Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach

Seria: Mówi muzeum
Wydawnictwo: Karakter
7,81 (475 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
44
9
68
8
200
7
109
6
39
5
7
4
6
3
0
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362376247
liczba stron
264
język
polski
dodała
loobeensky

Błyskotliwy reportaż biograficzny poświęcony parze polskich architektów-wizjonerów, którym przyszło tworzyć w epoce PRL-u. Losy Oskara Hansena i jego rodziny mogłyby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. Syn Norwega i Rosjanki wojnę spędza w Wilnie, gdzie przyłącza się do polskiej partyzantki. Po wojnie studiuje architekturę i wyjeżdża na stypendium do Paryża. Tam trafia do pracowni...

Błyskotliwy reportaż biograficzny poświęcony parze polskich architektów-wizjonerów, którym przyszło tworzyć w epoce PRL-u. Losy Oskara Hansena i jego rodziny mogłyby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. Syn Norwega i Rosjanki wojnę spędza w Wilnie, gdzie przyłącza się do polskiej partyzantki. Po wojnie studiuje architekturę i wyjeżdża na stypendium do Paryża. Tam trafia do pracowni Jeannereta i odwiedza wielkich malarzy, m.in. Picassa, któremu udziela kilku cennych rad. Pomimo propozycji pozostania na Zachodzie, wraca do kraju, gdzie wraz z żoną, Zofią, pracuje jako architekt i tworzy koncepcję Formy Otwartej. Projekty Hansenów są śmiałe, niestandardowe i dostosowane do potrzeb zwykłych ludzi — kto nie chciałby mieć mieszkania skrojonego na własną miarę? Niestety, w szarej rzeczywistości PRL-u pomysły te ulegają pewnym modyfikacjom, na co architekci nie mają już wpływu. Rezultat to m.in. owiane złą sławą warszawskie osiedle Przyczółek Grochowski, miejsce, którego się nie wybiera, lecz na które jest się skazanym… Tam właśnie decyduje się zamieszkać autor książki, Filip Springer. Chce on na własnej skórze poczuć, jak żyje się w miejscu urzeczywistnienia teorii Hansenów i zrozumieć, dlaczego ich nowatorskie pomysły nie najlepiej sprawdziły się w rzeczywistości.


Książka Filipa Springera to opowieść o niebanalnych osobowościach, niezwykłych ludzkich losach, odważnej architekturze, ale także – a może przede wszystkim – o naszej mentalności. I o tym, jak bardzo brakuje nam dziś wizji naprawy świata, która – jak u Hansenów – opierałaby się na wierze w człowieka i poczuciu powinności wobec innych. Rzecz wciągająca, dająca do myślenia i po prostu mądra.

 

źródło opisu: Karakter, 2013

źródło okładki: www.karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
loobeensky książek: 752

Musi mnie Pan słuchać*

Oskar Hansen: Może jestem trochę doktrynerem. Po wielu latach przemyśleń mam wyraźnie ukierunkowane poglądy na istotę swojej twórczości. A że jestem świadomy pewnych zależności, staram się je realizować w miarę moich możliwości. Jestem twardy i chyba konsekwentny. Tak jakbym był wierzący. Wierzący w pewną ideę. Nie jestem za to lubiany.**

Wyobraźcie sobie trzy rzeczy.

Po pierwsze, pas czarnego asfaltu o wymiarach 60m x 1000m, przekreślający teren Auschwitz-Birkenau, oblewający wszystko, co stanęło mu na drodze i wystawiony na działanie czasu, bez żadnych prac konserwatorskich w jego obrębie. Po drugie, zamiast koncentrycznych miast z rynkiem – cztery monstrualne pasy zabudowy: Wschodni, Mazowiecki, Zachodni I oraz Zachodni II. Obszary mieszkalne oraz usługowe ciągną się na długości 500km przez całość każdego z pasów, pomiędzy nimi, oddzielone od mieszkań obszarami zalesionymi, tereny przemysłowe; wszystko spięte jest komunikacją miejską w postaci pociągów i kolejek. Skrajna utopia, szklane domy to przy tym betka. Po trzecie, przykrytą dotąd z lekka warstewką zapomnienia, niezwykle dobraną parę: wizjonera, który właśnie staje się całkiem zrozumiały i na czasie oraz jego mocniej stąpającą po ziemi żonę. To Zofia i Oskar Hansenowie, współautorzy (wraz z czterema innymi osobami) zwycięskiego projektu pomnika obozowego z 1958 roku, którego krótki opis otwiera ten tekst. W dorobku architektów znaleźć można także koncepcję Linearnego Systemu Ciągłego, megaprojektu...

Oskar Hansen: Może jestem trochę doktrynerem. Po wielu latach przemyśleń mam wyraźnie ukierunkowane poglądy na istotę swojej twórczości. A że jestem świadomy pewnych zależności, staram się je realizować w miarę moich możliwości. Jestem twardy i chyba konsekwentny. Tak jakbym był wierzący. Wierzący w pewną ideę. Nie jestem za to lubiany.**

Wyobraźcie sobie trzy rzeczy.

Po pierwsze, pas czarnego asfaltu o wymiarach 60m x 1000m, przekreślający teren Auschwitz-Birkenau, oblewający wszystko, co stanęło mu na drodze i wystawiony na działanie czasu, bez żadnych prac konserwatorskich w jego obrębie. Po drugie, zamiast koncentrycznych miast z rynkiem – cztery monstrualne pasy zabudowy: Wschodni, Mazowiecki, Zachodni I oraz Zachodni II. Obszary mieszkalne oraz usługowe ciągną się na długości 500km przez całość każdego z pasów, pomiędzy nimi, oddzielone od mieszkań obszarami zalesionymi, tereny przemysłowe; wszystko spięte jest komunikacją miejską w postaci pociągów i kolejek. Skrajna utopia, szklane domy to przy tym betka. Po trzecie, przykrytą dotąd z lekka warstewką zapomnienia, niezwykle dobraną parę: wizjonera, który właśnie staje się całkiem zrozumiały i na czasie oraz jego mocniej stąpającą po ziemi żonę. To Zofia i Oskar Hansenowie, współautorzy (wraz z czterema innymi osobami) zwycięskiego projektu pomnika obozowego z 1958 roku, którego krótki opis otwiera ten tekst. W dorobku architektów znaleźć można także koncepcję Linearnego Systemu Ciągłego, megaprojektu urbanizacyjnego zakładającego przebudowę całego kraju (w formie czterech pasów właśnie) oraz teorię Formy Otwartej – demokratycznej, wyrozumiałej i płynnej. Małżeństwo wybitnych twórców, szerszemu gronu zupełnie nieznane, zaczęto popularyzować na nowo od roku 2005, chyba na fali wzbierającej mody na architekturę, kiedy to galeria Foksal zorganizowała retrospektywę Oskara, Sen Warszawy, wydając przy okazji dwie jego książki, „Ku Formie Otwartej” oraz „Zobaczyć świat”. Sześć lat później w „Wysokich Obcasach” Filip Springer opublikował artykuł „Nowe miasto i nowy świat. Oskar Hansen chce ratować ludzkość”, napisał dla krakowskiego Karakteru „Źle urodzone”, i wreszcie – „Zaczyn”, Hansenom poświęcony już całkowicie.

Reportaż Springera jest książką wyjątkową, to chyba pierwsza pozycja dla zjadaczy chleba, która opisuje postaci architektów, a przy tym robi to niezmiernie ciekawie i nie udziela jednoznacznych odpowiedzi. Peany oraz głosy bardzo krytyczne potrafią przeplatać się już w obrębie jednego rozdziału. Trudno się dziwić, wziąwszy pod uwagę zespolenie humanizmu i idealizmu charakterystyczne dla Hansenów, u niej bardziej elastyczne, u niego podniesione do rangi doktryny. To prawdziwy paradoks. Z jednej strony oboje twierdzili: Nie istnieje taka rzecz jak «typowa osoba» przeznaczona do «typowego domu», z drugiej zaś w tym co mówił Oskar podejrzanie często dostrzec można różne ciekawe i dość sztywne założenia odnośnie przyszłych mieszkańców ich budynków. Idealny odbiorca hansenowskich teorii byłby jak Platon czekoladowy baton z muralu grupy Twożywo: piękny, dobry, prawdziwy. Obligatoryjnie. Le Corbusier, krytykowany przez Oskara, pisząc „W stronę architektury” postulował pozostawienie w robotniczym domu jednego miejsca na obraz, aby, dajmy na to, górnik, wracając z pracy na przodku, miał możliwość pokontemplowania sobie reprodukcji któregoś z portretów fajumskich. Nie żeby nie był w stanie, pytanie, czy lepiej reagować na potrzeby, czy też je projektować. To, co nie dziwi w przypadku sztywnego Corbusiera-modernisty, u propagatora Formy Otwartej wydaje się trochę kuriozalne . Ludzie mogą (muszą) być twórczy. Ludzie mogą (muszą) potrzebować zewnętrznych szafek na kisiel. Oskar Hansen był wybitną osobowością i człowiekiem z wizją. Przy okazji wizji nie ma miejsca na ustępstwa, jest apodyktyczna, a wizja nowego, wspaniałego świata to prawdziwe utrapienie dla logiki. Ciąg dalszy dopiszcie sobie sami. Nie da się zbudować społeczeństwa egalitarnego w systemie nakazowym. Bo zawsze ktoś będzie wydawał rozkazy, a inni będą się im podporządkowywać – to słowa Zofii Kulik, opisujące wprawdzie Linearny System Ciągły, ale i tutaj pasują bardzo dobrze.

„Zaczyn” zamyka fantastyczna fotografia Oskara, wykonana w dniu jego 82. urodzin, dosiada na niej zbudowanego z desek i gwoździ konia, którego ogon zastępuje drewniana miotła; sam ma na głowie uszankę, na uszance zaś – plastikowe wiadro. Prawdziwy Don Kichote.

Oskar Hansen: To jest, Proszę Pana, szeroka deska, tych wymiarów mniej-więcej, dlatego, że ona musi się oprzeć o parapet tutaj i ewentualnie tutaj na stole ma leżeć...
Paweł Althamer: O podłogę, nie o parapet, ponieważ parapet jest...
O. H.: Niestety, ma być na... ma być...
P. A.: ...za delikatny.
O. H.: ...ma być na parapecie, proszę Pana i musi Pan mnie słuchać*.

Ola Lubińska

*Cytowany i transkrybowany przeze mnie fragment pochodzi z filmu dokumentalnego, nakręconego przez Artura Żmijewskiego przy okazji wystawy Sen Warszawy.

** To fragment wywiadu, jaki w 1977 roku przeprowadził z Hansenem miesięcznik „Architektura”. Pełny tekst rozmowy dostępny pod adresem: http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=34222

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1288)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2427
Michał | 2014-01-09
Przeczytana: 09 stycznia 2014

Jedna z tych książek, która autentycznie inspiruje.

Nie chcę się rozwodzić nad jej genialnością, bo nie mam słów ani umiejętności ku temu. Są czasem takie książki, których nie sposób określić paroma słowami.

Co sprawia, że ta jest taka wspaniała? Z pewnością jej bohaterzy - Oskar Hansen (nie ma co oszukiwać, to przede wszystkim książka o nim, jego żona Zofia występuje co najwyżej na drugim planie) i świat, który starał się kreować, jego Forma Otwarta i Linearny System Ciągły. Na pewno są to tematy związane z architekturą i ogólnym kształtowaniem przestrzeni, wciąż traktowane w naszym kraju po macoszemu. Wreszcie tym czynnikiem, który sprawia, że czyta się to jednym tchem, jest osoba Autora.

Filip Springer po raz kolejny pokazuje, że nie sztuką jest słuchać ludzi, co słuchać miejsc. Pokazuje to jeszcze w taki sposób, że w jednej chwili znajdujemy się obok niego i odczuwamy to, co on. Słyszymy, widzimy, czujemy. Czytanie wchodzi na wyższy poziom świadomości.

Do tej pory...

książek: 99
Mariusz Albiński | 2014-04-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przyczółek Grochowski - osiedle mieszkaniowe w Warszawie, 23 bloki połączone galeriami, 2330 mieszkań, 8300 osób i cała lista zarzutów: małe klitki, wąskie i długie pokoje, cienkie ścianki, kąty nieproste, częste kradzieże i rozboje.

Filip Springer, znakomity reportażysta młodego pokolenia, pracując nad książką ,,Źle urodzone”, traktującej o przykładach modernistycznej architektury PRL-u, wielokrotnie napotkał się na wzmianki o małżeństwie architektów Zofii i Oskarze Hansenach. Ich koncepcje architektoniczne na tyle go zainteresowały, że jego kolejna publikacja poświęcona jest właśnie autorom wspomnianego Przyczółka Grochowskiego, czy osiedla Słowackiego w Lublinie.



Hansenowie z cała pewnością wyprzedzali w swoich założeniach architektonicznych epokę w której żyli. Ich idee wydają się być wręcz utopijne. Wierzyli, że człowiek jest z natury dobry, prospołeczny. Ich projektom przyświecała myśl o humanizacji osiedli mieszkaniowych - otwartych przestrzeni społecznych,...

książek: 307
Andrzej | 2015-07-01
Przeczytana: kwiecień 2014

Wspaniały reportaż Filipa Springera to dość smutna, ale pasjonująca opowieść o geniuszu, idei i niespełnieniu.

Oskar Hansen. Pół Norweg pół Rosjanin z pochodzenia, Polak z wyboru. Architekt, który pozostawił po sobie niewiele realizacji w dodatku nienajlepiej wykonanych - siermiężna PRLowska materia nie nadążała za pomysłami wizjonera a te były rewolucyjne i wymagały najwyższej jakości materiałów. Ten niezwykły człowiek miał możliwość pracy w prestiżowych biurach i instytucjach jak np. Royal Institute of British Architects. Odmawiał. Jak cytuje Springer Tam (w Warszawie - przyp. Andrzej) są ruiny, tam czekają na mnie. I dalej: Czułem się dłużnikiem tych, którzy mnie wysłali, a oburzało mnie zachowanie większości stypendystów (w większości "partyjnych"), którzy jak się potem mówiło "wybrali wolność".

Myślę, że skrót myślowy Hansen - architekt jest za ciasny. Architektura bowiem kojarzy się potocznie z dobrze płatnym i prestiżowym zawodem, zamożnymi inwestorami i ekscentrycznym jak...

książek: 87
Meg | 2015-09-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 września 2015

Historia Hansenów mnie porwała. Bardziej jednak od Oskara i idei Formy Otwartej zapada w pamięć postać Zofii. Ciągle w cieniu męża, pragmatyczna, trochę wycofana, a jednak głównie dzięki niej Oskar miał szansę zaistnieć w świecie architektury. Więcej, nie wiem czy w tym duecie, to ona nie była numerem jeden. Nie chodzi tylko o sprowadzanie go na ziemię, przy zbyt abstrakcyjnych założeniach, ale o to, że faktycznie gro pracy wykonywała ona sama. Jest w książce taki fragment, w którym Zofia wspomina, że bez jego zapału nic nie byłoby możliwe. Nic nie byłoby możliwe bez jej żmudnej pracy, analiz, pomiarów. Jest w tym jakaś dziwna niespójność, bo wśród swoich studentów to właśnie z tych matematycznych wyliczeń, precyzji i dyscypliny słynął Oskar, a do duetu Hansenów tych cech nie wnosił.

książek: 3302
szczypiorek5 | 2015-12-22
Przeczytana: 21 grudnia 2015

Doceniam kunszt reporterski Filipa Springera. Książka o małżeństwie architektów , Zofii i Oskara Hansenów, nie jest jednak lekturą zapierającą dech . Zmęczyła mnie trochę nowomowa techniczna często cytowanego Hansena. Za mało , zdecydowanie za mało wypowiedzi ludzi , którzy mają , raczej wątpliwe, szczęście mieszkać na Przyczółku Grochowskim w Warszawie czy osiedlu w Lublinie. Rozumiem autora , który chciał pokazać architekta- wizjonera, architekta, który nienawidził Formy Zamkniętej a propagował Formę Otwartą, architekta, który wymyślił sobie ,że będzie budował ciągnące się kilometrami bloki . I to zadanie się udało , bo ja, wychowana w XIX -wiecznej kamienicy, dziś mieszkająca w domku z ogródkiem , po przeczytaniu książki w duchu dziękowałam PRL-owskim decydentom ,że tak mało w sumie zostało zrealizowanych planów Hansena. Nie przepadam za mrówkowcami, betonowe place zabaw i brak prostych kątów w mieszkaniach raczej mnie irytują niż zachwycają. Pozycja godna przeczytania ale bez...

książek: 377
KocikZet | 2013-07-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 czerwca 2013

Zdecydowanie lepiej oceniam tę książkę Filipa Springera (lepiej od "Źle urodzonych"). Przede wszystkim nie ma tu nachalnego udowadniania, że coś zachwyca (jak zachwyca, skoro nie zachwyca?), a wszyscy, których nie zachwyca widać są niedouczeni. Lubię takie książki, lubię historię architektury (zwłaszcza tę przefiltrowaną przez biografię architekta i/lub historię). Polecać mogę z czystym sumieniem

książek: 839

To jest przede wszystkim książka o ludziach, o człowieku z pasją i wizją, oraz kobiecie, która pokochała outsidera. Cieszę się, że jest taki Filip Springer, który wydobywa z zapomnienia ludzi i miejsca.

książek: 227
konitka | 2014-07-28
Na półkach: Przeczytane, Reportaże
Przeczytana: 01 maja 2014

Książka odrobinę mnie rozczarowała.. Ale może zacznę od plusów.
Doceniam sposób opisywania przez autora - niejednoznaczny, pokazuje Oskara Hansena nie jako bohatera bez skazy, ale jako człowieka wielkich myśli, a zarazem trudnego w charakterze. Poznałam Polskę o jakiej nie miałam pojęcia, poznałam ludzi o których nie miałam pojęcia a którzy byli tak ciekawymi osobami. Narracja Filipa Springera jak zawsze mnie wciąga, jego sposób pisania jest jedyny w swoim rodzaju.
A odnośnie minusów - właściwie książka jest w 80% o Oskarze, Zofia zaledwie jest wspominiana, trochę zabrakło mi równowagi, chętnie dowiedziałabym się więcej o niej. Żałuję również że w książce nie znalazło się więcej zdjęć,grafik lub innych materiałów pokazujących prace Oskara i Zofii Hansenów, po prostu opis czasem nie wystarczy. Podsumowując - książkę szczerze polecam, ale pozostwiła we mnie niedosyt.

książek: 387
Marcin | 2018-04-03
Na półkach: 52/2018, Przeczytane
Przeczytana: 03 kwietnia 2018

Ta książka to nie tylko dobrze napisany reportaż biograficzny, ale stawianie pytań o zależności pomiędzy estetyką, sztuką i rzemiosłem. Ze znaną sobie dociekliwością Springer przyjrzał się wielu wątkom, o których nie miałem pojęcia. Wyłania się dzięki temu nie tyleż biografia (która jest niezwykle barwna!), co niezwykłe dzieje myśli architektonicznej, przestrzennej. Czytelnika urzekła wizja pomnika, który w Auschwitz nie stanął. Intryguje wizjonerska myśl o Linearnym Systemie Ciągłym. Zastanawia rozminięcie projektów z realizacjami - jak chociażby osiedle Słowackiego w Lublinie, czy też owiany złą sławą Przyczółek Grochowski. Zaskakuje historia niezwykłego spotkania z Picassem (z torcikiem wedlowskim w tle!). Polecam.

książek: 147
Andrzej W | 2014-04-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 marca 2014

Dzięki tej książce zacząłem inaczej patrzeć na przestrzeń dookoła mnie, lepiej zrozumiałem postawę (której Hansen był przykładem) i, co najważniejsze, lepiej godzę się z tym, że pewne rzeczy po prostu są niemożliwe. Albo że potrzeba na nie dużo więcej czasu. Ta książka przybliżyła mnie do świata idei. Jestem bardzo wdzięczny osobie, od której ją dostałem.

zobacz kolejne z 1278 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego!

Jury pod przewodnictwem Macieja Zaremby Bielawskiego ogłosiło dziś piątkę finalistów tegorocznej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. W finałowej piątce znalazło się dwóch Polaków, dwóch Amerykanów oraz Szwedka. 


więcej
Nominacje do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego 2014

Znamy dziesiątkę nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Wśród nominowancyh znalazło się 5 autorów z Polski: Wojciech Jagielski, Maciej Wasielewski, Filip Springer, Dionisios Sturis i Jolanta Krysowata.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd