Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Robot w ogrodzie

Tłumaczenie: Zbigniew Zawadzki
Wydawnictwo: WAM
6,87 (55 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
7
8
9
7
14
6
12
5
5
4
4
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Robot In The Garden
data wydania
ISBN
9788327710208
liczba stron
332
słowa kluczowe
Zbigniew Zawadzki
język
polski
dodała
Ag2S

Tang. Mały robot o wielkim sercu Ben jest dobrym i miłym facetem, ale uciekającym wciąż przed odpowiedzialnością. Nie chce mieć dzieci, unika pracy, niczego nie kończy. W pewnym momencie jego żona Amy traci cierpliwość i postanawia od niego odejść. W ich ogrodzie niespodziewanie pojawia się uszkodzony robot. Ben decyduje się nim zająć i naprawić go. Ich niezwykła przyjaźń pozwoli zmierzyć się...

Tang. Mały robot o wielkim sercu
Ben jest dobrym i miłym facetem, ale uciekającym wciąż przed odpowiedzialnością. Nie chce mieć dzieci, unika pracy, niczego nie kończy. W pewnym momencie jego żona Amy traci cierpliwość i postanawia od niego odejść.
W ich ogrodzie niespodziewanie pojawia się uszkodzony robot. Ben decyduje się nim zająć i naprawić go. Ich niezwykła przyjaźń pozwoli zmierzyć się Benowi z przeszłością i dostrzec to, czego zabrakło w jego relacji z ukochaną.
Dziś robot w ogrodzie może i Tobie otworzyć oczy.
Jeśli śledziłeś z uśmiechem losy Alfa, E.T., R2D2 z Gwiezdnych wojen albo Johnny’ego 5 z Krótkiego spięcia - pokochasz również robota Tanga!

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwowam.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwowam.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 134
Mr_BC | 2015-09-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 września 2015

Zaczynając pisanie recenzji często od razu z pierwszym zdaniu z upodobaniem wrzuca się krytykę danej książki, po prostu ciśnie się ona na usta; szczególnie w przypadku, gdy książka nas rozdrażniła. Powściągne jeszcze swoje emocje i zacznę od zalet. Ładna zachęcająca okładka i kilka dobrych momentów w drugiej części książki... i to by było na tyle.

Z racji permanentnego obciążenia pracą miałem ochotę na książkę lekką,łatwą i pozytywną. Pewna aktorka na okładce przekonywała, że jest to "Ciepła i romatyczna historia o tym co w życiu najważniejsze o rodzinie". Zastanawiam się czy nie jestem malkontentem, bo trochę jestem zaskoczony samymi pozytywnymi opiniami pod tą książką; niemniej muszę wrzucić trochę swoją łyżkę dziegciu.

Otóż mamy w książce głównego bohatera Bena, który jest obibokiem o mentalności nastolatka na tyle irytującym, że zostawia go żona (nie ma co się dziwić). Postać Bena nakreślona jest jako mdły ciapciak i oprócz tego, że irytuje żonę to jeszcze irytuje biednego czytelnika. Nie ma on pracy ale ma pieniądze, dlatego stać go by podróżował sobie po całym świecie w celu naprawienia zepsutego robota. Gdy dowiedział się o śmierci rodziców przyjął to bez emocji. Wpadł na przyjęcie siostry w szortach a mimo to zarwał swoją żonę ale to już w drugiej części. Gdy w tejże drugiej części książki jakoś trochę oswoiłem się już z tą niezdarą to autorka nagle wymyśliła, że ten "samiec" będzie kumplował się z drugim facetem swojej żony (sic!).

Robot Tang w większej części książki sylabizuje słowa i jakoś nie da rady przekonać się do jego "fajności". Nie kupiłem też persofonikacji jaką nadaje jemu główny bohater jak i autorka. Nie trzyma się to kupy czemu mały robot tak działa a nie inaczeh. Jak autorka przyznała nie ma sensownego wątku technologicznego w tej książce.

Nie wiem też dlaczego katolicki WAM wydał tą książkę, a sponsoruje ją portal katolicki DEON. W książce parę razy porządnie bluzgają, a główny bohater postanawia podczas swoich voyagy wskoczyć do łożka z jedną panią. W książce nie ma żadnego odniesienia do chrześcijańskich wartości. Jest też rozwód no i główny bohater nie jest też jw. chrześcijańskim wzorcem patriarchalnego mężczyzny, chociać jak znalazłem w sieci autorka twierdzi, że o głównym bohaterze myśli "...Bardziej jak o mężczyźnie, który w takich, a nie innych okolicznościach utkwił w miejscu i nigdy nie dostał szansy, aby stać się osobą, którą mógł być." Facet ma pieniądze, dom, ambitną żonę... nie wiem o co chodzi autorce ale zdaję się, że kobieta po prostu coś plecie. Nie będę hejtował kobiety ale powiedziałbym, że autorka jest niedojrzała życiowo i przede wszystkim co pewne nie ma żadnego wyczucia w pisaniu ciepłych i rodzinnych historii, historia w książce wyszły infantylnie... mimo, że książka absolutnie nie jest dla dzieci!

Kolejny slogan znajduje się na końcu książki: "Dziś robot w ogrodzie może i Tobie otworzyć oczy! Jeśli śledziłeś z uśmiechem losy Alfa, E.T., R2D2 z "Gwiezdnych wojen" albo Johnny’ego 5 z "Krótkiego spięcia" - pokochasz również robota Tanga." Drażni mnie narzucanie czytelnikowi takiego myślenia, tym bardziej, że ten slogan to poprostu bujda... poprzez język książki miałem cały czas wrażenie, że autorka napisała to dziełko pod wpływem kursu pisania, co potwierdziło się pod koniec książki. Wyszło słabo, a końcówka choć po trochę wyprowadza jakąś mądrość w tym wszystkim... to jakoś nie ma głębi w tym banale...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Prowincja pełna szeptów

Być może moim błędem było rozpoczęcie od 6 tomu, ale skusił mnie temat szeptuch. Początkowo książkę czyta się nie najgorzej. Jednak dalej (od momentu...

zgłoś błąd zgłoś błąd