Apokalipsa Z: Gniew sprawiedliwych

Cykl: Apokalipsa Z (tom 3)
Wydawnictwo: Muza
7,46 (657 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
70
9
79
8
181
7
196
6
68
5
34
4
15
3
9
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Apocalipsis Z: La ira de los justos
data wydania
ISBN
9788377585825
liczba stron
495
słowa kluczowe
zombie, żywe trupy
język
polski
dodała
AMisz

Trzeci tom hiszpańskiej trylogii zombie. Grupka ocalałych z zagłady wywołanej przez zombie ma mnóstwo szczęścia: w czasie huraganu zostaje uratowana pośrodku oceanu przez członków jednej z ostatnich zorganizowanych społeczności, jakie zachowały się na ziemi. Nie mając innego wyjścia, rozbitkowie towarzyszą swoim wybawcom i docierają nad Zatokę Meksykańską. Powstałe tam miasto-państwo zdaje...

Trzeci tom hiszpańskiej trylogii zombie.

Grupka ocalałych z zagłady wywołanej przez zombie ma mnóstwo szczęścia: w czasie huraganu zostaje uratowana pośrodku oceanu przez członków jednej z ostatnich zorganizowanych społeczności, jakie zachowały się na ziemi. Nie mając innego wyjścia, rozbitkowie towarzyszą swoim wybawcom i docierają nad Zatokę Meksykańską. Powstałe tam miasto-państwo zdaje się tętnić życiem i rozkwitać pod łaskawymi rządami tajemniczego kaznodziei. Przybysze szybko odkryją jednak, że choć życie w mieście toczy się tak, jakby do apokalipsy zombie nigdy nie doszło, to tak naprawdę ten mały raj na ziemi skrywa mroczną tajemnicę…

 

źródło opisu: muza.com.pl

źródło okładki: muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
helmans książek: 233

Zgniluchy odchodzą do historii

Wszystko co ma początek, ma również swój koniec. Niby nic odkrywczego, lecz w przypadku rzeczy pozytywnych i przyjemnych, chciałoby się, aby czas rozciągał się w zwolnionym tempie. Ulubione seriale, filmy i książki stają się środkiem uzależniającym odbiorcę od ich systematycznego zażywania – czy to w postaci obejrzenia kolejnego odcinka, czy też przeczytania następnego tomu powieści. Jednak nic nie trwa wiecznie (oprócz „Mody na sukces”), w związku z czym, kolejna trylogia musiała zostać zakończona. Z jakim skutkiem?

Po raz kolejny Manel Loureiro zabiera czytelnika do budzącego grozę Zombielandu, w którym przeżycie nie jest uwarunkowane dobrymi warunkami fizycznymi czy liczbą dostępnego arsenału, lecz zależy od zaufania i zażyłości międzyludzkich pozostałej przy życiu populacji. W „Gniewie Sprawiedliwych” autor stworzył najczarniejszy scenariusz wspólnoty, której fundamenty zostały zbudowane na nietolerancji, rasizmie i agresji. Tym razem gehenna przybrała formę kilkutysięcznego miasteczka, którego fasada przypomina Ziemię Obiecaną dla zbłąkanych i potrzebujących pomocy nieboraczków, uciekającymi przez czeredą Nieumarłych. Sielankowe miejsce jest jednak robaczywe do tego stopnia, że sam Hitler nie powstydziłby się metod traktowania i eliminowania niechcianych jednostek. Tak straszne społeczeństwo musi mieć przywódcę godnego miana. Jest nim obłąkany kaznodzieja, który zdecydowanie opuścił kilka lekcji na temat dobrego taktu, równouprawnienia, wyrozumiałości i...

Wszystko co ma początek, ma również swój koniec. Niby nic odkrywczego, lecz w przypadku rzeczy pozytywnych i przyjemnych, chciałoby się, aby czas rozciągał się w zwolnionym tempie. Ulubione seriale, filmy i książki stają się środkiem uzależniającym odbiorcę od ich systematycznego zażywania – czy to w postaci obejrzenia kolejnego odcinka, czy też przeczytania następnego tomu powieści. Jednak nic nie trwa wiecznie (oprócz „Mody na sukces”), w związku z czym, kolejna trylogia musiała zostać zakończona. Z jakim skutkiem?

Po raz kolejny Manel Loureiro zabiera czytelnika do budzącego grozę Zombielandu, w którym przeżycie nie jest uwarunkowane dobrymi warunkami fizycznymi czy liczbą dostępnego arsenału, lecz zależy od zaufania i zażyłości międzyludzkich pozostałej przy życiu populacji. W „Gniewie Sprawiedliwych” autor stworzył najczarniejszy scenariusz wspólnoty, której fundamenty zostały zbudowane na nietolerancji, rasizmie i agresji. Tym razem gehenna przybrała formę kilkutysięcznego miasteczka, którego fasada przypomina Ziemię Obiecaną dla zbłąkanych i potrzebujących pomocy nieboraczków, uciekającymi przez czeredą Nieumarłych. Sielankowe miejsce jest jednak robaczywe do tego stopnia, że sam Hitler nie powstydziłby się metod traktowania i eliminowania niechcianych jednostek. Tak straszne społeczeństwo musi mieć przywódcę godnego miana. Jest nim obłąkany kaznodzieja, który zdecydowanie opuścił kilka lekcji na temat dobrego taktu, równouprawnienia, wyrozumiałości i wielkoduszności. Postać głównego czarnego bohatera została nakreślona w sposób wywołujący nienawiść i obrzydzenie, a więc autor spisał się w tej kwestii wyśmienicie.

Cykle książkowe mają to do siebie, że nie sposób nie porównywać ich do poprzednich tomów serii. Pierwsza część była objawieniem literackim – dramatyczna, świetnie przedstawiona oraz zabarwiona interesującą fabułą i bohaterami. Jej kontynuacja podupadła lekko na zdrowiu, serwując czytelnikowi nie do końca sprawdzone koncepcje, oprawione w bliźniaczość miejsc akcji. Autor trzeciej, a zarazem ostatniej część powieści o „żywych inaczej” wyciągnął wnioski ze swoich poprzednich odsłon i stworzył twór wyjątkowy, interesujący i efektowny. Czytelnik nie może odkleić się od stronic publikacji, a po przeczytaniu kolejnego rozdziału staje się zakładnikiem własnej ciekawości. Chociaż w „Gniewie Sprawiedliwych” zombiaki zostały znacząco zredukowane w przygodach głównych bohaterów i występują przeważnie w retrospekcjach innych postaci, nie oznacza to jednak, że losy hiszpańskiego prawnika, Lucii i wąsatego Ukraińca nie są szokujące i trzymające w napięciu. Wręcz przeciwnie! Walka o przetrwanie nierozłącznego trio, jeszcze nigdy nie była bardziej przejmująca i obfitująca w bulwersujące zwroty akcji. W trzeciej części dzieła powraca również forma dziennika – na bardzo krótko, a jego pojawienie się jest uciechą dla oczu odbiorców. Warto również dodać, że autor konsekwentnie trzymał się postawionych przez siebie założeń, i przez cały cykl nie użył ani razu słowa „zombie”.

Niezaprzeczalnym jest fakt, że Manel Loureiro tworząc wspólnotę kierowaną przez zdziwaczałego i niepoczytalnego duchownego, upodobnił ją (i sam się do tego przyznaje w narracji) do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Oczywiście obie historie dzieli bardzo wiele, lecz ideologia i podstawowe, makabryczne czyny pozostają takie same. Dzięki temu zabiegowi ostatnia część trylogii jest najmroczniejszą, a zarazem najmocniejszą z moralnego punktu widzenia. Wydarzenia dziejące się w pociągu, należy niezaprzeczalnie uznać za jedną z najlepszych scen dramatycznych ostatnich lat we współczesnej literaturze. Przez ten epizod straciłem wszystkie paznokcie u swoich rąk, a ciarki na plecach przerodziły się w dreszcze lęku i histerii. Jeżeli dodam, że rozdział ten czytałem o trzeciej nad ranem, nie trudno się domyślić do jakiego świata przeniosłem się w swoich marzeniach (a raczej koszmarach) sennych. Finał opowieści, który rozpoczyna się prawie sto stron przed ostatnią kropką książki, również przyprawia czytelnika o stan trwogi i lęku o życie bohaterów. Samo spiętrzenie liczebności osób i Nieumarłych, którzy biorą udział w ostatecznej potyczce jest ogromny, gwarantujący niezapomniane i satysfakcjonujące wrażenia! Bardzo dobrym posunięciem autora jest również zrezygnowanie ze szpitali jako miejsca finałowych zmagań hiszpańsko-ukraińskiej ekspedycji.

Wady? Są, ale na szczęście jest ich mało lub są to sytuacje, które mogą równie dobrze stanowić zaletę recenzowanej pozycji. Pierwszą, a zarazem najbardziej absurdalną skazą (i bez wątpienia nie da się jej przekształcić w atut) jest wyrocznia, która została zaadaptowana jako... wszechwiedzące KOLANO księdza („say whaaaaat?”). Jak widać autora poniosła wyobraźnia, lecz na szczęście motyw rzepki kaznodziei występuje bardzo, bardzo rzadko. Zaś „zaleto-wada” przybrała formę tarapatów, które na dziesięciostopniowej skali niemożliwości do ich rozwiązania, znajdują się gdzieś ponad nią (czyli w okolicach punktu jedenastego). Głównemu bohaterowi wydostanie się z nich nie przysparza praktycznie żadnych problemów. Składają się na to niesłychane zrządzenia losu, dzięki czemu Anioł Stróż głównego bohatera powinien otrzymać ogromną podwyżkę. Oczywiście są tego konsekwencje i w trzeciej części powieści na szczęście zdarzają się one naprawdę często - za co chwała, część i uwielbienie autorowi (Amen).

Podsumowując „Apokalipsa Z. Gniew Sprawiedliwych” to najlepsza część o żywych Nieboszczykach. Jest mi niezmiernie przykro, że przygody bezimiennego prawnika i jego towarzyszy (a tak naprawdę imiennego, bo w końcu poznajemy jego tożsamość) dobiegła końca. Bawiłem się przy niej świetnie i życzę sobie, aby Manel Loureiro nie zaprzestawał pisania powieści, ponieważ robi to w sposób fantastyczny, przejmujący i nadzwyczaj wiarygodny. Na koniec, zdradzę wam sekret – nie lubię świata zombie i wszystkiego, co się z tym wiąże. Posiadam jakiś irracjonalny lęk przez tymi istotami i przez całe swoje życie omijałem filmy, seriale i książki o podobnej tematyce (pierwszą część trylogii zamówiłem przez przypadek). Niemniej jednak, cykl „Apokalipsa Z” mnie oczarował, udowadniając że nawet osoba, która nie przepada za żywymi truchłami może się zakochać w świecie, w którym martwe poczwary wałęsają się po okolicy.

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (86)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 338
Setna_Małpa | 2019-05-16
Na półkach: Przeczytane

Ostatnia i najbardziej przygnębiająca część trylogii za mną. Nie ma tu na dobrą sprawę walk z chodzącymi truposzami, jest znacznie gorzej. Na świecie gdzie pozostała garstka ludzi wciąż dla niektórych jest za mało miejsca, władzy, triumfuje zło. Dobrzy ludzie giną pierwsi, pozostają jednostki zdegenerowane, ludzie niezarazeni TSJ celowo zarażają innych. Kompletne szaleństwo ogarnia świat. W tych warunkach nasza czwórka (naturalnie zalicza się do niej Lukullus) znowu musi wyjść z opresji, przeżyć to co niemożliwe do przeżycia. Właściwie jakby się zastanowić to jedynym mrugnięciem oka ze strony Autora jest to że poznajemy wreszcie imię głównego bohatera. Opowieść jest napakowana akcją i zabijaniem ale równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego że to wszystko nie ma sensu. Tak po prostu. Bardzo smutna historia, nadzieja która się na końcu gdzieś tam pojawia jest według mnie antynadzieją.
I szkoda, tak bardzo szkoda Velasqueza...
Świetna książka.

książek: 822
Szara | 2019-04-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 kwietnia 2019

Pierwsze dwie części były bardzo dobre. Tutaj autora zbytnio poniosła fantazja. Szkoda.

książek: 150
Musicxd | 2019-03-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 marca 2016

Akcja, walka i wola przetrwania. To są motywy przewodnie w trzeciej części "Apokalipsy Z".
Wiktor, Lucía i mecenas płyną ukradzionym z Teneryfy "Krokodylem II" w kierunku w
Wysp Zielonego Przylądka, aż do momentu zetknięcia się z huraganem. Z ciężkiej sytuacji ratuje ich supertankowiec "Itaka" pochodzący z Chrześcijańskiej Republiki Gulfport w Missisipi, rządzonej przez wielebnego Greene'a. Mimo, że załoga ciepło wita ocalałych, a z ich słów wynika, że są gorliwymi chrześcijanami wkrótce objawia się ich mroczna strona. Traktują oni bowiem członków rasy innej niż biała jako niewolników. Uciekinierzy otrzymują dom, mecenas pracę w głównym budynku miejskim, Ratuszu, ale mimo to Lucía nie może patrzeć bezczynnie na to jak sprawująca porządek w Gulfport Zielona Gwardia traktuje niewolników. Sama wzrusza do oddzielnego od Gulfport ośrodka dla helotów Bluefront. Dowiedziawszy się o tym Wiktor idzie do Bluefront, tymczasem adwokat trafia do laboratorium w Ratuszu, gdzie wynaleziono...

książek: 370
Michał Laskowski | 2019-03-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2019
Przeczytana: 20 marca 2019

I to już ostatnia odsłona apokalipsy zombie. Kurtyna opadła. Zapaliły się światła, rozbrzmiały oklaski oraz dźwięk składanych siedzeń. To już koniec tej historii, koniec podróży po postapokaliptycznym świecie.

Fabuła przebiegała bez większych przeskoków czasowych, tak jak w poprzednich częściach, autor zachował ciągłość wydarzeń. Akcja przedstawiona wielotorowo, momentami przedstawiała tą samą scenę z punktu widzenia kilku osób. Manel Loureiro przyzwyczaił mnie już do pewnego poziomu akcji jednak w tym ostatnim tomie przeszedł samego siebie. Historia mocno gęstniała od kolejnych wątków, walk o przetrwanie, kolejnych ciekawych postaci jak i ich wzajemnych relacji. A postacie? Właśnie - nienadmuchane, bez przesadnie podkreślonego bohaterstwa czy też supermocy - po prostu ludzie o mniej lub bardziej skomplikowanej przeszłości.

Szkoda, że to już koniec. Apokalipsa Z to genialna trylogia. To najlepsza powieść z zombiakami w tle jaką do tej pory czytałem. Kiedyś jeszcze do niej...

książek: 134
Michał | 2018-07-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2014 rok

I historia dobiega końca. Było warto, autor nie nudzi i wpada coraz to nowsze pomysły.

książek: 103
jaassiek | 2018-05-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 maja 2018

Bardzo udane zakończenie trylogii. Pierwsza i trzecia część tej "Apokalipsy Z", to świetne książki.

książek: 713
ampH | 2018-04-29
Przeczytana: 29 kwietnia 2018

Minęły cztery miesiące. No, prawie cztery. To czas, który upłynął od momentu, kiedy przeczytałem drugi tom "Apokalipsy Z", czyli "Mroczne dni". Nie oznacza to jednak, że całkowicie zapomniałem o cyklu, ani nie oznacza to, że nie uważam go za warty skończenia. Wręcz przeciwnie - w pewnym sensie nie chciałem go tak szybko zostawiać za sobą, bo wiem, że na pewno nie wrócę do niego - jak do wszystkich innych, zakończonych już serii. A jak do tej pory "Apokalipsa Z" zostawiła po sobie bardzo pozytywne wrażenia. Miałem nadzieję, że ostatni tom również takowe pozostawi. Nadzieja nie została zawiedziona!

Nie wszyscy ludzie dali się pokonać pladze Nieumarłych - na świecie istnieją ośrodki, które prowadzą mniej lub bardziej dostatnie życie. Nie zawsze jednak społeczeństwa są idealne, a już na pewno nie wtedy, gdy wokół szaleją tłumy Nieumarłych. Czasem jednak odrobina szczęścia - i być może bożej pomocy - pozwala na utworzenie azylu doskonałego. Gdy trafia do niego trójka przyjaciół nawet...

książek: 771
BlueCarmen | 2017-08-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebooki
Przeczytana: 20 sierpnia 2017

W finale zmagań prawnika z Pontevedry z hordami zombie autorowi udaje się utrzymac poziom wyrobiony w poprzednich tomach. W książce bez przerwy coś się dzieje i nie sposób narzekać na nudę, przegadanie czy jakiekolwiek inne opóźnienia. W dodatku pojawia się kilka ciekawych motywów społecznych takich jak rasizm czy manipulacja masami, które dodają powieści trochę głębszego wydźwięku. Same zombiaki odgrywają w tym tomie nieco mniejszą rolę, natomiast sam wirus jak najbardziej gra pierwsze skrzypce. Irytuje niezmiennie Lucia, ale na szczęście czytelnik nie jest skazany na zbyt dużą ilość fragmentów z jej udziałem. Przyzwoita lektura postapokaliptyczna, która utrzymuje poziom na przestrzeni wszystkich tomów i zapewnia rozrywkę.

książek: 624
Wicherek | 2017-08-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 sierpnia 2017

"Gniew sprawiedliwych" to ostatnia część trylogii Manuela Loureiro opowiadająca o zmaganiach ocalonych po apokalipsie. Cała seria jest niezwykle udanym debiutem tego młodego hiszpańskiego pisarza.
Na świecie pojawiło się już tyle dzieł z zombiakami w tle, że wyzwaniem dla twórców jest wymyślić coś interesującego. Loureiro się to udało. Chociaż nie przedstawia nic rewolucyjnego, to książka i tak jest bardzo wciągająca. Akcja powieści jest wartka, przez co pochłania się ją momentalnie. Wielkim plusem serii są plastyczne opisy, które pomagają naszej wyobraźni stworzyć upiorne obrazy i wywołać ciarki na ciele.
Niestety książce daleko od ideału. Fabuła jest niezwykle przewidywalna. Brakuje realizmu. Czytając, odczuwa się brak doświadczenia autora, który stworzył zbyt wiele wątków i miał problem z doprowadzeniem niektórych z nich do końca. Owocuje to banalnymi i infantylnymi rozwiązaniami.

książek: 79
Robert Michałek | 2017-06-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2017

Ostatni Tom cyklu momentami się dłuży ale trzyma poziom. Głównych bohaterów ratuje załoga Itaki i razem z nimi płyną do osady w której panuje dyktator kaznodzieja co stanie się z głównymi bohaterami przeczytaj i zobacz.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd