Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,3 (492 ocen i 84 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
22
8
52
7
134
6
141
5
91
4
20
3
10
2
5
1
5
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375749878
liczba stron
400
język
polski
dodał
aspolski

Warszawskie metro dwie dekady po wojnie atomowej. Po globalnym konflikcie termonuklearnym w podziemiach zrujnowanej aglomeracji warszawskiej żyją ludzie. Chowają się przed, radiacją, mutantami i innymi zagrożeniami, które sprawiły, że życie na powierzchni przestało być już możliwe. Borka, najemnik-intelektualista z sojuszu Kryształowy Pałac, dowódca oddziału stalkerów, podejmuje absurdalną...

Warszawskie metro dwie dekady po wojnie atomowej.

Po globalnym konflikcie termonuklearnym w podziemiach zrujnowanej aglomeracji warszawskiej żyją ludzie. Chowają się przed, radiacją, mutantami i innymi zagrożeniami, które sprawiły, że życie na powierzchni przestało być już możliwe.

Borka, najemnik-intelektualista z sojuszu Kryształowy Pałac, dowódca oddziału stalkerów, podejmuje absurdalną misję odnalezienia Atomowej Kwatery Dowodzenia w Puszczy Kampinoskiej i wyrusza ze swoją drużyną w podróż na północ pierwszej linii metra, do ostatniej stacji i dalej…

Prawdziwa gratka dla miłośników ZONY, literatury wojennej i militariów.

 

źródło opisu: Fabryka Słów

źródło okładki: Fabryka Słów

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2497

W świecie metra i wyżej

Każdy, kto choć w minimalnym stopniu śledzi współczesny rynek wydawniczy, widząc debiutancką powieść Bartka Biedrzyckiego, bez mrugnięcia okiem zaklasyfikuje ją do popularnej dziś literatury ZONY, budującej futurystyczną wizję świata po zagładzie nuklearnej. Nie trzeba zaglądać do środka „Kompleksu 7215”, by takiego przyporządkowania dokonać – wystarczy rzut oka na szatę graficzną okładki i sam wymowny tytuł. Nikomu nieznany polski autor w swoich postapokaliptycznych wyobrażeniach nie jest odosobniony na literackiej arenie. Zagłada świata i życia w postaci, którą znamy z autopsji to temat niepokojący twórców z różnych biegunów literatury; na owym motywie Stephen King oparł jedną ze swoich najlepszych powieści – „Bastion”, podobnie uczynił wybitny Cormac McCarthy, tworząc fenomenalną „Drogę”, pełnymi garściami czerpią z niej współcześni twórcy słowiańscy. Biedrzycki w „Kompleksie 7215” nie miał takiego rozmachu fabularno-wizjonerskiego jak King, nie zawarł w nim również takiej emocjonalnej głębi, czego dokonał McCarthy; czy zbliżył się czymkolwiek do „Metra 2033” (i jemu podobnych pozycji) nie mnie oceniać, gdyż powieść Glukhovskiego dopiero przede mną. Moje polekturowe refleksje skłoniły mnie do wysnucia wniosku o pewnej nieporadności polskiego pisarza w konsekwentnym i pogłębionym budowaniu opowieści rodem z rzeczywistości warszawskiego metra, niemniej „Kompleks 7215” broni się ciekawie zarysowanym środowiskiem tak ludzi, jak i wszelkiej maści zmutowanych organizmów...

Każdy, kto choć w minimalnym stopniu śledzi współczesny rynek wydawniczy, widząc debiutancką powieść Bartka Biedrzyckiego, bez mrugnięcia okiem zaklasyfikuje ją do popularnej dziś literatury ZONY, budującej futurystyczną wizję świata po zagładzie nuklearnej. Nie trzeba zaglądać do środka „Kompleksu 7215”, by takiego przyporządkowania dokonać – wystarczy rzut oka na szatę graficzną okładki i sam wymowny tytuł. Nikomu nieznany polski autor w swoich postapokaliptycznych wyobrażeniach nie jest odosobniony na literackiej arenie. Zagłada świata i życia w postaci, którą znamy z autopsji to temat niepokojący twórców z różnych biegunów literatury; na owym motywie Stephen King oparł jedną ze swoich najlepszych powieści – „Bastion”, podobnie uczynił wybitny Cormac McCarthy, tworząc fenomenalną „Drogę”, pełnymi garściami czerpią z niej współcześni twórcy słowiańscy. Biedrzycki w „Kompleksie 7215” nie miał takiego rozmachu fabularno-wizjonerskiego jak King, nie zawarł w nim również takiej emocjonalnej głębi, czego dokonał McCarthy; czy zbliżył się czymkolwiek do „Metra 2033” (i jemu podobnych pozycji) nie mnie oceniać, gdyż powieść Glukhovskiego dopiero przede mną. Moje polekturowe refleksje skłoniły mnie do wysnucia wniosku o pewnej nieporadności polskiego pisarza w konsekwentnym i pogłębionym budowaniu opowieści rodem z rzeczywistości warszawskiego metra, niemniej „Kompleks 7215” broni się ciekawie zarysowanym środowiskiem tak ludzi, jak i wszelkiej maści zmutowanych organizmów egzystujących po nuklearnej eksterminacji.

W perspektywie makro fabuła „Kompleksu 7215” skupia się na odtworzeniu warunków, jakie zapanowały w polskiej stolicy i jej okolicach (miejsce akcji) w dwudziestym pierwszym roku po Zagładzie (to czas akcji). Najdogodniejszym, bo ukrytym głęboko pod ziemią, przez co chroniącym przed zabójczą radiacją i mutantami miejscem ocalenia okazuje się warszawskie metro, gdzie z czasem ocalała ludzkość zaczyna tworzyć małe społeczności, których kształt i „ustrój” podporządkowane zostają specyfice wchodzących w jej skład członków. Wśród sojuszy i organizacji determinujących funkcjonowanie poszczególnych ludzkich zbiorowisk, wchodzących w ich skład, najważniejszą rolę w powieści pełni Kryształowy Pałac – bastion intelektualizmu, technologii i wzorowego współżycia opartego na wzajemnej pomocy, ochronie ocalałych zbiorów Biblioteki Narodowej i takiego urządzania podziemnego życia, by w jak największym stopniu przypominało ono to z zapomnianej przeszłości. Na czele społecznego porządku w Kryształowym Pałacu stoi garstka odważnych, świetnie przeszkolonych stalkerów, systematycznie dozorujących tunele, wychylających się od czasu do czasu na skażoną powierzchnię oraz zbrojnie wypuszczających się w mniej spokojne miejsca metra. Dowódcą stalkerów jest nieustraszony Borka o rudej czuprynie i męskiej postawie, któremu na oczach czytelnika przyjdzie się zmierzyć nie tyle z niebezpieczną wyprawą do tytułowej Atomowej Kwatery Dowodzenia ukrytej gdzieś w lasach Puszczy Kampinoskiej, co z osobistymi demonami przeszłości. Szkoda, że ambitny cel wyprawy stalkerów – dotarcie do Kompleksu 7215, czyli tajnej bazy wojskowej, potencjalnej ostoi cywilizacji w prawdziwym tego słowa znaczeniu – został potraktowany przez autora trochę po macoszemu, zagubił się w wielu innych fikcjonalnych sprawach i wątkach, by finale… zbić jednak czytelnika z tropu. Niestety, nawet niespodziewany koniec fabuły nie jest w stanie uratować całej historii. Tym, czego „Kompleksowi 7215” brakuje, jest przede wszystkim spójna, dynamiczna, wsysająca bez reszty akcja, bez niej nie sposób mówić o porządnej gratce dla miłośników gatunku. W powieści podoba się sposób skrojenia głównych bohaterów: są komiksowi, wzbudzający sympatię, choć trochę zbyt płascy psychologicznie i małomówni, ale gdy już ciągły tekst rozerwie dialog, to jest on kwintesencją męskiego gadania, bynajmniej nie charakteryzuje go subtelność, a oszczędność i soczystość. Biedrzycki trafnie i z pomysłem zasiedlił metro. Obok tych prawomocnych przewijają się bohaterowie wynaturzeni, fanatycy religijni, wszelkiej maści artyści, prostytutki, cyrkowcy, blade dzieci, niedobitki pamiętające czasy sprzed „dnia zero”, neonaziści, inżynierowie i brudni łachmaniarze. Przekrój społeczny metra jest jednocześnie odbiciem warunków życiowych, jakie poszczególne grupy stworzyły w wybranych odcinkach tuneli; stąd elektryczność i czyste posłania w obrębie Kryształowego Pałacu oraz brud, smród i ubóstwo w rejonach zamieszkiwanych przez damy lekkich obyczajów i sponiewieranych artystów. Wilgotne, ciemne rejony metra to wbrew pozorom również zamieszkałe miejsca. Mnożą się tam dziwaczne stworzenia i choć są rzadko spotykane, dają wyobrażenie tego, co może istnieć poza ochronnym betonem podziemnej aglomeracji.

Fani fantastyki lubią się bać. Czym jest bowiem dobra literatura spod znaku postapo bez wszelkiego rodzaju organicznych hybryd, mutantów i zdziczałych, humanoidalnych plemion egzystujących na krawędzi śmierci? „Kompleks 7215” i dwa uzupełniające go, choć z fabułą związane pośrednio, opowiadania udowadniają, że przestrzenie skażone radiacją i bronią biologiczną tylko z pozoru zieją pustką. Ekstremalnie pojęty dobór naturalny wyprodukował liczne dziwadła, co rusz zasiedlające kartki powieści. Latający zegarowy, który zamieszkuje Pałac Kultury i Nauki, biegające w sforach lupiny czy najbardziej przerażające: hekatonchejr – człekopodobny twór o trzech parach ramion oraz bytujący na cmentarzu, przypominający olbrzymiego kreta władca marionetek to potwory przemierzające zlodowaciałe, zrujnowane miasto i śmiało atakujące ludzi. Twórcza wyobraźnia Bartka Biedrzyckiego podziałała w tym punkcie i na moją. Na uwagę zasługuje również jego artystyczna wizja postnuklearnej powierzchni ziemi, choć nie jest ona niczym nowatorskim. Dominuje tu sypiący z nieba szary śnieg, przejmujący wiatr i dojmujący ziąb, ścinający zwały brudnego opadu w naturalne przeszkody, ale i potencjalne schrony. Wszystkie moje analityczno-interpretacyjne spostrzeżenia płynące z lektury „Kompleksu 7215” zbiegają się w jednym fakcie: zmutowane potwory i ludzie żyjący nie tylko w metrze, ale i poza (opowiadanie „I tak warto żyć”) w świecie postatomowym stoją na jednym szczeblu, przyszłość bowiem nie ma im nic więcej do zaoferowania.

„Kompleks 7215” to moje pierwsze spotkanie z literaturą tego pokroju, które traktuję jako miły przedsmak do powieści już aspirujących do miana kultowych. Wierzę, że Bartek Biedrzycki skreśli jeszcze co nieco z przygód odważnych stalkerów, wiele wątków zostało przecież otwartych… To, co najlepsze w „Kompleksie 7215” zaznaczyłam powyżej, na deser pozostawiłam wyrazy zachwytu nad stroną edytorską książki. Chyba jeszcze nigdy nie miałam w ręce pozycji wydanej przez Fabrykę Słów, ale jeśli wydawnictwo taką wagę przykłada do każdej swojej publikacji, to jestem mile zaskoczona. „Kompleks 7215” to książka w standardowym formacie ze skrzydełkami, na których umieszczono plan postapokaliptycznego metra z najważniejszymi dla fabuły miejscami (czytelnik nieznający Warszawy z pewnością nie zgubi się, podążając za stalkerami) oraz podobiznę i notkę biograficzną autora. Okładka jest matowa z elementami błyszczącymi, co zawsze przyciąga moją uwagę. Ponadto powieść ilustrowana jest genialnymi, czarno-białymi rysunkami Roberta Adlera, choć uważam, że jest ich o wiele za mało, bo niesamowicie wzbogaciły treść. Mam nadzieję, że przekonałam wszystkich zainteresowanych, iż debiut naszego polskiego twórcy postapo godnie, choć jeszcze z pewnym drżeniem rąk, dźwiga ciężar tworzącej się literackiej subkultury, rosnącej w zawrotnym tempie od czasu ukazania się „Metra 2033”.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1226)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 247
veinylover | 2017-01-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 stycznia 2017

Szkoda, że autor nie napisał zbioru krótkich opowieści. Jak widać po tych dwóch ostatnich na końcu - byłoby to bardziej interesujące. Główna powieść jest stereotypowa, nie zawiera niczego nowego, wszystko już było, a w warstwie idei jest nieciekawa, żeby nie powiedzieć - odhumanizowana.
Niemniej życzę autorowi sukcesów nad następnymi książkami, a jeśli zamierza on nadal poruszać się w świecie post-apokaliptycznym to warto, żeby rozważył właśnie formę krótkich opowiadań, takich jak te dwa na końcu.

książek: 2546
wiejskifilozof | 2017-02-28
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Przerażająca wizja postapo.Oby ta wizja się nie sprawdziła,troszkę książka przypomina mi porównanie,do Metra Głuchowskiego.
Ba,nawet pojawia się tam to nazwisko.
Akcja bardzo fajna,to co lubię:mutanty,potwory,zniszczone miasta.
Brakowało mi,jednak więcej polskości,może jacyś kibole,może budynki rządowe.

Ale ogólnie to bardzo dobra.

książek: 1330
MaD | 2016-01-02

Kompleks 7215 to debiut Bartka Biedrzyckiego i pierwsza historia opowiadająca o ludziach, którzy przetrwali nuklearną wojnę w tunelach warszawskiego metra. Po raz kolejny okazuje się, że ani promieniowanie, ani zmutowane stwory , nie są tak niebezpieczni, jak sami ludzie. Żądza władzy, walka o zasoby, a nawet sama możliwość dokopania słabszemu bez ponoszenia konsekwencji wystarczą, by człowiek pokazał swoją najgorszą i najmroczniejszą twarz. Tyle można powiedzieć o każdej postapokaliptycznej historii spod znaku Stalkera czy Metro.

Niestety historia Borki i jego oddziału nie zachwyca. Grupie stalkerów brakuje jakiegokolwiek wyróżnika, który pozwoliłby odnieść się do tych postaci. Brak im indywidualności i głębi, zupełnie jakby zostali stworzeni w jakimś symulatorze. Gdyby w połowie książki wszyscy zginęli i zastąpiłby ich ktoś inny, nikt by nie tęsknił.

Podobny problem dotyczy świata przedstawionego w książce. Chyba każdy wie, jak rozbudowane jest warszawskie metro....

książek: 1271
Tomek | 2014-09-13
Przeczytana: 13 września 2014

Książka na jeden dzień. Bardzo dobry kawałek polskiej post-apokalipsy, w tym dziele jednak ludzkości nie powodzi się aż tak tragicznie jak u konkurencji. Nie zmienia to faktu, że apokalipsa nastąpiła i ludzkość stara się przeżyć jak najdłużej resztkami swych sił... Zakończenie było bardzo dobre, wręcz fantastyczne - oby takich więcej. Inne cechy powieści (bohaterowie, wykreowany świat, warsztat pisarski itd.) są dobre, ale bez szału. Plusem jest bardzo ładne wydanie oraz dorzucone "gratis" dwa krótkie acz interesujące opowiadania dziejące się w tym samym świecie. Ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić - "Kompleks 7215" to kawał dobrej, polskiej literatury postapokaliptycznej!

książek: 46
Grzegorz | 2015-01-13
Na półkach: Przeczytane

Zdecydowanie polecam jednak oryginał (czyli Metro 2033 Dmitrija Głuchowskiego czy inne książki przedstawiające świat po katastrofie nuklearnej). Cóż, ta jest wtórna, drętwe dialogi, wiele elementów wplecionych na siłę. Większość pomysłów jedynie powielona. Jedyną zaletą to chyba tylko to, że mamy polskie realia (polskie metro). Jeśli więc przeczytamy już Metro 2034, Metro 2035, Piter czy inne pozycje z UM2033, w ramach sprawdzenia, jak poradziło sobie polskie pióro. Nie polecam odwrotnej kolejności, bo nie sądzę, żeby ta akurat książka zachęciła przynajmniej do zajrzenia na stronę metro2033.pl.

książek: 206
Somebody22 | 2014-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 października 2014

Kiedy natknąłem się na zakrojoną na szeroką skalę akcję promocyjną tej książki jaka była/jest prowadzona przez Fabrykę Słów i portale "z branży", trafiłem również na wywiad z autorem. Wspomina On tam o fakcie, iż Kompleks był opowiadaniem i to wydawca nakłonił Autora do jego wydłużenia.

I to niestety widać podczas lektury, oczywiście nie jestem tego pewny ale stawiałbym na to, że "dopisany" został fragment zajmujący pierwsze sto (z małym okładem) stron. Nie jest to miłą lektura - nieskładność, wymuszoność, toporność - to słowa które same się cisną na usta...

Jednak gdy przebrniemy przez ten "początek" później już jest znacznie lepiej, czyta się miło i przyjemnie, polskie metro ma się znacznie lepiej niż to z Moskwy czy Pitra. Akcja dynamiczna i najzwyczajniej wciąga.
Lektura na dwa popołudnia, plus dla autora za nie poddanie się pokusie iście amerykańskiego zakończenia z "happy endem" (a w pewnym momencie się tego obawiałem).

Dwa końcowe opowiadania, znów dodane na siłę byleby...

książek: 3918
eR_ | 2014-10-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 października 2014

Genialne biało-czarne ilustracje to jeden z największych plusów tej książki.
Mamy tu także przewodnik po miejscach w książce w formie jakżeby inaczej mapy.
Sama fabuła opowiada o życiu w naszej zniszczonej wybuchem atomowym stolicy,a raczej w jej podziemiach,ogólnie mówiąc-metrze.

książek: 1240
Tomasz | 2014-09-14
Przeczytana: 12 września 2014

Bez owijania w bawełnę - i taka właśnie jest ta książka. Co więcej można dodać? Ogromny kawał mocnego, męskiego postapo z przekonującym pomysłem na fabułę i tło, świetnego językowo i bijącego pod każdym, dosłownie pod każdym względem polskie pseudometro autorstwa pana Majki (Dzielnica obiecana ukazała się tego samego dnia co Kompleks). Choć znalazłem kilka spraw, do których mógłbym się przyczepić (ot, wyrażenie "postholocaust" potwornie mi się nie podoba), to są one tylko znikomym promilem wciągającego, dynamicznego i nieco tajemniczego tekstu. Również dwa opowiadania dołączone do Kompleksu stoją na bardzo wysokim poziomie. Bartku Biedrzycki! Czekam na więcej! I tym samym, mocno przez Ciebie zachęcony, zajrzę do innych książek uniwersum stalker!

książek: 8
Bartosz | 2014-09-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 września 2014

Ogólnie ksiażka ciekawa i wciągajaca ale...
Książka ma 330 stron z czego:
Pierwsze 100 stron pisane jakby na siłe, jakby autor musiał ja sztucznie wydłużać. Mało akcji, bezsensownie wydłużone opisy.
Następnie dopiero po 120 stronach zaczyna sie główny wątek, który kończy sie na stronie 247.
Kolejne strony to 2 opowiadania nie wchodzące w główny wątek.

Jeżeli chodzi o samą akcje to książka wciąga, chociaż brakuje wg mnie klimatu.

Podsumowanie:
Dla fanów ZONY wartą ją przeczytać, ale na pewno nie kupować ponieważ cena 38 zł jest zdecydowanie za wysoką.
Wg mnie jest to krótkie opowiadanie, które równie dobrze mogłby być bezpłatnie opublikowane w internecie lub wydane jako krótka ksiązeczka.
Ogólnie jestem zawiedziony....

książek: 110
Justyna | 2014-09-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 12 września 2014

To moje pierwsze spotkanie ze stalkerami i mam nadzieje, że nie ostatnie. Do książki podeszłam nieco z rezerwą, ale już po kilku stronach zatraciłam się bez reszty. Wartka akcja, wyraziści bohaterowi sprawiają, że chce się czytać dalej.
W świecie wykreowanym przez autora wyczuwa się nutkę sarmatyzmu.

zobacz kolejne z 1216 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zgłoś ulubioną książkę do Zajdla!

Każdy czytelnik fantastyki może wybrać od jednego do pięciu utworów w każdej kategorii (powieść/opowiadanie), wydanych w poprzednim roku kalendarzowym. Po pięć utworów, które zbiorą najwięcej głosów, znajdzie się na liście nominacji do Nagrody. Spośród nich uczestnicy XXX POLCON-u, który odbędzie się w dniach 20 – 23 sierpnia 2015 r. w Poznaniu, dokonają wyboru Laureatów.


więcej
Nie jestem pisarzem, ja po prostu napisałem książkę

Zapraszamy do lektury wywiadu z Bartkiem Biedrzyckim, autorem książki „Kompleks 7215”, która ukazała się w sierpniu nakładem Fabryki Słów, pod patronatem naszego serwisu. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd