Apokalipsa Z: Gniew sprawiedliwych

Cykl: Apokalipsa Z (tom 3)
Wydawnictwo: Muza
7,48 (620 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
66
9
76
8
171
7
188
6
60
5
32
4
15
3
7
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Apocalipsis Z: La ira de los justos
data wydania
ISBN
9788377585825
liczba stron
495
słowa kluczowe
zombie, żywe trupy
język
polski
dodała
AMisz

Trzeci tom hiszpańskiej trylogii zombie. Grupka ocalałych z zagłady wywołanej przez zombie ma mnóstwo szczęścia: w czasie huraganu zostaje uratowana pośrodku oceanu przez członków jednej z ostatnich zorganizowanych społeczności, jakie zachowały się na ziemi. Nie mając innego wyjścia, rozbitkowie towarzyszą swoim wybawcom i docierają nad Zatokę Meksykańską. Powstałe tam miasto-państwo zdaje...

Trzeci tom hiszpańskiej trylogii zombie.

Grupka ocalałych z zagłady wywołanej przez zombie ma mnóstwo szczęścia: w czasie huraganu zostaje uratowana pośrodku oceanu przez członków jednej z ostatnich zorganizowanych społeczności, jakie zachowały się na ziemi. Nie mając innego wyjścia, rozbitkowie towarzyszą swoim wybawcom i docierają nad Zatokę Meksykańską. Powstałe tam miasto-państwo zdaje się tętnić życiem i rozkwitać pod łaskawymi rządami tajemniczego kaznodziei. Przybysze szybko odkryją jednak, że choć życie w mieście toczy się tak, jakby do apokalipsy zombie nigdy nie doszło, to tak naprawdę ten mały raj na ziemi skrywa mroczną tajemnicę…

 

źródło opisu: muza.com.pl

źródło okładki: muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
helmans książek: 233

Zgniluchy odchodzą do historii

Wszystko co ma początek, ma również swój koniec. Niby nic odkrywczego, lecz w przypadku rzeczy pozytywnych i przyjemnych, chciałoby się, aby czas rozciągał się w zwolnionym tempie. Ulubione seriale, filmy i książki stają się środkiem uzależniającym odbiorcę od ich systematycznego zażywania – czy to w postaci obejrzenia kolejnego odcinka, czy też przeczytania następnego tomu powieści. Jednak nic nie trwa wiecznie (oprócz „Mody na sukces”), w związku z czym, kolejna trylogia musiała zostać zakończona. Z jakim skutkiem?

Po raz kolejny Manel Loureiro zabiera czytelnika do budzącego grozę Zombielandu, w którym przeżycie nie jest uwarunkowane dobrymi warunkami fizycznymi czy liczbą dostępnego arsenału, lecz zależy od zaufania i zażyłości międzyludzkich pozostałej przy życiu populacji. W „Gniewie Sprawiedliwych” autor stworzył najczarniejszy scenariusz wspólnoty, której fundamenty zostały zbudowane na nietolerancji, rasizmie i agresji. Tym razem gehenna przybrała formę kilkutysięcznego miasteczka, którego fasada przypomina Ziemię Obiecaną dla zbłąkanych i potrzebujących pomocy nieboraczków, uciekającymi przez czeredą Nieumarłych. Sielankowe miejsce jest jednak robaczywe do tego stopnia, że sam Hitler nie powstydziłby się metod traktowania i eliminowania niechcianych jednostek. Tak straszne społeczeństwo musi mieć przywódcę godnego miana. Jest nim obłąkany kaznodzieja, który zdecydowanie opuścił kilka lekcji na temat dobrego taktu, równouprawnienia, wyrozumiałości i...

Wszystko co ma początek, ma również swój koniec. Niby nic odkrywczego, lecz w przypadku rzeczy pozytywnych i przyjemnych, chciałoby się, aby czas rozciągał się w zwolnionym tempie. Ulubione seriale, filmy i książki stają się środkiem uzależniającym odbiorcę od ich systematycznego zażywania – czy to w postaci obejrzenia kolejnego odcinka, czy też przeczytania następnego tomu powieści. Jednak nic nie trwa wiecznie (oprócz „Mody na sukces”), w związku z czym, kolejna trylogia musiała zostać zakończona. Z jakim skutkiem?

Po raz kolejny Manel Loureiro zabiera czytelnika do budzącego grozę Zombielandu, w którym przeżycie nie jest uwarunkowane dobrymi warunkami fizycznymi czy liczbą dostępnego arsenału, lecz zależy od zaufania i zażyłości międzyludzkich pozostałej przy życiu populacji. W „Gniewie Sprawiedliwych” autor stworzył najczarniejszy scenariusz wspólnoty, której fundamenty zostały zbudowane na nietolerancji, rasizmie i agresji. Tym razem gehenna przybrała formę kilkutysięcznego miasteczka, którego fasada przypomina Ziemię Obiecaną dla zbłąkanych i potrzebujących pomocy nieboraczków, uciekającymi przez czeredą Nieumarłych. Sielankowe miejsce jest jednak robaczywe do tego stopnia, że sam Hitler nie powstydziłby się metod traktowania i eliminowania niechcianych jednostek. Tak straszne społeczeństwo musi mieć przywódcę godnego miana. Jest nim obłąkany kaznodzieja, który zdecydowanie opuścił kilka lekcji na temat dobrego taktu, równouprawnienia, wyrozumiałości i wielkoduszności. Postać głównego czarnego bohatera została nakreślona w sposób wywołujący nienawiść i obrzydzenie, a więc autor spisał się w tej kwestii wyśmienicie.

Cykle książkowe mają to do siebie, że nie sposób nie porównywać ich do poprzednich tomów serii. Pierwsza część była objawieniem literackim – dramatyczna, świetnie przedstawiona oraz zabarwiona interesującą fabułą i bohaterami. Jej kontynuacja podupadła lekko na zdrowiu, serwując czytelnikowi nie do końca sprawdzone koncepcje, oprawione w bliźniaczość miejsc akcji. Autor trzeciej, a zarazem ostatniej część powieści o „żywych inaczej” wyciągnął wnioski ze swoich poprzednich odsłon i stworzył twór wyjątkowy, interesujący i efektowny. Czytelnik nie może odkleić się od stronic publikacji, a po przeczytaniu kolejnego rozdziału staje się zakładnikiem własnej ciekawości. Chociaż w „Gniewie Sprawiedliwych” zombiaki zostały znacząco zredukowane w przygodach głównych bohaterów i występują przeważnie w retrospekcjach innych postaci, nie oznacza to jednak, że losy hiszpańskiego prawnika, Lucii i wąsatego Ukraińca nie są szokujące i trzymające w napięciu. Wręcz przeciwnie! Walka o przetrwanie nierozłącznego trio, jeszcze nigdy nie była bardziej przejmująca i obfitująca w bulwersujące zwroty akcji. W trzeciej części dzieła powraca również forma dziennika – na bardzo krótko, a jego pojawienie się jest uciechą dla oczu odbiorców. Warto również dodać, że autor konsekwentnie trzymał się postawionych przez siebie założeń, i przez cały cykl nie użył ani razu słowa „zombie”.

Niezaprzeczalnym jest fakt, że Manel Loureiro tworząc wspólnotę kierowaną przez zdziwaczałego i niepoczytalnego duchownego, upodobnił ją (i sam się do tego przyznaje w narracji) do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Oczywiście obie historie dzieli bardzo wiele, lecz ideologia i podstawowe, makabryczne czyny pozostają takie same. Dzięki temu zabiegowi ostatnia część trylogii jest najmroczniejszą, a zarazem najmocniejszą z moralnego punktu widzenia. Wydarzenia dziejące się w pociągu, należy niezaprzeczalnie uznać za jedną z najlepszych scen dramatycznych ostatnich lat we współczesnej literaturze. Przez ten epizod straciłem wszystkie paznokcie u swoich rąk, a ciarki na plecach przerodziły się w dreszcze lęku i histerii. Jeżeli dodam, że rozdział ten czytałem o trzeciej nad ranem, nie trudno się domyślić do jakiego świata przeniosłem się w swoich marzeniach (a raczej koszmarach) sennych. Finał opowieści, który rozpoczyna się prawie sto stron przed ostatnią kropką książki, również przyprawia czytelnika o stan trwogi i lęku o życie bohaterów. Samo spiętrzenie liczebności osób i Nieumarłych, którzy biorą udział w ostatecznej potyczce jest ogromny, gwarantujący niezapomniane i satysfakcjonujące wrażenia! Bardzo dobrym posunięciem autora jest również zrezygnowanie ze szpitali jako miejsca finałowych zmagań hiszpańsko-ukraińskiej ekspedycji.

Wady? Są, ale na szczęście jest ich mało lub są to sytuacje, które mogą równie dobrze stanowić zaletę recenzowanej pozycji. Pierwszą, a zarazem najbardziej absurdalną skazą (i bez wątpienia nie da się jej przekształcić w atut) jest wyrocznia, która została zaadaptowana jako... wszechwiedzące KOLANO księdza („say whaaaaat?”). Jak widać autora poniosła wyobraźnia, lecz na szczęście motyw rzepki kaznodziei występuje bardzo, bardzo rzadko. Zaś „zaleto-wada” przybrała formę tarapatów, które na dziesięciostopniowej skali niemożliwości do ich rozwiązania, znajdują się gdzieś ponad nią (czyli w okolicach punktu jedenastego). Głównemu bohaterowi wydostanie się z nich nie przysparza praktycznie żadnych problemów. Składają się na to niesłychane zrządzenia losu, dzięki czemu Anioł Stróż głównego bohatera powinien otrzymać ogromną podwyżkę. Oczywiście są tego konsekwencje i w trzeciej części powieści na szczęście zdarzają się one naprawdę często - za co chwała, część i uwielbienie autorowi (Amen).

Podsumowując „Apokalipsa Z. Gniew Sprawiedliwych” to najlepsza część o żywych Nieboszczykach. Jest mi niezmiernie przykro, że przygody bezimiennego prawnika i jego towarzyszy (a tak naprawdę imiennego, bo w końcu poznajemy jego tożsamość) dobiegła końca. Bawiłem się przy niej świetnie i życzę sobie, aby Manel Loureiro nie zaprzestawał pisania powieści, ponieważ robi to w sposób fantastyczny, przejmujący i nadzwyczaj wiarygodny. Na koniec, zdradzę wam sekret – nie lubię świata zombie i wszystkiego, co się z tym wiąże. Posiadam jakiś irracjonalny lęk przez tymi istotami i przez całe swoje życie omijałem filmy, seriale i książki o podobnej tematyce (pierwszą część trylogii zamówiłem przez przypadek). Niemniej jednak, cykl „Apokalipsa Z” mnie oczarował, udowadniając że nawet osoba, która nie przepada za żywymi truchłami może się zakochać w świecie, w którym martwe poczwary wałęsają się po okolicy.

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1249)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1332
Heisenberg | 2017-05-11
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

„Apokalipsa Z” ukończona. Trzeci tom jest dużo lepszy od swojego poprzednika, choć jednak pierwszej części nie przebił. „Gniew Sprawiedliwych” jest przede wszystkim połączeniem postapo i akcji – akcji, którą ten tom jest wręcz napakowany!
Motywem przewodnim jest to, że w świecie opanowanym przez hordy Nieumarłych Trzecia Rzesza znajduje swoich naśladowców, na dodatek będących chrześcijańskimi fundamentalistami, a smaczku temu wszystkiemu dodaje północnokoreańskie komando – w takiej oto sytuacji odnajdują się nasi bohaterowie. Widać autor miał iście diaboliczny pomysł na końcową część.
Czyta się to wszystko wyśmienicie, zresztą jak cały cykl.
W „Podziękowaniach” na końcu książki Manel Loureiro napisał tak:
‘Wszystkim wam serdecznie dziękuję. Szykujcie, się bo to nie koniec. Jesteśmy dopiero na początku drogi’ – czyżby sugerował że z bohaterami „Apokalipsy Z” spotkamy się w innej odsłonie? Jestem jak najbardziej za!
I na koniec taka moja mała refleksja – od samego początku oglądam...

książek: 663
Ewa-Książkówka | 2014-02-07
Przeczytana: 07 lutego 2014

Właśnie skończyłam czytać znalezione w Internecie opinie na temat trylogii Apokalipsa Z autorstwa Manela Loureiro i nadziwić się nie mogę. Jako wada najczęściej wymieniany jest – uwaga! – brak realizmu… No tak, przecież w przypadku postapokaliptycznej wizji świata, w którym zza każdego rogu czy kąta wyzierają przekrwione oczy zombie, realizm jest najważniejszy… To oczywiste, że gdy akcja horroru zawiera elementy, które faktycznie mogłyby się zdarzyć, odczucie strachu wywołane lekturą jest większe, jednak gdy mamy do czynienia z fabułą, w której jednymi z najważniejszych bohaterów są nieumarli, to na ów realizm trzeba nieco przymknąć oko, a lekturę określać i oceniać przy pomocy innych kategorii i miar, prawda?

Ja uważam, że tak powinno być i tak też podeszłam do wspomnianej trylogii, dlatego lekturą zawiedziona nie byłam. Wręcz przeciwnie, pochłonęłam każdy z tomów w ekspresowym tempie i ciężko było mi się od nich oderwać. W ostatnich dniach zamknęłam ostatni, trzeci tom...

książek: 1216
McRap1972 | 2015-02-16
Przeczytana: 16 lutego 2015

Moja przygoda z "Apokalipsą Z" niestety dobiegła końca. Tom 3 świetny i całość oczywiście rewelacyjna.

Nieco mniej było w tej części zombie, ale jeszcze raz potwierdziło się to, że najgorszym potworem na ziemi ... jest niestety człowiek.

Od początku do końca czytałem z wypiekami na twarzy. Zdecydowanie polecam. A dla fanów zombie to pozycja absolutnie obowiązkowa.

książek: 1186
fianiebieska | 2016-06-09
Przeczytana: 08 czerwca 2016

Ta książka jest naprawdę świetna. Cały cykl czytałam z przyjemnością i dreszczem na plecach, ale ten tom podobał mi się najbardziej. Autor ma naprawdę ciekawe pomysły, kolejne perypetie bohaterów nie nużą, jego wyobraźnia literacka pracowała tu na pełnych obrotach. Bohaterowie wzbudzający sympatię, dzięki plastycznemu językowi pisarza, bez trudu mogłam oczami wyobraźni zobaczyć to co on opisał. Nie polubiłam tylko Lucii, w zasadzie im dalej w głąb książki, tym bardziej niezrównoważona i infantylna mi się wydawała.
Świetnie spędzony czas, polecam.

książek: 2667
Monika | 2016-09-10
Przeczytana: 31 lipca 2016

"Apokalipsa Z" zaczarowała mnie już od pierwszych stron pierwszego tomu. Całą trylogię czyta się wyśmienicie i z wypiekami na twarzy :) Świetne tempo akcji, doskonale utkane wątki. Nie zrażajcie się, że to historia o zombi, nawet jeśli nie lubicie "nieumarłych". Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!!!

książek: 931
slawekg | 2014-01-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 stycznia 2014

Przyznam, że dosłownie rzuciłem się na tom 3 Apokalipsy. Nie dlatego, że poprzednie części były dobre, bo były średnie i miałkie. Autor ewidentnie jest amatorem i dopiero się uczy pisać, do czego się zresztą sam przyznaje. Powodem jest tematyka zombi. Jest to po prostu tak magnetyczny temat, że sam staję się takim zombi i pewnie pochłonąłbym bezmyślnie jeszcze kilka tomów tego autora.
Niestety jest źle. Nie chcę uprawiać spoilerki, ale poziom wymyślanych bzdur, dodawanych tylko po to, żeby zapchać kolejne strony i wzbogacić opowieść jest naprawdę niski. Mając cały świat przed sobą, autor tworzy fabułę godną 15 nastolatka (nie przesadzam). Przynajmniej kilka razy złapałem się na tym, że kiwam głową nad głupotą autora.
Cała seria, tak fajnie się zapowiadająca, to niestety pomysł wykorzystany w mniej więcej 20 procentach...

książek: 242
karpatkadobra | 2017-05-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 09 maja 2017

Czasy Post – Apokalipsy niosą ze sobą nie tylko uczucie przytłoczenia i wszechogarniającej rozpaczy, totalnej lichoty ale także i odrobinę tlącej się po cichu nadziei. Można by rzec, że Niedobitki, którym jakoś zawsze udaje się przetrwać na wypalonej rozbłyskami słonecznymi lub wybuchami głowic atomowych Ziemi bądź na ziejącej wilgotną, zimną ale i nuklearną zawiesiną powierzchni - która swoim napromieniowaniem zabija każdy napotkany organizm, a ten naturalnie się do tego dostosowujący nie będzie przypominał nic co mogłoby uchodzić za żywe – reprezentują tą ludzkość, która doprowadziła się do samozagłady lub stają się uosobieniem cierpiącej za swoje błędy Cywilizacji.


Beznadzieja, szaruga, przerażająca cisza, po której następuje agonalny wrzask i skowyt. To znak, że ludzkość nie istnieje i przestała mieć już jakiekolwiek znaczenie. To symbol naszego upadku, którego sami jesteśmy sobie winni. To dźwięk wydobywający się z przeżartych zgnilizną gardzieli, należących do...

książek: 1856

Macie zabić ich wszystkich! Wszystkich! Choćbyście mieli mordować ich w brzuchach matek!
Ilia Erenburg


Lucia, Prit i nasz adwokat znajdują się na otwartych wodach. Płyną w jakieś miejsce, gdzie będzie bezpiecznie. Niestety - natrafiają na niesamowicie mocny i niebezpieczny huragan. Ich jedynym ratunkiem jest ogromny statek, który płynie prosto na nich. W końcu udaje im się dostać na pokład. Jednak nie wszystko tam jest tak pięknie. Statek należy do Armii Chrystusa. Maniaków religijnych pod dowództwem wielebnego Green'a.

Gdyby to wszystko działo się przed apokalipsą, superkomórka burzowa przemieszczająca się ku wybrzeżom Afryki natychmiast zostałaby poddana wnikliwemu nadzorowi. Ktoś w Ośrodku Wykrywania Huraganów sięgnąłby po sporządzaną na początku roku alfabetyczną listę i na jej podstawie ochrzcił rodzący się huragan. Edna - na to imię padłby wybór. Swoją drogą, brzmi całkiem nieźle.

Itaka, statek, którym płyną, zmierza wprost do Afryki po zapasy ropy naftowej. Nikt nie...

książek: 704
Fuzja | 2014-02-20
Na półkach: Przeczytane

Gniew sprawiedliwych to tytuł ostatniej części zombistycznej trylogii Apokalipsa Z hiszpańskiego autora Manela Loureiro. Drugi tom cyklu niesamowicie mnie zawiódł, choć po pierwszej części nie spodziewałam się spektakularnych wrażeń. Jednak okazuje się, że ostatecznie człowiek może zostać mile zaskoczony. O dziwo, trzeci tom cyklu jest naprawdę całkiem dobrze rozpisaną, choć nie pozbawioną wad, historią.

Zakończenie drugiej części było dosyć niejasne i wieloznaczne. Jednak początek trzeciego tomu daje odpowiedzi na wszelkie pytania, które pojawiły się po przeczytaniu poprzedniczki. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale mogę podać kilka faktów. Bohaterowie znowu trafiają do miejsca, w którym chronią się resztki ocalałej ludzkości. Okazuje się jednak, że i tu nie jest kolorowo, a w zasadzie jest… ponieważ główną wadą miasta Gulfport jest dominująca we wszystkich aspektach życia segregacja rasowa! Niemożność pogodzenia się z tym faktem, głównie przez Lucię, sprawia, ze bohaterowie znów...

książek: 705

Udane zakończenie tej apokaliptycznej trylogii. W ostatnim tomie główni bohaterowie trafiają do jedynego ocalałego w USA miasta Gulfport, w którym władze sprawuje szalony i despotyczny prorok Greene. Dodatkowo sprytnie wplątany zostaje wątek Korei Północnej (nota bene jedynego państwa na świecie którego nie opanowali Nieumarli) i prób znalezienia ropy, skutkująca desantem żołnierzy na teren Stanów Zjednoczonych w celu jej zdobycia. Trzecia część jest największa objętościowo, ale dzieje się naprawdę dużo. Wybuchy, strzelaniny, wszechobecne trupy, krew i flaki to sól tej książki. Ogólnie oceniam całą serię na ocenę 7, Manel Loureiro wykonał kawał dobrej roboty. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, byłby nim lekko irytujący ciągły "fart" głównego bohatera i jego kota, którzy bez szwanku potrafili wyjść z każdej, nawet największej opresji :)

zobacz kolejne z 1239 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd