Książka roku 2015
w kategorii:
Literatura faktu
1 369 głosów
Powiększ

1945. Wojna i pokój

Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Wydawnictwo: Agora SA
7,68 (1672 ocen i 247 opinii) Zobacz oceny
10
122
9
290
8
568
7
440
6
185
5
40
4
11
3
6
2
9
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326822155
liczba stron
420
słowa kluczowe
II wojna światowa, reportaż
kategoria
historia
język
polski
dodał
Salma

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kat. Literatura faktu. Już nie wojna i jeszcze nie pokój. Fascynująca podróż po dwunastu miesiącach strachu, nadziei, euforii i rozczarowania. Najnowsza reporterska opowieść autorki głośnej biografii „Beksińscy...”. Najnowsza książka Magdaleny Grzebałkowskiej – autorki bestsellerowej biografii „Beksińscy. Portrtet podwójny” – to...

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kat. Literatura faktu.

Już nie wojna i jeszcze nie pokój. Fascynująca podróż po dwunastu miesiącach strachu, nadziei, euforii i rozczarowania. Najnowsza reporterska opowieść autorki głośnej biografii „Beksińscy...”.

Najnowsza książka Magdaleny Grzebałkowskiej – autorki bestsellerowej biografii „Beksińscy. Portrtet podwójny” – to reporterska opowieść o najbardziej dramatycznym roku XX stulecia. Autorka wkracza na ziemie przez chwilę niczyje, albo właśnie zagarnięte przez nową władzę, by przyjrzeć się z bliska losom ostatnich żyjących świadków tamtego czasu. Ludzi, którzy gonieni strachem próbowali się przedrzeć przez skuty lodem Zalew Wiślany (było ich pół miliona), przesiedleńców, którzy w swoich nowych domach zastawali jeszcze ich poprzednich właścicieli, wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holocaustu, szabrowników, dla których wyzwolone tereny stały się gigantycznym sklepem Ikei, ludziom, którzy o włos wyprzedzili własną śmierć. Oddaje głos ofiarom, chociaż i katom poświęca sporo miejsca – zwłaszcza kiedy może dzięki temu pokazać powojenne pomieszanie ról i losów.

 

źródło opisu: Agora, 2015

źródło okładki: Agora, 2015

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 179
blurppp | 2015-10-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 października 2015

9 maja 1945 roku skończyła się Druga Wojna Światowa. Trywialna formułka z jednej z lekcji historii. Tyle na ten temat wie przeciętny Polak czy może Europejczyk. Co to jednak znaczy. Co dla przeciętnego człowieka przyniósł długo wyczekiwany pokój. I nie chodzi o patetyczne stwierdzenia w rodzaju „przyniósł wolność”. Na to pytanie stara się nam odpowiedzieć Magdalena Grzebałkowska w „1945. Wojna i pokój”.
Zacznę od tego czym ta książka nie jest. Nie jest historyczną monografia, nie jest pogłębionym podręcznikiem historii skupionym na tym przełomowym roku. Jest współcześnie napisanym, zaskakującym szerokością spojrzenia freskiem pokazującym czas przełomu z punktu widzenia jednostki. Rok 1945 był niewątpliwie rokiem zmiany. Kończyła się wojna, zmieniał się ustrój, powstawała nowa Polska, w nowych granicach. Trwała swoista wędrówka ludów. Rozpoczynała się odbudowa choć walki, nie tylko z Niemcami, wciąż trwają.
Na tym tle toczy się też życie „normalnych” ludzi. Tyle tylko, że z normalnością nie ma ono wiele wspólnego. I właśnie o tym Magdalena Grzebałkowska opowiada. Zabiera nas na Ziemie Odzyskane, do obróconych w perzyną Warszawy i Wrocławia. Pokazuje pogromy wsi polskich i ukraińskich w okolicach Sanoka. Każde z tych miejsc poznajemy oczami uczestników tamtych wydarzeń. Mnie ten sposób prowadzenia narracji uwiódł podwójnie, był dla mnie swoistą podróżą w kraj dzieciństwa. Wychowałem się na Ziemiach Odzyskanych, moi dziadkowie i ich sąsiedzi to co do jednego to byli osadnicy i repatrianci za Buga. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pacholęciem będąc, często siadałem na stołeczku w kuchni i słuchałem ich rozmów i wspomnień. O tym jak to było ich w miasteczku osiemnastu, dziewiętnasty przyjechał ksiądz, a dwudziesty był ubek. Słuchałem o przeprawach przez Odrę, na drugą stronę, na szaber. Słuchałem też o pozostawionych pod Zaleszczykami gospodarstwach, o tęsknocie za Lwowem czy Stanisławowem. Czasami jadłem mamałygę albo faszerowane papryki, robione na tamten, wschodni sposób.
Pewnie dlatego, że coś o tym czasie wiedziałem zapadłem się w te reportaże kompletnie. Trochę na zasadzie, znacie to posłuchajcie, trochę aby usłyszeć te fragmenty opowieści, o których nie mówiono głośno, a często nie mówiono wcale. Zacofanie ziem wschodnich, zwłaszcza na tle murowanej wsi niemieckiej, szok jaki w repatriantach wywołały maszyny elektryczne, ogólny dostatek wyzierający z każdego kąta domów „poniemieckich”. Kradzieże wszystkiego co popadło, nazywane szabrem, bo kraść to brzmi źle, a szabrować jakoś tak neutralnie. To nie były temat do dumy, ale o przesiedleniach czy raczej wpędzeniach Niemców nie mówiono wcale. Grzebałkowska pokazuje ich dramat, i dziś 70 lat po tamtych wydarzeniach nadaje im ludzki wymiar. Coś co jeszcze kilkanaście lat temu było nie do pomyślenia. Przecież w końcówce lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych słowo „niemcy” czy „niemiec” pisano z małej litery. Swoista forma odreagowania.
Ludzki aspekt drobiazgu, pochwała codzienności, próba przetrwania i zabezpieczenia się w niespokojnych czasach. Wszystko widziane oczami kilku nacji: Polaków, Niemców, Ukraińców, Żydów. I każdy z tych głosów jest równie ważny, i dopiero gdy brzmią w chórze dają obraz całości. Pokazują jak wyglądał tamten rok.
Szacunek autorce należy się też za ogrom pracy, jaki włożyła w dokumentacje. Jej podróż po Ziemiach Odzyskanych, dziesiątki rozmów, pewnie setki godzin nagrań, może całe zeszyty notatek. Tak to widzę. Każda rozmowa to inny styl, inna intonacja, często specyficzny dialekt. Grzebałkowskiej udało się to uchwycić, zachować, nadać osobisty, indywidualny i nie powtarzalny charakter każdej z opowieści. Również dzięki temu czyta się to pysznie, z wypiekami na twarzy niczym najbardziej pasjonująca powieść. Przecież najbarwniejsze opowieści pisze życie, trzeba tylko umieć je odnaleźć. Magdalena Grzebałkowska je znalazła i z dużą klasa puściła w obieg publiczny. Absolutnie polecam.
Na koniec mały P.S. Po lekturze zrozumiałem dlaczego jedno z najbardziej okrutnych chińskich przekleństw brzmi „Obyś żył w ciekawych czasach”. Rok 1945 z całą pewnością był ciekawy.
Recenzja pierwszy raz ukazała się na blogu blurppp.com http://blurppp.com/blog/magdalena-grzebalkowska-1945-wojna-i-pokoj/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piekielna miłość

"Piekielna miłość" to kontynuacja naprawdę wciągającego "Zakazanego układu”. Nicole jest przetrzymywana w meksykańskim domu publicznym...

zgłoś błąd zgłoś błąd