Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mężczyźni bez kobiet

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: Muza
7,05 (1326 ocen i 180 opinii) Zobacz oceny
10
57
9
104
8
295
7
470
6
266
5
90
4
23
3
15
2
6
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Onna no Inai Otokotachi (女のいない男たち)
data wydania
ISBN
9788328700918
liczba stron
320
słowa kluczowe
murakami, literatura japońska
język
polski
dodała
Bastet

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Zbiór sześciu opowiadań najpopularniejszego japońskiego pisarza, które łączy jeden temat: emocjonalnej izolacji. Bohaterami wszystkich utworów są mężczyźni, którzy żyją bez partnerek albo takowe potracili. Wśród nich znajdziemy „Drive My Car” o owdowiałym aktorze w średnim wieku, który podróżuje...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna.

Zbiór sześciu opowiadań najpopularniejszego japońskiego pisarza, które łączy jeden temat: emocjonalnej izolacji. Bohaterami wszystkich utworów są mężczyźni, którzy żyją bez partnerek albo takowe potracili. Wśród nich znajdziemy „Drive My Car” o owdowiałym aktorze w średnim wieku, który podróżuje samochodem prowadzonym przez młodą kobietę. Inne nosi tytuł „Szeherezada” i opowiada o mężczyźnie przetrzymywanym w pewnym domu. Dwa razy w tygodniu odwiedza go tam kobieta wynajęta po to, aby przynieść mu jedzenie i inne sprawunki, a także zaspokoić jego potrzeby seksualne. Po każdym zbliżeniu kobieta, niczym współczesna Szeherezada, opowiada mężczyźnie historie. Zawsze jednak, w kluczowym momencie, przerywa opowieść, pozostawiając ją nieukończoną aż do następnej wizyty.

 

źródło opisu: http://esensja.stopklatka.pl/

źródło okładki: https://www.facebook.com/wydawnictwo.muza.sa?fref=nf

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 384
Mike Draven | 2015-11-14
Przeczytana: 08 listopada 2015

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Głos Kultury:
http://www.gloskultury.pl/japonska-przystawka-haruki-murakami-mezczyzni-bez-kobiet-recenzja/

Kiedy w księgarniach pojawia się nowa książka Harukiego Murakamiego, jest to prawdziwe święto dla fanów tego japońskiego pisarza (do których sam się zaliczam). Tym razem na półkach pojawił się tytuł "Mężczyźni bez kobiet" i niestety, nie jest to powieść, ale zbiór opowiadań. Dlaczego niestety? Mimo mojej wielkiej sympatii dla tego autora i uwielbienia dla niektórych pozycji z jego bibliografii, Murakami i krótkie formy, to po prostu nie to samo i ciężko traktować je poważnie. Najnowsza pozycja to zbiór siedmiu tekstów, które łączy wspólny motyw – samotni mężczyźni i ich utracone kobiety. Jednak więcej niż połowa z nich zalicza się do gatunku „przeczytać i zapomnieć”, zabrakło gdzieś magii towarzyszącej wcześniejszym pozycjom Japończyka. Ten często ocierający się o absurd realizm magiczny, z którego słynie pisarz, jest tutaj praktycznie nieobecny. Nie znaczy to jednak, że "Mężczyźni bez kobiet", to książka nie warta uwagi, bowiem znajduje się tutaj też kilka perełek.

Postaram się pokrótce opisać każde z opowiadań, w kolejności od najsłabszego do najlepszego. Mamy więc tytułowych "Mężczyzn bez kobiet", ostatni tekst, który rozpoczyna się od telefonu w środku nocy. Jeden mężczyzna przekazuje drugiemu dość lakoniczną informację, że jego żona, będąca dawną miłością z czasów gimnazjum tego drugiego, popełniła samobójstwo. Dalsza część opowiadania to jego przemyślenia i wspomnienia owej kobiety. "Drive my car" to opowieść o podstarzałym aktorze – wdowcu, który zatrudnia młodą dziewczynę w charakterze swojego szofera. Okazuje się, że małomówna i nieco szorstka w obyciu kobieta, to doskonały słuchacz, aktor więc zwierza jej się z rzeczy, których nie mówił dotąd nikomu innemu. "Niezależny organ" to tekst o lekarzu wykonującym operacje plastyczne, który umawiał się z wieloma kobietami, najczęściej własnymi pacjentkami i mężatkami, nie zależało mu bowiem na poważnym związku ani na miłości. Pewnego dnia jednak, doktor spotyka kobietę, w której zakochuje się na zabój, mimo swoich solennych obietnic, że nigdy do tego nie dojdzie. Kiedy kobieta odrzuca jego uczucie, lekarz coraz bardziej stacza się na dno. "Yesterday" to historia dwóch przyjaciół i dziewczyny, z którą związany był jeden z nich. To opowiadanie to także prawdziwy popis przekładu (pani Anny Zielińskiej-Elliot, nadwornej tłumaczki Murakamiego w Polsce), bowiem jeden z bohaterów posługuje się japońskim dialektem z regionu Kansai, który jak się domyślam, jest praktycznie niemożliwy do przełożenia. Dlatego też w polskiej wersji, ów mężczyzna mówi po… śląsku! Właściwie do tej pory nie mogę się zdecydować, czy taki zabieg mi się podobał, czy nie. Z jednej strony było to bardzo oryginalne i pomysłowe, ale z drugiej – Japończyk używający śląskiej gwary, to rzecz wyjątkowo dziwaczna. Kolejne opowiadanie, "Szeherezada", traktuje o mężczyźnie przebywającym w specjalnym ośrodku, który nie wychodzi ze swojego pokoju (z kontekstu można domyślić się, że prawdopodobnie cierpi na syndrom hikikomori). Regularnie odwiedza go pielęgniarka, dostarczając mu jedzenie, ale także zaspokajając potrzeby seksualne (to Japonia, nie ma się czemu dziwić). Za każdym razem po udanym stosunku kobieta opowiada mu przeróżne historie, niczym Szeherezada i to właśnie ten moment jej wizyty jest najbardziej wyczekiwanym przez mężczyznę. Przedostatni tekst, "Zakochany Samsa", wyjątkowo nie dzieje się w Japonii, lecz w Pradze, prawdopodobnie w czasach inwazji wojsk Układu Warszawskiego (świadczą o tym wzmianki o czołgach na ulicach). Jednak stanowi to tylko tło, bowiem opowiadanie rozpoczyna się iście tajemniczo, od mężczyzny, który budzi się w obcym pokoju i nie ma pojęcia gdzie, ani kim jest, wie tylko, że nazywa się Gregor Samsa. Od nowa musi uczyć się podstawowych czynności, z chodzeniem włącznie, a kiedy udaje mu się wyjść z pokoju, okazuje się, że pozostałe pomieszczenia wyglądają tak, jakby dopiero co ktoś je opuścił, a na stole w jadalni stoi jeszcze ciepłe śniadanie. W międzyczasie Samsę odwiedza garbuska, która przyszła naprawić zamek w drzwiach, dla niego jednak jest to niezwykle fascynująca istota. W tej historii właściwie nic się nie wyjaśnia, pozostawia ona czytelnika w aurze tajemniczości i zagadki, którą musi rozwiązać sam. No i w końcu dochodzimy do opowiadania, które najbardziej przypadło mi do gustu. Jest to tekst zatytułowany "Kino", nie chodzi jednak o miejsce, w którym wyświetlane są filmy. Kino to imię głównego bohatera i zarazem nazwa baru, który prowadzi. Jest to mężczyzna, który pewnego dnia przyłapuje swoją żonę na zdradzie i od tego momentu jego życie całkowicie się zmienia, opuszcza dom i wynajmuje lokal od ciotki, w którym zakłada kameralny bar w bocznej uliczce. U Kino cały czas rozbrzmiewa klasyczny jazz, a jednymi z jego stałych bywalców są kot i tajemniczy mężczyzna, który zawsze zamawia whisky i spędza czas czytając książkę. Pewnego dnia kot przestaje przychodzić, a stały klient prosi go o opuszczenie tego miejsca na jakiś czas, jako że przestało być tam bezpiecznie. Kino to opowiadanie najbardziej w stylu „starego” Murakamiego, pełne tajemnicy i niewyjaśnionych zdarzeń.

Zbiór "Mężczyźni bez kobiet" na pewno nie jest pozycją, którą poleciłbym czytelnikom nie znającym dotąd twórczości Harukiego Murakamiego. Mogłoby ich to zniechęcić do sięgnięcia po inne jego pozycje, co byłoby wielką dla nich stratą. Osobiście odnoszę wrażenie, że autor ten od jakiegoś czasu zadowala się pisaniem krótszych form i prawdę mówiąc, tęsknię za pełnoprawną, długą powieścią jego autorstwa. Z wielką chęcią przeczytałbym coś na miarę doskonałej "Przygody z owcą", "Kroniki ptaka nakręcacza" czy "Kafki nad morzem". Bo, powiedzmy sobie szczerze, jego ostatnia powieść, "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa", nie była jednym z najlepszych dokonań Murakamiego. Fani pisarza na pewno przyjmą "Mężczyzn bez kobiet" z otwartymi rękami, jednak to książka na jeden, góra dwa wieczory, jako że objętościowo jest dość krótka, a po skończonej lekturze odczuć można dość spory niedosyt. Dla głodnych nowej twórczości Murakamiego będzie to zaledwie przystawka i nie wiadomo, kiedy doczekamy się jakiegoś dania głównego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Hipnotyczny krzyk

Dobra pozycja, obowiązkowa dla fanów zespołu. Jest parę ciekawych smaczków, o których nie zdawałem sobie sprawy wcześniej. Polecam.

zgłoś błąd zgłoś błąd