Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody… W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w...

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody…

W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata.

Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada".

Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria, 2016

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 901
Adriana | 2016-01-21
Na półkach: Przeczytane

www.ujrzecslowa.pl

Mam czasem wrażenie, że dzisiejsze czasy są niezwykle przewidywalne. Najgorsze jest jednak to, że nie potrafię się w nie odpowiednio wpasować. Wszyscy grają w gry komputerowe, ja nie. Wszyscy uwielbiają Gwiezdne Wojny, ja nie. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale ten wstęp ma bardzo duży wpływ na resztę tej recenzji, ponieważ filmy i gry komputerowe mają bardzo duże znaczenie w Armadzie i sądzę, że jeżeli ktoś nie lubi takich tematów, to nie ma czego szukać w tej pozycji.

Nowa pozycja Ernersta Cline’a opowiada o Zacu Lightmanie, który marzy o tym, by coś znaczącego wydarzyło się w jego życiu. Jakież to było wielkie niespotykane szczęście, gdy okazuje się, że świat znany z gier, a raczej jednej gry: Armada dzieję się na jego własnych oczach. Wszystko zależy od niego i innych graczy, by nasza planeta ocalała. Czy im się to uda?

Wcześniej napisałam, że jeżeli ktoś nie ma bzika na punkcie gier komputerowych, to zbytnio się nie odnajdzie w tej historii i nie jest to zbyt wygórowana myśl. Nie oszukujmy się też za bardzo, ponieważ tematy dotyczące science fiction, również nie są dla wszystkich, a nawet sądzę, że są dla dość wąskiej grupy odbiorców. Czemu tak jest? Wszystko za sprawą tego, że oglądając film z tej kategorii, wszystko mamy na tacy, a w przypadku książki, mózg musi wejść na wyższe obroty by wyobrazić sobie międzygalaktyczna potyczkę.

Do końca nie mogę powiedzieć, że Armada była zła. Gdybym tak uznała, to oznaczałoby że nie słucham własnego sumienia. Ja osobiście lubię zagłębiać się w takich historiach, gdzie tkwi w nich coś niezrozumiałego, co my sami staramy się odpowiednio uporządkować. Jednak ta pozycja w jakiś sposób mnie pokonała. Sam opis książki, nie wróży czegoś indywidualnego, czy niepowtarzalnego – w końcu mamy do czynienia z typowym wybrańcem. Ale na to mogę przymrużyć oko, ponieważ nie jest to wyznacznik złej lektury.

Największym zarzutem jest akcja. Tyle lub aż tyle. Na początek musimy przebrnąć ok. 100 stron, by właściwa akcja się rozpoczęła, a następnie wszystkie wydarzenia dzieją się tak nagle, ale zarazem są w tak szczegółowy sposób opisane, że zajmuje to kolejne ¾ objętości książki. Nie ma w tej historii niestety nic zaskakującego, i to kolejna sprawa, która rozrywa moje serce, ponieważ ta pozycja mogła być dobra, a jest po prostu przeciętna. Przeciętna w takim złym znaczeniu, bo wiem, że jest wiele lepszych powieści niż ta zaprezentowana przez Ernersta Cline’a.

Bohaterowie też mnie niczym nie urzekli, nie potrafiłam się zżyć z żadnych z nich. Mam wrażenie, że za tydzień, może dwa, niewiele będę pamiętać z tej historii. Ot tak, kolejna przeczytana książka, która po chwili wyparowuje z naszego umysłu. Pomimo zawiłości, które mogą się napatoczyć laikom w tym gatunku, to nie mogę napisać: nie czytajcie, nie warto. Zawsze mogę się mylić, bo może zaważyło na mojej ocenie to, że jednak gry komputerowe nie są moim konikiem? Kto wie, sięgnijcie po nią i sami się przekonajcie. Ja pomimo tego rozczarowania, mam chęć by przeczytać poprzednią książkę Autora czyli Player one.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ofiara dla burzy

Przyszedł czas na finał mojej ukochanej trylogii. I tym razem się nie zawiodłam. Dolores Redondo stanęła na wysokości zadania i zakończyła opowieść, t...

zgłoś błąd zgłoś błąd