Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tam, gdzie spadają Anioły

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,23 (7582 ocen i 701 opinii) Zobacz oceny
10
751
9
1 243
8
1 279
7
2 126
6
1 032
5
641
4
197
3
214
2
43
1
56
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8308033083
liczba stron
312
język
polski

Inne wydania

Ewa utraciła swego Anioła Stróża. Bez jego opieki dziewczynka zaczyna ciężko chorować. Aby mogła wyzdrowieć, Anioł musi wygrać walkę ze swym bratem bliźniakiem, Aniołem Ciemności.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl

Brak materiałów.
książek: 680
Agnieszka | 2012-01-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 stycznia 2012

Z twórczością Doroty Terakowskiej zetknęłam się całkiem niedawno. Owszem, jej nazwisko było mi znane, ale jako sceptyk w kwestii literatury polskiej, nie bardzo miałam ochotę sięgać po książki polskich autorów. Do dziś nie wiem, co skłoniło mnie, aby podczas ostatniej wizyty w bibliotece wrzucić do plecaka właśnie Jej powieść. Być może był to tytuł, zważywszy że z Aniołami jestem dość mocno związana, ponieważ posiadam w domu sporą kolekcję „anielskich figurek”. A może to sam mój Anioł Stróż podszepnął mi, żebym w końcu się przełamała i przestała stronić od literatury polskiej?

Z Aniołami związana jest nie tylko religia chrześcijańska. Te skrzydlate Istoty występują w wielu kulturach, religiach, czy też społecznościach. Ludzkości znane są od zarania dziejów, ponieważ symbolizują nasz byt duchowy. Anioły to szeroka grupa Istot, które skupiają w sobie nie tylko cechy dobre, ale także i te złe. Niektórzy wierzą, że każdy człowiek w chwili narodzin otrzymał od Boga swojego osobistego Anioła Stróża, którego zadaniem jest prowadzić go przez życie i ochraniać przed niebezpieczeństwem. Ale niestety, nie zawsze jest tak, że Anioł Stróż przed wszystkim człowieka obroni, bo jak wiadomo, ludzi dotykają nieszczęścia i nikt nie może nic na to poradzić. W takim razie, jak jest naprawdę? Czy rzeczywiście Aniołowie są wśród nas, czy może tylko jest to jedno z ludowych wierzeń, dzięki któremu łatwiej nam żyć? A Wy jak myślicie?

Bohaterka powieści "Tam gdzie spadają Anioły" mocno wierzy w swojego Anioła Stróża, choć jej życie nie jest usłane różami. Zapytacie, dlaczego? Otóż, pewnego dnia pięcioletnia Ewa, bawiąc się przed domem nagle słyszy szum, jak gdyby stado ptaków szybowało po niebie. Ale to nie są ptaki. Mała Ewa widzi coś więcej. Ona widzi… Anioły. Próbuje zainteresować tym swoją matkę, która akurat w pracowni modeluje z gliny figurę Piety. Lecz Anna nie zwraca na nią uwagi. Jedyne, na czym się koncentruje, to jej rzeźba, której jeszcze wiele brakuje do doskonałości. Gdy Ewa nie daje za wygraną, matka próbuje uświadomić dziecku, że to tylko ptaki. Ale dziewczynka wie, że jest inaczej. W końcu postanawia nie zawracać Annie głowy i biegnie w kierunku lasu, bo to właśnie tam zmierzają Anioły. Nagle Ewa widzi jak Czarne Anioły atakują Białe. Tak bardzo chciałaby pomóc Białemu Aniołowi, któremu Czarny brutalnie wyrywa pióra ze skrzydeł, ale nie może. Anioły są za wysoko, a ona jest taka mała. Wie tylko, że Biały Anioł bardzo cierpi. Miejsce, w którym ma skrzydła bardzo krwawi.

"(…) ale już w ślad za Białym, jak jastrząb za gołębiem, zapikował Czarny Anioł i schwycił go w swoje szpony. Starcie odbyło się tak blisko, że mogła dojrzeć ich oblicza: blade, zmęczone Białego i triumfujące, nienasycone oblicze jego prześladowcy. Czarny, trzymając Białego Anioła niedbale, choć mocno, jak rozszarpanego ptaka, spojrzał na Ewę przenikliwymi oczami i dziewczynka doznała uczucia bólu. Ten ból miał także kolor czerni.
– TO TY…! – zaśmiał się bezgłośnie, trochę zdziwiony, a mała Ewa po raz wtóry pomyślała, że jest tak piękny, iż jego uroda przyciąga i nie pozwala oderwać oczu. Potrząsnął Białym Aniołem, z którego skrzydeł oderwało się kilka śnieżnobiałych piór, i pofrunął dalej, dzierżąc niedbale swą ofiarę.
– Puść go! – krzyknęła rozpaczliwym głosem. Czarny obejrzał się z szyderczym, ale pięknym uśmiechem i przyśpieszył lot."

Kiedy Anioły zniknęły z zasięgu wzroku dziewczynki, Ewa będąc pod wrażeniem tego, co jeszcze przed chwilą widziała, cofając się nie zauważa ogromnego dołu wykopanego w ziemi przez kłusowników. Wpada do niego i traci przytomność. Po jakimś czasie zostaje odnaleziona przez rodziców i babcię, która mieszka kilka ulic dalej. Dziewczynka natychmiast zostaje zabrana do szpitala. Lekarze nie znajdują u niej poważnych obrażeń, ale Ewa niczego nie pamięta. Nie pamięta, że po niebie szybowały Anioły. Nie pamięta też, że Biały Anioł walczył z Czarnym i został przez niego dotkliwie okaleczony. Tymczasem babcia zabiera do domu pióro, które znalazła tuż obok wnuczki, kiedy ta leżała w wilczym dole. Jeszcze wtedy nie wie, że to nie jest takie zwyczajne pióro. To pióro Anioła, którego tak naprawdę nie miała prawa tam znaleźć, ponieważ nic, co pochodzi z Nieba, nie może trafić na Ziemię.

Niemalże natychmiast na osiedle, na którym mieszka mała Ewa przychodzi ni to człowiek, ni to jakaś nadprzyrodzona Istota. Jest wystraszony, brudny i kaleki. Początkowo ludzie się go boją i chcą się go pozbyć. Lecz po jakimś czasie oswajają się z nim i pozwalają mu zamieszkać w osiedlowej ruderze. Babcia Ewy zanosi mu jedzenie i ubrania po swoim zmarłym mężu. Mieszkańcy osiedla nazywają go „Bezdomny”. Wygląda na to, że Bezdomny jest niemową. Mała Ewa bardzo szybko zaprzyjaźnia się z nim i tylko ona potrafi z nim rozmawiać. Od chwili, gdy wpadła do wilczego dołu, jej życie bardzo się zmieniło. Niegdyś była zdrowym i radosnym dzieckiem, a teraz co kilka dni trafia do szpitala, bo albo niefortunnie upadnie, albo przebije sobie dłoń drutem, a to znowu wpadnie pod samochód. Rodzice jakoś niespecjalnie zwracają na to uwagę, ponieważ są zaabsorbowani swoim życiem. Anna wciąż rzeźbi, a Jan stale siedzi przed komputerem i wierzy tylko w świat wirtualny i w wiedzę, jaką może czerpać z Internetu.

Mija osiem lat. Ewę nadal prześladuje pech. Dziewczynka chodzi już do szkoły, ale nie ma przyjaciół. Jedyną przyjazną jej osobą jest Bezdomny, który nadal mieszka w osiedlowej ruderze. Ale nie tylko on zadomowił się na osiedlu. Wraz z nim pojawiło się ogromne, czarne ptaszysko, które uparcie okupuje miejsce na jednym z drzew przed domem, w którym mieszka Ewa. Anna zauważa, że ilekroć ma zdarzyć się jakieś nieszczęście, pojawia się owe niezidentyfikowane ptaszysko. Natomiast Ewa czuje się coraz gorzej. Jest osłabiona, kręci jej się w głowie, a na jej ciele pojawiają się wylewy podskórne. Pewnego dnia Ewa traci przytomność. Kiedy trafia do szpitala, lekarze diagnozują u niej ostrą białaczkę, której tak naprawdę nie można leczyć. Medycy zalecają czekanie. Tylko na co? Na śmierć? A może na cud? I wtedy babcia stwierdza, że to wszystko wygląda tak, jak gdyby Ewunia straciła swojego Anioła Stróża! Od tej chwili rozpoczyna się usilne poszukiwanie Anioła. Ale czy zakończy się ono powodzeniem? Czy Ewa i jej rodzina znajdą w sobie wystarczająco dużo sił, aby odnaleźć Anioła Stróża? Czy Ewa będzie zdrowa?

Ta powieść opowiada o odwiecznej walce Dobra ze Złem. Pozwala wierzyć w to, że gdzieś tam jest Ktoś, Kto stale się nami opiekuje i chroni nas przed przeciwnościami losu. Tylko musimy Mu zaufać i uwierzyć w Niego. Książka pokazuje też, że nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko ma swoje przeznaczenie. Pokazuje jak mogą zmienić się ludzie pod wpływem dramatycznych przeżyć. Pokazuje, że nie wszystko da się wytłumaczyć za pomocą teorii naukowych. Jeśli czegoś nie widzimy, to wcale nie oznacza, że tego nie ma. Książka skłania do myślenia, do zastanowienia się nad własnym życiem, nad sensem cierpienia. Trzynastoletnia Ewa z jednej strony godzi się z tym, co nieuniknione. Zdaje sobie sprawę z tego, że pewnego dnia może już nie zobaczyć zachodu słońca. Jednak z drugiej strony wciąż ma nadzieję, że odnajdzie swojego Anioła Stróża i znów będzie zdrowa. Przez cały czas nastolatce towarzyszy tekst dziecięcej modlitwy do Anioła Stróża, a także obrazek Anioła, na którym przeprowadza dzieci przez kładkę.

Mogłabym o tej książce jeszcze wiele napisać, ale wtedy mój wpis byłby bardzo długi, a ja nie chcę Was zanudzać. Jeśli znajdziecie chwilę czasu, to zachęcam Was do przeczytania tej książki. Dla mnie jest to najpiękniejsza powieść, jaką kiedykolwiek czytałam. Jej fabuła porusza tak mocno, że w pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się, czy dam radę doczytać ją do końca, czy może zwyczajnie zaleję się łzami i oddam do biblioteki książkę nieprzeczytaną. Ale na szczęście dotrwałam do ostatniej strony i teraz już jestem pewna, że w niedługim czasie sięgnę po kolejne powieści Doroty Terakowskiej. Żałuję tylko, że tę Autorkę poznałam tak późno. Poznałam Ją, kiedy Jej już z nami nie ma od kilku lat.

Pani Doroto, dziękuję za piękną powieść.


źródło recenzji: http://krainaczytania.blox.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czekoladowy tort z Hitlerem. Tajny dziennik Helgi Goebbels

Wstrząsająca, nawet jeżeli sporo w niej fikcji... Wojna... Ilu ludzi, tyle historii... tyle dramatów... Oby nigdy więcej.

zgłoś błąd zgłoś błąd