Wielki przypływ

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
6,95 (192 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
12
8
47
7
65
6
38
5
18
4
2
3
2
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394311803
liczba stron
136
słowa kluczowe
uchodźcy, Lampedusa, Europa
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Anetka P

Lampedusa. Włoska wyspa, choć bliżej stąd do Afryki niż do Włoch. Dwadzieścia kilometrów kwadratowych lądu na Morzu Śródziemnym. Najwyższe wzniesienie: sto trzydzieści trzy metry. Drzew prawie nie ma. Ptaki tylko przelatują nad wyspą: jesienią z Europy do Afryki, wiosną - z powrotem. Żyją tu żółwie, króliki i ogromne psy. Oraz sześć tysięcy czterystu Lampedusańczyków, przez których życie...

Lampedusa. Włoska wyspa, choć bliżej stąd do Afryki niż do Włoch. Dwadzieścia kilometrów kwadratowych lądu na Morzu Śródziemnym. Najwyższe wzniesienie: sto trzydzieści trzy metry. Drzew prawie nie ma. Ptaki tylko przelatują nad wyspą: jesienią z Europy do Afryki, wiosną - z powrotem. Żyją tu żółwie, króliki i ogromne psy. Oraz sześć tysięcy czterystu Lampedusańczyków, przez których życie przewinęło się około ośmiuset tysięcy uchodźców uciekających przed wojną i ubóstwem. Ich łódki rozbijają się u wybrzeży Lampedusy. Morze wyrzuca na plaże buty, puszki z jedzeniem, dziecięce zabawki...

Książka Jarosława Mikołajewskiego to opowieść o wyspie i jej mieszkańcach - lekarzu, księdzu, miejscowym artyście, opiekunce żółwi, profesorze, który kopiuje obrazy Caravaggia - którzy na co dzień obcują z tragedią ludzi przychodzących z morza.

Mikołajewski - poeta i znawca kultury włoskiej - z czułością i delikatnością kreśli reporterski portret wyspy - przedsionka Ziemi Obiecanej uchodźców. Lampedusa jest kroplą: skupiona jest w niej jak w soczewce współczesna Europa i problemy, z kórymi musi się zmierzyć. Wszyscy dziś jesteśmy Lampedusańczykami.

Fragment książki:

...mówię wiernym, że najpoważniejszą przyczyną życiowej stagnacji jest czekać na tę właściwą, dobrą okazję do prawdy i odwagi. Powtarzanie sobie, że „mamy oczekiwać innego”. Każda chwila jest tą okazją, innej może nie będzie. Ta chwila jest okazją jedyną: to, że miliony uchodźców widzą Europę, w tym Lampedusę, jako krainę dobrobytu, pokoju i wolności. I to w tej chwili musisz zmierzyć się z tym wyobrażeniem, jakie mają o tobie.

 

źródło opisu: http://wrzenie.pl/

źródło okładki: http://wrzenie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (493)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1499
eduko7 | 2018-05-12
Przeczytana: 10 maja 2018

Reportaż Pana Jarosława Mikołajewskiego budzi emocje. Duże emocje. Wszakże podejmowane w nim zagadnienia są tak bardzo aktualne i wywołują skrajne reakcje. Jedni próbują tuszować, bagatelizować problem, inni wykorzystują temat, aby się lansować, jeszcze inni próbują „robić swoje” najlepiej jak potrafią, nie dla rozgłosu czy uznania. Autor spotyka się z mieszkańcami Lampedusy, wyspy, która stanowi „bramę do Europy” dla emigrantów. Prezentuje własne stanowisko, przedstawia stanowiska osób, które jako pierwsze stykają się z uchodźcami oraz z tymi, którym się nie udało… Przytoczę tylko fragmenty dwóch wypowiedzi: „Kiedy ludzie milionami uciekają z Afryki do Europy, mówią nam, że dla nich jesteśmy bogaci i szczęśliwi. Inaczej by się tu nie zjawiali. Nie uciekaliby do nas od biedy. Mówią, że z ich perspektywy żyjemy w braterstwie i pokoju. Bo inaczej nie uciekaliby do nas od wojny” (…) „nie pozwalajmy im stamtąd wypływać. Jeśli chcemy im pomóc, jedźmy do nich. I zwróćmy im chociaż w...

książek: 904
Degamisz | 2018-11-21
Na półkach: Reportaż, Przeczytane
Przeczytana: 21 listopada 2018

Współczesny imigrant nie ma lekko biorąc pod uwagę fakt jaki jego wizerunek utrwalił się w świadomości wielu ludzi. W opinii wielu (wśród wielu moich znajomych także) istnieje krzywdzący stereotyp osoby, która z całą rodziną ładuje się do danego kraju, domaga się mieszkania, bogatego pakietu socjalnego, miga się od pracy a do tego dokonuje gwałtów, rozbojów i detonuje bomby na gęsto zaludnionych skwerach. Ogół cierpi za szczegół. Prawda jest dużo bardziej złożona a tak niesłusznie spłycona i sprowadzona do problemu, którego niektórzy na siłę nie widzą a inni z premedytacją zamiatają pod dywan.

W takiej sytuacji znalazła się Lempedusa. Maleńka włoska wioska. Problemem tej wyspy nie tyle są imigranci a sam fakt, że Lampedusa jest pierwszym europejskim miejscem w drodze uchodźców migrujących z Afryki do Europy. Uciekinierów, którzy porzucają piekło wojny, prześladowań, skrajnej nędzy i głodowej śmierci. Ludzi, którzy w Europie widzą ratunek i wybawienie, którego nierzadko nie...

książek: 1994
Mlg | 2016-08-04
Przeczytana: 04 sierpnia 2016

Twórca „Wielkiego przypływu” oprócz tego, że jest reporterem jest także poetą. Na Lampedusę i problemy jej mieszkańców patrzymy więc okiem poety. Ale i reportera.
Lampedusa – „wyspa żółwi, królików i psów”. Tak przedstawia wyspę autor, którą kojarzyłam z uchodźcami. I dzięki nim zaistniała na arenie politycznej, choć wydaje mi się, że bohaterowie tego reportażu woleliby by pozostała atrakcją wyłącznie turystyczną.
Więc książka w dużej mierze zajmuje się imigrantami, ale także tym, że Polska pozostała niewzruszona na wieść o „1500 u stłoczonych na 300 miejscach”; opowiada o lekarzu „żywych i martwych”, za którego autor modli się, „żeby nie zwariował”; o pielęgniarce żółwi, która, w przeciwieństwie do księdza, który określa siebie jako gatunek karmiący ludzi, „karmi głodnych”; o „radykale”, który zbiera rzeczy pozostawione przez uchodźców i tworzy z nich muzeum; o byłym burmistrzu, który kocha Chopina i od lat kopiuje Caravaggia. Wreszcie o proboszczu, który mówi tak: „jakie to...

książek: 1072
Mariolka | 2016-11-22
Przeczytana: 22 listopada 2016

Piękna okładka i mocna opowieść lekarza, który wyławia (przyjmuje?) zwłoki i żywych uchodźców z pontonów, łodzi i bezpośrednio z morza, u bram Europy, czyli na wyspie Lampedusa. Ale ja znam już te opowieści, z Gazety Wyborczej najpewniej. Pozostałe rozdziały tej cieniutkiej książeczki to dziwne wypełniacze, takie pitu, pitu. Generalnie jestem na nie.

książek: 733
Radosław Gabinek | 2016-10-09
Przeczytana: 09 października 2016

Dziś jest niedziela, czas dla większości z nas wolny, spędzany wszakże na rożny sposób, ale zważywszy na to iż mamy więcej przestrzeni i okazji w takim dniu na refleksję to zachęcam do przeznaczenia myślę jakiś 100 minut średnio na zapoznanie się z bohaterami tego reportażu Jarosława Mikołajewskiego. Jeśli nie macie aż tyle czasu, to może poświęcicie 10 minut na film podlinkowany na końcu tekstu, a może chociaż 5 minut na to co w skrócie tu przedstawię. Ostatnia opcja jest o tyle niewystarczająca, iż nie czuję się chyba na siłach oddać tego co znajdziecie w tym krótkim, niespełna stustronnicowym reportażu.

Mam jakiś opór mówiąc o "Wielkim przypływie" w kategoriach reportażu, bo jest to coś jednak bardziej z gatunku ballady. Jest tu sporo rożnych elementów, które momentami stwarzają wrażenie obcowania z poezją, jakąś opowieścią snutą przez kogoś kto patrzy na to wszystko z góry i próbuje wzbudzić jakąś konkretną reakcję, odzew, działanie. "Wielki przypływ" to historia...

książek: 439
Kokos | 2016-02-11
Przeczytana: 11 lutego 2016

Ciekawy reportaż, który może stanowić głos w debacie o uchodźcach. Dla mnie interesujący również jako opis włoskiej wyspy Lampedusy, bo jakoś tak się złożyło, że dotychczas nie wiedziałam o niej zbyt wiele, więc wszystkie opisy historii i kultury tego miejsca były dla mnie cenne. Autor stanowczo wyraził swoje poglądy, nie obawiał się wprost pisać swoich opinii. Nie we wszystkim się z nim zgadzam, ale nie wpływa to na moją ocenę reportażu, bo nie muszę popierać poglądów Jarosława Mikołajewskiego, żeby umieć docenić porządną reporterską pracę.

książek: 916
czytankianki | 2018-06-15
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2018

Po tej książce definitywnie przekonałam się do Mikołajewskiego. Odpowiada mi jego wrażliwość i powściągliwość. Ale może trzeba być poetą, żeby w ten sposób pisać o ludzkim dramacie.

książek: 1042
Diana | 2015-11-13
Na półkach: Przeczytane

Mała wielka książka. Tak w skrócie, poetycko, można by zacząć i skończyć tę recenzję. Wielki przypływ nie jest typowym reportażem, bo przecież napisany jest przez poetę. Jarosław Mikołajewski jest również pisarzem, ale jednak bycie poetą determinuje sposób postrzegania świata i jego opisanie.

Lampedusa to włoska wyspa o szalonej wielkości 20 km kwadratowych i z sześcioma tysiącami mieszkańców, zasiedlona dopiero w 1843 roku przez Burbonów. Maleńki punkcik na mapie, a na tych z mniejszą skalą zupełnie niewidoczny. Wyspa z najpiękniejszą plażą w Europie. I na tych 20 km kwadratowych, te 6 tysięcy mieszkańców zostało oddelegowanych przez świat do zajmowania się imigrantami, uciekającymi z Afryki. Mieszkańcy radzą sobie w sprytny sposób oddzielając imigrantów od turystów, bo przecież turyści są ważni, dzięki nim się żyje, a imigranci potrafią zniechęcić i zepsuć urlop. Imigrant jest na chwilę, trzeba go przyjąć na ląd albo uratować z wody, zbadać, podleczyć i wysłać dalej w świat. Tak...

książek: 295
Luka Rhei | 2016-01-16
Na półkach: Przeczytane, Reportaż

Trupy, trupy, trupy — pisze Jarosław Mikołajewski w swoim "Wielkim przypływie". Choć to wcale nie o trupach pisze. Jego literacki reportaż jest o czymś więcej. Jest o ludziach stamtąd. O wyspie spętanej milczącą "zmową". Wyspie, która nie chce być kojarzona z plażami pełnymi ciał topielców, więc trochę udaje. Udaje, że nie ma problemu z uchodźcami, podczas gdy nocą przybrzeżne straże zwożą pełne łodzie ludzi. Na martwe ciała brakuje ziemi na wyspie.

Z pewnym zadumaniem czytałam reportaż Mikołajewskiego. Jego styl jest bardzo literacki, gdzieniegdzie liryczny, ale i miejscami bardzo rzeczowy. Autor nie przeciąga, nie namnaża niepotrzebnej treści. Kreśli zwięzły (ale nie - skromny!) tekst o tym, co może z pozoru wydaje się mniej ważne. Bo kogo może obchodzić niejaki Giovanni, który kopiuje Caravaggia, podczas gdy tuż obok dzieje się prawdziwa tragedia. W tym wszystkim jest jednak pewna "nić", coś, co łączy, a może coś, czego brakuje. Mikołajewski poprzez te swoje odniesienia...

książek: 824
Christine Doinel | 2016-02-25
Przeczytana: 18 lutego 2016

Dosyć interesująca konstrukcja jak na reportaż, ponieważ pojawiają się tu także poetyckie wtręty i rodzaj zewnętrznej refleksji nad sztuką reportażu z mistrzem Kapuścińskim w tle. Książka warta przeczytania z uwagi na fakt, że ukazuje drugą stronę dramatu, który dzieje się u wybrzeży Lampedusy – nie tych przybywających od strony morza, ale tych, którzy przyjmują ich na lądzie i są zmuszeni niemal codziennie obcować ze strachem, choroba lub śmiercią dziesiątków i setek ludzi upatrujących w ich niewielkiej wyspie wrót lepszego życia. Mieszkańcom Lampedusy przeszkadza, że media całego kontynentu mówią tylko o uchodźcach, Mikołajewski w tej książce oddaje im głos i jest to głos zdecydowanie wart usłyszenia. Zwłaszcza opowieść miejscowego lekarza, która chyba nikogo nie pozostawi obojętnym.

Więcej na: http://cocteauandco.pl/dwa-brzegi-jedno-pieklo/

zobacz kolejne z 483 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd