nocy, rzadko zdarza mi się porzucić coś w połowie. Skończyłam. I wiecie co? Kiedy rano zadzwonił do mnie mąż, odebrałam mówiąc "No co tam, mój Modżiburku?":)
Przespałam się z tymi Modżiburkami i zmieniłam zdanie. Fajnie, że ktoś potrafi napisać książkę o miłości - nie romans z burzami, rozstaniami, powrotami i intrygami. Książkę o prawdziwej, niczym niezmąconej miłości. A po przespanej nocy ciągłe "Modziburek Większy, Modżiburek Malutki, Modżiburki lubią się kochać, Modżiburek robi gołąbki..." wydaje się po prostu urocze... Książka dla tych, którzy cenią sobie małe radości i proste przyjemności. Naprawdę polecam:)
„Bo Modżiburki mają to do siebie, że zawsze idą za głosem serca. A rozum jest po to, aby wcielić w życie to, co powstaje w sercu.”
Kiedyś wydawało mi się, że miłość jest nienaturalna i wręcz śmieszna. Dziwnie patrzyłam na wszystkie zakochane pary, które gromadziły się wokół mnie i byłam mocno zszokowana, nieraz zażenowana ich zachowaniem. Te czasy już minęły. Teraz całkiem inaczej patrzę na sferę miłosną, co bardzo pomogło mi w przypadku tej powieści. Z twórczością pana Mirosława Sośnickiego spotkałam się za pomocą książki „Miłość, tylko miłość”, która wywołała we mnie pozytywne emocje. Z przyjemnością i wielką chęcią sięgnęłam po kolejną powieść tego autora i wcale nie zawiodłam się na jego oryginalnym patrzeniu na świat. „Modżiburki dwa” ukazały mi realia, w których głównymi aspektami życiowymi wcale nie są sława i pieniądze. Bohaterowie tej historii kierują się głosem serca, jednocześnie szerokim łukiem omijając wszystko, co egoistyczne i zbędne im do szczęścia.
Tytułowe Modżinurki dwa poznały się przez przypadek. Modżiburek Malutki, pasjonatka przyrody, napisała maila do Modżiburka Większego w sprawie jego artykułu. Po tygodniu obfitego korespondowania ze sobą, postanowili się spotkać. Te dwie barwne postaci trafiła miłość od pierwszego wejrzenia. Żadna siła nie była i nie jest w stanie zakończyć ich cudownego miłosnego stanu. Wszystko, czego im jest potrzebne do szczęśliwej egzystencji, to oni sami. Te dwie postaci znalazły swoje przeznaczenie, w co szczerze uwierzyłam podczas poznawania tejże lektury. Cały świat ułożył się tak, aby te dwa Modżiburki się spotkały. Czekając na miłość, poznały one idealnych dla siebie partnerów życiowych. Dzięki tej książeczce można uwierzyć, że prawdziwe, odwzajemnione i bezinteresowne uczucie istnieje i można je odkryć w najmniej spodziewanym momencie.
„... bo Modżiburki mają to do siebie, że najlepiej im wtedy, kiedy są razem.”
Opowieść o Modżiburkach jest bardzo rozczulająca. Przez każdą kolejną stronę tej historii miałam uśmiech na twarzy. Wiele radości sprawiło mi poznawanie perypetii dwóch Modżiburków, które nie mogły normalnie funkcjonować bez siebie nawzajem. Czasami musiałam sama sobie przypominać, że jest to powieść o dwóch dorosłych osobach, które zachowują się dosłownie jak nastolatkowie. Odbiorcy podczas czytania nieraz doskwiera zazdrość, gdyż te dwie postaci tworzą idealny związek, o którym niejeden człowiek tylko marzy. Odnosiłam wrażenie, że Modżibutki są zamknięte w bańce, która nie ma prawa pęknąć. Otaczają siebie nawzajem ochroną i wielką troską, sprawiając, że świat w którym żyją, nie dopuszcza do siebie żadnych negatywnych wydarzeń oraz emocji. Nie liczy się dla nich przyszłość, ponieważ pełną piersią trwają i rozkoszują się czasem teraźniejszym.
Styl jakim posługuje się pan Mirosław Sośnicki sprawia, że przez tę powieść dosłownie się przepływa. Każde kolejne zdanie jest miłe w odbiorze i pozbawione zbędnych zabiegów stylistycznych. Historia jest opisana w bardzo prosty sposób, przez co czytanie jest jeszcze bardziej przyjemne. Całe ukazane uczucie wydaje się być najbardziej naturalną rzeczą na świecie, dzięki czemu czytelnik pragnie jak najszybciej przebrnąć przez wszystkie strony owej książki. Ta historia jest jednym wielkim ciasteczkiem polanym lukrem, ale w ogóle nie wydawało mi się to śmieszne. Cieszyłam się, że te dwie postaci spotkało tak wielkie szczęście i trwają niezmiennie w swoim idealnym związku, który próbowali odizolować od całego zgiełku wielkiego miasta. Schowanie się w Górach Sowich, dla bohaterów tej historii, było jedną z lepszych życiowych decyzji. Dzięki temu Modżiburki miały poczucie intymności oraz tego, że są stworzeni tylko dla siebie. Obdarowywali siebie tak ogromną dawką uczuć, że nieraz żałowałam, że nie jestem jednym z tytułowych Modżiburków. Pragnęłam znaleźć się w tej powieści, aby poczuć smak tego idealnego świata, który wykreował swoim czytelnikom autor tej książki.
Wierzę, że pan Sośnicki zaskoczy jeszcze niejednokrotnie swoich czytelników tak nowatorskimi i oryginalnymi rozwiązaniami w swoich książkach. Mam ogromną nadzieję, że wpadną mi w ręce inne dzieła tego autora, gdyż swoją twórczością bardzo przekonał mnie do siebie. Książka „Modżiburki dwa” pokazuje jak wielkie znaczenie ma siła przeznaczenia, a także opiekuńczość, oddanie oraz czułość jakimi obdarowywali siebie nawzajem tytułowe postaci. Te dwie zakochane do granic możliwości osoby w pełni akceptowały siebie nawzajem, sprawiały wrażenie szczęśliwych i pogodzonych z własnym losem. Już niczego więcej nie oczekują od życia – za wyjątkiem zwiększenia ilości Modżiburków istniejących na świecie.
„Bo kochanie ma pierwszeństwo przed wszystkimi ważnymi i najważniejszymi sprawami.”
Myślę, że do czytania książki Mirosława Sośnickiego „Modżiburki dwa” zabrałam się w odpowiednim momencie. Aktualnie rozumiem pojęcie miłości. Jednak wydaje mi się, że ci, którzy są nastawieni sceptycznie do uczuć, albo nie lubią ich wylewu, nie odbiorą tej powieści tak entuzjastycznie jak ja. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta powieść nie jest dla każdego. Jednak polecam ją gorąco, bo warto znaleźć się w cudownym świecie dwóch Modżiburków.
O miłości pisano w różny sposób. Można śmiało rzec, że w literaturze większość powieści opiera się na tym właśnie uczuciu łączącym kobietę i mężczyznę. Napisano już tak wiele historii, że ktoś nieczytający książek mógłby pomyśleć, że chyba wykorzystano już każdą opcję i nie można wymyślić niczego oryginalnego. Czy myliłby się? A jaka jest powieść Mirosława Sośnickiego pt. "Modżiburki Dwa"?
Książka przedstawia jasny obraz - ona czyli Modżiburek Malutki i on Modżiburek Większy. Przedstawiają obrazy kobiety i mężczyzny. Ona jest opiekuńcza, gadatliwa, troskliwa, buja w obłokach podczas gdy on stąpa mocno po ziemi, stara się myśleć rozważnie, uwielbia, kiedy ona go rozpieszcza.
„Bo Modżiburki mają to do siebie, że nawet we śnie chcą być razem.”
Książka jest napisana językiem bardzo prostym. Może się wydawać, że wręcz infantylnym. Ale w tym tkwi też urok tego utworu, bo tylko w tak prościutki i łatwy w odbiorze językiem można napisać prawdziwe dzieło o miłości.
W lekturze nie zauważyłam żadnych dialogów. Czytamy jedynie opisy życia dwóch Modżiburków. Poznajemy ich od pierwszego spotkania poprzez następne dni i tygodnie z którym kochali się coraz bardziej. Podczas czytania możemy zastanowić się jak to jest z moim życie, z moją miłością? Czy nie chciałabym, żeby to wyglądało tak samo?
„Kiedy Modżiburek Większy jest w pobliżu, Modżiburkowi Malutkiemu nic złego stać się nie może”.
Okładka jest bardzo prosta i klimatyczna. Opis z pewnością zachęca do przeczytania. A w środku? Ilustracji co prawda książka nie posiada, ale czcionka jest dość duża i bardzo wygodnie się czyta. Po skończeniu książki miałam i nadal mam ochotę na przeczytaniu następnych dzieł tego autora, bo jestem ich bardzo ciekawa.
Książkę naprawdę polecam. Na chłodne dni przy kominku na pewno się przyda, bo czyta się szybko i łatwo. Lekki, niezwykle prosty język i brak szybkiej akcji to coś, co tutaj znajdziemy. Mogę wam zaręczyć, że się nie zawiedziecie :)
5/6
7/10
[papierowyazyl.blogspot.com]
Autor w sposób prosty pokazał, że nawet gotowanie gołąbków, malowanie pokoju, czy też drobne sprzeczki są otoczone magią. W każdym momencie swojego życia powinniśmy się cieszyć. Czytelnik poznaje zupełnie nowy świat, który może być w zasięgu naszych rąk. Od pierwszego spotkania z Modżiburkiem Malutkim i Modżiburkiem Większym na twarzy odbiorcy zagości uśmiech. Bo jak tu się nie cieszyć, kiedy na świecie jest tyle dobra?
Lektura jest napełniona miłością, która wylewa się ze zwykłych czynności. To prosta historia mówiąca o uczuciach do prostych nie należących.
Powieści miłosne mają to do siebie, że przeważnie czytelnik spotyka się z tym samym schematem. Początkowo piękna miłość, która w niekrótkim czasie przeobraża się w złość i cierpienie. Co prawda są książki, w którym dominuje szczęście, aczkolwiek jakieś cierpienie zawsze się znajdzie. Natomiast książka “Modżiburki dwa” Mirosława Sośnickiego to fenomen, który pokazuje, że miłosna książka nie zawsze musi zawierać smutek i ból.
Tytułowe Modżiburki to para kochanków, która nie wyobraża sobie życia bez siebie i bez tego wszystkiego co ich otacza. Najważniejsze jest to, aby Modżiburki były zawsze razem, gdyż tylko wtedy sprawiają wielką radość całemu światu. Gdy tylko Modżiburka Większego nie ma w domu to Modżiburek Malutki od razu jest smutny i strasznie tęskni za Modżiburkiem Większym. Jednak, wtedy Modżiburek Malutki obmyśla niesamowite niespodzianki na przyjazd Modżiburka Większego, aby sprawić mu radość. Bo nie ma nic cudowniejszego niż radość Modżiburka Większego.
Ta książka to nie tylko uczucia jakimi darzą siebie Modżiburki. To także ukazanie czytelnikowi miłość, w której nie brakuje szczęścia. Bohaterowie w codziennych obowiązkach znajdują miłość i radość przez co to uczucie jest jeszcze cudowniejsze.
Mirosław Sośnicki pokazał nam niby zwykły i prosty świat, który dotyczy mężczyzny i kobiety i jest przesiąknięty miłością. Kochankowie już od pierwszego spotkania wiedzieli, że są sobie przeznaczeni. Gdy już zamieszkali razem to rozumieli się bez słów i z każdego, nawet najmniejszego gestu cieszą się ogromnym szczęściem. Autor znakomicie przedstawił obraz dwóch zakochanych w sobie osób, które poza sobą nie widzą świata i to w tej książce jest najlepsze.
