Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Książka roku 2015
w kategorii:
Literatura faktu
1 369 głosów
Powiększ

1945. Wojna i pokój

Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Wydawnictwo: Agora SA
7,67 (1368 ocen i 211 opinii) Zobacz oceny
10
90
9
243
8
468
7
361
6
150
5
32
4
10
3
5
2
8
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326822155
liczba stron
420
słowa kluczowe
II wojna światowa, reportaż
kategoria
historia
język
polski
dodał
Salma

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kat. Literatura faktu. Już nie wojna i jeszcze nie pokój. Fascynująca podróż po dwunastu miesiącach strachu, nadziei, euforii i rozczarowania. Najnowsza reporterska opowieść autorki głośnej biografii „Beksińscy...”. Najnowsza książka Magdaleny Grzebałkowskiej – autorki bestsellerowej biografii „Beksińscy. Portrtet podwójny” – to...

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kat. Literatura faktu.

Już nie wojna i jeszcze nie pokój. Fascynująca podróż po dwunastu miesiącach strachu, nadziei, euforii i rozczarowania. Najnowsza reporterska opowieść autorki głośnej biografii „Beksińscy...”.

Najnowsza książka Magdaleny Grzebałkowskiej – autorki bestsellerowej biografii „Beksińscy. Portrtet podwójny” – to reporterska opowieść o najbardziej dramatycznym roku XX stulecia. Autorka wkracza na ziemie przez chwilę niczyje, albo właśnie zagarnięte przez nową władzę, by przyjrzeć się z bliska losom ostatnich żyjących świadków tamtego czasu. Ludzi, którzy gonieni strachem próbowali się przedrzeć przez skuty lodem Zalew Wiślany (było ich pół miliona), przesiedleńców, którzy w swoich nowych domach zastawali jeszcze ich poprzednich właścicieli, wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holocaustu, szabrowników, dla których wyzwolone tereny stały się gigantycznym sklepem Ikei, ludziom, którzy o włos wyprzedzili własną śmierć. Oddaje głos ofiarom, chociaż i katom poświęca sporo miejsca – zwłaszcza kiedy może dzięki temu pokazać powojenne pomieszanie ról i losów.

 

źródło opisu: Agora, 2015

źródło okładki: Agora, 2015

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1216

Rewers czasów (po)wojennych

La guerre n’est pas finie [fr. Wojna się nie skończyła] – usłyszał Primo Levi od przypadkowo spotkanego polskiego adwokata w marcu 1945 na terenach już wyzwolonych.* Aż ciśnie się na usta: ona trwa nadal i jeszcze długo się nie skończy. Mimo nowego stulecia, mimo kolejnych dekad, które teoretycznie stanowią linie demarkacyjną kończącą wszelkie działania zbrojenie etc. Wojna trwa we wspomnieniach tych, co przeżyli, na kartach niezliczonych świadectwach, ale trwa również w świadomości następnych pokoleń. Wirus wojny – jak powie Marcin Zaremba. Odziedziczyliśmy ją [M.D. wojnę] po dziadkach, rodzicach** – jak podkreśla Magdalena Grzebałkowska. Czy tego chcemy, czy nie, naznaczeni jesteśmy „wojennym genem”. Każdy z nas ma jakąś historię związaną z tamtym okresem – ja również. Każdy został dotknięty traumą w większy lub mniejszym stopniu. Bo nie tylko Anna Janko („Mała Zagłada”), czy autorka niniejszej książki, ale także ja, zastanawiam się po wielokroć, co zabrałabym ze sobą z domu, gdyby nagle front wojenny znalazłby się w granicach mojej miejscowości, a co z moim dzieckiem?! Nie sposób uwolnić się od tych myśli.

Grzebałkowska na ostatnich kartach książki pisze, że pozbyła się naiwnego stereotypu, że rok 1945 był rokiem szczęśliwym. Nie był, i dziś wiemy to na pewno. Bo rok 1945 to dopiero początek wszystkiego. Okaleczeni, wynędzniali - ci, którzy przeżyli i którzy musieli zmierzyć się z koszmarem wspomnień i życia na pobojowisku. I znów powracając do Marcina Zaremby [jego...

La guerre n’est pas finie [fr. Wojna się nie skończyła] – usłyszał Primo Levi od przypadkowo spotkanego polskiego adwokata w marcu 1945 na terenach już wyzwolonych.* Aż ciśnie się na usta: ona trwa nadal i jeszcze długo się nie skończy. Mimo nowego stulecia, mimo kolejnych dekad, które teoretycznie stanowią linie demarkacyjną kończącą wszelkie działania zbrojenie etc. Wojna trwa we wspomnieniach tych, co przeżyli, na kartach niezliczonych świadectwach, ale trwa również w świadomości następnych pokoleń. Wirus wojny – jak powie Marcin Zaremba. Odziedziczyliśmy ją [M.D. wojnę] po dziadkach, rodzicach** – jak podkreśla Magdalena Grzebałkowska. Czy tego chcemy, czy nie, naznaczeni jesteśmy „wojennym genem”. Każdy z nas ma jakąś historię związaną z tamtym okresem – ja również. Każdy został dotknięty traumą w większy lub mniejszym stopniu. Bo nie tylko Anna Janko („Mała Zagłada”), czy autorka niniejszej książki, ale także ja, zastanawiam się po wielokroć, co zabrałabym ze sobą z domu, gdyby nagle front wojenny znalazłby się w granicach mojej miejscowości, a co z moim dzieckiem?! Nie sposób uwolnić się od tych myśli.

Grzebałkowska na ostatnich kartach książki pisze, że pozbyła się naiwnego stereotypu, że rok 1945 był rokiem szczęśliwym. Nie był, i dziś wiemy to na pewno. Bo rok 1945 to dopiero początek wszystkiego. Okaleczeni, wynędzniali - ci, którzy przeżyli i którzy musieli zmierzyć się z koszmarem wspomnień i życia na pobojowisku. I znów powracając do Marcina Zaremby [jego książka „Wielka trwoga” była najważniejszym punktem odniesienia dla Grzebałkowskiej], który przedstawia kilka kluczowych haseł opisujących tamten okres: kompleks wojny, eskalacja przemocy i agresji, powrót do społeczeństwa  przednowoczesnego, strach i trwoga właśnie. 

Żadnego przykładania dzisiejszych miar! Mówi jedna z bohaterek reportażu Grzebałkowskiej. Otrzymujemy zatem bez cenzurki, bez zbędnego komentarza kilkanaście historii, które są świadectwem ogromnego cierpienia i lęku ludzi, którym dostali się w trybiki oszalałego koła historii. Mamy więc nastoletniego Wernera, który jest jednym z 450 tysięcy uciekający Niemców przez zamarznięty Zalew Wiślany i resztkami sił walczy z wszędobylskim zimnem, mamy tutaj także opowieść o mieszkańcach Warszawy, którzy z mozołem i wielkim trudem próbują na nowo ułożyć sobie życie w gruzach stolicy i walczą z problemem rozkładających się ciał. W książce mowa też jest o szabrownikach, o osadnikach Ziem Odzyskanych (Jak to jest żyć w cudzych butach, szytych na miarę?***),  o mieszkańcach terenów granicznych z Ukrainą (A pani pyta, czy jakieś szczęście mnie w 1945 roku spotkało. Więc odpowiadam: szczęściem było, że nikt z moje rodziny w tamtym roku nie umarł), o niewielu ocalałych żydowskich dzieciach, które po wojnie znalazł  bezpieczne schronienie i opiekę w Domu Dziecka Żydowskiego w Otwocku (jedną z jego wychowanek jest Hanna Krall) i o polskim sadyście, komendancie obozu dla Niemców w  Łambinowicach Czesławie Gęborskim. 12 rozdziałów po jednym na każdy miesiąc roku 1945.„1945. Wojna i pokój” to reportaż bezmiar sensualny. Opowieść o cierpieniu, o jego uniwersalnym wymiarze, które nie liczy się z narodowością. Opowieść też o ludziach i ich losach, którym przyszło żyć w najbardziej piekielnym czasie historycznym. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że książka Grzebałkowskiej stanowi dopełnienie, brakujący element układanki, który przekazuje wiedzę, nie o ruchach frontu, czy aprowizacji wojsk, lecz mówi o człowieku, jego emocjach i bólu. Niezbędny, nieoceniony i nad wyraz potrzebny rewers czasów powojennych.

Monika Długa

* M. Zaremba, "Wielka Trwoga. Polska 1944 – 1947. Ludowa reakcja na kryzys", Znak, Kraków 2012, s. 555.
** Cytat za: http://www.dwutygodnik.com/artykul/5845-nudzi-mnie-wielka-historia.html.
*** Jeśli nie oznaczono inaczej cytaty za: M. Grzebałkowska, "1945. Wojna i pokój", Agora, Warszawa 2015.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3954)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6162
allison | 2015-05-21
Przeczytana: 21 maja 2015

Mimo iż jest to reportaż literacki, całość czyta się szybko i z takimi emocjami jak najlepszą powieść.
Autorka świetnie połączyła publicystykę z pięknym językiem i klimatycznymi opowieściami, tworząc książkę zróżnicowaną stylistycznie, bogatą, rzetelnie udokumentowaną.

Jestem pełna podziwu dla tytanicznej pracy, jaką pani Grzebałkowska musiała wykonać, przygotowując się do pisania tego reportażu. Udało się jej przekazać w sposób bardzo przystępny, ale i uargumentowany naukowo mnóstwo faktów i wiedzy historycznej.

Wielką zaletą tego reportażu jest opisywanie wielkiej historii przez pryzmat zwykłych ludzi. Tak naprawdę to oni, a nie politycy i przywódcy wojenni, są bohaterami książki.
Godne uznania jest to, że autorka nie opiera się jedynie na wspomnieniach, relacjach i innych dokumentach, ale sama dociera do żyjących jeszcze uczestników i świadków wydarzeń.

Interesującym urozmaiceniem reportażowych części są cytaty z wydawanych w 1945 roku gazet. Otwierają one każdy...

książek: 2489
Koronczarka | 2016-01-04
Przeczytana: 04 stycznia 2016

Historia zapisana na kształt reportażu. Każdy rozdział poświęcony jest innemu problemowi i dedykowany kolejnym miesiącom tytułowego roku. Każdy poprzedzony ogłoszeniami, fragmentami z prasy, komunikatami, które obrazują klimat tamtych czasów. W mojej wyobraźni rok 1945 rozbrzmiewał salwami karabinowymi, okrzykami radości, śmiechem, ale zdawałam sobie sprawę, że powrót do normalności dla ludzi, którzy przeżyli gehennę nie mógł być łatwy. I kiedy umilkł już ten pełen radości ze zwycięstwa zgiełk, zaczęły krzyczeć problemy - szabrownictwo, zagospodarowanie ziem odzyskanych, ponowna aklimatyzacja tych, którzy przeszli przez najgorsze - Żydów i więźniów obozów koncentracyjnych, akty zemsty, los przesiedlonych z obszarów zagarniętych przez ZSRR, kształtowanie się niechcianej w większości władzy, bestialstwa żołnierzy Armii Czerwonej itd. A wszystko to opisane ciekawie, na przykładzie losów konkretnych osób, doskonale udokumentowane. Wierzcie mi, trudno sobie wyobrazić bardziej...

książek: 416
Hipek | 2016-12-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: grudzień 2016

1945 to zbiór reportaży dotyczących zdarzeń, które dotknęły zwyczajnych ludzi na przełomie wojny i pokoju. Autorka otwiera czytelnikom oczy na co najmniej dwie kwestie. Pierwszą jest cierpienie ludzi. Niezależnie od tego, czy byli to Polacy, Niemcy, Żydzi czy Ukraińcy. Każdego wojna dotknęła, i osobiście i poprzez bliskich. Każdego wojna naraziła na straty materialne, zdrowotne, emocjonalne. Druga kwestia, dla mnie bardzo odkrywcza, to że dla zwyczajnych ludzi wojna nie kończyła się z przejściem frontu. Autorka pokazuje, że koniec wojny to okres przejściowy trwający miesiące, a dla niektórych nawet lata. Dla wielu ludzi w tamtym czasie 8 maja 1945 zaczynał dopiero prawdziwe wojenne cierpienia, a nie kończył je.
Reportaże są osadzone na faktach, przez to dla osób interesujących się drugą wojną będzie ciekawą dawką informacji.

książek: 422
talia44 | 2015-06-18
Przeczytana: 18 czerwca 2015

Po znakomitej biografii rodziny Beksińskich Małgorzata Grzebałkowska znów napisała świetną książkę,opowieść o roku 1945.
"1945.Wojna i pokój" to dwanaście wstrząsających reportaży o niewyobrażalnym cierpieniu,przemocy,agresji i okrucieństwie.W reportażach autorka oddaje głos swoim rozmówcom,którzy snują swoje wspomnienia o szabrownictwie,ekshumacjach,przesiedleniach,
odbudowie polskich miast i katastrofie statku Gustloff.
Rok 1945 zakończył drugą wojnę światową tylko oficjalnie.Książka Małgorzaty Grzebałkowskiej pokazuje,że wojna trwała dalej i nadal pochłaniała wiele istnień ludzkich.Ten rok nie przyniósł spokoju i stabilizacji i nie pozwalał optymistycznie spoglądać w przyszłość.
O trudach powrotu do normalności mogą świadczyć też ogłoszenia z gazet,którymi autorka przeplata poszczególne rozdziały.
Książka jest pięknie wydana,w sztywnej oprawie i z wieloma archiwalnymi zdjęciami w środku.Jest też świetnie udokumentowana i widać tu ogrom pracy autorki i dbałość o...

książek: 1451
deana | 2016-03-21
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 21 marca 2016

Wiedza historyczna wyniesiona ze szkoły jest bardzo prosta. Znamy daty, umiemy wymienić kilka przyczyn i skutków, wskazać główne postaci. Ale czy wiemy co to oznacza? II wojna światowa zakończyła się oficjalnie w Europie 8 maja 1945 roku. Ale to znaczy? Czy żołnierze spakowali się i wrócili do domów, gdzie wiernie czekały żony i matki? Ale co gdy tego domu już nie ma bo został spalony? Albo gdy ten dom za Bugiem nie jest już domem a ten dom nad Odrą nie jest jeszcze domem? Co z tymi wszystkimi, którzy nagle muszą przenieść całe swoje życie za inną granicę? Co z tymi co nagle nie mają swojego miejsca?

Magdalena Grzebałkowska w ,,1945. Wojna i pokój" próbuje dać odpowiedź na niektóre z tych pytań. Naświetla i uwypukla niektóre aspekty tego dziwnego roku. Miesiąc po miesiącu pokazuje jak zmieniała się rzeczywistość a ludzie musieli się do niej dostosowywać. Nie jest to opowieść o glorii i radości ze zwycięstwa ale historia zwykłych ludzi, którzy na nowo musieli nauczyć się żyć....

książek: 804
Stokrotka | 2016-09-30
Przeczytana: 30 września 2016

Książka Magdaleny Grzebałkowskiej „1945. Wojna i pokój” czekała rok na swoją kolej. Wciąż odkładałam jej przeczytanie na później. Jej gabaryty sugerowały, że muszę zarezerwować w swym kalendarzu czytelniczym wiele dni. Pochłonęłam w trzy.
Do tej pory sporo czytałam na temat okupacji, holocaustu, powstania warszawskiego. Jakoś nigdy nie wpadła mi w ręce książka, która opisywałaby czasy bezpośrednio po wojnie. Dlatego „1945. Wojna i pokój”, w moim odczuciu, jest bardzo cenną pozycją. Niektóre rozdziały kojarzyły mi się z serialem „Dom”, bo była w nich mowa o mieszkaniu w ruinach, dokwaterowaniu do lokali, stróżach i mieszkańcach kamienic, szabrownikach, ekshumacjach, poszukiwaniu ocalałych. Oprócz tego w reportażu można przeczytać o ucieczce przez zmarznięty Zalew Wiślany, o osadnikach Ziem Odzyskanych, o sierocińcu dla żydowskich dzieci, o obozie dla Niemców w Łambinowicach, o storpedowanym na Bałtyku okręcie „Wilhelm Gustloff”, o życiu w powojennym Wrocławiu, w którym rozpanoszyli...

książek: 2358
beata | 2016-09-17
Przeczytana: 17 września 2016

Wojna żyje długo. Zwłaszcza w tych, którzy przeszli przez niewyobrażalny dla innych koszmar. Żyje w gruzach zbombardowanych miast i spalonych wsi. Płoną Bieszczady. A poza tym, mimo, że ślady wojny są wszechobecne, to idzie ku lepszemu. Odgruzowywanie, odbudowywanie, odnajdywanie zaginionych… Szczęśliwość pokoju. Taki obraz końca wojny i kilku powojennych lat nosimy w sobie. My, którzy mieliśmy szczęście urodzić się później. My, którzy nie musieliśmy w tamtych miesiącach dokonywać codziennych wyborów. My, którzy możemy spać spokojnie. I dopiero takie książki, jak ta, uświadamiają wielu z nas, ile zła musieli jeszcze przeżyć ci, którym udało się przeżyć wojnę. Zła wyrządzonego przez politykę i zła wyrządzonego przez konkretnego człowieka. I zła, które człowiek, ulegając rozmaitym pokusom, wyrządził sam sobie…

„1945. Wojna i pokój” pozwala spojrzeć nam na tamten czas pamięcią, emocjami i wspomnieniami tych, którzy go przeżyli na ziemiach należących do nowego państwa polskiego. A...

książek: 0
| 2016-06-02

Wojna tak szybko nie wygasa, jeszcze długo po niej ludzie przyjmują ciosy ze wszystkich stron. Z czasem te chwile mogą najszybciej odejść w zapomnienie, a są przecież streszczeniem całego okrucieństwa.

Nie wiem, jak wyglądała w 1945 r. droga mojej babci z najmłodszym synem z Kazachstanu do Szczecina. Dlaczego nie została w rodzinnych stronach? Czy to było kolejne zesłanie, za karę, czy tak bała się sowietów, że uciekała od nich jak najdalej?
Nie wiem, jak wyglądało przesiedlenie dziadków, z wówczas 2-letnią moją mamą, spod Lublina na ziemie odzyskane. Po latach w urywanych opowieściach słyszałam, że jeszcze długo z najstarszym synem i sąsiadami Polakami pełnili nocne warty w obronie przed innymi, ze strachu, tak jak oni przesiedlonymi z tamtych terenów, ale dla nich to byli banderowcy.
Nie wiem, co przeżywał mój tata na widok ruin Szczecina, bo po kilku dniach od powrotu z Zachodu jako gorszy sort Polaków z niewłaściwym pochodzeniem i służbą u Andersa, trafił do obozu jak ten...

książek: 1851

Autorka w bardzo dobrym stylu przedstawiła sytuację, jaka była na ziemiach polskich w 1945 roku. Ujęła to w sposób chronologiczny, przy czym opowieści o poszczególnych osobach były poprzedzone cytatami z ówczesnej prasy.
Historia prezydenta Wrocławia, czy też kobiety, która zajęła się sierotami, o żołnierzach i działających oddziałach UPA. O to jak w sposób reporterski autorka zaprezentowała rok 1945- czas końca wojny(ale ciągłych walk) i pokoju.
Polecam!

książek: 696
Aleksandra | 2016-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2016

Niezwykle poruszająca książka, która ocala od zapomnienia wiele wspomnień i historii, które zostałyby zapomniane bezpowrotnie, gdyby Magda Grzebałkowska nie utrwaliła ich i nie spisała w swojej powieści Wojna i Pokój 1945". Wstrząsające relacje przesiedleńców, uczestników i świadków wydarzeń, opisy obozów pracy dla Niemców, jakie powstały po wojnie burzy obraz jaki miałam o tym, że wojna się skończyła. Bardzo starannie opracowana i bogata w archiwalne fotografie książka, którą polecam wszystkim. Chylę czoła przed ogromną pracą autorki.

zobacz kolejne z 3944 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Książki nagrodzone w 2016 roku

Koniec roku to czas podsumowań. Na fali uniesień i wzruszeń typu „było, minęło” przypominamy również, jakie książki zostały wyróżnione w tym roku najważniejszymi polskimi nagrodami literackimi. Co już przeczytaliście, a jakich tytułów na pewno nie dopiszecie do swojej niekończącej się listy „do przeczytania”? Jacy twórcy zostali wyróżnieni w tym roku?


więcej
Literacka Nagroda Nike dla Bronki Nowickiej

Bronka Nowicka, debiutantka, autorka książki „Nakarmić kamień” została 20 laureatką Nagrody Literackiej Nike, przyznawanej przez Fundację Agory i „Gazetę Wyborczą”. Laureatka otrzymała statuetkę i 100 tys. zł. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd