Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Apokalipsa Z: Mroczne dni

Cykl: Apokalipsa Z (tom 2)
Wydawnictwo: Muza
7,42 (700 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
58
9
76
8
178
7
245
6
97
5
31
4
11
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Apocalipsis Z: Los días oscuros
data wydania
ISBN
9788377584996
liczba stron
352
słowa kluczowe
zombie, żywe trupy
język
polski
dodała
AMisz

Apokalipsa już się dokonała. Pozostał tylko jeden cel: PRZEŻYĆ! Ocaleni z apokalipsy Z docierają do jednego
z ostatnich miejsc, którego nie opanowali zombi. Trafiają jednak do społeczności rządzonej przez wojskowych, pogrążonej w wojnie cywilnej, której ludność głoduje. W tych warunkach może się okazać, że ludzie są dla siebie największym zagrożeniem niż najgorsi z zombi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2013

źródło okładki: Wydawnictwo Muza, 2013

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
helmans książek: 233

Imperium Nieumarłych kontratakuje

Dawno dawno temu, na ludzkość została rzucona klątwa tak zwanej „drugiej części”. Wiedźma, która ją cisnęła była bardzo sprytna, gdyż przekleństwo było wyjątkowo okrutne i brutalne. Podczas mieszania wywaru potrzebnego do zaklęcia (w skład którego wchodziły klatki filmowe, płyty winylowe i stronice woluminów), cicho szeptała treść uroku: Pierwsza część godnością, druga zaś szkaradą. Każda książka, film i muzyka - w drugiej części spotka ją krytyka. Od wiek wieków klątwa spędza sen z powiek autorów dzieł wszelakich, lecz są i tacy, którzy się jej wyrwali i utarli nosa złej sekutnicy. Czy Manel Loureiro znalazł sposób na ominięcie przekleństwa?

„Apokalipsa Z. Mroczne dni” to rozwinięcie nadzwyczaj udanej powieści traktującej o inwazji żywych nieboszczyków. Akcja rozpoczyna się zaledwie kilka chwil po ostatecznych wydarzeniach znanych z części pierwszej i czytelnik od razu wrzucony jest w wir kolejnych, ekscytujących przygód bezimiennego prawnika i jego popleczników. Kontynuacja ponownie oferuje porządną adrenalinę oraz kilka rewelacyjnych zwrotów akcji, przy których emocje czytelnika zostaną wystawione na próbę wytrzymałości. Podczas pewnego momentu lektury, byłem tak emocjonalnie wyprowadzony z równowagi, że musiałem odstawić czytadełko na kilka godzin, abym mógł ochłonąć i przestać potępiać głupotę i lekkomyślność jednej z głównych postaci powieści. W książce, w końcu zostanie wyjaśniona przyczyna Apokalipsy, która jest satysfakcjonująca i przedstawiona w sposób realny i...

Dawno dawno temu, na ludzkość została rzucona klątwa tak zwanej „drugiej części”. Wiedźma, która ją cisnęła była bardzo sprytna, gdyż przekleństwo było wyjątkowo okrutne i brutalne. Podczas mieszania wywaru potrzebnego do zaklęcia (w skład którego wchodziły klatki filmowe, płyty winylowe i stronice woluminów), cicho szeptała treść uroku: Pierwsza część godnością, druga zaś szkaradą. Każda książka, film i muzyka - w drugiej części spotka ją krytyka. Od wiek wieków klątwa spędza sen z powiek autorów dzieł wszelakich, lecz są i tacy, którzy się jej wyrwali i utarli nosa złej sekutnicy. Czy Manel Loureiro znalazł sposób na ominięcie przekleństwa?

„Apokalipsa Z. Mroczne dni” to rozwinięcie nadzwyczaj udanej powieści traktującej o inwazji żywych nieboszczyków. Akcja rozpoczyna się zaledwie kilka chwil po ostatecznych wydarzeniach znanych z części pierwszej i czytelnik od razu wrzucony jest w wir kolejnych, ekscytujących przygód bezimiennego prawnika i jego popleczników. Kontynuacja ponownie oferuje porządną adrenalinę oraz kilka rewelacyjnych zwrotów akcji, przy których emocje czytelnika zostaną wystawione na próbę wytrzymałości. Podczas pewnego momentu lektury, byłem tak emocjonalnie wyprowadzony z równowagi, że musiałem odstawić czytadełko na kilka godzin, abym mógł ochłonąć i przestać potępiać głupotę i lekkomyślność jednej z głównych postaci powieści. W książce, w końcu zostanie wyjaśniona przyczyna Apokalipsy, która jest satysfakcjonująca i przedstawiona w sposób realny i możliwy do przyjęcia. Ponadto, czytelnik dowie się o wydarzeniach rozgrywających się na każdym kontynencie, przez co będzie mógł spojrzeć na zarazę zgniluchów w sposób globalny i ocenić jej przerażającą skalę.

Nieumarli tworzą pewną wspólnotę – odżywiają się tym samym typem jedzenia, chadzają równym tempem, wydają izomorficzne odgłosy i solidaryzują się ze sobą poprzez dążenie do tego samego celu, którym jest schwytanie żywej, myślącej istoty – człowieka. To właśnie on jest dla fetorków świętością i czymś, czego pragnie każdy z nich. Autor powieści wprowadził do swojej historii kilka świeżych pomysłów, z czego najciekawszym jest przedstawienie biegu zdarzeń z punktu widzenia zombie. Sposób opisywania popędów i instynktów kierujących martwymi truchłami jest fantastyczny i wybiegający ponad wszystko, co do tej pory wiemy o zgniluchach. Szkoda, że w całej książce znajdziemy tylko jedną taką perspektywę, gdyż interesująco jest spojrzeć na świat martwymi i pustymi oczami Nieumarłych. Niemniej jednak, autor zasługuje na wielką pochwałę, ponieważ pozwolił czytelnikom doświadczyć czegoś, co z narracyjnej perspektywy zdawało się niemożliwe. Po przeczytaniu lektury, mogę z całą świadomością rzec, że to nie Nieumarli są największym wrogiem żyjących, lecz oni sami. Loureiro ponownie zwrócił słuszną uwagę na zwierzęcą część człowieczeństwa i że to jej należy bać się najbardziej. Zakończenie powieści również należy uznać za artystyczny perfekcjonizm – jest otwarte, przykuwające uwagę i powodujące chęć jak najszybszego sięgnięcia po ostatni tom publikacji.

Każde dzieło ma wady i w przypadku „Apokalipsy Z” również ma to miejsce. Przede wszystkim autor odszedł od sposobu przedstawienia historii znanej z pierwszej części lektury. Fabuła nie przybiera już formy bloga i pamiętnika, przez co wydarzenia nie są aż tak bardzo wiarygodne i strasznie nad tym ubolewam. Narracja również ucierpiała przez podzielenie jej na kilka osób, dlatego też, również i w tym przypadku nie wyszło to powieści na dobre (rozdziały są zbyt często przeplatane odmiennymi historiami). Rozumiem jednak pobudki autora, gdyż splot okoliczności dziejących się w książce musiał zostać należycie przedstawiony, a nie udałoby się to, gdyby akcja rozgrywała się tylko i wyłącznie z punktu widzenia głównego bohatera. Ostatnim zarzutem, który można skierować do Manela Loureiro jest brak różnorodności w kwestii miejsc ostatecznych potyczek z Nieumarłymi. W pierwszej części książki, dramatyczny finał rozegrał się w szpitalu, zaś w kontynuacji, finalizacja przygód bohaterów rozgrywa się w… dwóch ogromnych przychodniach lekarskich. Należy zatem zadać sobie pytanie: czy w świecie opanowanym przez zombie tylko szpitale sieją największą wyobrażeniową grozę dla czytelników?

Kilka dzieł zdołało przezwyciężyć klątwę złej wiedźmy. Krążą różne plotki na temat sposobu jej przerwania. Jedni mówią, że pomagają wszelakie talizmany, inni, że zaprzedali duszę samemu Diabłu, a jeszcze inni są zdania, że to wyjątkowy talent czyni drugie dzieło zdumiewającym i krytykoodpornym. Autorzy filmów „Terminator 2”, „Mroczny Rycerz” i drugiej części „Piratów z Karaibów” oraz „Oszukać Przeznaczenie” znaleźli sposób na sukces swoich kontynuacji. W książkowym świecie wygraną na pewno cieszy się James Dashner za „Próby Ognia”, Christopher Paolini za „Najstarszego” oraz G.R.R. Martina za „Starcie Królów”. Klątwa dosięgła niestety Dmitry'a Glukhovsky'ego za „Metro 2034” oraz Suzanne Collins za „W pierścieniu ognia”. Gdzie zatem wpisuje się Manel Loureiro i jego „Apokalipsa Z. Mroczne dni”? Problem w tym, że autor podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko i niestety nie zdołał jej przeskoczyć. Zabrakło dosłownie dwóch centymetrów, aby dorównać poziomowi swojemu pierwowzorowi. Pomimo działającej klątwy, dzieło Manela Loureiro jest bardzo dobrą lekturą, którą czyta się wyśmienicie i nie sposób się od niej oderwać. Co z tego, że część pierwsza była lepsza, gdy druga dostarcza nie mniej emocji? Wspólnota Zgniluchów ma to do siebie, że albo ją kochasz, albo nienawidzisz. W tym przypadku nie sposób jej nie ubóstwiać. Polecam.

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1312)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1256
Heisenberg | 2017-05-11
Na półkach: Posiadam

„Mroczne dni” to kontynuacja genialnego „Początku końca”; bezwzględnie jednej z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w 2016 roku. Pierwsza część trylogii postawiła poprzeczkę bardzo wysoko, i biorąc się za lekturę sequela, miałem nadzieję że wysokość ta zostanie przeskoczona.
Czy to się udało? No, nie bardzo. Owszem, „Mroczne dni” są powieścią dobrą, ale do swojej poprzedniczki to jednak jej trochę brakuje. Nie wiem czy tu użyję dobrego słowa, ale „Początek końca” był bardziej spontaniczny. Tam akcja, pomimo że początkowo pisana w formie blogu – żyła. Tutaj wszystko jest bardziej mechaniczne, a przynajmniej do pewnego stopnia. Powieść tą można podzielić na dwie fazy – pierwsza to opis tego, co zastają i widzą główni bohaterowie na Teneryfie. Opis bardzo protokolarny. Druga faza książki – zdecydowanie lepsza! – to wyprawa do Madrytu. Tutaj rzeczywiście można poczuć emocje, jakie udzielały mi się podczas lektury pierwszej części. Do tego dodajemy bardzo udane zakończenie,...

książek: 647
Ewa-Książkówka | 2013-11-29
Na półkach: Przeczytane w 2013
Przeczytana: 29 listopada 2013

Świat jest pełen idiotów – wie o tym każdy. Jednak człowiek, przez którego totalną głupotę świat zostaje opanowany przez chaos i anarchię, a po ulicach wloką się hordy Nieumarłych, to najprawdopodobniej idiota skończony… Dobrze, nieważne, kto wypuścił tego cholernego wirusa. Ważne, by w jednym kawałku dotrwać do kolejnego dnia, mieć co jeść i pić, a przede wszystkim nie dać się ugryźć któremuś z wszechobecnych zgniłków.

Tak teraz wygląda życie na Ziemi – Ziemi, która już w niczym nie przypomina tej sprzed tragicznych w skutkach wydarzeń, opisywanych w pierwszym tomie trylogii o zombie, tj. w powieści „Apokalipsa Z. Początek końca”. Teraz wszystko wygląda inaczej… Świat to jedno wielkie gruzowisko, w którym ciężko spotkać żywego człowieka. Okazuje się jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. Jest na tym parszywym świecie miejsce, w którym prowadzi się w miarę normalne życie. Trzeba zaznaczyć, że „normalne” oznacza tu takie, kiedy deszcz nie leje się nam na głowę, mamy gdzie spać,...

książek: 699
Paulina | 2013-11-24
Na półkach: Przeczytane

Wyobraź sobie, że nastała apokalipsa. Załóżmy, że udało Ci się przeżyć. Przez kilka miesięcy jesteś zdany tylko na siebie. Jedyni ludzie, jakich widzisz, to Nieumarli. Są wszędzie, rzężą, patrzą pustym wzrokiem, kłapią szczękami. Chodzące trupy. Z otwartymi brzuchami, w których radośnie dyndają jelita, ze złamanymi kończynami, poobijane, pokiereszowane, zmasakrowane - wciąż idą przed siebie, głodni Twojej krwi, Twojego ciała, i będą tak iść w nieskończoność. Bo świat już się skończył, a to, że Ty wciąż żyjesz, to najwidoczniej tylko drobny błąd... Bo teraz? Świat należy do nich. Do Nieumarłych.
I po kilku miesiącach niekończącej się walki o przeżycie, nawet, jeśli znajdziesz po drodze towarzyszy, i tak tęsknisz, cholernie tęsknisz za jakąkolwiek namiastką cywilizacji. Za jedną, jedyną nocą spędzoną bez strachu, całkowicie przespaną. Tęsknisz za najdrobniejszymi elementami dawnego życia, by choć przez krótką chwilę na nowo przypomnieć sobie jak to jest być człowiekiem.
Bohater...

książek: 1692
Kyou | 2013-11-21
Na półkach: ► Wydawnictwo Muza
Przeczytana: 21 listopada 2013

Ocaleni z Europy docierają na Wyspy Kanaryjskie. Są szczęśliwi widząc zwykłych ludzi. Jednak nie jest tam tak pięknie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Bohaterowie muszą przejść swego rodzaju kwarantannę, nim dołączą do społeczności. Społeczności rządzonej przez wojskowych. Ludzie głodują i zużywają ostatnie zapasy. Zbliża się koniec - i to nie przez Nieumarłych.

Po przejściu procedur bezpieczeństwa zostają w końcu wypuszczeni. Korzystają z wolności jak tylko mogą. Gdy siostra Cecilia leży zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią, Lucia cieszy się towarzystwem swojego ukochanego - prawnika, dzięki któremu dostała się na Teneryfę. Niestety, to nie trwa długo. Prit i mecenas muszą opuścić bezpieczną wyspę i udać się do Madrytu. Znajduje się tam wielki zapas leków, które są bardzo potrzebne uchodźcom. Powrót do świata, gdzie rządzą potwory nie jest spełnieniem ich marzeń, jednak nie mają wyjścia.

- Panowie, myślę, że się nie zrozumieliśmy. To, o czym mówię, to nie jest propozycja,...

książek: 1111
McRap1972 | 2015-02-13
Na półkach: 2015
Przeczytana: 11 lutego 2015

W drugim tomie "Apokalipsy Z", autor zmienia sposób pisania. Porzuca formę bloga i pamiętnika. Tradycyjny sposób narracji osłabia niestety siłę książki. Mimo wszystko historia jest wciąż bardzo ciekawa i czyta się to błyskawicznie.

Początek powieści, to bardzo dłuuuugi wstęp z przypomnieniem tomu 1. Może jest nużący, ale z drugiej strony gdybym czytał tom drugi kilka lat po tomie pierwszym, takie szczegółowe przypomnienie byłoby idealne.

Ogromny plus to zakończenie powieści. Musiałem natychmiast zacząć czytać kolejną część. Polecam :)

książek: 630
Fuzja | 2014-02-20
Na półkach: Przeczytane

Hiszpański pisarz Manel Loureiro podbił serca wielu zombie maniaków książką Apokalipsa Z: Początek końca, niedawno na polskim rynku literackim ukazały się kolejne dwie części wchodzące w skład Trylogii Apokalipsa Z. Tom pierwszy zrobił na mnie jako-takie wrażenie. Niby fabularnie wszystko trzymało się kupy, ale jednak zbyt poważny styl, i wyraźne konotacje głównego bohatera z autorem raziły po oczach i sprawiały, że powieść można było przeczytać, odłożyć na półkę i zapomnieć. Czytając drugi tom pod tytułem Mroczne dni nabrałam przekonania, że oto trafiła w moje ręce, jak dotąd, najsłabsza powieść dotykająca tematyki zombie. Skończyłam ją czytać kilka dni temu, ale kiedy teraz zastanawiam się co mogłabym napisać o fabule, niewiele przychodzi mi do głowy. Spróbuję jednak wysilić dla Was swoje szare komórki.

Bezimienny bohater wraz ze swoim rudym kotem, nieletnią lolitką Lucią, zakonnicą oraz ukraińskim twardzielem Pritem po długim okresie tułaczki spotykają w końcu na swojej drodze...

książek: 2852
Monika | 2016-09-04
Przeczytana: 28 czerwca 2016

Tom drugi trylogii o zombi już nie oczarował mnie tak, jak tom pierwszy. Po części zapewne dlatego, że już wiedziałam, czego się spodziewać, wiedziałam, że to przednia lektura. Po części zapewne dlatego, że zbyt zbliżył się do James'a Bonda, "zabili-go-i-uciekł".
Niemniej książkę wciągnęłam szybciutko i z zaciekawieniem!

książek: 2147
Shetani | 2014-01-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 grudnia 2013

Apokalipsa jest coraz częstszym motywem poruszanym w dzisiejszej literaturze – temat całkowicie na czasie, w końcu sami mieliśmy jej doświadczyć. Czy miała ona już miejsce, czy dopiero się rozpoczęła, a także, jak wygląda – to nadal kwestie sporne. Kwestia wiary? Bardzo możliwe. Jednak wszystkie wizje wydają się być całkiem prawdopodobne, a ta, w której autorzy twierdzą, że naukowcy wyhodują nowego wirusa wywołującego pandemię, która pochłonie świat jest jak najbardziej realna.

Nieumarli opanowali świat. Czwórka ocalałych z „Początku końca” trafia na Wyspy Kanaryjskie. W końcu znaleźli miejsce, gdzie żyją ludzie i nie trzeba się obawiać Nieumarłych. Jednak czy w czasach Apokalipsy ich radość może trwać wiecznie? Zdecydowanie nie. Życie w izolowanej strefie nie jest usłane różami, a jakby tego było mało, nie wszystkim udaje się tam zadomowić. Dzięki niesamowitym zdolnościom przetrwania główny bohater i Prit zostają wysłani do postapokaliptycznego Madrytu – misja raczej samobójcza,...

książek: 7361
Anna-mojeksiążki | 2013-11-25
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: listopad 2013

„Mroczne dni” to kontynuacja pierwszego tomu „Apokalipsy Z”. Świetnie napisana, przerażająca i przyprawiająca o dreszczyk. Mocne wrażenia – zapewnione!

Nastąpiła Apokalipsa, ziemia pogrążyła się w chaosie. Ci, co przeżyli, teraz walczą o swój dalszy byt. Aby przeżyć muszą się ukrywać i zdobywać niezbędne do życia rzeczy. Nie jest to łatwe, kiedy wokół krążą tabuny Nieumarłych. Nie jest to przyjemny widok…. Żywe trupy, w różnych stadiach rozkładu, węszą za świeżą krwią, nic ich nie powstrzyma.

Grupa Ocalonych skrada się i przemieszcza w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca. W końcu docierają do jednego z ostatnich miejsc na ziemi, którym nie zawładnęli Nieumarli. Znaleźli wreszcie chwilę wytchnienia i odpoczynku, bez ciągłego strachu i oglądania się za siebie. Nowe miejsce nie jest jednak bez wad. Zdominowane jest przez wojskowych, którzy tworzą własne prawo i zasady współżycia, nie oglądając się na panujący wokół głód, gniew i rywalizację. Atmosfera wewnątrz tej enklawy jest bardzo...

książek: 337
Marta Szymańska | 2017-03-19
Na półkach: 2017
Przeczytana: 19 marca 2017

Druga książka z trylogii o Nieumarłych.
Pierwsza część mnie powaliła, ale druga...
Akcja i narracja są zupełnie inaczej prowadzone i teraz książka jest bardziej drażniąca i denerwująca.
Targały mną zupełnie inne emocje.
Książka z całą pewnością wciągająca, ale nie wiem jeszcze czy sięgnę po kolejną (i ostatnią już) część...

zobacz kolejne z 1302 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd