Tatuaż z tryzubem

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,39 (399 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
34
8
140
7
139
6
55
5
14
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380491779
liczba stron
328
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategori. Literatura faktu. To nie jest kolejna książka o Majdanie i upadku Janukowycza. Owszem, Majdan też się pojawia, ale to książka przede wszystkim o Ukrainie jako takiej. O jej specyfice, o tym, co jest w niej fascynującego, co zabawnego, a co przerażającego. To podróż przez tworzące się państwo. Niekiedy...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategori. Literatura faktu.

To nie jest kolejna książka o Majdanie i upadku Janukowycza. Owszem, Majdan też się pojawia, ale to książka przede wszystkim o Ukrainie jako takiej. O jej specyfice, o tym, co jest w niej fascynującego, co zabawnego, a co przerażającego. To podróż przez tworzące się państwo. Niekiedy postapokaliptyczne, niekiedy ryczące od entuzjazmu. To nie jest książka o wojnie w Donbasie, choć jest tam i ona. To wyprawa opłotkami tej najnowszej historii Ukrainy, wyprawa, mająca przybliżyć Polakom ten kraj, o którym czytali już sporo, ale raczej nie w ten sposób. To jest książka podróżnicza, ale podróże, które opisuje, są próbą zrozumienia Ukrainy, zarówno tej „prozachodniej” i „prowschodniej”. Ta książka to również wyjaśnienie, dlaczego słowa „prozachodniej” i „prowschodniej” są napisane w cudzysłowie.

Ziemowit Szczerek

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 186
Gracjan Triglav | 2015-12-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 grudnia 2015

„Tatuaż z tryzubem” jest nietypowym reportażem. Czymś w rodzaju podwórkowej, osiedlowej gawędy. Opowieści w której pośród błahych i pozornie oczywistych faktów (które jednak trzeba wyłożyć – choćby dla porządku), wypływają na pierwszy plan prawdy większe, ogólniejsze. Te trudne, często umykające powszechnej uwadze. Nierzadko wstydliwe, kompromitujące, niemiłe – śmieszne w swej głupocie, zacietrzewieniu i prostactwie. Takie które ludzie zwykle wolą spychać w niebyt. Albo przeinaczać.
Bazując na żywym, kolokwialnym języku, w sposób zabawny, bez zadęcia i choćby śladowej ilości patosu, Szczerek grzebie w zbiorowej duszy Ukrainy, i pomniejszych duszyczkach samych Ukraińców. I przybliża każdemu Polakowi któremu zechce się sięgnąć po tę książkę, jak to tam z nimi (ale i trochę z nami samymi) jest. I dlaczego. Mądre i pouczające. „Przyjdzie Mordor i nas zje” był tekstem z podobną misją, w zbliżonej stylistyce, jednak o wiele bardziej ekstremalnym, i tylko udającym tekst reporterski. Mniej poważnym. Tutaj mamy więcej konkretów. Ciężko ocenić w jakim stopniu autor koloryzuje, ale Bogiem a prawdą nie ma to większego znaczenia: może nawet sporo dodawać od siebie, jak Ossendowski (i powtarzalność pewnych motywów na to wskazuje), ale i tak jest to świetna książka. Trafia do czytelnika jak kamień w okno komendy. Stylizacja językowa Szczerka przypomina filozoficzno-społeczne dialogi bohaterów „Osiedla Swoboda”. (Gadki Smutnego, Kundzia, Niedźwiedzia, Szopy i Wiraża, oraz innych postaci które ożyły w latach dziewięćdziesiątych w wyobraźni Michała Śledzińskiego*, z czasem zdobywające niemalże rangę pokoleniowego portretu). Autor porządkuje różne zagadnienia z zakresu historii Ukrainy, wskazuje na wybrane epizody, prawidłowości, ich przyczyny i związki. Specyficzne powtórzenia i wulgaryzmy raz wypadają lepiej, raz gorzej – ale ogólnie całość się broni.

Szczerek jeździ na Ukrainę od lat, czytając książkę stale przemieszczamy się zarówno w czasie (przeszłość bliższa i dalsza, teraźniejszość), jak i przestrzeni (od obwodu do obwodu) – to co jednak determinuje cały kształt reportażu, jego tytuł i wymowę, związane jest z protestami na kijowskim Majdanie Niezaljeżnosti z zimy 2013-2014, masowym obalaniem pomników Lenina, ucieczką prezydenta Janukowycza, konfliktem zbrojnym w Donbasie i aneksją Krymu przez Rosję. Z rewolucją. Tytułowy tatuaż to już nie tylko nacjonalistyczna deklaracja, ale też szersze opowiedzenie się za ukraińską państwowością, jakby zintegrowanie się w ramach ogólnonarodowego obozu będącego w kontrze do Federacji Rosyjskiej. Zaznaczenie, że wybiera się opcje prozachodnią. Niestety głównie z pobudek ekonomicznych, związanych z pewnymi nadziejami na dostatniejsze życie, ale można optymistycznie zakładać, że prędzej czy później muszą iść za tym zmiany mentalnościowe. Autor ciekawie i bardzo emocjonalnie pokazuje jak złożona jest sytuacja społeczna Ukrainy, oraz jak łatwo można pobłądzić skupiając się na uogólnieniach i prasowych interpretacjach. Niby rozsądny człowiek to wszystko wie, ale w takiej formie miło się z tym zapoznawać po raz n-ty. Jeśli ktoś uważa że ma dostateczną wiedzę o tym co dzieje się na Wschodzie, może poczytać Szczerka dla czystej przyjemności.

Warto sięgnąć w ramach uzupełnienia po „Szcze nie wmerła” w której wzmiankowany w książce Andruchowycz opowiada o politycznych wydarzeniach z ostatnich lat i rewolucji. W dużej mierze są to informacje z pierwszej ręki oraz bardzo trafne wnioski. A także po świetny „Sezon na Słoneczniki” Igora T. Miecika, który na gorąco przedstawiał zmiany zachodzące w buntującej się przeciw skorumpowanej władzy Ukrainie. Rzetelnie i w dobrej stylistyce.

Czy to „Mordor”, „Rzeczpospolita Zwycięska” czy „Siódemka**” – Ziemowit Szczerek wykłada w nich w zasadzie to samo. Stać go na szczerość i zdrowe, krytyczne podejście. Autor pisze lekkie, inteligentne książki, które w swojej przesiąkniętej potocyzmami narracji przemycają szereg ważnych przemyśleń. (Dla co poniektórych może to być kubeł zimniej wody).
Część tekstów składających się na książkę była pierwotnie publikowana jako niezależne artykuły w „Nowej Europie Wschodniej”, „Polityce” i „Dziennikarzach Wędrownych”. Da się wyczuć że częściowo książka jest „składakiem”, z uwagi na pewną chaotyczność, ale to nijak nie przeszkadza. Gawędy zazwyczaj skaczą z tematu na temat, i od jednych wydarzeń do drugich, rzadko bywają w pełni chronologiczne, a w końcu taką konwencję wybrał autor.
Pośród różnych publikacji poświęconych aktualnym wydarzeniom u naszego wschodniego sąsiada, ta jest jedną z lepszych. I – przez formę – dosyć oryginalną na tle reszty.
Przed Ukrainą długa droga do normalizacji życia społecznego. Zanim osiągnie poziom naszej polskiej patologii gospodarczo-prawno-politycznej minie jeszcze sporo czasu.

Błędów technicznych w zasadzie nie ma (dobra korekta), ale kilka wpadek idzie wychwycić:
- strona 13, jest mowa o „ruskich osadach” w czasach wareskich wypraw. Lepiej byłoby pisać o słowiańskich osiedlach. Od tychże Waregów dopiero miała wziąć swą nazwę ziemia wschodnich Słowian (Ruś). To anachronizm. Skrót myślowy, ale brzmi tak sobie. Zainteresowani tematem powinni sięgnąć po „Ruś Wikingów” Władysława Duczko, albo posiedzieć trochę na Wikipedii. Skrok napisał całą książkę spekulującą o tym iż książę Mieszko mógł być przybyszem ze Skandynawii („Czy wikingowie stworzyli Polskę?”).
- strona 28, piąty wers licząc od dołu – na końcu zdania pada skrótowe uzasadnienie: „strzeżonego [Pan Bóg strzeże]. Niestety kończy się kropką, a nie trzema – sugerującymi odpowiednią intonację. Trzeba było albo dopisać brakujące słowa porzekadła, zostające w domyśle, albo rozwiązać to inaczej interpunkcyjnie.
(W sumie czepianie się takich dupereli to wariactwo, ale a nuż będzie „wydanie II poprawione” z rozszerzeniami, to się tam skoryguje).


* Warto odnotować, że ”Osiedle Swoboda” Szczerek zna i ceni, a tak przynajmniej wynikałoby z jednego z wywiadów.
** Na YouTube można posłuchać obszernego fragmentu „Siódemki” czytanej przez Szczerka podczas autorskiego spotkania. Jest to o Polszy, o tym co gra w duszy mieszkańców Priwislinja, o naszych lękach i charakterze. I trafne to cholera.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania

Od najmłodszych lat powtarzano mi, że przekleństwa to coś złego. Ludzie którzy przeklinają to troglodyci, prostacy, są niewychowani, źli i prymityw...

zgłoś błąd zgłoś błąd