Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Atlantyk 1939 -1945

Seria: Historyczne Bitwy
Wydawnictwo: Bellona
5,71 (7 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
3
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311128712
liczba stron
288
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
palooh

Najdłuższa kampania II wojny światowej toczona na Oceanie Atlantyckim i tworzących go morzach; trwała od września 1939 roku do kapitulacji Niemiec w maju 1945. Największe natężenie zmagań było wiosny 1940 do lata 1944 roku. Najważniejszymi uczestnikami tych działań morskich były: brytyjska Royal Navy i niemiecka Kriegsmarine, a od roku 1941 także flota amerykańska. Bitwa o Atlantyk miała...

Najdłuższa kampania II wojny światowej toczona na Oceanie Atlantyckim i tworzących go morzach; trwała od września 1939 roku do kapitulacji Niemiec w maju 1945. Największe natężenie zmagań było wiosny 1940 do lata 1944 roku. Najważniejszymi uczestnikami tych działań morskich były: brytyjska Royal Navy i niemiecka Kriegsmarine, a od roku 1941 także flota amerykańska. Bitwa o Atlantyk miała ogromne znaczenie dla obu stron. Niemcy, próbując zniszczyć flotę handlową sprzymierzonych, chcieli doprowadzić do załamania się potencjału gospodarczego Wielkiej Brytanii, ta zaś - wraz ze swoimi sprzymierzeńcami - główny wysiłek wojenny w ramach bitwy o Atlantyk, skupiła na obronie morskich linii komunikacyjnych.

 

źródło opisu: www.bellona.pl

źródło okładki: www.bellona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 611
Jacek | 2014-12-17
Na półkach: Przeczytane, Historia, Mam
Przeczytana: 17 grudnia 2014

Moje zainteresowania walkami na morzach datują się od... No, może nie napiszę, wystarczy słowo: dawno. Pomimo różnych innych tematów co jakiś czas wracam do tych zagadnień, zwłaszcza II wojny światowej na morzu. Książka Tomasza Fijałkowskiego wpisuje się więc w zakres moich ulubionych tematów. Ale też po lekturach wielu prac mój apetyt na dobre opracowanie rośnie. A że książka została wydana w dobrej serii Bellony "Historyczne bitwy", moje oczekiwania są naprawdę duże. I tu się zawiodłem.
Ktoś już przede mną napisał, że w tak małym tomie ująć całość zagadnień nie można - i zgadzam się z tym. Ale przecież to seria popularnonaukowa, więc chyba nikt nie będzie oczekiwać wielkiej monografii, zresztą temat pokazuje, że to nie może być monografia. Mam za to przed sobą pracę, która powinna raczej nosić tytuł: walki U-Bootów w II wojnie światowej na niektórych wodach Atlantyku, albo jeszcze coś bardziej szczegółowego. Pora na podanie zastrzeżeń do książki.
Na początek trzeba zauważyć, że autor niemal zupełnie pominął kwestie może i niewielkiego, ale ważnego elementu działań morskich, jakim były rajdy atlantyckie niemieckich okrętów nawodnych. Do tego dochodzą także działania przybrzeżne okrętów nawodnych III Rzeszy. Wreszcie zupełnie nie została zauważona rola pancernika Tirpitz, który nie biorąc udziału bezpośredniego absorbował siły aliantów i zmuszał do wydłużania tras konwojowych, co stanowiło przecież zasadniczy element bitwy o Atlantyk.
Fijałkowski słusznie uwypuklił znaczenie dostaw materiałów, surowców, sprzętu, żywności na Wyspy Brytyjskie, trafnie przeanalizował wojnę materiałową, ale skoncentrował się wyłącznie na aliantach zachodnich. Tymczasem równie ważne były dostawy do ZSRR w ramach konwojów arktycznych, zupełnie tu pominiętych. Nawet jednak w przypadku potraktowania tego wątku jako niezwiązanego z Atlantykiem należy pamiętać, że większość dostaw do ZSRR płynęła najpierw przez Atlantyk ze Stanów Zjednoczonych...
Autor sprowadził niesłusznie walki na Atlantyku do pojedynku U-Booty - ochrona nawodna konwojów, uzupełnione (skromnie) o udział brytyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu. To bardzo okrojony i uproszczony obraz. Nawet jeśli udział był niewielki, nie można pomijać alianckich okrętów podwodnych czy lotnictwa niemieckiego. Przy okazji udział lotnictwa aliantów też budzi zastrzeżenia, bo jest on bardzo, nadmiernie skrótowo przedstawiony.
Trochę też dziwnie nadmiernie eksponowany niemiecki punkt odniesienia do bitwy o Atlantyk. Ale to jakoś mogę przeboleć. Natomiast nie zgadzam się na ogólną koncepcje pracy. Autor zasadniczo trzyma się chronologii, choć i tu są niekiedy odstępstwa (najczęściej uzasadnione), ale za to skacze z wątku na wątek. Wolałbym bardziej uporządkowaną relację, w której np. odnajdę w jednym miejscu informacje o organizacji konwojów i zmianach w tym zakresie, o koncepcjach ataku (niemieckiego) i obrony (alianckiej), o działalności kryptologów i walce o tajność informacji itd. Może wystarczyłoby podzielić długie rozdziały na podrozdziały?
Kolejny zarzut, to pojawiające się opisy pojedynczych walk na morzu, akcji, działań poszczególnych okrętów czy dowódców. Odniosłem wrażenie ogromnej przypadkowości i niespójności tego wątku pracy. Jakby autor potrzebował przykładu, bo już za długo podawał syntetyczne fakty. Nie wszystkie opisy ww. są w tak syntetycznej pracy uzasadnione. Tu można było zaoszczędzić nieco stron.
Jeśli chodzi o elementy uzupełniające książki, to mapy są może zbyt schematyczne, ale do przyjęcia. Fotografie pozostawiają niedosyt - przy objętości tekstu prawie 300 stron tylko dwie małe wkładki, żadnych naczelnych dowódców flot, żadnych zdjęć konwojów - to naprawdę zbyt słaby materiał na taki temat. Bibliografia bogata i rzeczywiście dająca wgląd w tematykę walk na morzu. Dziwi mnie trochę umieszczenie pracy Podkowińskiego "Pamiętniki Goebbelsa" w źródłach, obecność dość kontrowersyjnej radzieckiej "Historii II wojny światowej" w 12 tomach czy podanie tytułu pracy Alana Bullocka (wielokrotnie w Polsce wznawianej) w wersji "Studium tyranii" skoro pełny tytuł to: "Hitler. Studium tyranii". Całkowicie zawodzą aneksy. Są to zaledwie dwie tabele, z których jedna dotyczy propozycji budowy łodzi podwodnych z listopada 1939 r. (nawet ciekawa), a druga przedstawia U-Booty według stanu z września 1939 r. I tu aż prosiło się o przedstawienie wszystkich typów niemieckich łodzi podwodnych z danymi taktyczno-technicznymi, może także alianckich okrętów zwalczających flotę niemiecką, parametry alianckich samolotów uczestniczących w bitwie, wreszcie ujęty dynamicznie w formie tabeli wykaz strat statków handlowych alianckich i neutralnych w czasie bitwy o Atlantyk. Że to zajmuje sporo miejsca? Powyżej podałem oszczędności miejsca w książce na takie właśnie materiały.
Redakcyjnie książka niezła, właściwie większych potknięć brak, choć dziwny wyraz na s. 20 (wybisuZa) próbowałem odczytaj jako "wynosiła". Jedyne, co mnie nieco zdziwiło, to data 9 maja 1945 r. (s. 270) jako "całkowita kapitulacja niemieckich sił zbrojnych. To data obecna w historiografii radzieckiej i rosyjskiej, bowiem III Rzesza skapitulowała dzień wcześniej, zaś ostatnie oddziały niemieckie walczyły w Europie nawet do 15 maja.
Reasumując nie mogę ocenić zbyt wysoko książki Tomasza Fijałkowskiego. Liczne braki i niedociągnięcia, nieadekwatność tytułu do zawartości i pewien chaos wewnętrzny również nie mogą stanowić dobrego punktu wyjścia dla tych czytelników, którzy dopiero poznają historię II wojny światowej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Złodziejka marzeń

To moje pierwsze spotkanie z autorką i myślę, że dość udane. Z główną bohaterką - Joasią łączy mnie zawód oraz fakt, że i ona i ja przebywamy po raz p...

zgłoś błąd zgłoś błąd