Jest to już moja druga książka, którą przeczytałam, autorstwa Mirosława Sośnickiego i prawdę mówiąc wierzę, że inne książki są również tak niesamowite, wspaniałe i przesiąknięte uczuciami, jak te, które miałam okazję przeczytać. Czytając na naszej twarzy znajdzie się niejeden raz uśmiech czy zazdrość spowodowana uczuciem, jakim darzą siebie Modżiburki, co jest cudowne. Tak właściwie to jeszcze chyba nie czytałam książki, w której uczucia mają ogromną rolę i są tak wspaniale wykreowane, co powoduje, że sięgnę po tą książkę jeszcze nie jeden raz.
"Modżiburki dwa" to najpiękniejsza opowieść o najcudowniejszej miłości, jaka może spotkać dwóch zwykłych i prostych ludzi, którzy nawet w codziennych, zwykłych obowiązkach znajdą chwilę szczęścia i radości.
"Na świecie żyją tylko dwa Modżiburki. Modżiburek Malutki i Modżiburek Większy. Modżiburki bardzo się kochają."
Pierwszy raz gdy usłyszałam nazwę "Modżiburki" zastanawiałam się co to w ogóle może znaczyć. Pierwsza myśl jak do głowy mi przyszła, iż może to być jakieś mitologiczne stworzenie lub jakieś bóstwo indyjskie. Później jednak pomyślała, że może to nazwa małych ptaszków. Ale już na początku tej książki dowiadujemy się kim są tytułowe istoty.
Modżiburki to nie kto inne jak para ludzi. Są oni w sobie szaleńczo zakochani. Ich miłość to miłość idealna, taka o której każdy marzy, taka która zdarza się tylko nielicznym osobą. Oboje są do siebie dopasowani jak dwie połówki jabłka. Praktycznie nigdy się nie kłócą, znają swoje upodobania, a nawet przyswajają upodobania tej drugiej osoby do siebie. Ciężko im się jest rozstać nawet na parę godzin, oboje się o siebie troszczą, martwią, wręcz często odczuwają telepatycznie uczucia drugiej osoby.
Mi się najbardziej spodobały dwie historie w tej książce. Pierwsza o tym jak Modżiburek Malutki złamał sobie rękę i Modżiburek Większy wymyślił, że przygotuje dla niego uroczysty obiad. Wiadomo, że Modżiburek Malutki lubi kontrolować sytuację w kuchni i nie lubi jak się przed nim coś ukrywa, bo wtedy bardzo się denerwuje, ale musi przetrzymać jakoś to wszystko. Jednak czekanie się opłaciło, ponieważ to co zrobił Modżiburek Większy było po prostu uroczę.
Druga historia wiążę się z rocznicą poznania Modżiburków. W każdą rocznicę powtarzają schemat ich pierwszego spotkania. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby ktoś tak robił. Jeśli ktoś już jest w dłuższym związku to zazwyczaj po prostu wychodzi na kolację lub daje prezent w dniu rocznicy, a oni wszystko powtarzają, aby zapamiętać moment, który ich zjednoczył.
Wszystko wydawałoby się ładne i piękne, ale czasami włączała mi się moja kobieca niezależność, która mówiła mi, że ta kobieta jest szalona. Jak można być tak uzależnioną od mężczyzny? Za każdym razem musiałam sobie tłumaczyć, że ich miłość to połączenie dusz. Takie coś może przeżyć ktoś kto poznał przeznaczoną sobie osobę albo ktoś kto nie miał szczęścia w życiu i potrafi docenić to co teraz ma, dlatego całym sercem wdrążą się w związek. Może wpływ ma na to także miejsce ich zamieszkania. Może każdy kto jest w związku powinien od czasu do czasu uciekać z dala od miejskiego zgiełku.
"I tak jest od początku świata. Bo miłość jest początkiem świata"
Mirosław Sośnicki jest autorem z pożądanym stażem ma na swoim koncie wiele sztuk teatralnych i scenariuszy filmowy oraz trzy powieści : ”Wzgórze Pana Boga”, „Astrachowka” i „Miłość, tylko miłość”. Mieszka on w Jugowicach w Górach Sowich. A ja za chwilę przedstawię jego czwartą powieść.
Tytuł „Modżiburki dwa” nic nam nie mówi może trochę przybliża nam treść obrazek na okładce na której są dwa patykowi ludzie przeciwnych płci trzymający się za ręce.
Jak pisze autor „Modżiburki bardzo się kochają. I na tym można by zakończyć tę opowieść. Ale szkoda kończyć, kiedy się dopiero zaczęło.” Dlatego rozbudujmy to zdanie.
Istnieją dwa Modżiburki :Modżiburek Większy, czyli on, bo jest większy i starszy oraz Modżiburek Mniejszy, czyli ona, bo jest mniejsza i młodsza. Modżiburkowy świat rządzi się swoimi zasadami, bo przecież są w nim tylko dwa Modżiburki i tak na przykład Modżiburek Mniejszy ma wszystkiego więcej niż pól by temu drugiemu nie było smutno, że on taki malutki.
Modżiburkom było przeznaczone się spotkać i się kochać, kochać do granic możliwości także ma się wrażenie, iż tą miłością oddychają i żyją. Modżiburki rozumieją sie bez słów, martwią się wzajemnie o siebie, gdy się nie widzą. Właściwie Modżiburki widzą tylko siebie, lubią swoje towarzystwo, razem wykonywać prace domowe, proste gesty i słowa sprawiają, iż ich uczucie jest bajkowe, magiczne, lecz w dalszym ciągu dzieje się to w Polsce, w prawdziwym świecie. Modżiburków nie dotyczy czas ani stres, Modżiburki mają siebie i to wystarczy.
Czytając powieść ma się wrażenie jakby to był wiersz ale wierszem nie jest. W kilku prostych słowach autor potrafi wyrazić więcej niż 100 stronach innych opowieści. Nie jestem miłośniczką romansów, bo w większości nich bohater użalają się nad swoim losem, są ckliwymi romantyczkami marzącymi o księciu z bajki. Tu tego nie ma bohaterowie się kochają i dobrze i z trym w Modżiburkowym świecie. Drugie zdziwienie wywołał u mnie fakt, iż napisał to mężczyzna może właśnie przez to opowieść ta jest inna niż wszystkie o miłości.
Polecam każdemu komu znudziły się stare romansowe schematy i chce przeczytać coś zupełnie nowego o miłości może nie wyśnionej ale prawdziwej. Historia ta oczaruje każdego.
Ta książka intrygowała mnie od jakiegoś czasu swoim tytułem, który z jednej strony wydawał mi się tajemniczy, a z drugiej - po prostu dziwaczny. Modżiburek to neologizm autora, określenie, które już zawsze będzie mi się kojarzyło z miłością, z cudami miłości w codziennym życiu.
Bo to jest właśnie opowieść o miłości. Pięknej miłości, która przytrafiła się dojrzałym już ludziom. Poznajemy historię uczucia Modżiburka Większego (mężczyzny) i Modżiburka Malutkiego (kobiety) - ich pierwszego spotkania, codziennego życia i (na samym końcu) niedalekiej przyszłości... Właściwie ciężko jest pisać o tej książce, bo jest bardzo intymna. Momentami miałam wrażenie, że nie powinnam tych wszystkich rzeczy wiedzieć, o których się dowiedziałam... Czułam, że podglądam czyjeś życie, czyjś magiczny świat, w którym rządy sprawuje niezwykła miłość. Czułam się chyba chwilami zwyczajnie zawstydzona. Ale podziwiam odwagę autora, że postanowił podzielić się ze światem swoim prywatnym życiem, że dał nam klucz do swojego domu, do mikroświata Modżiburków.
Od Modżiburków można się nauczyć okazywania miłości, czułości w drobnych gestach, w codziennych sytuacjach. I to jest oczywiście wartościowe. Ale nie do końca przekonuje mnie styl tej książki (którą, swoją drogą, czyta się błyskawicznie) - krótkie zdania, mało dialogów, powtórzenia... Mimo wszystko cieszę się, że poznałam Modżiburków i że przypomniałam sobie o tych najprostszych prawdach, które liczą się w życiu.
A Większemu i Malutkiemu życzę mnóstwo niekończącego się szczęścia!
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »

Albertus
Zinamon
Weltbild
Selkar
Empik
Matras


