Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,5 (227 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
30
8
76
7
63
6
28
5
9
4
5
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491762
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

„Tysiące wschodnich chrześcijan ginie dziś z rąk islamskich fanatyków, setki tysięcy uciekają z miejsc, w których mieszkali przez stulecia. Są zastraszani i wysiedlani, a my przyglądamy się bezczynnie, jak wysycha źródło, z którego wybiła nasza kultura. Oglądamy nagrania z egzekucji i — jak zwykle, gdy chcemy zagłuszyć sumienie — organizujemy akcje humanitarne. Nie chciałem do nich dołączać...

„Tysiące wschodnich chrześcijan ginie dziś z rąk islamskich fanatyków, setki tysięcy uciekają z miejsc, w których mieszkali przez stulecia. Są zastraszani i wysiedlani, a my przyglądamy się bezczynnie, jak wysycha źródło, z którego wybiła nasza kultura. Oglądamy nagrania z egzekucji i — jak zwykle, gdy chcemy zagłuszyć sumienie — organizujemy akcje humanitarne.

Nie chciałem do nich dołączać ani uprawiać salonowej moralistyki. Wolałem wyruszyć w podróż, spróbować opisać świat, który być może się kończy, złożyć hołd jego mieszkańcom. Czym innym ma być dobra podróż, jeśli nie wyrazem szacunku dla ludzi i ich historii, adoracją miejsc i rzeczy?” – pisze we wstępie Dariusz Rosiak, znakomity dziennikarz i reporter, autor książki.

Chrześcijaństwo powstało na Wschodzie, ale dziś, w czasach konfliktu z Państwem Islamskim, życie chrześcijan w tym rejonie stało się niemożliwe. Dariusz Rosiak ruszył śladem wschodnich chrześcijan. Pojechał tam, skąd pochodzą, i tam, dokąd uciekają. Do Turcji, Iraku, Libanu, Egiptu, Izraela, do Syryjczyków mieszkających w Szwecji.

To historia, która toczy się na naszych oczach, i nikt nie wie, jak się skończy. To historia wielkiej, liczącej ponad dwa tysiące lat kultury, ale i śmierci, rzezi, prześladowań, opowiadana przez zwykłych ludzi.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1110
malena | 2017-05-24
Przeczytana: 23 maja 2017

"Kij w mrowisku"

Czy Zachód jest w stanie zrozumieć to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie? Wydaje mi się, że nie. Czy Zachód chce zrozumieć to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie? Znów muszę zaprzeczyć. Czy w takim razie jest w stanie udzielić pomocy ludziom z Bliskiego Wschodu? Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba odpowiedzieć na inne: komu pomóc i jak ta pomoc powinna wyglądać? Chrześcijanom uciekającym przed prześladowaniami muzułmanów? A może muzułmanom uciekającym przed prześladowaniami... muzułmanów? Ludziom, niezależnie od wyznania, którzy uciekają przed przemocą, nędzą? Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Po której ze stron się opowiedzieć? Czy wybranie jednej z nich nie okaże się tzw. niedźwiedzią przysługą? Zachód całe zło przypisuje tzw. Państwu Islamskiemu. Ale czy słusznie? Kto ponosi odpowiedzialność za sytuację na Bliskim Wschodzie? USA? Europa? A może sami mieszkańcy Bliskiego Wschodu? Kim są ci ludzie, którzy podążają do Europy? Dlaczego opuszczają swoje kraje? Czego oczekują od państw, do których się udają? Przecież niejednokrotnie ramię w ramię podążają prześladowcy i prześladowani. Mnóstwo pytań, na które niełatwo znaleźć odpowiedzi.
Tych odpowiedzi nie znajdziemy też w książce Dariusza Rosiaka. Nie w sposób bezpośredni. Przeciwnie, po lekturze będziemy mieć jeszcze więcej pytań, jeszcze więcej wątpliwości i... większy mętlik w głowie. Uwolnimy się jednak od generalizowania, idealizowania bądź demonizowania rzekomych stron konfliktu. Przekonamy się, że podział na: świat chrześcijański (ten dobry) i świat muzułmański (ten zły) jest - delikatnie mówiąc - uproszczeniem. Owszem, fundamentaliści zagrażają chrześcijanom, zagrażają też całemu światu muzułmańskiemu. Wielu - mniej lub bardziej przypadkowo wybranych przez Rosiaka rozmówców - w samym islamie upatruje praprzyczyny zaistniałej sytuacji. W ich mniemaniu ta religia nie uznaje kompromisów, opiera się głównie na nienawiści i przemocy, zaś od swoich wyznawców wymaga bezwarunkowego posłuszeństwa. Innymi słowy, nie da się żyć z muzułmanami, wyznając inną religię. Nie można odmówić słuszności tym twierdzeniom. Dziwi jedynie fakt, że chrześcijanie nadal są obecni na Bliskim Wschodzie. Konflikt między nimi, a muzułmanami eskalował z różnym natężeniem na przestrzeni wieków. Obecnie przybrał nieakceptowalny rozmiar. Każdy ma granice swojej wytrzymałości. Wytrzymałość niektórych chrześcijan właśnie się skończyła, stąd ich śmiertelnie niebezpieczny i kosztowny exodus na Zachód. Pytanie, czy zachodni model chrześcijaństwa przypadnie im do gustu...

W zasadzie sytuacja byłaby klarowna, gdyby opinię tę podzielali wszyscy chrześcijanie i... muzułmanie. Niestety lub stety (jak kto woli) znaczna ich część chce pozostać na terenach, w których żyli ich przodkowie. Wróg niekoniecznie zawsze przybiera oblicze muzułmanina. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Sojusznikiem Syryjczyków (w tym też chrześcijańskich Syryjczyków) są... Kurdowie. To oni głównie stawiają czynny opór Państwu Islamskiemu (patrz: peszmergowie w irackim Kurdystanie). Ponadto ci sami Kurdowie stanowią bufor między Turcją a Ormianami i Asyryjczykami (jako jedyni przyznali się do pogromu ludności cywilnej, dokonanej ramię w ramię z Turcją, podczas pierwszej wojny światowej). Sojusz wprawdzie kruchy, jednak w obecnych czasach konieczny. Kurdowie i ich nacjonalistyczne zapędy budzą niepokój Turcji. Mimo identycznego wyznania, także nie zasługują na całkowite zaufanie. Zresztą chrześcijaństwo w cieniu strachu ponownego Sejfo (odpowiednik żydowskiego Holocaustu) nigdy nie było, nie jest i nie będzie łatwe. Większość Ormian opuściło i nadal opuszcza ojczyste tereny. To akurat wydaje się być zrozumiałe. Wprawdzie Turcja nie prowadzi obecnie antychrześcijańskiej polityki, jednak mniejszości religijnym, zwłaszcza na południu kraju, brakuje przede wszystkim zaufania, poczucia bezpieczeństwa. Znacznie lepiej sytuacja prezentuje się w Stambule, który od początków swego istnienia był miastem kosmopolitycznym, wielowyznaniowym.

W Libanie chrześcijanscy maronici są niemniej podzieleni, niż muzułmanie na Bliskim Wschodzie. Winę tych podziałów upatrują - w mniej lub bardziej uzasadnionej - ingerencji z zewnątrz. Religia miłości doprowadziła Liban do trwającej przez piętnaście lat krwawej wojny domowej. Na przykładzie Libanu Rosiak pokazuje, że nie tylko świat muzułmański trawią podziały, nie tylko muzułmanie przodują w nienawiści i okrucieństwie.
Według niektórych rozmówców niechętnie lub niedostatecznie udzielają pomocy chrześcijańskim uchodźcom z pogrążonej w wojnie Syrii. Skwapliwie jednak udzielają im wsparcia w załatwianiu niezbędnych formalności, dzięki którym uchodźcy mogą przedostać się do upragnionej Ziemi Obiecanej vel Europy.

W Egipcie po obaleniu prezydenta Mursiego, odsunięciu Bractwa Muzułmańskiego od władzy (osadzeniu jego członków w więzieniu z wyrokiem kary śmierci), sytuacja rysuje się dla chrześcijan (głównie Koptów) w cieplejszych barwach (pomijając zagrożenia zewnętrzne). Prezydent Abd al-Fattah as-Sisi zdaje się nie powielać, przynajmniej na razie, błędów swojego poprzednika. Proces islamizacji, radykalizmu został zatrzymany. Na jak długo? Trudno powiedzieć. Bez wątpienia, problemy wewnętrzne, zagrożenie ze strony fundamentalistów z Państwa Islamskiego na jakiś czas zajmą uwagę rządzącego.

W Autonomii Palestyńskiej chrześcijan i muzułmanów jednoczy wspólny wróg - Izrael. Tożsamość narodowa wygrywa z tożsamością religijną. Groźba fundamentalizmu islamskiego zdaje się nie zajmować chrześcijan z Autonomii Palestyńskiej. Więcej, nie przeraża ich wizja współpracy - z oględnie mówiąc - radykalnym Hamasem.
W Izraelu chrześcijanie próbują prowadzić religijny dialog z wyznawcami judaizmu. Efekt tych działań jest raczej mizerny. Wprawdzie Izrael oficjalnie zezwala na wolność wyznania, nieoficjalnie większość Izraelitów jest wrogo ustosunkowana do chrześcijaństwa. Pod tą wrogością kryje się strach. Wynika on przede wszystkim z obawy zakłócenia syjonistycznych dążeń państwa. Izrael często posiłkuje się ekstremistami w celu osaczenia Palestyńczyków (i chrześcijan, i muzułmanów).

Na powyższych przykładach widać, że chrześcijaństwo, podobnie jak islam, czy judaizm wiele łączy, ale jeszcze więcej dzieli. Tymczasowe sojusze, tymczasowi wrogowie, którzy mogą stać się przyjaciółmi lub odwrotnie, przyjaciele, którzy moga stać się wrogami. Wojny na tle wyznaniowym. Wszystko to, co zdaje się było już daleko za nami, nagle znów usilnie chce się stać nam bliskie. Wydaje mi się, że nie jesteśmy na to przygotowani. Więcej, nie jesteśmy nawet przygotowani, by to zrozumieć.

Lektura "Ziarna i krwi" wymusza na czytelniku konieczność porównań: chrześcijaństwo zachodnie kontra chrześcijaństwo bliskowschodnie. Bliskowschodnie chrześcijaństwo - z opowieści rozmówców Rosiaka - jest czystsze, dziewicze, surowe, bardziej pierwotne, wiara zaś opiera się na twardym, solidnym fundamencie. Lata prześladowań, strachu, cierpienia zahartowały mieszkańców Bliskiego Wschodu. Wśród wielu rozmówców Rosiaka (i duchownych, i świeckich) widzimy ludzi, dla których ingerencja Boga w życie ziemskie zdaje się być rzeczywistością. Cudowne nawrócenia, ocalenia i ozdrowienia zdarzają się niemal codziennie. Niektórzy z nich są przekonani nad wyższością chrześciaństwa nad innymi religiami. Wedle nieoficjalnych statystyk wielu muzułmanów dokonuje konwersji (jeden z duchownych przepowiedział Rosiakowi, że za dwadzieścia lat nie będzie juź islamu; drugi zaś z pełnym przekonaniem twierdził, że Europa stanie się wkrótce islamska). W to akurat śmiem wątpić... No może za wyjątkiem Ormian, którzy wychowali się w muzułmańskich rodzinach i nic przez długi czas nie wiedzieli o swoim pochodzeniu. W ich przypadku konwersja wiąże się z odzyskaniem tożsamości narodowej. Wracając jednak do tematu, myślę, że konfrontacja bliskowschodnich chrześcijan ze światem zachodnim musiałaby być bardzo bolesna i chyba rozczarowująca. Frustrująca dla obu stron.

Cenię reportaże Rosiaka. "Żar. Oddech Afryki" mogę każdemu zainteresowanemu tą tematyką z pełnym przekonaniem polecić. "Ziarno i krew" wymaga od czytelnika znacznie większego przygotowania. Dobór rozmówców może budzić wątpliwości, więc trzeba nastawić się na samodzielną weryfikację i interpretację opisywanych wydarzeń, zwłaszcza z punktu widzenia historii współczesnej. Zresztą Rosiak jest oszczędny w ferowaniu opinii. Nie znajdziemy w książce jego osobistego komentarza do prezentowanych treści. Pozwala swoim rozmówcom mówić, jest doskonałym słuchaczem. Pokazuje, że człowiek łatwo daje się zmanipulować opinii publicznej. Myśli schematycznie, uogólnia, upraszcza. Świat nie jest czarno-biały. To, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie jest znacznie bardziej skomplikowane, niż prezentują nam to media.

Rosiak jest przekonany, że chrześcijaństwu na Bliskim Wschodzie grozi zagłada. "Ziarno i krew" jest zatem próbą uchwycenia, a może ocalenia tego, co ocalić jeszcze można. Stanowi pisemne świadectwo obecnych czasów, czasów, które możliwe, że przechodzą lub w niedalekiej przyszłości będą przechodzić do lamusa historii. Czy obawy autora są uzasadnione? I tak, i nie. Wszystko zależy przede wszystkich od samych mieszkańców Bliskiego Wschodu, od postępowania USA, Europy, Rosji. Na razie działanie Zachodu można przyrównać do włożenia kija w mrowisko i bezradnego obserwowania efektu swoich niezbyt przemyślanych działań. Chaotyczne (po lekturze "Ziarna i krwi zrozumiały wyda nam się ten chaos) przyjmowanie uchodźców, pomoc udzielana im na miejscu, spontaniczne zbieranie środków na bliżej nieokreslony cel - wszystko to można zaliczyć jedynie do próby zagłuszenia wyrzutów sumienia.

Na okładce tej książki widzę dwoje dzieci. Uśmiechającego się nieśmiało chłopca i śmiejącą się serdecznie starszą dziewczynkę. Utopijnie, może i naiwnie wierzę, że przyjdzie czas, gdy dzieci na Bliskim Wschodzie, niezależnie od wyznania, będą miały szansę na normalne dzieciństwo, dzieciństwo pozbawione strachu, cierpienia fizycznego, psychicznego, nędzy. Że ich śmiech znów będzie pełen radości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Past Tense

Past Tense (Jack Reacher, #23) Jack Reacher, przemierzając autostopem Amerykę, trafia do Laconii w stanie New Hampshire, skąd pochodził jego ojciec....

zgłoś błąd zgłoś błąd