Jacek 
1. Wszystkie zdjęcia na profilu są mojego autorstwa i bez retuszu lub fotomontażu. 2. Oceniam wg skali LC, czyli 1 to beznadziejna, 5 - przeciętna, 7 - bardzo dobra, 10 - arcydzieło. Dlatego oceny 6-7 to już wysoka ranga danej pozycji, a na 9-10 zasługują tylko nieliczne. 3. Plusy przyznaję bo chce, nie na zasadzie wzajemności - "ty mi dałeś jednego, to ja ci też jednego". 4. Nie przyznaję plusów za opinię książek tych autorów lub cyklów, których nie lubię. Dlatego tylko przypadkiem pojawiają się plusy za Kinga, Chmielewską, Rowling...
mężczyzna, status: bibliotekarz, dodał: 18 książek i 338 cytatów, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-13 13:47:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia, Mam

Całkiem często w opiniach można znaleźć stwierdzenie w rodzaju "mam mieszane uczucia", "nie potrafię ocenić", "nie wiem, co sądzić o tej książce". W tym przypadku mam jednak inny problem - jak książkę zaklasyfikować. Bo jest to niewątpliwie album zdjęć z okresu 1945-1979, czyli czasów władzy komunistycznej w Polsce. Zdjęć czarno-białych, autorstwa tak uznanych twórców, jak Wdowiński czy... Całkiem często w opiniach można znaleźć stwierdzenie w rodzaju "mam mieszane uczucia", "nie potrafię ocenić", "nie wiem, co sądzić o tej książce". W tym przypadku mam jednak inny problem - jak książkę zaklasyfikować. Bo jest to niewątpliwie album zdjęć z okresu 1945-1979, czyli czasów władzy komunistycznej w Polsce. Zdjęć czarno-białych, autorstwa tak uznanych twórców, jak Wdowiński czy Siemaszko. Fotografii znakomitych, intrygujących, a przede wszystkim pokazujących stolicę po wojnie. Miasto i ludzi. Życie codzienne. Tętno miasta. Nie ma tam przywódców komunistycznych ani oficjeli (z drobnymi wyjątkami - m.in. są zdjęcia z pielgrzymki Jana Pawła II), nie ma też zdjęć wielokrotnie prezentowanych, co sprawia, że tym ciekawiej ogląda się fotografie. Dodajmy - podpisane, często z komentarzem. Właśnie ten komentarz nie pozwala jednoznacznie określić wydawnictwa jako albumowe.
Ale nie tylko to. Równolegle ze zdjęciami w układzie chronologicznym pojawia się też innym komentarz, nietypowy, bo będący wyborem tekstów prasowych z tamtych lat o życiu mieszkańców Warszawy, o wielkich budowach i drobnych mankamentach codzienności. Gdzieś w tle pobrzmiewa wielka polityka, bo nie da się od niej uciec, ale teksty niewątpliwie są nastawione na człowieka.
Książka jest ciekawa, zarówno w warstwie tekstu, jak i grafiki. Wydana staranie, choć literówek też jest sporo, co trzeba wydawcom wypomnieć. Również zastrzeżenia budzi wybór prasy - bardzo dużo tekstów z "Głosu Pracy", zaskakująco mało z "Życia Warszawy". A przecież ten tytuł - obok w miarę często cytowanego "Ekspresu Wieczornego", kojarzy się ze stolicą. Zabrakło mi też regionalnej mutacji gazety PZPR, czyli "Trybuny Mazowieckiej". Jednakże w tym miejscu mogę narazić się na określenie, że się czepiam...
Podsumowując - książka do oglądania i czytania. Książka do niespiesznego wspominania losów powojennych stolicy. Bardzo dobra pozycja. Gdyby nie ww. niedoróbki, byłaby jedna gwiazdka więcej.

pokaż więcej

 
2018-08-10 22:57:32
Ma nowego znajomego: Mikila
 
2018-08-08 21:05:02
Ma nowego znajomego: Mikael95
 
2018-08-03 12:08:22
Ma nowego znajomego: marcin
 
2018-08-03 11:02:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał/Sensacja
Autor:

Zarówno tytuł, jak i treść powieści nawiązuje do koronacji cara Mikołaja II w 1894 r. Nie jest to jednak, poza tłem, zapis ówczesnych wydarzeń, a jedynie nowa sprawa do rozwiązania dla Erasta Fandorina. Jak większość tomów, Akunin napisał książkę ciekawie, a czytelnik ma wiele przyjemności z lektury. Jednakże nie zawsze jest to wynikiem samej zagadki (ciekawej i dobrze przedstawionej), ale... Zarówno tytuł, jak i treść powieści nawiązuje do koronacji cara Mikołaja II w 1894 r. Nie jest to jednak, poza tłem, zapis ówczesnych wydarzeń, a jedynie nowa sprawa do rozwiązania dla Erasta Fandorina. Jak większość tomów, Akunin napisał książkę ciekawie, a czytelnik ma wiele przyjemności z lektury. Jednakże nie zawsze jest to wynikiem samej zagadki (ciekawej i dobrze przedstawionej), ale formy i owego tła.
Autor skonstruował powieść w postaci pamiętnika kamerdynera wielkiego księcia Gieorgija Aleksandrowicza, stryja cara. To ciekawy zabieg, bo poza uczestnictwem w wydarzeniach i rozwiązaniem zagadki została przedstawiona mentalność wiernego sługi, jego charakter pracy, a także życie codzienne dworu. Wnikliwość i drobiazgowość to określenia, które odpowiadają i pracy Afanasija, i pisarstwu Akunina. To jeden z atutów książki, choć być może dla miłośników kryminałów zbędny bagaż informacji. Ale przecież na tym polegają kryminały retro, by oddać koloryt czasów i ludzi. Tu to wszystko mamy.
Jeśli chodzi o warstwę historyczną, to rodzina carska jest wymysłem autora, choć mocno osadzonym w rzeczywistości. Chyba jednak zabieg był konieczny, bo porwania kuzyna Mikołaja II nie było. Lepiej więc tworzyć fikcyjne postacie, niż rozdzielać fikcję od prawdy w ramach i tak dość krytycznie opisanej rodziny Romanowów. Zresztą, autor, choć zwolennik legalizmu i prawa, nie jest apologetą caratu czy silnej władzy dla niej samej (chyba, że potrafi skutecznie ten porządek prawny zachować). A już ocena tragedii na Chodynce (stratowano 1389 osób!) jest jednoznacznie potępiająca władze.
Brakowało mi Masy. Pojawia się sporadycznie, niewiele mówi, jest praktycznie nieobecny. Brakuje mi też w powieści działań Fandorina. Ze względu na formę znamy tylko końcowe efekty jego poczynań, a przecież ciekawa jest drogą, którą te efekty osiąga. Rozumiem, że forma spowodowała też krytyczny stosunek kamerdynera (czyli autora) do Erasta. Ale może i dobrze. Natomiast nie podobało mi się, że główny bohater popełnia tak wiele błędów - to do Fandorina niepodobne.
Nie zmienia to jednak wysokiej oceny koronacji - książka jest dobra, a dodatkowa gwiazdka należy się za świetnie przedstawione realia historyczne i obyczajowe.

pokaż więcej

 
2018-08-02 15:11:14
Wypowiedział się w dyskusji: 52 ksiązki

Gorące lato trwa. Gorące lektury wciąż czekają. A mnie w ostatnim miesiącu udało się przeczytać:
34. S. Koper, Dwudziestolecie międzywojenne, t. 12. Literatura - kilka życiorysów, głównie skandalizujących, ale żadnego bogatszego przedstawienia literatury międzywojnia tam nie ma. Jak chcecie czytać anegdoty - proszę bardzo, jeśli szukacie informacji o literaturze - jak najdalej od tej książki.
...
Gorące lato trwa. Gorące lektury wciąż czekają. A mnie w ostatnim miesiącu udało się przeczytać:
34. S. Koper, Dwudziestolecie międzywojenne, t. 12. Literatura - kilka życiorysów, głównie skandalizujących, ale żadnego bogatszego przedstawienia literatury międzywojnia tam nie ma. Jak chcecie czytać anegdoty - proszę bardzo, jeśli szukacie informacji o literaturze - jak najdalej od tej książki.
35. J. Roy, Czarny koń zabija nocą - pomijając motywy milicyjne, całkiem niezły kryminał rodem z PRL-u. Oczywiście to nie jest dzieło wybitne, ale przeczytać można.
36.T. Dudek, Kostiuchnówka - główny zarzut, to dość jednostronnie przedstawiona słynna bitwa Legionów Piłsudskiego (właśnie z perspektywy tychże), ale i tak solidna monografia i warto po nią sięgnąć. Uwaga - książka ma jednak charakter naukowy, choć stara się być popularnonaukowa.
37. E. Bocek, Ostatnia arystokratka - rewelacyjnie napisana powieść w postaci pamiętnika nastoletniej potomkini rodu szlacheckiego, która wraz z rodziną przyjeżdża ze Stanów do odzyskanego zamku rodu. Mnóstwo humoru, może i prostego, ale jakże zdrowego - przy okazji zdrowego śmiechu. Obserwacje autora - znakomite. Warto!
38. E. Bocek, Arystokratka w ukropie - ciąg dalszy perypetii Marii Kostki, nadal świetna rozrywka.
39. K. Kwiatkowska, Zgubna trucizna - kryminał retro, Poznań czasów Hakaty i zagadka kryminalna, która jest niezła, ale otoczka obyczajowa, opis miasta i ludzi zdecydowanie skłaniają do czytania. Bardzo dobra lektura - i to nie tylko na lato.
40. E. Bocek, Dziennik kasztelana - tym razem autor opisuje wrażenia z podjęcia pracy na zamku w charakterze kogoś w rodzaju kustosza. W przeciwieństwie do Arystokratki aż tak wiele humoru tu nie ma, ale obserwacje, język, skojarzenia wystarczą, by i tę książkę polecić.
Tyle tego w lipcu było. Czytam dalej. Miłej lektury i pięknej pogody życzę, a przede wszystkim - do zaczytania.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-07-29 22:45:18
Ma nowego znajomego: Rafał Socha
 
2018-07-29 14:39:04
Ma nowego znajomego: GrzegorzIgnacy
 
2018-07-23 13:19:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Powieść

Kasztelan zamku na Morawach to takie skrzyżowanie kustosza z dyrektorem administracyjnym. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Kasztelanem zostaje, chyba trochę z przypadku, bohater i narrator w jednej osobie. Pisuje on, nie zawsze regularnie, swój dziennik z pobytu w nowym miejscu, bo jako prażanin staje nagle w obliczu zupełnie innego świata. Ale - niczemu nie należy się dziwić - i z tą dewizą...
Kasztelan zamku na Morawach to takie skrzyżowanie kustosza z dyrektorem administracyjnym. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Kasztelanem zostaje, chyba trochę z przypadku, bohater i narrator w jednej osobie. Pisuje on, nie zawsze regularnie, swój dziennik z pobytu w nowym miejscu, bo jako prażanin staje nagle w obliczu zupełnie innego świata. Ale - niczemu nie należy się dziwić - i z tą dewizą trwa na zamku mimo wielu przeciwności - spraw rodzinnych, problemów zdrowotnych, lokalnych władz i lokalnych układów, pracowników...
To nie jest książka pełna humoru, jak cykl o arystokratce tegoż autora. Jest to jednak bardzo prawdziwe widzenie świata postkomunistycznego, pełnego sprzeczności i dziwactw w atmosferze starego zamku, pełnego trzasków, kroków, starych mebli i starych właścicieli lub administratorów. Jest to też studium wsiąkania w szczególnego rodzaju pracę głównego bohatera, Wiktora.
Jest to też podsumowanie dotychczasowego życia i zmiany priorytetów. Potrzeba dostrzeżenia, że wielkie, ważne inteligenckie (i nie tylko) potrzeby nijak się mają do prawdziwych potrzeb człowieka, nawet wykształconego. I dlatego jako kwintesencję powieści zacytuję monolog Wiktora po kłótni z żoną:
"Tylko dlaczego, do cholery, wciąż nie może zrozumieć, że to, czego tak jej brakuje, to same niepotrzebne rzeczy? Po co jej to wszystko? Cała ta quasi-kultura, koślawe pląsy beznogich artystów, wszystkie te gadki o gównie?
Owszem, zmieniłem się. Mnie to już po prostu nie interesuje.
A jej argumenty, że karłowacieję mentalnie, są śmieszne. Że nie czytam gazet i nie jestem ciekaw, na którym końcu świata jakieś zero pierdnęło, ze nie chodzę do kina na głupie, amerykańskie szmiry, że nie oglądam rakotwórczej telewizji, że nie słucham eunuchów z radia, że nie zamierzam podziwiać kupy piasku albo zakonserwowanego cielęcia jako dzieła sztuki, że nie czytam współczesnej literatury, która przeraża mnie równie mocno jak rak prostaty, że zbytecznym wydaje mi się posiadanie poglądu na każdy bzdet, że wolę naprawić spłuczkę w kiblu niż słuchać bzdur o postmodernistycznej cywilizacji globalnej, że dziesięciominutowa rozmowa z Fialą [ogrodnik i pijak] daje mi sto razy więcej przyjemności niż semestr funkcjonalizmu, że nigdzie się nie wpycham i nie przedzieram...
Jeśli według niej to wszystko oznacza rozwój duchowy - to owszem, przyznaję, że karłowacieję. I zdecydowanie zamierzam karłowacieć dalej".
Warto, warto przeczytać.

pokaż więcej

 
2018-07-22 11:14:05
Dodał cytat z książki: Zgubna trucizna
Bieda nie uszlachetnia.
 
2018-07-19 23:54:39
Ma nowego znajomego: Sandra Jasona
 
2018-07-19 22:50:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Kryminał/Sensacja
Cykl: Jan Morawski (tom 5)

Zgrabnie napisany kryminał retro, wciągający czytelnika w intrygę i tło obyczajowe, z zagadkami kryminalnymi, z romansem w tle, z dobrze umiejscowioną w realiach historycznych akcją. Czytało mi się lekko, choć tempo wydarzeń narastało powoli. W efekcie muszę być zadowolony z lektury wakacyjnej - odprężającej, lekkiej, rozrywkowej.
Właśnie, muszę. Bo to, co już napisałem to oczywiście prawda,...
Zgrabnie napisany kryminał retro, wciągający czytelnika w intrygę i tło obyczajowe, z zagadkami kryminalnymi, z romansem w tle, z dobrze umiejscowioną w realiach historycznych akcją. Czytało mi się lekko, choć tempo wydarzeń narastało powoli. W efekcie muszę być zadowolony z lektury wakacyjnej - odprężającej, lekkiej, rozrywkowej.
Właśnie, muszę. Bo to, co już napisałem to oczywiście prawda, ale nie cała. Autorka odwołała się do postaci i wydarzeń historycznych, w tym sytuacji w Poznańskiej po zaborem niemieckim, do działalności instytucji polskich, roli Bazaru, księdza Wawrzyniaka, do działalności Hakaty i realiów praworządnego, mimo nieprzychylności do Polaków, Cesarstwa Niemieckiego. Jednakże tłumaczenie czytelnikowi wszystkich niuansów historycznych uważam za przesadne. prawda, jako historyk, nudziłem się przy opisach sytuacji pod zaborem niemieckim, było to bowiem zbyt dydaktyczne i szkolne (jest i zaleta - mimo umiejscowienia w 1901 r. autorka nie zdecydowała się - słusznie - eksploatować sprawy dzieci we Wrześni).
Niestety, Kwiatkowska w tym tłumaczeniu czytelnikowi zawiłości poszła dalej. Chociaż główny bohater, Jan Morawski, specjalizuje się w odnajdywaniu fałszywych pieniędzy, a tymczasem musi wysłuchiwać wykładu na temat nowych metod fałszerstw od drukarzy, bo o tym nie wie. Rozumiem, że wykład był dla czytelnika, ale zarazem ten fragment jest bardzo sztuczny. To zresztą nie jedyny wykład nie na miejscu. na szczęście im dalej, tym mniej takich mądrości. Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników nie ma pojęcia o niuansach fałszowania pieniędzy czy realiach historycznych Poznania, ale bez przesady - jeśli są wątpliwości, nie ma dziś problemu z odnalezieniem informacji na dany temat.
Sama intryga interesująca i dobrze nakreślona, choć tu też autorka przedobrzyła. Nadmiar wątków i postaci to nie tylko utrudnianie czytelnikowi odgadnięcia, kto winien, ale także mętlik i trudność w odróżnianiu postaci i sytuacji. uważam, że chcąc wprowadzić utrudnienia, Kwiatkowska zwyczajnie przesadziła. Trudno.
Zakończenie nie jest jednoznaczne i wskazuje na możliwość ciągu dalszego. Jeśli tak będzie rzeczywiście, można darować wiele epizodów, bo jeszcze można je będzie wykorzystać. W każdym razie intryga jest rozwojowa - tak mi się przynajmniej wydaje.
Ze względu na powyższe uwagi nie mogę dać oceny wyższej niż dobra. A to znaczy, że książkę warto przeczytać.

pokaż więcej

 
2018-07-12 21:22:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia
 
2018-07-12 21:20:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Historia
 
2018-07-12 21:16:43
Ma nowego znajomego: daka
 
Moja biblioteczka
674 265 15092
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (285)

Ulubieni autorzy (30)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (758)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd