Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W otchłani mroku

Cykl: Edward Popielski (tom 5)
Wydawnictwo: Znak
7,01 (1190 ocen i 166 opinii) Zobacz oceny
10
62
9
71
8
264
7
429
6
221
5
92
4
34
3
14
2
1
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324027774
liczba stron
320
słowa kluczowe
krajewski, zbrodnia, zło, popielski
język
polski

Do czego może doprowadzić na pozór niewinny spór profesorów? Co pewien filozof z roku 2012 ma wspólnego ze zbrodniami z 1946? Wrocław 1946. Zło zatacza coraz szersze kręgi. Tropią dziewczęta. Gwałcą je i zabijają. Trzech żołnierzy Armii Czerwonej spędza sen z powiek Popielskiemu, UB, NKWD i pewnemu szalonemu Rosjaninowi. Każdy z nich ma inne powody. Dawny komisarz dostaje zlecenie od...

Do czego może doprowadzić na pozór niewinny spór profesorów?
Co pewien filozof z roku 2012 ma wspólnego ze zbrodniami z 1946?

Wrocław 1946. Zło zatacza coraz szersze kręgi.
Tropią dziewczęta. Gwałcą je i zabijają. Trzech żołnierzy Armii Czerwonej spędza sen z powiek Popielskiemu, UB, NKWD i pewnemu szalonemu Rosjaninowi. Każdy z nich ma inne powody.

Dawny komisarz dostaje zlecenie od profesora filozofii. Wśród uczniów podziemnego gimnazjum jest agent UB. Trzeba go znaleźć i odseparować. Nic trudnego. Jednak ku zaskoczeniu Popielskiego każdy kolejny krok w śledztwie to niespodzianka, za którą kryją się mroczne tajemnice. Zło i sprawiedliwość przestają być tylko tematem debaty filozoficznej – zaczynają decydować o życiu i śmierci.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl

źródło okładki: http://www.znak.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1215

Investigator sagacissimus powraca*

Literatura Marka Krajewskiego jest jak sprawdzony i skuteczny algorytm. Od lat te same postaci (najpierw Eberhard Mock, teraz Edward Popielski), te same miejsca (Wrocławia i Lwów), podobny czas historyczny (pierwsza połowa XX wieku), podobna konstrukcja fabularna (jak to zwykle z tego typu literaturą zresztą bywa), czasowe skoki akcji i zaskakujący, aczkolwiek pozornie szczęśliwy finał. A jednak czytelnik kierowany podobnym schematem powieściowym odnajduje wiele przyjemności i satysfakcji z lektury „W otchłani mroku”. Literacki czar kryminałów retro Krajewskiego jest jak narkotyk. Z każdym tomem pragnie się więcej i więcej. I z niecierpliwością dziecka czeka się na nową książkę dotyczącą „przygód” najpierw Mocka, teraz Popielskiego. Bo książki wrocławskiego pisarza to wielka czytelnicza uczta i frajda, tak samo jak frajdą jest dobry algorytm, który przynosi oczekiwane rezultaty.

Był wiek, kiedy nic nie dziwi. I nic nie cieszy. Wrocław 1946. Czas wielkiej, powojennej trwogi. Czas mroku. Niezmordowany, ale też psychicznie pokaleczony sześćdziesięcioletni Edward Popielski próbuje znaleźć sobie miejsce w nowej, rodzącej sie komunistycznej rzeczywistości. Tęskni za Lwowem, dawnym ustabilizowanym życiem, za szacunkiem współpracowników i przełożonych, córką Ritą i wnuczkiem Jerzykiem. Zajmując przyciasne, poniemieckie lokum dogląda schorowanej kuzynki Leokadii. Pewnego dnia niespodziewanie odwiedza go profesor filozofii Stefanus, który przeżywszy piekło obozu koncentracyjnego...

Literatura Marka Krajewskiego jest jak sprawdzony i skuteczny algorytm. Od lat te same postaci (najpierw Eberhard Mock, teraz Edward Popielski), te same miejsca (Wrocławia i Lwów), podobny czas historyczny (pierwsza połowa XX wieku), podobna konstrukcja fabularna (jak to zwykle z tego typu literaturą zresztą bywa), czasowe skoki akcji i zaskakujący, aczkolwiek pozornie szczęśliwy finał. A jednak czytelnik kierowany podobnym schematem powieściowym odnajduje wiele przyjemności i satysfakcji z lektury „W otchłani mroku”. Literacki czar kryminałów retro Krajewskiego jest jak narkotyk. Z każdym tomem pragnie się więcej i więcej. I z niecierpliwością dziecka czeka się na nową książkę dotyczącą „przygód” najpierw Mocka, teraz Popielskiego. Bo książki wrocławskiego pisarza to wielka czytelnicza uczta i frajda, tak samo jak frajdą jest dobry algorytm, który przynosi oczekiwane rezultaty.

Był wiek, kiedy nic nie dziwi. I nic nie cieszy. Wrocław 1946. Czas wielkiej, powojennej trwogi. Czas mroku. Niezmordowany, ale też psychicznie pokaleczony sześćdziesięcioletni Edward Popielski próbuje znaleźć sobie miejsce w nowej, rodzącej sie komunistycznej rzeczywistości. Tęskni za Lwowem, dawnym ustabilizowanym życiem, za szacunkiem współpracowników i przełożonych, córką Ritą i wnuczkiem Jerzykiem. Zajmując przyciasne, poniemieckie lokum dogląda schorowanej kuzynki Leokadii. Pewnego dnia niespodziewanie odwiedza go profesor filozofii Stefanus, który przeżywszy piekło obozu koncentracyjnego postanowił założyć podziemne gimnazjum hołdujące zasadą przedwojennej edukacji i dobru w najczystszej postaci. Jednak w szeregach jego uczniów znajduje się szpicel UB. Zadaniem byłego komisarza lwowskiej policji jest odkrycie osoby, kto współpracuje z nową władzą. Zlecenie nie trudne, za to dobrze płatne. Jednak to, co z pozoru wydawało się błahostką i sposobem na szybki zarobek, okaże się tylko preludium do prawdziwej, przerażającej zbrodni. Brutalne gwałty na młodych dziewczętach, za którymi stoi trójka radzieckich żołnierzy. Zło w czystej postaci, które nie mieści się w ramach żadnej z doktryn filozoficznych tak chętne omawianych przez profesorów i uczniów gimnazjum. Zło, które zatacza coraz większe kręgi i które powstrzymać pragnie nie tylko bystry i bezkompromisowy Edward Popielski, ale także NKWD i polscy komuniści. Zaczyna się więc walka z czasem i demonami, które w powojennej wrocławskiej rzeczywistości znalazły, wdawać by się mogło, dobre miejsce do egzystencji.

„W otchłani mroku” to kolejna książka Krajewskiego, która stanowi idealny mariaż precyzji słowa, wysokiego poziomu merytorycznego i porywającej fabuły. Plus wielobarwni bohaterowie. Wrocławski autor, podobnie jak jego wielki poprzednik Raymond Chandler, nie boi się pokazywać wad i ułomności głównego bohatera. Popielskiemu daleko, zatem do ideału. I właśnie za to, my czytelnicy, kochamy Popielskiego. Za wódkę, kobiety, brutalność i bezkompromisowość, ale przede wszystkim za skuteczność działania.

Krajewskiemu udało stworzyć się kolejny porywający kryminał (z niezwykłą i fascynującą okładką zresztą). Gdzie przeszłość przenika się z teraźniejszością, gdzie nie ma jasnego podziału na dobro i zło (chodźmy przywołać postać kapitana Czernikowa, który ze strony radzieckiej władzy próbuje odnaleźć trójkę zbrodniarzy), gdzie precyzyjnie odmalowane historyczne tło pozwala przenieść się w realia powojennego Wrocławia. I nie zgodzę się z Jackiem Szczerbą („Gazeta Wyborcza”, 3.09.2013 r.), który recenzując najnowszy tom autora „Rzek Hadesu” mówi o niewykorzystanych możliwościach pisarskich Krajewskiego, powołując się na przykład Arthura Conan Doyla, który oprócz książek o przygodach legendarnego Sherlocka Holmesa napisał także m.in. dzieło „Przygody brygadiera Gerarda”. Ale na boga! Któż pamięta o tym fakcie. Liczy się tylko detektyw morfinista. Myślimy Doyle – mówimy Holmes. Myślimy Krajewski – mówimy Mock/Popielski.

Monika Długa

* Tłum: (łac.) investigator sagacissimus – nadzwyczaj bystry śledczy.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2749)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 575
SeVIIen | 2017-02-13
Przeczytana: 13 lutego 2017

"Kto walczy z potworami, ten niechaj baczy, by przy tym samemu nie stać się potworem..."
-F.Nietzsche,
"Poza dobrem i złem"


Warszawa, 1946 roku. Trzech żołnierzy Armii Czerwonej tropi gwałci i morduje młode dziewczęta. Ich czyny spędzają sen z powiek UB, NKWD i staremu wydze Edwardowi Popielskiemu - ekspertowi od zbrodni, ze szczególnym okrucieństwem.

"W Otchłani Mroku" jest moim pierwszym spotkaniem z zamieszkałym we Wrocławiu, Markiem Krajewskim. Mimo iż jest to piąty tom z serii, moja nieznajomość cyklu w ogóle nie odbiła się na odbiorze lektury. Wrocławianin wykreował całkiem niebanalną postać jaką jest Edward Popielski, wojenny wiarus, krytyk nowego socjalistycznego porządku i... czuły opiekun swojej schorowanej kuzynki. Reszta bohaterów nie zachwyca tak jak on, a sami mordercy są postaciami drugoplanowymi - Widać, że to nie na...

książek: 2473
Koronczarka | 2015-01-10
Przeczytana: 10 stycznia 2015

Zawsze mówiłam, że na pograniczu filozofii, religii i tak zwanego życia spotkać można przerażające indywidua, które potrafią wpłynąć na bieg historii, wymordować kilkadziesiąt milionów ludzi, albo przynajmniej zwariować. Przebywanie w tych rejonach jest niebezpieczne. Nie można bezkarnie wpatrywać się w otchłań mroku. No chyba, że robi się to za pośrednictwem Marka Krajewskiego. Wtedy grozi nam najwyżej bezsenna noc. I taki osad na duchu, że takie historie zdarzały się naprawdę. Krajewski opisuje bestialskie gwałty, których dokonywali żołnierze sowieccy, ale motyw ten oprawia w bardzo kunsztowną ramę.

książek: 1432
Tomek | 2013-09-18
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, E-book
Przeczytana: 17 września 2013

Podczas lektury książki "W Otchłani mroku" zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby powieść ta nie była sygnowana znanym nazwiskiem Marka Krajewskiego? Szybko odpowiedziałem sobie na to pytanie, mianowicie przeszłaby bez echa, zauważona może tylko przez wąskie grono czytelników. W moim przekonaniu książka ta nie zasługuje na jakiekolwiek zachwyty czy uznanie. To przeciętny kryminał, ze słabym wątkiem kryminalnym i używanymi wcześniej przez autora dwoma płaszczyznami czasowymi. Jak wspomniałem, mocną stroną tej pozycji jest jedynie nazwisko autora. Może dodam jeszcze do plusów opisy Wrocławia.
Zastanawiałem się także jak w kolejnych powieściach autor poradzi sobie z coraz bardziej sędziwym wiekiem Popielskiego? Czy zatrzyma dla byłego komisarza czas czy może wypuści go z balkonikiem na ulice Wrocławia? Przyjdzie pewnie poczekać jakiś czas aby na to pytanie Marek Krajewski dał odpowiedź. Ja bynajmniej nie będę oczekiwał już na kolejne przygody Edwarda Popielskiego z wypiekami na...

książek: 529
Ania | 2014-02-07
Przeczytana: 10 lutego 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jest to moje pierwsze spotkanie z Markiem Krajewskim i ostatnie.Przeczytałam sto stron uznając że dalsze czytanie tej powieści jest stratą czasu.Przyznam że bardzo rzadko zdarza mi się nie przeczytać całej książki.Po pierwsze jest to opowieść nudna bez żadnego napięcia czy choćby zainteresowania tym co wydarzy się w dalszej części.Wogóle nie podoba mi się to jak jest napisana a już wiek jaki ma ten cały Popielski,który jest detektywem (60 lat) jest według mnie śmieszny.Dawno nie czytałam tak nudnej książki!

książek: 332
deskath | 2013-10-02
Przeczytana: 02 października 2013

Po raz kolejny Marek Krajewski pokazał klasę. Jest to najlepsza książka o dochodzeniach Edwarda Popielskiego. Wcześniejsze lwowskie przygody komisarza były słabsze od tych, które przeżywał jego przyjaciel Mock. Tutaj ważniejsze od samej sprawy rozwiązywanej przez bohatera jest ukazanie powojennego Wrocławia jako skupiska wielu narodowości w tym przesiedleńców, Żydów, Niemców i rosyjskich żołnierzy. Sama zagadka kryminalna może trochę rozczarować. Uważny czytelnik bardzo szybko zdoła ją rozwikłać. W zamian za to mamy tutaj pojedynek dwóch filozofów i ich postaw życiowych. Autor już we wcześniejszych swoich powieściach nie oszczędzał swoich bohaterów za równo fizycznie jak i psychicznie. Tak jest i tym razem. Dostajemy solidną dawkę okrucieństwa i przemocy równoważoną przez wywody wspomnianych już filozofów na temat cierpienia. Czy Marek Krajewski zdobędzie tą książką nowych fanów? Nie wiem. Cykl o Popielskim jest trochę gorszy od cyklu Breslau. Sądzę jednak, że warto się z nią...

książek: 2166
emindflow | 2013-09-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 września 2013

Przedostatnie "Rzeki Hadesu" obudziły we mnie nadzieję, że dołączę do grona wielbicieli twórczości Marka Krajewskiego. Niestety, najnowsza jego powieść sprowadziła mnie na ziemię. Mam wrażenie, ze autor zaczyna zjadać własny ogon i jedynym ratunkiem jest rozpoczęcie nowego cyklu z nowymi bohaterami.Oczywiście, Krajewski niezmiennie pisze w sposób niezwykle sprawny (np. jego opisy kulinarne wręcz powalają), postać Popielskiego ciągle intryguje, opisy powojennego Wrocławia i jego mieszkańców poruszają, ale widać, że pomysłów zaczyna mu brakować. Co gorsze, zatracił jeden ze swoich największych atutów - realizm czasu i miejsca. Przecież Popielski, jako poszukiwany przez bezpiekę kapitan AK,współpracujący z UPA,dowodzący oddziałem likwidującym komunistów, nie miałby najmniejszych szans przeżyć jednego dnia pod własnym nazwiskiem w mieście kontrolowanym przez NKWD i żaden polski szef UB nie kiwnąłby palcem w jego sprawie z obawy o własne życie. Sprawdził się natomiast używany już we...

książek: 474
Edyta | 2013-11-25
Przeczytana: 19 listopada 2013

Na kolejne książki Marka Krajewskiego zawsze czekam z utęsknieniem, czytam z zapartym tchem, a później jestem rozczarowana, że to już koniec. Można powiedzieć, że nic dziwnego, gdyż przez te wszystkie lata zżyłam się zarówno z Edwardem Popielskim jak i z Eberhardem Mockeim (zresztą autor sprytnie połączył wątki z udziałem obu bohaterów w dwóch różnych seriach).
Książka "W otchłani mroku" wciągnęła mnie już po pierwszej stronie. Czas akcji rozgrywa się na kilku płaszczyznach, jednak główna jej część dzieje się w 1946 roku we Wrocławiu (każdy, kto choć raz znalazł się we wrocławskim rynku pokocha to miasto z własną duszą na zawsze). Niektórzy czytelnicy żałują, że Popielski nie działa nadal we Lwowie, jednak Krajewski postąpił zgodnie z prawdą historyczną - wielu Lwowian po zagarnięciu naszych wschodnich terytoriów przez ZSRR wysiedlono właśnie do Wrocławia.
Czy książce można zarzucić, że jest okrutna? Przecież główny wątek - brutalne gwałty dokonywane przez "naszych...

książek: 0
| 2013-09-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie daruję Markowi Krajewskiemu - po raz kolejny zarwałam noc ponieważ od jego książek nie można się oderwać! Nie czytuje kryminałów - nudzą mnie zazwyczaj ale książki Krajewskiego są inne - przede wszystkim w klimacie retro, staroświecko brutalne i bije z nich erudycją autora. Nieistotne czy to Popielski czy Mock - obaj diabelnie inteligentni, potrafiący dostrzec uroki życia, pijący, palący i umiejętnie wykorzystujący zarówno własny urok jak i kobiece wdzięki.
W otchłani mroku nie jest może książką tak smakowitą jak Śmierć w Breslau ale czyta się równie szybko i nie zabrakło w niej stałych elementów - brudu, smrodu i brawury komisarza Popielskiego. Jesteśmy na kilku planach czasowych - współcześnie i w powojennym Wrocławiu. W obu przypadkach coś się dzieje.

Nocy nie przespałam ponieważ najzwyczajniej musiałam się dowiedzieć jak Krajewski rozwiązał kolejną zagadkę. Można autorowi zarzucać, że jego książki straciły powiew świeżości, że się powtarza. To bez znaczenia - Popielski...

książek: 1091
Na półkach: 2013, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 października 2013

Mistrz Krajewski jak zawsze w formie. Wprawdzie brutalne i niezmiernie plastyczne opisy zbrodni powodują, że potem trzeba przez kilka dni dochodzić do siebie, bo wyobraźnia daje popalić, ale przeczytać trzeba koniecznie. Choćby ze względu na piękny język, łacińskie sentencje i zwroty... Chyba właśnie ze względu na dbałość o język przekazu i erudycję Autora, której nie da się nie dostrzec w jego książkach, Marek Krajewski zdecydowanie należy do moich ulubionych...

http://www.inga.wielbo.pl/index.php?page=recenzje

książek: 1360

"Mistrz kryminału wraca do Wrocławia" tak brzmią hasła reklamujące nową powieść Marka Krajewskiego. Ale do miasta wraca nie Mock, ale Popielski. I musi stawić czoła nie lada wyzwaniu, odszukać gwałciciela. Jednak tutaj już nie jest tak łatwo. Nie ma przyjaciół z policji jak we Lwowie i co najważniejsze, nie pracuje już w policji. Ma 60 lat i zostaje kimś na wzór prywatnego detektywa.
Czytając powieść miałam wrażenie, że to swego rodzaju spowiedź Popielskiego, trochę rozliczenie, trochę rachunek sumienia. Może przez to, że do narracji zostały wprowadzone notatki bohatera.
W książce jest to, co u Krajewskiego jest zawsze, porywająca akcja, nietuzinkowi bohaterowie i przede wszystkim smaczek w postaci odwołania do filozofii.
Czy Popielskiemu uda się rozwiązać zagadkę i ochronić niewinne dziewczyny? O tym dowiem się z książki, którą serdecznie polecam.

zobacz kolejne z 2739 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Na tropie zaginionego Breslau - wycieczka śladami Eberharda Mocka

Wybieracie się do Wrocławia? Polecamy organizowaną przez władze miasta wycieczkę pt. Na tropie zaginionego Breslau - śladami radcy kryminalnego wrocławskiej policji Eberharda Mocka, bohatera serii kryminałów Marka Krajewskiego. 


więcej
Ruszyła druga edycja akcji Czytaj KRK!

Kody QR umożliwiające bezpłatne wypożyczenie e-booków można znaleźć w 100 pojazdach krakowskiej komunikacji miejskiej. Oprócz tego tradycyjnie już pojawiły się w blisko 100 najważniejszych adresach literackich Krakowa – bibliotekach, instytucjach kultury, a także kawiarniach i klubach.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd