
Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Seria:
- Mówi muzeum
- Data wydania:
- 2013-05-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-05-12
- Liczba stron:
- 264
- Czas czytania
- 4 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362376247
Błyskotliwy reportaż biograficzny poświęcony parze polskich architektów-wizjonerów, którym przyszło tworzyć w epoce PRL-u. Losy Oskara Hansena i jego rodziny mogłyby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. Syn Norwega i Rosjanki wojnę spędza w Wilnie, gdzie przyłącza się do polskiej partyzantki. Po wojnie studiuje architekturę i wyjeżdża na stypendium do Paryża. Tam trafia do pracowni Jeannereta i odwiedza wielkich malarzy, m.in. Picassa, któremu udziela kilku cennych rad. Pomimo propozycji pozostania na Zachodzie, wraca do kraju, gdzie wraz z żoną, Zofią, pracuje jako architekt i tworzy koncepcję Formy Otwartej. Projekty Hansenów są śmiałe, niestandardowe i dostosowane do potrzeb zwykłych ludzi — kto nie chciałby mieć mieszkania skrojonego na własną miarę? Niestety, w szarej rzeczywistości PRL-u pomysły te ulegają pewnym modyfikacjom, na co architekci nie mają już wpływu. Rezultat to m.in. owiane złą sławą warszawskie osiedle Przyczółek Grochowski, miejsce, którego się nie wybiera, lecz na które jest się skazanym… Tam właśnie decyduje się zamieszkać autor książki, Filip Springer. Chce on na własnej skórze poczuć, jak żyje się w miejscu urzeczywistnienia teorii Hansenów i zrozumieć, dlaczego ich nowatorskie pomysły nie najlepiej sprawdziły się w rzeczywistości.
Książka Filipa Springera to opowieść o niebanalnych osobowościach, niezwykłych ludzkich losach, odważnej architekturze, ale także – a może przede wszystkim – o naszej mentalności. I o tym, jak bardzo brakuje nam dziś wizji naprawy świata, która – jak u Hansenów – opierałaby się na wierze w człowieka i poczuciu powinności wobec innych. Rzecz wciągająca, dająca do myślenia i po prostu mądra.
Kup Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach
Musi mnie Pan słuchać*
Oskar Hansen: Może jestem trochę doktrynerem. Po wielu latach przemyśleń mam wyraźnie ukierunkowane poglądy na istotę swojej twórczości. A że jestem świadomy pewnych zależności, staram się je realizować w miarę moich możliwości. Jestem twardy i chyba konsekwentny. Tak jakbym był wierzący. Wierzący w pewną ideę. Nie jestem za to lubiany.**
Wyobraźcie sobie trzy rzeczy.
Po pierwsze, pas czarnego asfaltu o wymiarach 60m x 1000m, przekreślający teren Auschwitz-Birkenau, oblewający wszystko, co stanęło mu na drodze i wystawiony na działanie czasu, bez żadnych prac konserwatorskich w jego obrębie. Po drugie, zamiast koncentrycznych miast z rynkiem – cztery monstrualne pasy zabudowy: Wschodni, Mazowiecki, Zachodni I oraz Zachodni II. Obszary mieszkalne oraz usługowe ciągną się na długości 500km przez całość każdego z pasów, pomiędzy nimi, oddzielone od mieszkań obszarami zalesionymi, tereny przemysłowe; wszystko spięte jest komunikacją miejską w postaci pociągów i kolejek. Skrajna utopia, szklane domy to przy tym betka. Po trzecie, przykrytą dotąd z lekka warstewką zapomnienia, niezwykle dobraną parę: wizjonera, który właśnie staje się całkiem zrozumiały i na czasie oraz jego mocniej stąpającą po ziemi żonę. To Zofia i Oskar Hansenowie, współautorzy (wraz z czterema innymi osobami) zwycięskiego projektu pomnika obozowego z 1958 roku, którego krótki opis otwiera ten tekst. W dorobku architektów znaleźć można także koncepcję Linearnego Systemu Ciągłego, megaprojektu urbanizacyjnego zakładającego przebudowę całego kraju (w formie czterech pasów właśnie) oraz teorię Formy Otwartej – demokratycznej, wyrozumiałej i płynnej. Małżeństwo wybitnych twórców, szerszemu gronu zupełnie nieznane, zaczęto popularyzować na nowo od roku 2005, chyba na fali wzbierającej mody na architekturę, kiedy to galeria Foksal zorganizowała retrospektywę Oskara, Sen Warszawy, wydając przy okazji dwie jego książki, „Ku Formie Otwartej” oraz „Zobaczyć świat”. Sześć lat później w „Wysokich Obcasach” Filip Springer opublikował artykuł „Nowe miasto i nowy świat. Oskar Hansen chce ratować ludzkość”, napisał dla krakowskiego Karakteru „Źle urodzone”, i wreszcie – „Zaczyn”, Hansenom poświęcony już całkowicie.
Reportaż Springera jest książką wyjątkową, to chyba pierwsza pozycja dla zjadaczy chleba, która opisuje postaci architektów, a przy tym robi to niezmiernie ciekawie i nie udziela jednoznacznych odpowiedzi. Peany oraz głosy bardzo krytyczne potrafią przeplatać się już w obrębie jednego rozdziału. Trudno się dziwić, wziąwszy pod uwagę zespolenie humanizmu i idealizmu charakterystyczne dla Hansenów, u niej bardziej elastyczne, u niego podniesione do rangi doktryny. To prawdziwy paradoks. Z jednej strony oboje twierdzili: Nie istnieje taka rzecz jak «typowa osoba» przeznaczona do «typowego domu», z drugiej zaś w tym co mówił Oskar podejrzanie często dostrzec można różne ciekawe i dość sztywne założenia odnośnie przyszłych mieszkańców ich budynków. Idealny odbiorca hansenowskich teorii byłby jak Platon czekoladowy baton z muralu grupy Twożywo: piękny, dobry, prawdziwy. Obligatoryjnie. Le Corbusier, krytykowany przez Oskara, pisząc „W stronę architektury” postulował pozostawienie w robotniczym domu jednego miejsca na obraz, aby, dajmy na to, górnik, wracając z pracy na przodku, miał możliwość pokontemplowania sobie reprodukcji któregoś z portretów fajumskich. Nie żeby nie był w stanie, pytanie, czy lepiej reagować na potrzeby, czy też je projektować. To, co nie dziwi w przypadku sztywnego Corbusiera-modernisty, u propagatora Formy Otwartej wydaje się trochę kuriozalne . Ludzie mogą (muszą) być twórczy. Ludzie mogą (muszą) potrzebować zewnętrznych szafek na kisiel. Oskar Hansen był wybitną osobowością i człowiekiem z wizją. Przy okazji wizji nie ma miejsca na ustępstwa, jest apodyktyczna, a wizja nowego, wspaniałego świata to prawdziwe utrapienie dla logiki. Ciąg dalszy dopiszcie sobie sami. Nie da się zbudować społeczeństwa egalitarnego w systemie nakazowym. Bo zawsze ktoś będzie wydawał rozkazy, a inni będą się im podporządkowywać – to słowa Zofii Kulik, opisujące wprawdzie Linearny System Ciągły, ale i tutaj pasują bardzo dobrze.
„Zaczyn” zamyka fantastyczna fotografia Oskara, wykonana w dniu jego 82. urodzin, dosiada na niej zbudowanego z desek i gwoździ konia, którego ogon zastępuje drewniana miotła; sam ma na głowie uszankę, na uszance zaś – plastikowe wiadro. Prawdziwy Don Kichote.
Oskar Hansen: To jest, Proszę Pana, szeroka deska, tych wymiarów mniej-więcej, dlatego, że ona musi się oprzeć o parapet tutaj i ewentualnie tutaj na stole ma leżeć...
Paweł Althamer: O podłogę, nie o parapet, ponieważ parapet jest...
O. H.: Niestety, ma być na... ma być...
P. A.: ...za delikatny.
O. H.: ...ma być na parapecie, proszę Pana i musi Pan mnie słuchać*.
Ola Lubińska
*Cytowany i transkrybowany przeze mnie fragment pochodzi z filmu dokumentalnego, nakręconego przez Artura Żmijewskiego przy okazji wystawy Sen Warszawy.
** To fragment wywiadu, jaki w 1977 roku przeprowadził z Hansenem miesięcznik „Architektura”. Pełny tekst rozmowy dostępny pod adresem: http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=34222
Opinia społeczności książki Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach
Jedna z tych książek, która autentycznie inspiruje. Nie chcę się rozwodzić nad jej genialnością, bo nie mam słów ani umiejętności ku temu. Są czasem takie książki, których nie sposób określić paroma słowami. Co sprawia, że ta jest taka wspaniała? Z pewnością jej bohaterzy - Oskar Hansen (nie ma co oszukiwać, to przede wszystkim książka o nim, jego żona Zofia występuje co najwyżej na drugim planie) i świat, który starał się kreować, jego Forma Otwarta i Linearny System Ciągły. Na pewno są to tematy związane z architekturą i ogólnym kształtowaniem przestrzeni, wciąż traktowane w naszym kraju po macoszemu. Wreszcie tym czynnikiem, który sprawia, że czyta się to jednym tchem, jest osoba Autora. Filip Springer po raz kolejny pokazuje, że nie sztuką jest słuchać ludzi, co słuchać miejsc. Pokazuje to jeszcze w taki sposób, że w jednej chwili znajdujemy się obok niego i odczuwamy to, co on. Słyszymy, widzimy, czujemy. Czytanie wchodzi na wyższy poziom świadomości. Do tej pory przeczytałem jego dwie książki, obie z Czarnego - "Miedzianka. Historia znikania" i "Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni". Tam bohaterami są przede wszystkim miejsca, a całość uzupełniają historie ludzi. Tutaj proporcja się odwraca, lecz architektura wciąż pozostaje wyraźnym tłem, bez niej nie byłoby całej tej historii. Uważam, że osoby wrażliwe na przestrzeń społeczną, odnajdą w tej książce wiele inspiracji dzięki tym historiom. Zastanawiałem się, o co chodzi z tym tytułowym zaczynem. Nieodzownie kojarzy on się z zaczynaniem - czynnością będącą na każdym początku. Zajrzałem do internetowego słownika języka polskiego PWN. Co tam znalazłem? zaczyn 1. «porcja surowego ciasta pozostawiona z poprzedniego wypieku dodawana do ciasta na chleb» 2. zob. zaprawa w zn. 2. (-> «mieszanina piasku, wody i spoiwa używana do łączenia elementów muru lub do tynkowania») 3. «to, co stało się początkiem czegoś» Poza trzecim znaczeniem, dość oczywistym zresztą, w szczególności zwróciło moją uwagę to pierwsze. Idee Hansenów są niepowtarzalne i trudne do wprowadzenia, nie mniej w teorii sprawdzają się doskonale. Po ich odejściu na dobrą sprawę nie ma nikogo, kto by kontynuował ideę Formy Otwartej. Jednak nie jest powiedziane, że odejdzie to w niepamięć, ponieważ mimo ich marginalizacji ich dorobek jest zbyt wyraźny, by się go pozbyć. Ciasta z wczoraj zostało, wystarczy dorzucić trochę świeżego i wyjdzie nam piękny bochenek. Nam tymczasem pozostaje dyskusja, co by było gdyby Hansenowie mieli więcej szczęścia w realizacji ich wizji oraz kawał dobrej roboty wykonanej przez Springera. Zdumiewające, że można się nawet wzruszyć na koniec, a ku pokrzepieniu pozostaje nie tylko posłowie, lecz także, może nieco naiwne, Hansenowskie przekonanie o dobroci ludzi i ich zrozumieniu dla sztuki.
Oceny książki Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach
Poznaj innych czytelników
2262 użytkowników ma tytuł Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach na półkach głównych- Przeczytane 1 125
- Chcę przeczytać 1 106
- Teraz czytam 31
- Posiadam 270
- Ulubione 38
- Architektura 31
- Reportaż 26
- Chcę w prezencie 22
- 2018 17
- 2014 15
























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach
Jak czytałem w tej książce losy przodków Hansena to zastanawiałem się czy to jest reportaż czy scifi.
Bardzo, bardzo ciekawa, momentami nawet do prychnięcia na głos. Nie daje 10/10 bo, mimo że Filip Springer wg mnie jest w absolutnej czołówce nie tylko reportażystów, a w ogóle rodzimych pisarzy, to pozwolił sobie momentami na lanie wody jak na jakieś rozprawce na ilość słów.
Jak czytałem w tej książce losy przodków Hansena to zastanawiałem się czy to jest reportaż czy scifi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo, bardzo ciekawa, momentami nawet do prychnięcia na głos. Nie daje 10/10 bo, mimo że Filip Springer wg mnie jest w absolutnej czołówce nie tylko reportażystów, a w ogóle rodzimych pisarzy, to pozwolił sobie momentami na lanie wody jak na jakieś rozprawce na ilość słów.
Springer dowozi, jak to ma w zwyczaju! Dowiadujemy się o przewrotnych losach rodziny Hansenów, projektach, które wcielały jedną z najnośniejszych idei tych czasów, a o której nikt nie pamięta, i której uzytkownicy szczerze nienawidzą. Możnaby pomyśleć, że to prosta historia o elitach oderwanych od rzeczywistości, i jest to w sumie prawda, ale tylko w kilku procentach ;)
Czym jest utopia? Po co nam ona? Czy warto stawać na swoim? Czy jest sens narzucać komuś swoją ideę, nawet jeśli słuszną? Na ile idea może w ogóle być słuszna? JAK ŻYĆ. Na te i wiele innych pytań Springer nie odpowiada, ale jego dociekania odnośnie Hansenów, ich życia i spuścizny to niesamowicie wciągające lustro, które pozwala nam samemu zastanowić się nad tego typu rozważaniami.
A może tylko ja poszedłem w tym kierunku, bo pewnie każdy coś innego odnajdzie w tej historii. Tak jak osoby odpowiadające Springerowi, bo opinie tam lecą od sasa do lasa.
Wciągająca, poruszająca i mega inspirująca. Taka jest książka tytułem "Zaczyn" i gorąco polecam ją właśnie!
Springer dowozi, jak to ma w zwyczaju! Dowiadujemy się o przewrotnych losach rodziny Hansenów, projektach, które wcielały jedną z najnośniejszych idei tych czasów, a o której nikt nie pamięta, i której uzytkownicy szczerze nienawidzą. Możnaby pomyśleć, że to prosta historia o elitach oderwanych od rzeczywistości, i jest to w sumie prawda, ale tylko w kilku procentach ;)...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa, przyjemnie się czyta
Bardzo ciekawa, przyjemnie się czyta
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca opowieść o tym jak długa droga jest od idei do efektywnego wprowadzenia jej w życie. Hansen chciał budować plastyczne osiedla w skostniałym systemie socjalizmu, już to pokazuje jak wielka przepaść istniała pomiędzy jego pomysłami a możliwością ich realizacji.
Jednakże dla laika, osoby jedynie zainteresowanej architekturą na dłuższą metę jest to opowieść nużąca i nieco powtarzalna.
Interesująca opowieść o tym jak długa droga jest od idei do efektywnego wprowadzenia jej w życie. Hansen chciał budować plastyczne osiedla w skostniałym systemie socjalizmu, już to pokazuje jak wielka przepaść istniała pomiędzy jego pomysłami a możliwością ich realizacji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednakże dla laika, osoby jedynie zainteresowanej architekturą na dłuższą metę jest to opowieść...
Szumin – dom otwarty Hansenów (F. Springer Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach)
- Popatrz tam, widzisz horyzont, pole, piach, niebieskie niebo. To jest skala makro. A teraz obróć się w kierunku domu. Co widzisz? Mur z wymalowanym białym pasem i ławeczkę. Nie widzisz drzwi, tylko ten mur i ławkę. Usiądź na niej. Właśnie wyszedłeś ze skali makro i znalazłeś się w skali mezo. Jesteś na wsi, w Szuminie, możesz tu siedzieć i podziwiać ludzi wracających z pola. Siadając na tej ławce, stałeś się częścią tego świata - ta ławka to jest instrument społeczny. (...)
A teraz spójrz w prawo. Twój wzrok trafia na wymalowany na murze biały pas. Podążaj za nim. Dopiero teraz widać drzwi prowadzące do wnętrza. Za chwile przekroczysz kolejna granicę. Zmienisz skalę swojej obecności.(…) Wszedłeś pod dach, ale nadal znajdujesz się na ziemi (…) nadal jesteś we wsi, dopiero po wejściu na podest znajdziesz się w domu. Te stopnie są bardzo ważne, stanowią granicę. Przejście ze skali mezo do skali mikro następuje powoli.(…) Wchodzę, jestem w domu. Od wewnątrz mur jest niemal cały biały, z niewielkim szarym pasem surowego betonu pozostawionym na środku.
-Ten mur to negatyw, informacja dla domowników, że dom to wnętrze i jest przeciwieństwem zewnętrza, że tutaj jest inaczej niż tam (…). Dom stoi pomiędzy lasem, a sadem. Stanowi bramę między naturą, a jej podporządkowaniem, czyli kulturą”.
Springer Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach,s.168-170.
Dom Hansenów w Szuminie jest najpełniejszą realizacją idei domu otwartego O. Hansena.
F. Springer w rozmowie z uczniem i wyznawcą teorii Hansena S. Hatloyem, stojąc przed domem Hansenów w Szuminie, usłyszał powyższe słowa, zamieszczając je później w Zaczynie.
O Zofii i Oskarze Hansenach.
Dom ten został w 2014 r. objęty opieką Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Jest pierwszym polskim domem wpisanym na listę Iconic Houses Network, obok takich realizacji, jak: berliński dom Miesa van der Rohe, Masters' Houses Walte, dom Antonio Gaudiego, Franka Lloyda Wrighta, Arne Jacobsena, Adolfa Loosa1.
Prorocze słowa O. Hansena wypowiedziane u schyłku życia zaczynają się sprawdzać.
W rozmowie z Hansem Ulrichem Obristem powiedział:
„Wiem, że wiele moich projektów nie zostanie zrealizowanych za mojego życia, ale z drugiej strony jestem przekonany, że pewnego dnia zrealizowane zostaną”.
Oskar Hansen, próbując stworzyć przestrzeń dla każdego, stał się protoplastą idei Formy Otwartej (wcześniej podobną ideę sformułował Henryk Wolffin).
W metaforycznym ujęciu Formę Otwartą porównuje do kochającej
matki, natomiast Formę Zamkniętą do surowego, despotycznego ojca.
Nasuwa się tu współczesne skojarzenie domu Hansenów z domem zaprojektowanym przez znanego architekta R. Koniecznego i zrealizowanym pod Warszawą.
W zacytowanym fragmencie
Zaczynu F. Springera
odnajdziemy opis domu Hansenów
z wyraźnie zarysowanymi skalami,
od skali makro (świat i cywilizacja),
przez skalę mezo (społeczeństwo i przemiany),
do skali mikro (sfera prywatna, domowa).
Architekt projektujący w myśl zasad Formy Otwartej musi widzieć rzeczywistość we wszystkich tych skalach, by uzyskać harmonijne wtopienie się budowanego obiektu w bliższe i dalsze otocznie.
A czym jest sama Forma Otwarta?
Mieszkania, domy
w myśl tej teorii
miały przypominać grzędy o nieregularnych kształtach,
w których każdy
mógł znaleźć dla siebie miejsce.
Idealną ilustracją zamysłu Hansenów może być zamieszczona w opracowaniu grafika Jana Młodożeńca, znajdującą się w katalogu 3. Triennale polskiej ekspozycji w Mediolanie z 1960 r.
Z pozoru nieporadna kreska,
przypominająca dziecięce bazgroły,
przedstawia ptaki wijące gniazda
na nieregularnie rozmieszczonych grzędach.
Tak uformowane przestrzenie wypełniają się konstrukcjami, odpowiadającymi różnym potrzebom, zależnym od gatunku, budowy ciała i zwyczajów.
Człowiek potrzebuje tego samego,
bowiem sam jest częścią natury,
poszukuje miejsca,
w którym mógłby zagnieździć się,
założyć rodzinę, wychowywać dzieci
aż do momentu, kiedy wyfruną z gniazda.
10/10
Szumin – dom otwarty Hansenów (F. Springer Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Popatrz tam, widzisz horyzont, pole, piach, niebieskie niebo. To jest skala makro. A teraz obróć się w kierunku domu. Co widzisz? Mur z wymalowanym białym pasem i ławeczkę. Nie widzisz drzwi, tylko ten mur i ławkę. Usiądź na niej. Właśnie wyszedłeś ze skali makro i znalazłeś się w skali...
piękna opowieść o miłości, między ludźmi i do architektury
piękna opowieść o miłości, między ludźmi i do architektury
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tofascynuje i przeraża ten - po prostu zaczyn
fascynuje i przeraża ten - po prostu zaczyn
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzóstka z plusem dla Filipa Springera .
To nie tylko wspaniała robota reporterska, kawał solidnego śledztwa w sprawie Hansenów, to również dowód ogromnej wrażliwości Autora, jego czułości dla ludzi, o których pisze, szacunku dla przeszłości, delikatności w ujęciu spraw. A jednocześnie reportaż wcale nie ucieka od konfrontacji z opiniami skrajnie oskarżycielskimi, przeciwnie, znalezienie odpowiedzi na zarzuty jest osią zamysłu tej podróży przez miejsca i czasy. To chyba cenię najbardziej w tej literaturze – że trudna materia dość ewidentnych zarzutów została potraktowana jako wyzwanie do poszukiwania równoważnych odpowiedzi, a ścieżka tych odpowiedzi powiodła w głąb czasu i przestrzeni – to olbrzymia zasługa Autora.
A Zofia i Oskar?
Ludzki wymiar dramatu ponadprzeciętności fascynuje mnie. Nieustająca walka o wartości i ostateczne pogodzenie z życiem, przy tym aż do końca wytrwałość we własnym świecie idei – to właściwości ludzi niezwykłych, o których powinniśmy mówić, powinniśmy ich poznawać, próbować zrozumieć.
Dla mnie Hansen to było nazwisko architekta nieudanego osiedla na Pradze. Kiedyś błądziłam tam szukając drzwi mieszkania koleżanki. Kiedy powiedziałam mężowi, co słucham – zapytał: to ten architekt? Jak polski Corbusier?
Coś, gdzieś, kiedyś – ale nic konkretnego. A tu – takie życie!
W odbiorze bardzo pomógł znakomicie czytający tekst Przemysław Bluszcz, to klasa sama w sobie, już dla tego głosu można sięgnąć po tę pozycję.
Znakomita rzecz – dla wszystkich czytelników literatury faktu, dobrej literatury faktu.
Szóstka z plusem dla Filipa Springera .
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie tylko wspaniała robota reporterska, kawał solidnego śledztwa w sprawie Hansenów, to również dowód ogromnej wrażliwości Autora, jego czułości dla ludzi, o których pisze, szacunku dla przeszłości, delikatności w ujęciu spraw. A jednocześnie reportaż wcale nie ucieka od konfrontacji z opiniami skrajnie oskarżycielskimi,...
Wiele rzeczy jest w ich życiu i pracy interesujących ale kiedy tego słuchałem to głównie krążyło mi w umyśle pytanie: "czy przypadkiem architekci nie uzurpowali sobie praw, których nie mieli?". Czy faktycznie zadaniem architektów jest przebudowywanie społeczeństwa i jego zmienianie? Czy oni faktycznie mają wiedzę i umiejętności, żeby próbować to robić (o ile ktokolwiek takowe ma)? I czy przypadkiem nie prowadzili eksperymentów na ludziach, które często kończyły się źle? I mówię nie tylko o Hansenach, którzy zresztą nie mieli zbyt wielu praktycznych możliwości wprowadzenia w życie swoich pomysłów - jednak w latach powojennych podobne idee doczekały się realizacji w wielu miejscach na Świecie: Brasilia, New Delhi, mega-osiedla pod Rzymem, w Marsylii, w USA i w Wielkiej Brytanii. Czy to przyniosło pozytywne rezultaty czy może doprowadziło do społecznej tragedii?
Zdania są podzielone, także i w przypadku zrealizowanych osiedli Hansenów, przy czym oni, jeszcze bardziej niż realizacje na Świecie, musieli walczyć nie tylko z ideą ale także i z tragiczną jakością realizacji i wymuszonymi, nieżyciowymi normatywami. Mimo tych podzielonych zdań wydaje mi się (na ile ja mam o tym wiedzę),że przynajmniej w kilku miejscach na Świecie osiedla z tego okresu się wyburza, więc chyba przeważają oceny negatywne, choć uczciwie trzeba przyznać, że stosujemy dzisiejsze miary do projektów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy zarówno możliwości jak i wymagania mieszkańców były inne.
A jednak czuję jakiś wewnętrzny opór przed ideami takimi jak hansenowski Linearny System Ciągły, który wygląda mi na szalony i niebezpieczny eksperyment społeczny w skali całego narodu. Nawet zastanawianie się nad czymś takim wygląda mi na groźne. Ale może my jednak cały czas nie umiemy myśleć w skali globalnej? Z drugiej strony: eksperyment w skali miasteczka może się skończyć katastrofą w skali miasteczka, eksperyment globalny może się skończyć globalną katastrofą. Sam nie wiem.
Wiele rzeczy jest w ich życiu i pracy interesujących ale kiedy tego słuchałem to głównie krążyło mi w umyśle pytanie: "czy przypadkiem architekci nie uzurpowali sobie praw, których nie mieli?". Czy faktycznie zadaniem architektów jest przebudowywanie społeczeństwa i jego zmienianie? Czy oni faktycznie mają wiedzę i umiejętności, żeby próbować to robić (o ile ktokolwiek...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tofascynujące jest dla mnie to, że nic a nic nie usłyszałam o nich na studiach architektury; im dalej tym mniej w to wszystko wierzyłam
fascynujące jest dla mnie to, że nic a nic nie usłyszałam o nich na studiach architektury; im dalej tym mniej w to wszystko wierzyłam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to