
Tatuaż z tryzubem

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Sulina
- Data wydania:
- 2015-11-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-11-18
- Liczba stron:
- 328
- Czas czytania
- 5 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380491779
Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategori. Literatura faktu.
To nie jest kolejna książka o Majdanie i upadku Janukowycza. Owszem, Majdan też się pojawia, ale to książka przede wszystkim o Ukrainie jako takiej. O jej specyfice, o tym, co jest w niej fascynującego, co zabawnego, a co przerażającego. To podróż przez tworzące się państwo. Niekiedy postapokaliptyczne, niekiedy ryczące od entuzjazmu. To nie jest książka o wojnie w Donbasie, choć jest tam i ona. To wyprawa opłotkami tej najnowszej historii Ukrainy, wyprawa, mająca przybliżyć Polakom ten kraj, o którym czytali już sporo, ale raczej nie w ten sposób. To jest książka podróżnicza, ale podróże, które opisuje, są próbą zrozumienia Ukrainy, zarówno tej „prozachodniej” i „prowschodniej”. Ta książka to również wyjaśnienie, dlaczego słowa „prozachodniej” i „prowschodniej” są napisane w cudzysłowie.
Ziemowit Szczerek
Kup Tatuaż z tryzubem w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Tatuaż z tryzubem
Co ty wiesz o Ukrainie?
Mam problem z Ziemowitem Szczerkiem, bo uwielbiam, to, co pisze. Nie mogę być obiektywnym recenzentem. Na pytanie, czy warto przeczytać „Tatuaż z tryzubem”, odpowiedź mogę dać tylko jedną – nie tyle, że warto, tę książkę po prostu trzeba przeczytać. By spróbować zrozumieć Ukrainę, ale także, by z dystansu spojrzeć na Polskę.
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu.
Tak, to Mickiewicz i jego spiżowe strofy „Stepów akermańskich”. Jak sięgam po Szczerka, to od razu włącza mi się trop Mickiewiczowski. To pragnienie, by ogarnąć sercem Polskę, jej mity i wyobrażenia. I co z tego, że Mickiewicz słyszał głos z Litwy? Przecież Litwa to Polska. Przecież Ukraina to Polska. „Rzeczpospolita zwycięska” - od morza do morza. I oto on dobrowolny egzul, co jedzie patrzeć na tę postsowiecką przestrzeń jak w Mordorze. Przestrzeń Majdanu, przestrzeń pogrążoną w chaosie konfliktu.
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi
Ta dzikość to dzikość serca. Wolnej przestrzeni i wolnej decyzji, na chwilę uwolnionej spod jurysdykcji powszechnie obowiązujących norm społecznych. I ta tęsknota za wolnością, za stepami, za sokołami jest tłem dla ukazanych ludzi i wydarzeń. Szczerek tą wolnością jest obezwładniony. Z jednej strony pragnie ładu i spokoju, cywilizacji śródziemnomorskiej w jej emocjonalnym letargu, z drugiej pragnie wschodniej dzikości, wolności, nie ma dla niego jutra. Jak dla kozaka, co żyje chwilą. To właśnie w kozackim micie najpełniej realizuje się hasło „carpe diem”. „Tatuaż z tryzubem”, ten zbiór reportaży z różnych stron Ukrainy, to pean na cześć wolności.
Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu
Z tego rozdwojenia między ład i chaos, między Europę i Wschód rodzi się Szczerkowska schizofrenia, która jest charakterystycznym wyróżnikiem dla prozy autora „Mordoru”. W tym postradzieckim niedopełnieniu, tej potencji stawania się, przeistaczania, odnajduje Szczerek sam siebie. Bo „Tatuaż z tryzubem” to wielość, to niewiadoma, nieświadomość swego kształtu i tożsamości. Owo poszukiwanie formy przywodzi mi na myśl innego wielkiego pisarza obok Mickiewicza – Witolda Gombrowicza. Ale to nie wszystko, bo nie sposób uwolnić się od obrazów kozacczyzny z Sienkiewicza. Wielka Trójca polskiej literatury – Mickiewicz, Gombrowicz, Sienkiewicz – walczy ze sobą i współgra na stronach „Tatuażu z tryzubem”, by zrozumieć ukraiński problem. Szczerek to także myślenie literaturą, myślenie mitami, myślenie fikcją, która obnaża mechanizmy walki idei.
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu
W reportażach z „Tatuażu...” podróżujemy po świecie bliskim i dalekim jednocześnie. Książka łączy w sobie odległe literackie brzegi, tak że słowo „reportaż” jest jedynie kiepskim wytrychem, by oddać formalną stronę tego pisarstwa. Mamy tutaj romantyzm i chłodny dystans, ale mamy też ironię i apokaliptyczną onirykę. To dziw prawdziwy i mistrzostwo, że Szczerkowi to wszystko wychodzi spójnie, że nie słychać tu zgrzytów, że szwy nie wyłażą. Jak to się mogło udać, by tragizm i komizm, refleksja i swoboda mogły istnieć koło siebie? Wynika to według mnie z uczciwości pisarza. Nie z tego, ze chce być pierwszym, że łaknie splendorów, sławy, klepania po plecach. Szczerek pragnie prawdy. Sięga nieraz po nią bardzo daleko, ale nie znajduję we współczesnej literaturze polskiej nikogo, kto z prawdą o Polsce i świecie zmierzyłby się w sposób tak bezkompromisowy i szczery.
Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie
Mickiewicz był porażony tą wolnością i tą przestrzenią. Czuł tę obcość, świat Orientu inspirował go tak bardzo, że swe marzenia o Polsce pragnął ucieleśniać poprzez sojusz z muzułmańską Turcją, gdzie zmarł, tworząc polskie legiony. Ale to było później. Ta wschodnia refleksja rodziła się właśnie na stepach Akermanu. Płynąc przez „suchy ocean”, patrząc na „lampę Akermanu”, myślał o Polsce. Tak jest w „Tatuażu z tryzubem”, tej luzackiej w języku, mieszającej grozę wojny z groteską postsowieckiego świata, opowieści ze wszystkich stron Ukrainy. Jedźmy zatem przez ten świat tak odległy, ale jednak bliski, świat szalony, ale jednak prawdziwy. Świat, który zrozumiemy, bo także nasz świat wyłania się zaledwie niepewnie z chaosu, w który może zostać nagle z powrotem strącony. Na koń!
Jedźmy, nikt nie woła.
Sławomir Domański
Opinia społeczności książki Tatuaż z tryzubem
Książka stanowi zbiór 13 felietonów - reportaży z podróży autora po Ukrainie sprzed putinowskiej apokalipsy 2022 r. Autor przemierza wzdłuż i wszerz Ukrainę by ukazać czytelnikom Ukrainę w okresie rządów Poroszenki. Wraz z autorem przemierzamy więc miasta i miasteczka zarówno wschodniej jak i zachodniej Ukrainy. Odwiedzamy zatem Lwów, Kijów, Odessę, Charków, Kamieniec Podolski, Kramatorsk, Mariupol ale też Truskawiec, Berdiańsk, Słowiańsk. Jesteśmy na Majdanie, w posiadłości Janukowicza w Meżyhirji , czy wreszcie na froncie wojny w Donbasie. Przede wszystkim zaś poznajemy ludzi , ich mentalność, ich stosunek do ukraińskich władz , korupcji i wreszcie do wielkiego sąsiada ze wschodu, który od 2014 r. chce w Ukrainie wprowadzić ruski mir. W sumie całkiem niezła pozycja. Ale to nie jest książka do przeczytania za jednym posiedzeniem. Raczej do powolnej degustacji. Przyznałabym tej książce 7 gwiazdek gdyby nie język. Owszem bardzo barwny, dosadny , ale zbyt żołnierski, okraszony czy potrzeba czy nie , zbyt licznymi wulgaryzmami. Jak dla mnie takie rzucanie mięsem, po pewnym czasie staje się jednak męczące . W sumie jest to jednak ciekawy dokument o rodzącej się poradzieckiej Ukrainie, tak bardzo przypominającej w wielu miejscach nasz kraj - Polskę i naszą polską mentalność.
Oceny książki Tatuaż z tryzubem
Poznaj innych czytelników
2123 użytkowników ma tytuł Tatuaż z tryzubem na półkach głównych- Przeczytane 1 071
- Chcę przeczytać 1 024
- Teraz czytam 28
- Posiadam 260
- Reportaż 35
- 2022 27
- Ulubione 23
- Chcę w prezencie 21
- Ukraina 18
- Literatura faktu 16























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tatuaż z tryzubem
To chyba najsłabszy, ze wszystkich Szczerków. Za przypadkowe, za mało wspólnego między tymi tekstami, za dużo się powtarza. Ja jestem Szczerka fanem więc i tak z przyjemnością czytałem, są zresztą smaczki.
Ale ale na pewno nie powinno się od tego przygody z nim zaczynać. Mam nadzieję, że tylko chwilowa zniżka formy.
To chyba najsłabszy, ze wszystkich Szczerków. Za przypadkowe, za mało wspólnego między tymi tekstami, za dużo się powtarza. Ja jestem Szczerka fanem więc i tak z przyjemnością czytałem, są zresztą smaczki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle ale na pewno nie powinno się od tego przygody z nim zaczynać. Mam nadzieję, że tylko chwilowa zniżka formy.
Pomimo, że "Tatuaż..." został wydany 10 lat temu, gdy sytuacja polityczna za wschodnią granicą była gorąca ale nie aż tak, książka nic nie traci. Jest w niej pewna uniwersalność, spojrzenie na tożsamość Ukrainy niby z boku ale jednak od środka. Autor widzi i pokazuje poradziecką apokalipsę, a jednak w jego spojrzeniu jest duża dawka czułości. Szczerek ma niesamowitą rękę do metafor, nienachalne poczucie humoru i otwartość na ludzi bez względu na ich pochodzenie i poglądy. Rewelacyjna książka.
Pomimo, że "Tatuaż..." został wydany 10 lat temu, gdy sytuacja polityczna za wschodnią granicą była gorąca ale nie aż tak, książka nic nie traci. Jest w niej pewna uniwersalność, spojrzenie na tożsamość Ukrainy niby z boku ale jednak od środka. Autor widzi i pokazuje poradziecką apokalipsę, a jednak w jego spojrzeniu jest duża dawka czułości. Szczerek ma niesamowitą rękę do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę to reportaż, trochę luźne notatki, wrażenia, spostrzeżenia z podróży do Ukrainy. Niejednej zresztą. Podczas lektury wiele razy musiałem sobie przypominać, że to zapiski bardzo subiektywne. Szczerek jest znakomitym dziennikarzem, ale przecież nie wszystko widział i słyszał, nie wszędzie był. Dochodzi do tego osobista interpretacja spraw i zdarzeń. Więc żeby nie przyszło mi do głowy, że teraz to ja już wiem, jaka jest Ukraina i na czym polega ukraińskość – choć autor wydaje mi się wiarygodny.
Rozmówca zdaje się wierzyć, że amerykańscy masoni uratują nie tylko Ukraińców, ale i cały świat. Nie ma raczej wątpliwości, że nie jest to przekonanie i nadzieja większości Ukraińców. Tutaj to tylko (zabawna) anegdota.
Wielu mieszkańców tego kraju nazywa swoje pieniądze (hrywny) rublami. Nie sądzę, żeby to była jakaś polityczna manifestacja. Raczej wieloletnie przyzwyczajenie.
Jeśli jest tam jakaś sensowna infrastruktura, to tylko jako pozostałość po ZSRR, bo Ukraińcy potrafią tylko malować. Zwykle na żółto-niebiesko, ale takie na przykład koszary, to na różowo, a pomnik bolszewika z dawnych czasów, na złoto. Bo nie wszystkie komunistyczne pomniki usunęli. Lenina i Stalina owszem, jak najbardziej, ale byli też inni... dobrzy ludzie.
Jedni manifestacyjnie mówią po ukraińsku, drudzy manifestacyjnie po rosyjsku. Nie wszystkim podoba się zmienianie im urzędowo imion rosyjskich na ukraińskie.
Pomniki, ulice, place imienia Bandery (tego od banderowców, UPA i sotni tryzuba) są wszędzie. Wśród Polaków może to rodzić mieszane uczucia – delikatnie rzecz biorąc.
Ziemowit Szczerek pisze w swojej książce o bardzo wielu rzeczach, także o historii Ukrainy i Polski, i o manipulowaniu nią przez władze takie lub inne, w różnych okresach historii. Niektóre pomysły wydają się groteskowe, ale... Jak pokazuje najnowsza historia Polski, Polacy są w stanie uwierzyć w nie takie brednie. Przynajmniej niektórzy.
„Tatuaż z tryzubem” to obraz pewnego czasu – ten kraj nieustannie się zmienia, a jego mieszkańcy pewnie wkrótce wymyślą, co zrobić z niepodległością, która na nich, jakoś tak, spadła, za którą, najwyraźniej, nie wszyscy tęsknili.
Bardzo ważnym elementem, samodzielną wartością, jest język autora „Tatuażu z tryzubem”. Przy zalewie powieści autorstwa królowych polskiego kryminału i mistrzów polskiej sensacji, fantastycznym wrażeniem jest warsztat Pisarza. Wtedy, podobnie jak u Głowackiego, mniej ważne staje się to, co napisał, od tego, jak to zrobił. A bardziej łopatologicznie – samo czytanie sprawia przyjemność.
Trochę to reportaż, trochę luźne notatki, wrażenia, spostrzeżenia z podróży do Ukrainy. Niejednej zresztą. Podczas lektury wiele razy musiałem sobie przypominać, że to zapiski bardzo subiektywne. Szczerek jest znakomitym dziennikarzem, ale przecież nie wszystko widział i słyszał, nie wszędzie był. Dochodzi do tego osobista interpretacja spraw i zdarzeń. Więc żeby nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Tatuaż z tryzubem" to książka podróżnicza i reportaż mający na celu jak najlepsze zrozumienie tego czym jest ukraińskość. A to zadanie cholernie trudne, bo jednolita, solidarna tożsamość ukraińska od kilku lat dopiero rodzi się na naszych oczach. Autor podróżując po Ukrainie wzdłuż i wszerz (w trakcie wojny w Donbasie i po niej, a przed inwazją Rosji) próbuje uchwycić ukraińskość patrząc na nią pod każdym możliwym kątem i z każdego punktu widzenia. Tych punktów widzenia autor odkrywa zaskakująco wiele. I tak, mamy ukraińskość kijowską, czyli prozachodnią, majdanowską, ale mamy też ukraińskość wschodnią, donbaską, z ludźmi uważającymi się za Ukraińców, a jednocześnie rosyjskojęzycznych tęskniących za sojuzem, a także ukraińskość lwowską, z nacjonalistycznymi naleciałościami, knajpami odwołującymi się do Bandery oraz ludźmi pielęgnującymi pamięć po monarchii habsburskiej i habsburskich czasach Lwowa. Czytając wrażenia Szczerka z podróżny do Odessy ma się wrażenie, że to kolejna wersja ukraińskości.
Oprócz próby zrozumienia czym jest ukraińskość, autor przede wszystkim pokazuje czym jest radzieckość, którą Ukraina przesiąknięta jest niczym starym, trudnym, a w niektórych miejscach niemożliwym do usunięcia brudem. Obraz postradzieckiej Ukrainy w "Tatuażu z tryzubem" to po prostu obraz postapokalipsy, obszar spustoszenia i klęski jaki pozostawił po sobie Związek Radziecki i który przeobraził się w kapitalistyczną oligarchię. Pewien lwowski malarz Vlodko Kostyrko, z którym autor spotyka się w jednej z lwowskich knajp, tymi słowy opisuje radzieckość:
"Stan chodnika i szarość radzieckiego brudu na nim przywróciła mnie do rzeczywistości. Radziecka rzeczywistość mi się nie podobała. Nie pasowała do mojego Lwowa. Mój dziadek urodził się we Lwowie w czasie autonomii galicyjskiej, czyli za Austrii i on też nie lubił radzieckości. Mój ojciec urodził się we Lwowie za Polski i też nie lubił radzieckości. Ja urodziłem się we Lwowie w czasach Ukrainy radzieckiej i też nie lubiłem radzieckości. Nie podobało mi się nic co radzieckie. Radzieckość była estetycznie nieatrakcyjnym etycznym złem. Robotniczo chłopskim doktrynerstwem, które doprowadziło Lwów do katastrofy. Z miasta wygnano większość mieszkańców, tylko ze względu na ich narodowość. System budował ład bazując na złej stronie istoty człowieka. Dokonała się całkowita deklasacja miejskiej kultury. Międzyludzkie stosunki polegały na całkowitym wyłączeniu etycznej osobowości..."
Dlatego "Tatuaż z tryzubem" jest dla mnie nie tylko opowieścią o współczesnej Ukrainie, pełną anegdotek i historycznych retrospekcji ale również o bezwzględnej chorobie radzieckości, która wyniszcza tkankę państwową i społeczną pozostawiając po sobie żywego trupa. W obliczu wojny, która aktualnie trwa, ta opowieść pozwoli przynajmniej na częściowe zrozumienie tego w jakich bólach rodzi się nowa współczesna Ukraina i z jak wielkim bagażem historycznych zawiłości musi stawiać pierwsze kroki wychodząc z radzieckiej postapokalipsy. Bardzo bym chciał, oczywiście życząc autorowi zdrowia, aby pojechał tam teraz, w trakcie wojny i spróbował opisać wpływ jaki wywarł terror Putina i w jakim stopniu ta wojna przyniosła odwrotny skutek od zamierzonego, a więc czy i jak bardzo tożsamość ukraińska zlała się w jedność, której tak bardzo brakowało.
"Tatuaż z tryzubem" to książka podróżnicza i reportaż mający na celu jak najlepsze zrozumienie tego czym jest ukraińskość. A to zadanie cholernie trudne, bo jednolita, solidarna tożsamość ukraińska od kilku lat dopiero rodzi się na naszych oczach. Autor podróżując po Ukrainie wzdłuż i wszerz (w trakcie wojny w Donbasie i po niej, a przed inwazją Rosji) próbuje uchwycić...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo, że pisana chyba z 10 lat temu (czytałem ją w 22 roku) to bardzo pomogła mi zrozumieć to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. A nie jest to opis skłaniający czytelnika do wniosków w duchu wiodącego przekazu w polskich mediach. Przede wszystkim są (były) dwie Ukrainy: ta zachodnia z Lwowem i ta zapyziała rosyjska, a przynajmniej prorosyjska zorientowana, nie tylko z racji rosyjskiego jazyka jako płaszczyzny porozumienia jej mieszkańców. Jest też o przejawach wzmożenia ukraińskiego ducha i tych śmietniczkach i studzienkach kanalizacyjnych umajonych narodowymi barwami. Przebija też się momentami smutna konstatacja, że ta druga, wschodnia Ukraina to Ukraina B, może nawet C. Coś takiego jak nasza polska ściana wschodnia, uwzględniając oczywiście ukraińskie realia.
Jest też o tym drugim Majdanie, który ma się do tego pierwszego, jak pięść do nosa, czyli pozostały po tym pierwszym już tylko wspomnienia, bo ten drugi to już właściwie nacjonalistyczno- szowinistyczna hucpa.
Czyli, Ukraina Szczerka to nie bohaterskie, pełne humanitarnych odruchów społeczeństwo, ale zbiorowość o marnej tożsamości, a ci, którzy chcą jej nadać nową jakość są w gruncie rzeczy stronnikami mętnej, a nawet marnej sprawy.
Swoją drogą ciekawa historia. W 2022 roku w Szczebrzeszynie (jak co roku),który na tydzień stawał się Stolicą Języka Polskiego, jednym z gości miał być Szczerek. Przypominam, że rok 2022 to było szczytowanie proukraińskich nastrojów wśród Polaków. Program imprezy był ustalany wcześniej, ale ktoś w pewnym momencie uznał, że Szczerek nie pasuje ze swoimi poglądami na temat Ukrainy do społecznej ekscytacji prezydentem Zelenskim i jego poddanymi. I niestety, (a zrobiłem trochę kilometrów aby uczestniczyć w spotkaniu z Ziemowitem),okazało się , że Szczerek zachorował, chociaż wśród tłumu uczestników mignęła mi jego sylwetka.
Czyli, polityczna poprawność górą. Tym bardziej, ze wśród gości znajdował się ukraiński ambasador.
Mimo, że pisana chyba z 10 lat temu (czytałem ją w 22 roku) to bardzo pomogła mi zrozumieć to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. A nie jest to opis skłaniający czytelnika do wniosków w duchu wiodącego przekazu w polskich mediach. Przede wszystkim są (były) dwie Ukrainy: ta zachodnia z Lwowem i ta zapyziała rosyjska, a przynajmniej prorosyjska zorientowana, nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZiemowit Szczerek, czyli polski wannabe Hunter Thompson, powraca na Ukrainę po rosyjskiej inwazji na Donbas w 2014 roku.
Uważny czytelnik "Mordoru...", czyli relacji z poprzednich wizyt Szczerka w tym kraju, nie znajdzie tu wiele nowego - może dlatego, że kijowski Majdan zmienił na krótko jedynie życie "młodych z dużych ośrodków", a na prowincji właściwie ZSRR nadal trwa. Miłośnicy szczerkowych monologów o Hałyczynie i Radziecji nie będą zawiedzeni, mniej jest za to alkoholowo-narkotyczno-seksualnych przygód autora (na plus). Ciekawie z dzisiejszej perspektywy brzmią za to wielokrotnie powtarzane twierdzenia o sztuczności istnienia państwa ukraińskiego.
Koniec końców - chyba podobnie jak sam Szczerek - jestem nieco wyczerpany lekturą "Tryzuba". Nie wiem, może panu Ziemowitowi nieco ciąży już łatka polskiego nadwornego delegata na kraje ościenne (a może po prostu nieustanne podróże po Europie Wschodniej w dużych dawkach jednak coś zmieniają w człowieku). Chętnie dorzuciłbym mu na bilet do Ameryki albo dalekiej Azji - fajnie byłoby poczytać jak swoim językiem opisuje zupełnie inne klimaty. Bo jednak Szczerek, mimo wielu zastrzeżeń, ma w sobie jakąś taką swojską szczerość, której nie sposób nie lubić.
Ziemowit Szczerek, czyli polski wannabe Hunter Thompson, powraca na Ukrainę po rosyjskiej inwazji na Donbas w 2014 roku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważny czytelnik "Mordoru...", czyli relacji z poprzednich wizyt Szczerka w tym kraju, nie znajdzie tu wiele nowego - może dlatego, że kijowski Majdan zmienił na krótko jedynie życie "młodych z dużych ośrodków", a na prowincji właściwie ZSRR nadal trwa....
Bardzo ciekawy zbiór reportaży z Ukrainy z okresu po Majdanie 2014r. To niejako "fotografia" zrobiona przez autora wizytującego poszczególne miasta i zakątki Ukrainy. Widzimy oczami wyobraźni rozpadające się budynki i drogi, raczej mało radosne twarze mieszkańców zmagających się z codziennymi troskami. To też opisy z pogranicza z już powstałymi separatystycznymi republikami doniecką i ługańską. Ale to też opisy bezkresnych stepów, uderzających fal Morza Czarnego o plaże Odessy, czy też ujmujących opowieści o mniejszych i większych miasteczkach wraz z ich blaskami i cieniami. Po takiej lekturze, aż chce się jechać i zobaczyć to wszystko własnymi oczami, a nie tylko polegać na własnej wyobraźni.
Bardzo ciekawy zbiór reportaży z Ukrainy z okresu po Majdanie 2014r. To niejako "fotografia" zrobiona przez autora wizytującego poszczególne miasta i zakątki Ukrainy. Widzimy oczami wyobraźni rozpadające się budynki i drogi, raczej mało radosne twarze mieszkańców zmagających się z codziennymi troskami. To też opisy z pogranicza z już powstałymi separatystycznymi republikami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka okrutnie szczera, która ukazuje zróżnicowanie ziem Ukrainy. Niestety, w kontekście integracji europejskiej z tym terytorium, wrażenie wywołuje negatywne. W dzisiejszym czasie książka "kontrowersyjna", jednakże - może i właśnie z tego powodu - warta przeczytania. Poszerza spojrzenie na procesy odbywające się za wschodnią granicą Polski, ukazując przy tym różnice - i jej braki - pomiędzy ukraińskością a rosyjskością.
Książka okrutnie szczera, która ukazuje zróżnicowanie ziem Ukrainy. Niestety, w kontekście integracji europejskiej z tym terytorium, wrażenie wywołuje negatywne. W dzisiejszym czasie książka "kontrowersyjna", jednakże - może i właśnie z tego powodu - warta przeczytania. Poszerza spojrzenie na procesy odbywające się za wschodnią granicą Polski, ukazując przy tym różnice - i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMa Ziemowit Szczerek talent do pisarstwa. Specyficznego, gdzie narracja nie jest rozwleczona; zdania i myśli są krótkie. Jest dynamika. Ma się poczucie, że coś cały czas się dzieje, świat przez niekgo kreowany jest w ciągłym ruchu. Nawet przeszłość nie jest jedna, jest ich wiele – w zależności kogo zapyta, a sam też ma swoją wersję, i czytający też odczyta przeszłość po swojemu. Jest to zatem reportaż inny niż zwykle. Choć Szczerek opisuje w nim Ukrainę – co czyniło wielu przed nim i będzie wielu później. To jednak jego opowieść pozostaje na dłużej. Forma równa się treści, żadne nie dominuje. Po lekturze utwierdziłem się w przekonaniu jak skomplikowana jest dziś Ukraina. Zresztą nie można mówić o jednej Ukrainie. Jest ich więcej, co najmniej dwie. Każda ma swoje zdanie o sobie i o tej drugiej, żadna nie chce kompromisu, no chyba że na swoich warunkach. Choć tocząca się od ponad dwóch lat wojna wiele tu zmieniła, to jedno pozostaje pewne – trudno jest być Ukraińcem w Ukrainie.
Ma Ziemowit Szczerek talent do pisarstwa. Specyficznego, gdzie narracja nie jest rozwleczona; zdania i myśli są krótkie. Jest dynamika. Ma się poczucie, że coś cały czas się dzieje, świat przez niekgo kreowany jest w ciągłym ruchu. Nawet przeszłość nie jest jedna, jest ich wiele – w zależności kogo zapyta, a sam też ma swoją wersję, i czytający też odczyta przeszłość po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Ziemowita Szczerka to podróż albo nawet włóczęga przez Ukrainę ostatnich lat. Autor regularnie bywa nad Dnieprem od początku lat dwutysięcznych, co zaowocowało między innymi tym reportażem.
Motywem przewodnim zdają się tu rozważania o istoci Ukrainy i ukraińskości... Tworzeniu się nowoczesnego narodu, procesie który dopiero teraz nabrał rozpędu po rozpoczęciu wojny w 2014 roku.
Autor reprezentuje styl "gonzo", czyli reportaż z bardziej dosadnym językiem, z odrobiną brawury i licznymi uwagami autora skracającymi dystans... To na pewno sprawia, że dobrze się do czyta mając wrażenie, że czyta się notatki kumpla, który pisze po prostu jak było, co usłyszał i co widział.
Z drugiej strony jest przez to więcej perspektywy autora a mniej opowieści ludzi, ale to nie oznacza że ich nie ma. Bo jest sporo.
Książka pokazuje perspektywę tak zwanych zwykłych ludzi, ich podejście do współczesnej Ukrainy i ich mentalność.
Warto sięgnąć po Tatuaż z tryzubem w drodze do lepszego zrozumienia tego co dzieje się w Ukrainie i uświadomienia sobie jak wielkim osiągnięciem jest obrona tego kraju przed rosjanami w świetle tego, jakie postawy były tam powszechne przed inwazją.
Książka Ziemowita Szczerka to podróż albo nawet włóczęga przez Ukrainę ostatnich lat. Autor regularnie bywa nad Dnieprem od początku lat dwutysięcznych, co zaowocowało między innymi tym reportażem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMotywem przewodnim zdają się tu rozważania o istoci Ukrainy i ukraińskości... Tworzeniu się nowoczesnego narodu, procesie który dopiero teraz nabrał rozpędu po rozpoczęciu wojny...