Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dmuchnij pan w balonik

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Gazety Wyborczej: Mistrzowie Słowa 2". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Agora SA, Bellona
7,89 (54 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
7
8
18
7
12
6
6
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311124721
kategoria
satyra
język
polski
dodała
Renax

„Dmuchnij pan w balonik” to napisane ciętym językiem felietony, które czyta już czwarte pokolenie! Teraz możemy ich także słuchać, i to w znakomitej interpretacji Jana Kobuszewskiego.

 

źródło opisu: http://kulturalnysklep.pl/14796/wd/stefan-wiecheck...(?)

źródło okładki: http://kulturalnysklep.pl/14796/wd/stefan-wiecheck...»

Brak materiałów.
książek: 333
ilo99 | 2017-05-08
Na półkach: Przeczytane, Polecane, Audiobook
Przeczytana: 08 maja 2017

Wybór z felietonów. Przegląd całej twórczości Stefana Wiecheckiego. Moimi faworytami były sprawozdania z rozpraw sądowych, a zwłaszcza ten wyjaśniający dlaczego został zmieniony numer zegarynki. Podziwiałam również odwagę autora, który nie bał się niemalże bez ogródek krytykować rozporządzeń miłościwie nam panującej władzy. Wykpiwał bezlitośnie ładowanie łopatami śniegu na „wynalazek”, gonienie studentów do odśnieżania, polepszanie standardu podróżowania koleją poprzez likwidację klasy trzeciej i wiele innych. W swoich felietonach mówił o sprawach bliskich współczesnym mu warszawiakom, na przykład problemach z zaopatrzeniem, zwłaszcza w okresach przedświątecznych. Cudne było oburzenie bohatera jednej z historyjek, który już po załatwieniu różnorakich potrzebnych dokumentów typu zaświadczenia ze spółdzielni o liczbie mieszkańców lokalu oraz znalezieniu trzech żyrantów dowiedział się, że kanapę można nabyć od ręki, a „papiery” są niepotrzebne. Jedyna uwaga krytyczna, która mi się nasuwa to, że bardziej przekonujący w roli warszawskiego cwaniaczka był głos Zbigniewa Buczkowskiego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mapa kości

O gwiazdkę niżej z powodu żalu, za brak jednej z ukochanych postaci. Ale poza tym klimat ciężki, oj ciężki i dużo się dzieje.

zgłoś błąd zgłoś błąd