Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pusta kołyska

Tłumaczenie: Krzysztof Skonieczny
Seria: Zaczytaj się
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,83 (201 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
6
8
37
7
58
6
49
5
26
4
6
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324024049
liczba stron
352
język
polski
dodała
Ag2S

Co drugi dzień ginie małe dziecko. Większość zostaje uprowadzonaTa historia wydarzyła się naprawdę. Maleńka Shelby została wykradziona ze szpitala kilka dni po narodzinach. Teraz jej matka, Diana, wraca do tych wstrząsających chwil, które na zawsze zmieniły jej życie. W tej pełnej napięcia i poruszającej książce historie zrozpaczonej matki i porywaczki przeplatają się, ostatecznie łącząc się...

Co drugi dzień ginie małe dziecko. Większość zostaje uprowadzonaTa historia wydarzyła się naprawdę. Maleńka Shelby została wykradziona ze szpitala kilka dni po narodzinach. Teraz jej matka, Diana, wraca do tych wstrząsających chwil, które na zawsze zmieniły jej życie.

W tej pełnej napięcia i poruszającej książce historie zrozpaczonej matki i porywaczki przeplatają się, ostatecznie łącząc się w pełnym napięcia finale.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3749,Pusta-kolyska

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 247
Ewa | 2013-10-04
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 03 października 2013

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Niemalże przez czterdzieści tygodni nosiła pod sercem nowe życie. Chociaż nie debiutowała w roli matki, kolejne dziecko było jak najbardziej wymodlone i oczekiwane. Po trwającym dwie doby porodzie wreszcie przywitała na świecie swoją maleńką córeczkę. Otoczona czułością i miłością najbliższych, zadowolona ze szpitalnego personelu nie sądziła, iż gmach budynku, w którym na świat przyszła kolejna istota, okaże się miejscem przestępstwa. Diana Walsh w przededniu Wigilii 1993 roku została okradziona. Kobieta podszywająca się pod pielęgniarkę, uprowadziła maleńką Shelby Walsh.

Jak zakończyła się ta dramatyczna historia, która nie jest wymysłem autorki książki? Czy porywaczka zwróciła cudzą ,,własność”? Czy dopadł ją wymiar sprawiedliwości? Z czym musiała się zmierzyć matka?



Pomyślcie o najcenniejszym skarbie, jaki kiedykolwiek wszedł w Wasze posiadanie. Zapewne poświęciliście wiele czasu i uwagi, aby go zdobyć, prawda? Jego pojawienie się w Waszym życiu można przyrównać do spełnienia największego marzenia. Może z początku cel, do którego zmierzaliście, był nieosiągalny, prawdopodobnie wiązał się z wieloma wyrzeczeniami z ogromnym poświęceniem. W końcu los się do Was uśmiechnął i obdarzył upragnionym cudem. Mogę sobie wyobrazić ogrom szczęścia, przepełnione radością, a nawet niedowierzaniem łzy. A kiedy opadły pierwsze emocje, gdy poczuliście się zbyt pewnymi właścicielami owej rzeczy, wydarzyło się coś, co gwałtownie zmieniło piękny sen w koszmar. Ktoś postanowił przerwać idyllę, okraść Was z tego, co sprawiło, że życie nabrało głębszego sensu. Nagle zostaliście z pustymi rękoma, ze świadomością ogromnej pustki, rozdarci między rozpaczą za utraconym dobrem, niepewnością o jego stan i nienawiścią, jaką zaczynacie coraz silniej żywić w stronę kogoś, kto dopuścił się zbrodni. Tak właśnie czuła się Diana Walsh, która kilkanaście lat po tym, jak uprowadzono jej dziecko, postanowiła ostatecznie rozliczyć się z przeszłością.

Jedni przelewają swe myśli na papier inni dzielą się przeżyciami z przyjaciółmi. Jest również spora liczba ludzi, którzy pomocy szukają u specjalistów. Wspomniana kobieta napisała książkę, zadziwiająco dobrą zarówno pod względem ciekawej i co najważniejszej autentycznej fabuły, jak i twórczego warsztatu. Pusta kołyska nie należy do przyjemnych w odbiorze lektur, zważywszy na tematykę, jaką porusza. Ogrom cierpienia, które towarzyszyło matce w trakcie rozłąki z córką, spotęgowały bolesne wspomnienia. Bowiem tekst nie ogranicza się wyłącznie do opisu wydarzeń następujących po porwaniu Shelby, ale obejmuje również dzieciństwo autorki oraz chwile, opisujące sądowy proces odpowiedzialnej za zaistniałą sytuację Karen Susan Hill.

Momentami szukałam dowodów słuszności poczynań autorki, która zdecydowała się na ujawnienie wielu, niewygodnych, wręcz zbyt intymnych faktów z życia swojej rodziny. Próbowałam wyobrazić sobie reakcję jej siostry. Po opublikowaniu książki kobieta musiała zmierzyć się z opisem gwałtu, który spotkał ją z rąk sąsiada. Niezwykle poruszył mnie również opis rozkładających się zwłok ojca Diany. Aż w końcu zrozumiałam, iż te wszystkie okropności, jakie przytrafiły się rodzinie pomysłodawczyni książki, nie tylko ukształtowały jej charakter, ale przede wszystkim pozwoliły przetrwać czas niepewności, rozpaczy po stracie dziecka. Nie przygniótł jej ciężar doświadczeń, nie osłabił woli walki, nie uczynił z niej człowieka, którego życiowym celem jest zemsta, zadośćuczynienie za każdą niepotrzebnie utraconą łzę. Diana Walsh nie zatraciła się w swym nieszczęściu, wręcz przeciwnie, wiara w organy władzy, we własną rodzinę, w sprawiedliwość i w Boga sprawiły, iż przetrwała.

Akcja kulminacyjnej części utworu rozgrywa się na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, na odległym, bardziej ,,rozwiniętym” pod kątem technicznych nowinek kontynencie. A mimo to powodzenie najważniejszego przedsięwzięcia uzależnione było nie od maszyn, a od ludzi, ich zainteresowania losami noworodka, solidarnego działania i współpracy z policją. Diana często powtarzała, że w tych trudnych chwilach prócz najbliższej rodziny najwięcej otuchy doznała od nieznanych jej osób. Zaangażowanie przechodniów, ludzi, którzy mieli styczność z porywaczką, przyczyniło się do spektakularnego sukcesu. Tradycyjnie nie zdradzę Wam szczegółów, pragnąc nakłonić Was do lektury Pustej kołyski.

Nie mogłabym pominąć kwestii dotyczących kobiety, która zakłóciła spokój rodziny Walshów. Karen Susan Hill kierowały egoistyczne pobudki, cudze dziecko miało stanowić remedium na jej życiowe porażki, na niezaradność do której w dużej mierze sama się przyczyniła. Nic, absolutnie nic nie tłumaczy jej zachowania. Nie ma takich argumentów, które mogłyby ją uniewinnić, czy chociażby wpłynąć na niższy wyrok kary, jaką przyszło jej w końcu odbyć. O tym, iż mamy do czynienia z osobą chorą psychicznie świadczy chociażby zmiana zachowania, wrogie nastawienie wobec osób, które skrzywdziła, gdy już znalazła się w okratowanej celi.

Nie wiem czy potrafiłabym żyć z myślą, że ktoś uprowadził moje dziecko, które przez przypadek oddałam w niepowołane ręce, że zaufałam niewłaściwej osobie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jakie wyrzuty sumienia targały umysłami personelu szpitala, który był odpowiedzialny za bezpieczeństwo noworodka i jego matki. Każdy zły czyn zostawia po sobie ślady w psychice skrzywdzonych osób. Chociaż można spróbować je zamaskować, one zawsze będą przypominały o swoim istnieniu.

Pusta kołyska nie jest książką, pełną wątków o charakterze ekshibicjonistycznym, ukierunkowanych na wywołanie szoku u czytelnika. Nie została napisana w celu zarobkowym. To matczyne ostrzeżenie, przypominające społeczeństwu o dramacie, jaki miał miejsce w ubiegłym wieku w jednym z amerykańskich stanów. To pełen mądrych przemyśleń utwór, opowiadający o podnoszeniu się z psychicznego upadku skrzywdzonego człowieka, o powrocie do względnej normalności, o wybaczeniu i szansie na lepszą przyszłość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wszystko wina kota!

Fajna, lekka, trochę zabawna, a momentami wzruszająca, pełna emocji i zbiegów okoliczności powieść. Fabuła opowiada o losach kilku przyjaciółek, a w t...

zgłoś błąd zgłoś błąd