Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia

Tłumaczenie: Viktor Grotowicz
Seria: Spectrum
Wydawnictwo: Muza
7,03 (77 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
4
8
18
7
24
6
18
5
9
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Muße: Vom Gluck des Nichtstuns
data wydania
ISBN
9788377585764
liczba stron
256
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodała
joly_fh

Kolejna książka z cyklu: o tym trzeba wiedzieć Nic nie robić bez poczucia winy? Czy to w ogóle jeszcze możliwe? W dzisiejszym świecie, który nam tyle oferuje? W czasach kiedy społeczna presja, by osiągać w życiu wciąż „więcej i więcej”, jest tak silna? O tym, że umysł i dusza potrzebują ciszy, chwil jałowego biegu, zwykłej bezczynności, filozofowie wiedzą już od dawna, a od pewnego czasu...

Kolejna książka z cyklu: o tym trzeba wiedzieć

Nic nie robić bez poczucia winy? Czy to w ogóle jeszcze możliwe? W dzisiejszym świecie, który nam tyle oferuje? W czasach kiedy społeczna presja, by osiągać w życiu wciąż „więcej i więcej”, jest tak silna?


O tym, że umysł i dusza potrzebują ciszy, chwil jałowego biegu, zwykłej bezczynności, filozofowie wiedzą już od dawna, a od pewnego czasu prawdę tę odkrywa także nauka. W społeczeństwie przyśpieszenia i permanentnej komunikacji wszystkich ze wszystkimi chwile wytchnienia są niezwykle cenne. Ulrich Schnabel uświadamia nam na nowo, że od słodkiego nicnierobienia zależy nie tylko nasza kreatywność i pomysłowość – to także szansa, aby poznać samych siebie, odnowić swoją siłę woli. Przyznaje, że nie jest łatwo uwolnić się od nacisków otoczenia, które oczekuje, że nieustannie będziemy dyspozycyjni, skoro to możliwe. Dlatego stara się udzielić czytelnikowi jak najlepszej rady w sprawie leniuchowania. Czy okaże się pomocna? Czy dzięki książce rozpoznamy dręczące nas problemy? Przekonajmy się o tym sami.

Pisze o tym w sposób bardzo przystępny i atrakcyjny, z poczuciem humoru, używa przykładów z życia i dokonań konkretnych osób (Galeria wielkich leniuchów i nie tylko).
Książka ma charakter popularnonaukowy, ale i poradnikowy: zawiera testy, które można wykonać, i zestaw rad dotyczących innego niż obecnie obowiązujący modelu spędzania czasu wolnego, zmiany hierarchii wartości i związanego z tym przeorganizowania pracy zawodowej.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2014

źródło okładki: www.muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2058

Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze sięgnę po tego typu pozycję, ale akurat mi wpadła w ręce, to się zapoznałem. Raczej żałuję.

Autor strasznie mnie irytował swoimi nawiązaniami do kultury i świata nauki, które były pozbawione zupełnie głębszej refleksji i zalatywały marną próbą przedstawienia siebie jako erudyty. Najwięcej bredni było oczywiście z zakresu nauk ekonomicznych. Autor nie wie czym są kryzysy finansowe; powołuje się na wskaźniki, przypisując im inne zmienne, niż są im przypisane w rzeczywistości, żeby mu pasowało do tezy; zauważa, że stopy procentowe odzwierciedlają „wartość czasu”, ale przypisuję tę obserwację jakiemuś randomowemu biznesmenowi, a nie prawdziwemu autorowi; formułuje fałszywe stwierdzenie, że wzrost produktywności implikuje wzrost czasu poświęcanego na komunikację biznesową. W innych dziedzinach jest nie lepszy np. myli epoki literackie z historycznymi i twierdzi, że uniwersytety nie powstały w średniowieczu, czy myli cytowanie z parafrazowaniem. To wystarczająco dużo, by wiedzieć, że mamy do czynienia z kretynem. Spójrzcie zresztą sami na jakość jego wnioskowania:
„Za zaletę uznajemy to, że nowe urządzenie elektroniczne, na przykład iPad Apple, ma jeszcze więcej możliwości, udostępnia nam jeszcze więcej kanałów informacyjnych – tak jakby zawsze chodziło tylko o więcej informacji bez względu na ich jakość.”.
A no i tłumacz wcale nie lepszy - tłumaczenie "opportunity cost" na koszty oportunistyczne mnie rozbroiło doszczętnie.

No ale parę ciekawych obserwacji było. Jak autor skupiał się na jedynej rzeczy, na której się zna tj. na psychologii, to robiło się od razu ciekawiej. Potwierdził np. moje prywatne przekonania, że nie jest istotne czy mamy dużo czy mało pracy, a czy mamy poczucie kontroli w zakresie tego kiedy ją wykonujemy oraz że duży wybór stresuje. Odczuwam to zawsze w sklepie z piwami i w księgarniach. Ważnymi obserwacjami było też to, że gdy mózg widzi coś nowego, produkuje szczególnie dużo dopaminy (czyli internet de facto się ćpa) oraz że pojęcie "układ nagrody" jest mylące, bo dopamina się wytwarza już podczas samego oczekiwania na nagrodę. Np. podczas odpalania konkretnej strony internetowej - stąd bezmyślne otwieranie karty z facebookiem, albo sięganie co chwila po telefon u większości ludzi.
Powiedzmy, że tym się zrehabilitował + ostatecznie udało mu się udowodnić, że ludzie nie potrafią odpoczywać, a o tym miała być książka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nigdy nie zapomnę

"(...) był silny tam, gdzie ja byłam słaba. Był moim przyjacielem i pragnęłam go kochać". W najśmielszych przypuszczeniach (bo powiedzieć &...

zgłoś błąd zgłoś błąd