Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Fakt, fikcja i fotografia albo co się zdarzyło we Freshwater

Tłumaczenie: Magdalena Heydel
Wydawnictwo: Znak
6,39 (67 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
8
7
16
6
25
5
10
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Freshwater: A Comedy
data wydania
ISBN
9788324021147
liczba stron
70
język
polski
dodała
joly_fh

Dwie wielkie artystki, dwie niezwykłe kobiety. Ich dzieła zmieniły historię kultury. Ich życie przeszło do legendy. W swojej jedynej sztuce teatralnej angielska pisarka Virginia Woolf (1882–1941) portretuje najsłynniejszą fotografkę epoki wiktoriańskiej, swoją cioteczną babkę, Julię Margaret Cameron (1815–1879). Freshwater to skrząca się ciętym dowcipem i językową maestrią farsa napisana...

Dwie wielkie artystki, dwie niezwykłe kobiety. Ich dzieła zmieniły historię kultury. Ich życie przeszło do legendy.

W swojej jedynej sztuce teatralnej angielska pisarka Virginia Woolf (1882–1941) portretuje najsłynniejszą fotografkę epoki wiktoriańskiej, swoją cioteczną babkę, Julię Margaret Cameron (1815–1879). Freshwater to skrząca się ciętym dowcipem i językową maestrią farsa napisana przez Woolf na użytek domowego teatru i wystawiona tylko raz, w 1935 roku, w gwiazdorskim składzie artystów z grupy Bloomsbury. Pół wieku później w nowojorskim przedstawieniu dramatu udział wzięli m.in. Eugène Ionesco, Alain Robbe-Grillet i Nathalie Sarraute.

„Komórkę na węgiel zamieniono w ciemnię, kurnik – w atelier. Wioślarzy – w króla Artura, a wiejskie dziewczęta – w królową Ginewrę”. Bezkompromisowe i szalone życie ekscentrycznej damy, która w wieku pięćdziesięciu lat zaczęła fotografować, opisuje Woolf w biograficznym tour de force, jakim jest esej o życiu Cameron. Znakomite studium jej sztuki fotograficznej pióra Marii Poprzęckiej ukazuje artystkę przy pracy: w sukni poplamionej chemikaliami, wytrwale podejmującą kolejne próby uzyskania tego szczególnego efektu, dzięki któremu jej modele, zwykli ludzie, stawiali się nieśmiertelni.

Całość skomponowała, poprzedziła wstępem i z nerwem przetłumaczyła Magda Heydel.

 

źródło opisu: Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 942

Rodzinny teatralny żarcik

Virginia Woolf zasłynęła ze swojej prozy, pełnej zmysłu obserwacji, innowacyjności i wrażliwości na otaczający świat. Spod jej pióra wychodziły wielkie powieści, sławne teksty teoretyczne i dobrze napisane opowiadania. Była także i jedna jedyna sztuka teatralna „Freshwater”, choć ta rozgłosu nigdy nie przyniosła i przynieść nie miała.

Sama Woolf na temat swojego dziełka zanotowała tak: Sztuka jest raczej bzdurna, ale nie mam zamiaru przejmować się, czy zrobię dobre wrażenie jako dramatopisarka. Istotnie, autorka wcale się nie przejmowała. A wrażenia również nie zrobiła. Komedia „Freshwater” została napisana jako wariacja na temat postaci sławnej ciotecznej babki Woolf, a sztuka wystawiona bardziej jak żart czy rodzinny happening. Premiera odbyła się w atelier Vanessy Bell, siostry Virginii, a zagrali w niej sami bliscy: Vanessa, Leonard Woolf, Adrian Stephen (brat) oraz bratanice i siostrzeńcy.

Gdyby nie nazwisko Virginii Woolf prawdopodobnie sztuka nigdy by się szerszemu gronu nie ukazała i może nie do końca byłoby to jakąkolwiek stratą. Maszynopis sztuki został odnaleziony w 1969 roku, a więc sama Virginia, choć posiadając swoje własne wydawnictwo, nigdy nie pomyślała o jego wydaniu. Gdyby nie postać Julii Margaret Cameron, pewnie również sztuka nie byłaby ciekawa zauważenia. Jednak dotyczy ona znanych i cenionych postaci, jak Alfred Tennyson, Georges Frederick Watts czy małżeństwo Cameron i jest dobrym pretekstem dla przybliżenia w pobocznych dla sztuki tekstach...

Virginia Woolf zasłynęła ze swojej prozy, pełnej zmysłu obserwacji, innowacyjności i wrażliwości na otaczający świat. Spod jej pióra wychodziły wielkie powieści, sławne teksty teoretyczne i dobrze napisane opowiadania. Była także i jedna jedyna sztuka teatralna „Freshwater”, choć ta rozgłosu nigdy nie przyniosła i przynieść nie miała.

Sama Woolf na temat swojego dziełka zanotowała tak: Sztuka jest raczej bzdurna, ale nie mam zamiaru przejmować się, czy zrobię dobre wrażenie jako dramatopisarka. Istotnie, autorka wcale się nie przejmowała. A wrażenia również nie zrobiła. Komedia „Freshwater” została napisana jako wariacja na temat postaci sławnej ciotecznej babki Woolf, a sztuka wystawiona bardziej jak żart czy rodzinny happening. Premiera odbyła się w atelier Vanessy Bell, siostry Virginii, a zagrali w niej sami bliscy: Vanessa, Leonard Woolf, Adrian Stephen (brat) oraz bratanice i siostrzeńcy.

Gdyby nie nazwisko Virginii Woolf prawdopodobnie sztuka nigdy by się szerszemu gronu nie ukazała i może nie do końca byłoby to jakąkolwiek stratą. Maszynopis sztuki został odnaleziony w 1969 roku, a więc sama Virginia, choć posiadając swoje własne wydawnictwo, nigdy nie pomyślała o jego wydaniu. Gdyby nie postać Julii Margaret Cameron, pewnie również sztuka nie byłaby ciekawa zauważenia. Jednak dotyczy ona znanych i cenionych postaci, jak Alfred Tennyson, Georges Frederick Watts czy małżeństwo Cameron i jest dobrym pretekstem dla przybliżenia w pobocznych dla sztuki tekstach krótkiego życiorysu jednej z pionierek kobiecej fotografii.

Woolf zawsze charakteryzowało zaangażowane podejście do praw kobiet. Dlatego wiele z jej bohaterek to silne przedstawicielki płci pięknej, zaradne, mądre, scalające ludzi w swoim otoczeniu i biorące losy w swoje odważne ręce. Taka również była cioteczna babka Virginii Woolf, Julia Margaret Cameron. Dzięki jej charyzmie i otwartości przez jej dom przewijało się zarówno wiele sław, może nawet i koronowanych głów, jak sugeruje Woolf w sztuce wprowadzając postać Królowej Wiktorii, a także najuboższych ludzi. Około pięćdziesiątki odkryła fotografię, której oddała się nie tylko hobbistycznie. Był to między innymi jej sposób zarabiania na życie, ale jej dzieła były jednymi z pierwszych naprawdę cenionych. W maleńkiej książeczce, właściwie typowym paperbacku, możemy zobaczyć m.in. sfotografowaną matkę Virginii.

Sztuka opowiada błahą historię. Małżeństwo oczekuje na wyjazd do Indii, podczas wizyty swoich dwóch wielkich znajomych. Tu malarstwo, literatura oraz fotografia stykają się z tzw. faktem, a więc pospolitą rzeczywistością, którą wybiera muza wyśmienitej trójki, Ellen Terry, żona Wattsa. Być może na różnych płaszczyznach sztukę tę można by interpretować i jej błahość i tak wyda się wielowymiarowa, mądra i nie aż tak bardzo bez znaczenia. A jednak Virginia miała rację nie oczekując dobrych wrażeń i sławy jako dramatopisarka. Dla wielbicieli autorki „Pani Dalloway” „Freshwater” na pewno będzie ciekawą pozycją, w przeciwnym wypadku raczej nie ma sobie zbyt wiele do obiecywania po tej, nie bez przyczyny, jedynej jej sztuce.

Monika Samitowska-Adamczyk

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (196)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1977

Chciałabym tę sztukę zobaczyć na deskach teatru :-).
Uwielbiam twórczość Virginii Woolf, a ten króciutki dramat tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że ta pisarka była naprawdę utalentowana i oczytana, skoro potrafiła tworzyć nie tylko powieści i eseje. Sama kilka razy uśmiechnęłam się przy lekturze 'Freshwater' - mimo że niektóre wątki były dla mnie nieznane, to obszerny wstęp pomógł mi w zrozumieniu kilku kwestii. Dodatkowy tekst Virginii do wydanego wówczas albumu ze zdjęciami Julii Margaret Cameron czyta się bardzo dobrze, ponieważ bardzo przypomina rodzinną anegdotkę (nawiasem mówiąc, polecam zobaczyć fotografie autorstwa tej pani, ciotecznej babki Virginii - jak na tamte lata są genialne).
Malutka książeczka, ale wielka treścią - jak wszystko wychodzące spod pióra Wilczycy :-)

książek: 1157

Ta oparta na faktach, trzyaktowa sztuka autorstwa Virginii Woolf to krótkie, prześmiewcze przedstawienie losów m.in.: Państwa Cameronów, pewnego poety, malarza oraz jego muzy. Autorka robi to w sposób poetycki i alegoryczny, a przy tym zabawny. Mamy tu pragnienie wyzwolenia się od życia pełnego rutyny do „lepszego świata”, ale też pragnienie realizacji swoich marzeń – i tu świetne ukazanie buntowniczej Ellen, która porzuca „fikcję” dla „faktu” opuszczając dotychczasowe życie i świat, do którego nie pasowała dla pewnego młodzieńca – czyli dla świata realnego, w którym będzie mogła się odnaleźć. Dzięki użyciu dowcipu, ironii i absurdu, sztukę tą czyta się lekko pomimo wielu przenośni i surrealistycznego charakteru całości.

Oprócz samej komedii, ta niewielkich gabarytów książka zawiera przedmowę tłumaczki Magdy Haydel, w której wyjaśnia ona parę istotnych informacji, w tym także dotyczących samej sztuki. Warto zaznajomić się z tą przedmową, gdyż jest dobrym ukazaniem problematyki...

książek: 149
KrystynaL | 2016-07-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

W tej cieniutkiej ksiazeczce wydawnictwa Znak mozemy nie tylko przeczytac krotka sztuke teatralna Virginii Woolf, jej komentarz do zycia Julii Margaret Cameron ale tez prawdziwa perelke. Jest nia wypowiedz Pani Profesor Poprzeckiej o najslynniejszej , wiktorianskiej fotografce w Anglii.
Cameron zaczela fotografowac bardzo pozno, skupila sie na portretach, z ktorych jednym z najpiekniejszych jest dla mnie portret 'Wlocha'.
Fotografka zyla na wyspie Wight we Freshwater. Miejscem akcji sztuki teatralnej jest dom artystki. Obecnie jest to odrestaurowana duza willa wiktorianska. Jest tam stala wystawa kolekcji fotografii Julii Cameron, regularnie tez odbywaja sie nieduze, ale ciekawe wystawy fotografii i malarstwa. Mozna zwiedzic prywatne pokoje Margaret.
Willa nazywa sie Dimbola i jest oficjalnym Muzeum. Wokol sa przepiekne widoki na morze, skaly i klify .
Warto przeczytac, dla Prof. Poprzeckiej 10 gwiadek.

książek: 1178
Agata_Adelajda | 2015-06-15

Freshwater jest trzyaktową komedią napisaną na potrzeby domowej sceny skupionej wokół środowiska artystów słynnej grupy Bloomsbury. Sztuka wyszła spod pióra Virginii Woolf, jednej z największych pisarek ubiegłego stulecia, a wystawiona została w 1935 roku. Freshwater jest nie tylko satyrą na wiktoriański styl uprawiania sztuki (bohaterami są fotografka - Cameron, malarz - Watts, oraz natchniony poeta - Tennyson), ale i hołd złożony sławnej ciotce pisarki. "Sztuka Julii Margaret Cameron - pisze we wstępie Magdalena Heydel - w interpretacji Woolf bynajmniej nie jest sentymentalno-niewinnym hobby starszej pani, przeciwnie - budzi niepokój i podniecenie; wpisuje się we wzorce epoki, ale w istocie rozsadza je od środka".
Julia Margaret Cameron (11.06.1815 - 26.01.1879 - jak widać w zeszły czwartek minęła dwusetna rocznica urodzin artystki) fotografować zaczęła dość późno, kiedy w wieku czterdziestu ośmiu lat otrzymała w prezencie od córki i zięcia pierwszy aparat fotograficzny, który...

książek: 86
roth | 2013-06-19
Na półkach: Przeczytane

W tej cieniutkiej książeczce zmieściło się kilka niezwykle interesujących tekstów, wśród których wartym szczególnej uwagi jest jedyny dramat Virginii Woolf. „Freshwater” to zabawna komedia opierająca się na XIX-wiecznych wydarzeniach związanych z cioteczną babką autorki – Julią Margaret Cameron, która wraz z mężem oczekuje na trumny, bowiem tylko z nimi wyjadą do Indii, ponieważ ze względu na wiek obawiają się, że kiedy tam umrą, to nie będą mogli zostać pochowani w ten sposób. Czas mija im na wspólnym z przyjaciółmi-artystami tworzeniu sztuk. Akcja nabiera rozpędu, kiedy młoda małżonka starego poety postanawia spotkać się na plaży z przystojnym oficerem, ale więcej nie zdradzę. Kolejnym tekstem jest esej V. Woolf poświęcony ekscentrycznej krewnej (wspomniana J.M. Cameron), która zapisała się w historii sztuki jako jedna z pionierek fotografii. Całości dopełniają wprowadzenie w teksty Voolf autorstwa Magdy Heydel, tłumaczki, oraz studium sztuki fotograficznej J.M. Cameron napisane...

książek: 1409
Pola | 2015-01-20
Przeczytana: 20 stycznia 2015

Nie sądziłam, że Woolf może być tak zabawna! Jakbym czytała starego, dobrego Ionesco. Szkoda, że to jedyny (i tak krótki) znany dramat jej autorstwa.

książek: 448
Adrianna Strzyżewska | 2017-09-04
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 04 września 2017

Bardzo dobra była dokładnie środkowa część tej małej książeczki i od niej radzę Wam zacząć czytanie. Dlaczego?

W sztuce teatralnej Virginii Woolf znajdziecie dowcipny portret ciotecznej babki autorki, znanej fotografki, Julii Margaret Cameron. Jeśli zaczniecie czytać "Fakt, fikcję..." od początku, tekst Magdy Heydel popsuje całą zabawę. Moim zdaniem zdradza za dużo i nie daje czytelnikowi szansy na wysunięcie własnych wniosków oraz pola do samodzielnej oceny bohaterów tej farsy. Jeśli natomiast po sztuce Freshwater sięgniecie po pozostałe dwa teksty jako uzupełnienie, nie poczujecie się zespoilowani. Ostatni teks Marii Poprzęckiej zasługuje na głęboki ukłon!

książek: 540
Marta Kilian | 2015-06-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 marca 2015

By dopełnić wiedzy czytelniczej o Virginii Woolf warto przeczytać tą pozycję, troszkę się pośmiać i odłożyć. Mi wielkich wrażeń nie dostarczyła, ale może się nie znam.

książek: 1575
lady_of_theflowers | 2015-04-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2015

sam tekst Woolf śmieszny, interesujący, na pewno warty przeczytania. ale przekład Magdy Heydel pozostawia wiele do życzenia.

tłumaczenie słowa "photographer" na "fotografka" (czas akcji utworu dramatycznego: druga połowa XIX w. - jak nam sama tłumaczka we wstępie tłumaczy) i zestawienie go z "właśniem mówiła jego lordowskiej mości, aż szkoda je zabierać do tych Indyj" trąci wciskanym na siłę feminizmem. a raczej złym jego odłamem, który za wszelką cenę wpycha wszędzie żeńskie końcówki. nawet do utworów pochodzących z 1923r.

książek: 592
Malkiem | 2018-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 lutego 2018

niezbyt to rozbudowane, nadawałoby się może do włączenia w jakąś większą antologię tekstów. nazwanie czegoś ciekawym to wg mnie nie komplement, ale do tego żadne słowo nie pasuje lepiej.

zobacz kolejne z 186 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd