Virtualo -50% thriller

Władca liczb

Cykl: Edward Popielski (tom 6)
Wydawnictwo: Znak
6,69 (1089 ocen i 155 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
54
8
176
7
363
6
292
5
95
4
30
3
29
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324032181
liczba stron
312
słowa kluczowe
Marek Krajewski, popielski, Wrocław,
język
polski
dodała
AMisz

Wrocław to brama do piekła. Kiedy przez nią przejdziesz, nie ma już odwrotu Zmęczony życiem Popielski dostaje nowe zlecenie. Proste z pozoru śledztwo w sprawie syna pewnego hrabiego zaczyna zupełnie nowy rozdział w historii detektywa i miasta. Wrocław staje się przejściem do mrocznego świata, niebezpiecznym labiryntem. Wystarczy o niewłaściwej porze znaleźć się w niewłaściwym miejscu i otwiera...

Wrocław to brama do piekła. Kiedy przez nią przejdziesz, nie ma już odwrotu
Zmęczony życiem Popielski dostaje nowe zlecenie. Proste z pozoru śledztwo w sprawie syna pewnego hrabiego zaczyna zupełnie nowy rozdział w historii detektywa i miasta.
Wrocław staje się przejściem do mrocznego świata, niebezpiecznym labiryntem. Wystarczy o niewłaściwej porze znaleźć się w niewłaściwym miejscu i otwiera się brama do piekieł.

Tutaj okrucieństwo nie ma granic.
Tutaj śledzisz każdy gest twojego oprawcy.
Tutaj zaczynasz żyć według jego reguł.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1298

Matematyka i inne demony

Gliny nigdy nie mówią do widzenia. Zawsze mają nadzieję, że cię jeszcze ujrzą u siebie - przekonuje bohater książki Raymonda Chandlera „Długie pożegnanie”. To życzenie w przypadku Edwarda Popielskiego jest zdecydowanie obustronne. Raduje się literacka część ludzkości (tzw. czytająca mniejszość), ponieważ ukazała się właśnie książka Marka Krajewskiego „Władca liczb”, kolejny tom przygód do niedawna jeszcze lwowskiego, a już teraz wrocławskiego policjanta/ prywatnego detektywa/ pełnomocnika procesowego. Ale ab ovo.

Wrocław, lato 1956 roku. Edward Popielski ponownie przemierza i penetruje ulice miasta po to, żeby wszechświat mógł powrócić do równowagi, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Sprawa, której podejmuje się tym razem, za przyzwoleniem swojego obecnego pracodawcy mecenasa Aleksandra Becka, z początku wydaje się być tylko błahostką, raptem niegroźnym szantażem, kolejnym zleceniem zbytnio nieodbiegającym od dotychczasowych zajęć pełnomocnika. Zleceniodawca, przedwojenny arystokrata, dżentelmen o nienagannych manierach, hrabia Władysław Zaranek-Plater powierza mu dość intratne, ale też delikatne zadanie. Popielski ma udowodnić chorobę psychiczną jego brata Eugeniusza. A Eugeniusz to ekscentryk, matematyczny geniusz, który równaniami matematycznymi próbuje przekonać otoczenie, że fala samobójstw mieszkańców Wrocławia jest spowodowana działaniem Belmispara vel Władcy liczb. Uznanie Eugeniusza za człowieka chorego pozwoli przejąć hrabiemu Władysławowi spadek należny...

Gliny nigdy nie mówią do widzenia. Zawsze mają nadzieję, że cię jeszcze ujrzą u siebie - przekonuje bohater książki Raymonda Chandlera „Długie pożegnanie”. To życzenie w przypadku Edwarda Popielskiego jest zdecydowanie obustronne. Raduje się literacka część ludzkości (tzw. czytająca mniejszość), ponieważ ukazała się właśnie książka Marka Krajewskiego „Władca liczb”, kolejny tom przygód do niedawna jeszcze lwowskiego, a już teraz wrocławskiego policjanta/ prywatnego detektywa/ pełnomocnika procesowego. Ale ab ovo.

Wrocław, lato 1956 roku. Edward Popielski ponownie przemierza i penetruje ulice miasta po to, żeby wszechświat mógł powrócić do równowagi, żeby sprawiedliwości stało się zadość. Sprawa, której podejmuje się tym razem, za przyzwoleniem swojego obecnego pracodawcy mecenasa Aleksandra Becka, z początku wydaje się być tylko błahostką, raptem niegroźnym szantażem, kolejnym zleceniem zbytnio nieodbiegającym od dotychczasowych zajęć pełnomocnika. Zleceniodawca, przedwojenny arystokrata, dżentelmen o nienagannych manierach, hrabia Władysław Zaranek-Plater powierza mu dość intratne, ale też delikatne zadanie. Popielski ma udowodnić chorobę psychiczną jego brata Eugeniusza. A Eugeniusz to ekscentryk, matematyczny geniusz, który równaniami matematycznymi próbuje przekonać otoczenie, że fala samobójstw mieszkańców Wrocławia jest spowodowana działaniem Belmispara vel Władcy liczb. Uznanie Eugeniusza za człowieka chorego pozwoli przejąć hrabiemu Władysławowi spadek należny bratu. Stawka jest wysoka, a z pozoru proste zadanie okazuje się skomplikowanym matematycznym działaniem, którego rozwiązanie może uwolnić demoniczne siły. Ale Popielski już zwęszył trop. Alea iacta est.

Powojenny Wrocław i nie zawsze dżentelmeńskie, lecz skuteczne maniery siedemdziesięcioletniego Edwarda Popielskiego. Okultyzm i matematyka. Miejski półświatek i precyzja topograficzna. Języki, klamra czasowa i dynamiczna fabuła. Dobrze znane i cenione elementy konstrukcyjne powieści Krajewskiego i tym razem cieszą oko i umysł czytelnika. „Władca liczb” to kolejna zacna powieść wrocławskiego autora, w której odnajduje się dobrze znaną i oczekiwaną melodię. Czyta się z zawrotną szybkością, angażując wszystkie zmysły. Popielski/ Krajewski/ Mock - Cura, ut valeas!

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2424)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 178
Rocinka | 2018-04-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lutego 2015

Powojenny Wrocław z 1956 roku w czasie gomułkowskiej odwilży, ukazuje swoje mroczne oblicze. Z odmętów Odry wyłaniają się kolejne trupy, którym na spotkanie wychodzi znany z wcześniejszych powieści Marka Krajewskiego – Edward Popielski – do niedawna postrach lwowskiego półświatka, teraz wrocławski prywatny detektyw. Z pozoru błahe zlecenie hrabiego Zaranka-Platera, aby dla korzyści majątkowych udowodnić jego bratu Eugeniuszowi chorobę psychiczną, staje się skomplikowaną matematyczną zagadką. Matematyka przeplata się z okultyzmem, a także charakterystycznym dla Krajewskiego, topograficznie precyzyjnym i klimatycznym wizerunkiem miasta. Zdecydowanie mocną stroną są wyraziste, może nawet lekko przerysowane postacie, które zapadają w pamięć. Narracja prowadzona głównie w pierwszej osobie, którym jest sam Popielski spisujący swoje wspomnienia, niweluje dystans pomiędzy bohaterem a czytelnikiem zaś wydarzenia przedstawione w powieści spina częsta w twórczości pisarza klamra czasowa...

książek: 731
marcin | 2017-09-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2017 rok

Muszę przyznać że lubię powieści M.Krajewskiego. Lubię go za styl,erudycję za opis i przybliżenie czasów które już odeszły. Powieści Krajewskiego mają swój specyficzny klimat,są przesycone jakimś brudem,zgnilizną i złem w różnych jego formach."Władcę liczb"czyta się naprawdę nieźle choć książka jest nierówna i momentami dość zawiła. Ciekawym posunięciem ze strony autora było wprowadzenie do kart powieści elementów matematycznych i wrozbiarskich przez co książka niewątpliwie zyskuje."Władca liczb"nie jest jakimś szczytowym osiągnięciem Krajewskiego,Popielski jest już stary i zmęczony życiem dlatego niektóre jego wyczyny zdumiewająi czasem śmieszą, ale to naprawdę przyzwoicie napisana książka. Daje sześć plus jedną gwiazdkę za wątróbkę w panierce.

książek: 357
deskath | 2015-02-27
Przeczytana: 27 lutego 2015

Niestety jest to najsłabsza książka z Edwardem Popielskim w roli głównej. Siedemdziesięcioletni detektyw próbuje rozwikłać sprawę tajemniczych samobójstw, ze którymi rzekomo stoi pewnien matematyczny demon. W poprzednich książkach Marka Krajewskiego różnie bywało z zagadkami do rozwiązania, ale ta jest najsłabsza. Brakuje również klimatu, który czasami w zupełności rekompensował braki kryminalne poprzednich powieści. Bohater też momentami nie zachwyca. Większość rozwiązań podsuwa mu zwykle ktoś inny i chwilami ciężko uwierzyć, że Popielski był kiedyś postrachem lwowskiego półświatka. Nie chodzi mi oczywiście o sprawność fizyczną bohatera, tylko o umiejętności dedukcyjne. Książkę czytało mi się jednak dobrze, więc za warsztat plusik więcej. Mam nadzieję, że był to wypadek przy pracy autora, a nie zmęczenie materiału i kolejna powieść pana Krajewskiego będzie lepsza.

książek: 2180
emindflow | 2014-09-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 września 2014

Każdą nową książkę Marka Krajewskiego przyjmuję z nadzieją i od dłuższego czasu każdą kolejną jestem coraz bardziej rozczarowany. Nie inaczej jest, niestety, z "Władcą liczb".
Wygląda na to, że pisarzowi skończyły się pomysły, bo "Władca liczb" jest niewiarygodnie wtórny, dosłownie wszystko już było w poprzednich książkach cyklu.
Krajewski nigdy nie był mistrzem w konstruowaniu kryminalnych intryg, więc przynajmniej w tym zakresie jest zgodnie z oczekiwaniami - spodziewałem się, ze będzie słabo i jest słabo.
Z żalem stwierdzam, że brakuje tu nawet tego specyficznego klimatu miasta (w tym przypadku Wrocławia) i epoki, czym broniły się wszystkie wcześniejsze książki.
Wszystko to skłania mnie do stwierdzenia, ze miałem do czynienia z bodaj najsłabszą pozycją cyklu z Mockiem i Popielskim.
Jedyny walor autora, jaki pozostał w tej powieści, to lekkość pióra - tę książkę nadal czyta się lekko, ale już z przyjemnością jest znacznie gorzej.
Książka wyłącznie dla hard fanów Marka...

książek: 1304
joaśka | 2014-12-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 grudnia 2014

W twórczości każdego dobrego autora znajdzie się jedna czy dwie słabsze pozycje. Przeczytana książka jest właśnie, moim zdaniem, jedną z nich.
Wprawne pióro Marka Krajewskiego sprawiło, że przeczytałam ją do końca i nawet byłam ciekawa rozwiązania zagadki, ale po drodze czułam narastającą irytację. Cała plejada bohaterów, niekiedy mało albo zgoła nic wnoszących do akcji, niedokończone wątki i dość niedorzeczna intryga. W jednym miejscu (s.293)powtarza się nawet cały fragment powieści ze s.35. Może to był jakiś specjalny zamysł autora, którego ja nie zrozumiałam.
Mam nadzieję, że w następnej powieści będzie zwyżka formy pisarskiej.

książek: 2937
wiejskifilozof | 2015-02-17
Na półkach: Przeczytane

Jakoś tak lubię czytać o Wrocławiu.Nigdy tam nie byłem, ale mam sentyment do tego miasta.
Może dlatego, że moje ulubione seriale Pierwsza Miłość i Świat Według Kiepskich toczą się w tym mieście ?
Co do książki,to fabuła jest nawet dobra. Taka chwytliwa,otóż mamy serię morderstw, ciała wyławiane z Odry.
Popielski ma za zadanie znaleźć sprawcę.
Rok 1956 to czasy odwilży gomułkowskiej.
Nie ma już Armii Czerwonej na ulicach, wszechwładnego NKWD.
I może dlatego czułem pełen nie dosyt,czegoś mi brakowało.
Tego napięcia,Popielski jest po prostu stary.
Nie ma co się czarować,to już nie jest ten człowiek z Licz Charona lub Głowy Minotaura.
Książkę można przeczytać,ale mi osobiście trudno się nad nią zachwycać.
Pozdrawiam mieszkańców i mieszkanki Wrocławia.

książek: 510
Edyta | 2014-10-27
Przeczytana: 26 października 2014

Genialna! Po prostu genialna książka!
King, Harris, Coben...my mamy swojego Krajewskiego.
Polecam! Ciekawa, wciągająca, zaskakująca...
Pióro autora moim zdaniem majstersztyk.
Przyznam, że darzę szczególnym sentymentem Wrocław, okolice Curie - Skłodowskiej, czytelnię na Szewskiej...i oczywiście "starego znajomego" Edwarda Popielskiego. Poza tym ta właśnie część wyjaśnia wiele zagadek z dotychczasowego życia głównego bohatera.Polecam

książek: 1637
Tomek | 2014-11-07
Na półkach: Przeczytane, E-book, Posiadam
Przeczytana: 07 listopada 2014

Już dawno nie miałem takiego problemu z podjęciem decyzji dotyczącej oceny powieści po zakończeniu jej lektury. W dalszym ciągu targają mną sprzeczne emocje i co chwilę zmieniam zdanie odnośnie tejże oceny i opinii na temat "Władcy liczb". Były momenty, kiedy myślałem sobie, że najlepiej byłby aby główny bohater przybrał inne imię i nazwisko, aby nie przynosić wstydu Edwardowi Popielskiemu, lecza za chwilę okazywało się, że to, co czytam właściwie mi się podoba i czynię to z zainteresowaniem, bo ciekaw jestem, jakie tym razem rozwiązanie zagadki przygotował Marek Krajewski.

"Władca liczb" nie jest zapewne powieścią, za którą polubiłbym Marka Krajewskiego. Cały czas waham się nad stwierdzeniem czy jest to historia przeciętna, czy może dobra? Nie chcę też chyba roztrząsać aż tak mocno tego problemu, aby nie zatrzeć tych bardzo dobrych wspomnień, które pozostawiły po sobie wcześniejsze powieści tego autora (pomijając oczywiście powieść "W otchłani mroku"). Wydaje mi się...

książek: 469
Krzysztof | 2015-10-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 października 2015

Proza Marka Krajewskiego ma jedną wspólną cechę z prozą Jacka Komuda, zwięzłe opisy promujące ich książki bardzo zachęcają do sięgnięcia po lekturę i nie zdradzają prawie nic z fabuły, jednak po odłożeniu ich na półkę mamy świadomość, że tylko Komuda dotrzymał obietnicy. Zapewne według Krajewskiego jego książki są mrocznymi i ambitnymi kryminałami dla inteligentniejszej części społeczeństwa, lecz śmiem w to wątpić i dziwie się jakim cudem pisarza zalicza się do czołowych autorów kryminałów w tym kraju. Słaba Arena Szczurów okazała się pozycją o wiele lepszą i przynajmniej miała jakiś klimat. Po lekturze Władcy Liczb zrozumiałem o co chodziło z dziwnymi błędami logicznymi w historii o Popielskim, ale wracając do książki. Autor nie postarał się, w książce nie ma żadnego napięcia, chwili emocji, a tajemnica jest wręcz śmieszna. Klimat książki nijaki, bohater jeszcze bardziej nijaki i pozbawiony grama charyzmy. To jednak największą wadą jest przede wszystkim miałka, naiwna historia u...

książek: 278
Hubert Igliński | 2014-09-09
Przeczytana: 05 września 2014

Mimo, że to dzięki Markowi Krajewskiemu zakochałem się w retro kryminałach i powieści o Eberhardzie Mocku oceniam bardzo wysoko i jestem ich zagorzałym fanem i orędownikiem, to z Popielskim od początku miałem problem. Z czasem cykl ten się rozkręcał, ale to już zdecydowanie nie było w nim tego czegoś, co miał "Mock". Po "Władcę liczb" sięgnąłem z dużymi oporami i gdyby nie urlop i chęć oczyszczenia umysłu i przeczytania czegoś lekkiego jeszcze długo zwlekałbym z jego lekturą. Intuicja, choć męska, nie zawiodła mnie. Książka wtórna, ale co gorsza zupełnie nie wciągająca, jednak doczytałem do końca licząc, że choć na końcu Autor mnie zaskoczy. Niedoczekanie.
Mam jednak nadzieję, że cykl ten zakończy się wraz z następną powieścią. A za dwa lata, jeśli szanowny Mistrz utrzyma swój rytm poznamy nowego bohatera, albo wrócimy do Mocka. Eberhardzie wróć !!

zobacz kolejne z 2414 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Marek Krajewski odpowie na Wasze pytania!

Do 30 września będziemy zbierać pytania do Marka Krajewskiego, najciekawsze przekażemy Autorowi, a jego odpowiedzi opublikujemy w serwisie. Autorom trzech najciekawszych pytań przekażemy książki Wydawnictwa Znak „Władca liczb”.


więcej
Marek Krajewski bada profil psychologiczny czytelników

Światło dzienne ujrzał właśnie ciekawy projekt badawczy zgłębiający psychologiczne aspekty czytelnictwa, takie jak osobowość czy postawa czytelników książek. Badanie realizuje firma Imas International, a do uczestnictwa w nim zaprasza nie kto inny jak mistrz tworzenia fascynujących profili kryminalnych, pisarz Marek Krajewski.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd