Sztuka prostoty Dominique Loreau 6,1

ocenił(a) na 23 tyg. temu Dzień dobry, a co to za biała okładeczka ze ślicznym pozłacanym papierowym żurawiem? Weź mnie za rękę i razem odkryjmy ten festiwal próżnej pseudomądrości z domieszką poradnika zaduszania indywidualności i wciskania swojego światopoglądu pod przykrywką prostego życia!
Oj, nie wiem, czy zauważyliście na wstępie, ale dawno mnie tak żadna pozycja nie zirytowała jak ta. Zamknięta i jadąca wąskotorowymi myślami, czerpiąca z toku myślenia "bo wszyscy Japończycy od zawsze tak robią i są przez to tak idealni w sztuce prostoty" autorka z radością za ciebie wybiera co dobre a co złe na ścieżce ku lepszemu życiu. Mam nadzieję, że nie jesteście przyzwyczajeni do swoich gustów i estetyki. Z czymkolwiek wam się kojarzyło proste życie to wiedzcie, że książka zaczyna się opiniami, że oznaką głupstwa jest posiadanie delikatnej ceramiki czy ubieranie się w sukienki we wzory, kwiaty czy groszki. Dalej, powiedzmy, że chcesz pisać dziennik/mieć organizer. Godnym uwagi jest tylko "terminarz wielkości biblii typu filofax", nie ma miejsca do dyskusji, jak lubisz większego formatu zeszyt z kolorową okładką (nie daj Boże w grochy!) to zapomnij o szczęśliwym życiu. Nieśmiało podejrzewam, że można mieć tytułowe proste życie niezależnie od wielu hiper dokładnych, apodyktycznych wskazówek autorki, które czyta się z rozbawieniem wynikającym z nonsensu tych mądrości.
Krótkie porady i złote myśli na zasadzie "za dużo mylisz i jesteś zmęczona? to przestań myśleć i kontempluj życie, to wtedy będziesz wolna" do niczego nie prowadzą. Nawet jeśli trafią się jakieś dobre, znane, mające sens porady tak zero przy nich jakiegokolwiek wytłumaczenia dlaczego dana rzecz/nawyk/zmiana mogą zadziałać, jak wypływa na psychikę, co mówi na ten temat nauka, skąd się biorą mechanizmy, które ułatwiają życie. Nie. Zamiast tego jest bardzo dziwny ton wyższości i emanowaniem Sensem Życia Które Ja Już Odkryłam. Codziennie idź na spacer, bądź piękna (tzn. szczupła i pijąca dużo octu, tak, porad z octem jest... bardzo dużo),rób posty i sjesty, sprzątaj po każdej kąpieli, podróżuj, rób sobie trzy dniowe weekendy, unikaj rutyny ale celebruj rytuały, i mój faworyt: "Nie zgadzaj się na godziny nadliczbowe, a jeżeli to możliwe, pracuj na pół etatu.", to wszystko tak ma być i już, bo to jest sztuka prostego życia, o. Czujecie ten absurd? Odklejenie tej książki od świata realnego jest potężne. Najdłuższe i najbardziej szczegółowe w tej książce są porady na temat wyglądu i zdrowia, gdzie natknąć się można na takie rzeczy jak "Codziennie uaktywniaj swoje punkty energetyczne." bez żadnej kontynuacji co autorka miała na myśli. Plus ważne jest przecież, żeby mieć gładkie łokcie i pięty, bo to najwyraźniej jest ultra ważne w całym tym prostym życiu. Nawet nie wiecie co też Japończycy i Szwedzi oraz inni ogólni nieustannie wspominani, cytuję, "ludzie Orientu" i "ludzie Wschodu" robią, że są tacy piękni i zdrowi, i oni sami z pewnością też nie.
"Sztuka prostoty" to seria krótkich, niewiele wartych wskazówek, pełnych wywyższania się, przeplatanych ogólnymi tipami i złotymi myślami typu szwarc mydło i powidło. Te najważniejsze znacie i bez tej książki. Zakładam, że każdy z nas wykminił już, że warto jeść owoce i warzywa, pić wodę i jak się da to unikać wysoko przetworzonego jedzenia, jeśli macie problemy gastryczne, a te niesamowicie "sekretne mądrości" autorka powtarza w kółko. Choć książka podzielona jest na trzy części ("Materializm i minimalizm", "Ciało", "Umysł"),tak nie wiem po co, bo powtarza to samo w każdym, szczególnie teksty o byciu chudym i zadbanym, eleganckim, ale skromnym. Nawet jeśli są tu jakieś fajne wskazówki i coś, co ma sens to ginie to w potężnym natłoku niekończących się wymieniajek, ogólników albo bzdur, od których włos się jeży na głowie.
Celebruje się tutaj piękno kanonów eleganckiej pani domu ze sfer wyższych, która ma czas, pieniądze i tupet, żeby radzić ludziom, żeby pracowali na pół etatu, jednocześnie robiąc sobie co tydzień spa, codziennie jedli pół awokado a z drugiego pół robili maseczkę na twarz i spali na chmurkach spokoju. Jeśli czegoś tej pozycji brak, a przydaje się w tej normalnej sztuce prostoty, to choć odrobina pokory i wejrzenia w siebie. Nie polecam książki.