Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pani Dalloway

Tłumaczenie: Krystyna Tarnowska
Wydawnictwo: Znak
7,29 (1481 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
116
9
266
8
260
7
461
6
184
5
121
4
27
3
35
2
5
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mrs Dalloway
data wydania
ISBN
9788324009671
liczba stron
210
język
polski

Inne wydania

Akcja Pani Dalloway rozgrywa się w ciągu zaledwie jednego czerwcowego dnia 1923 roku w Londynie. Na pozór niewiele się tu dzieje: tytułowa bohaterka przechadza się po mieście, spotyka parę nieznajomych, przygotowuje wieczorne przyjęcie, odwiedza ją mężczyzna, którego kiedyś kochała. W istocie jednak powieść jest istnym kłębowiskiem uczuć i namiętności. Dzięki zastosowanej przez autorkę...

Akcja Pani Dalloway rozgrywa się w ciągu zaledwie jednego czerwcowego dnia 1923 roku w Londynie. Na pozór niewiele się tu dzieje: tytułowa bohaterka przechadza się po mieście, spotyka parę nieznajomych, przygotowuje wieczorne przyjęcie, odwiedza ją mężczyzna, którego kiedyś kochała. W istocie jednak powieść jest istnym kłębowiskiem uczuć i namiętności. Dzięki zastosowanej przez autorkę technice strumienia świadomości czytelnik nie tylko obserwuje świat z perspektywy kilku bohaterów, lecz także towarzyszy ich myślom i emocjom, odkrywając, co naprawdę czai się za fasadą ładu, harmonii i rodzinnego szczęścia.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 423
skiatos | 2016-01-27
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 27 stycznia 2016

"Pani Dalloway sama kupuje kwiaty" - to legendarne już zdanie otwiera powieść Virginii Woolf, rozgrywającą się w ciągu jednego czerwcowego dnia w Londynie, w roku 1923 r.

Klarysa Dalloway mieszka w Londynie, ma dobrze sytuowanego męża, który ją kocha i dorastającą córkę Elżbietę. Klarysa należy do brytyjskiej śmietanki towarzyskiej, nie musi martwić się o pieniądze, pracę i przyszłość. Jest zarazem snobistyczna, jak i wrażliwa, i nieco sentymentalna.

Dzięki "strumieniowi świadomości" - technice pisarskiej zyskującej w owych czasach na popularności, a tu znakomicie wykorzystanej przez Virginię Woolf - poznajemy najskrytsze myśli Klarysy. Ale nie tylko jej. Woolf zabiera nas w podróż przez świadomość pozostałych bohaterów powieści, najczęściej pięćdziesięciolatków, którzy wciąż myślą o przeszłości, która ciągle do nich powraca. Przeszłość jest dla nich częścią teraźniejszości. Przez to wszystko czas staje się głównym bohaterem książki. Kiedy jesteśmy dojrzali wzmaga się nasze odczuwanie - zdają się mówić wszyscy, wspominając mijające życie.

Drugim bohaterem powieści zdaje się być śmierć, a może raczej to co nas do niej wiedzie. Jednym z bohaterów "Pani Dalloway" jest Septimus Warren Smith, były żołnierz, który popełnia samobójstwo, skacząc z okna. Luka czasowa, która oddziela teraźniejszość powieści od wspomnień bohaterów - kolejny zabieg narratorski Woolf - jest kluczem do zrozumienia, co zaprowadziło Septimusa na okienny parapet. Woolf choć co nieco sugeruje, pozostawia tę kwestię nierozstrzygalną. Mogła być to zarówno trauma I Wojny Światowej, jak i narastający ciężar „męskości”, przemilczany żal albo homoseksualna, erotyczna więź z zabitym na wojnie przyjacielem. Jak zaobserwowała Suzette Henke, „Ta powieść jest, poza wszystkim, protestem przeciw nacjonalistycznym politykom, którzy wymyślili idealistów, (…) by walczyli w Wielkiej Wojnie 1914-1918 – w konflikcie emblematycznym, masowej psychozie, napędzającej tragiczną rzeź pokolenia”.

Z drugiej strony Virginia Woolf dość wyraźnie sugeruje również inne źródła bólu. U Woolf - a stanowi to wyraźne nawiązanie do wątku autobiograficznego - takie cierpienie bohatera z powodu porażki ma dużo wspólnego z homofobią, żyjącą zarówno samym człowieku, jak i w jego otoczeniu społecznym.

Śmierć Septimusa Warrena Smitha, o której Klarysa Dalloway dowiaduje się w trakcie przyjęcia, jest dla niej ciosem. Ciosem zaskakującym, ponieważ nie zna ona samobójcy. Wyczuwa jednak wspólną nić porozumienia z Septimusem. Jest nią cierpienie niespełnienia swojego życia. Z początku, jej reakcja jest powierzchowna i odstręczająca - „Jak Bradshawowie śmią mówić na przyjęciu u niej o śmierci?” Ale potem przychodzi głębsza refleksja: „Ale ten młody mężczyzna, który się zabił... czy skacząc nie zaprzepaścił swojego skarbu? A może było inaczej. Istnieją przecież poeci, myśliciele. Powiedzmy, że on miał tę pasję, że poszedł do sir Williama Bradshawa, który jest wielkim lekarzem, ale dla niej ma w sobie coś nieuchwytnie złego, jest jakby bez płci, nie zna pożądań, w stosunku do kobiet niesłychanie uprzejmy, zdolny jednak do nieopisanego okrucieństwa – zdolny wedrzeć się w duszę ludzką, tak, na pewno; jeżeli ten młody mężczyzna poszedł do niego i jeżeli w ten sposób właśnie odczuwał przemoc sir Williama, kto wie, czy sobie nie powiedział (Klarysa czuła, że na pewno tak było): życie jest nie do zniesienia. Przez nich, przez takich ludzi jak on, życie jest nie do zniesienia.” - rozmyśla pani Dalloway.

To wszystko i o wile więcej czyni z tej powieści książkę wybitną.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaginiony rozkaz

Książka Steve'a Berry'ego „Zaginiony Rozkaz” skusiła mnie swoją przepiękną oprawą i interesującym opisem wydawcy. Jest również pierwszą książką autors...

zgłoś błąd zgłoś błąd